sobota, 31 grudnia 2011

2012

Kilka dni minęło jak jeden dzień i już końcówka roku. Całuję Was wszystkich i dziękuję za życzenia świąteczne na blogu oraz te upchane w skrzynce e-mailowej.
Dziś zabawa i szaleństwo do białego dnia, jutro wypoczynek i szperanie po internecie wiec już teraz życzę wam wszystkiego najlepszego w Nowym 2012 Roku.
Gorący całus od Ataner.

***

Widać, ze Ataner już prawie gotowa na bal sylwestrowy i tylko pozostało jej dopieszczenie ust. Bez mojej pomocy się nie obędzie.
Zostaje w domu i będę Was całował
247365
No i prawie zapomniałem; wszystkiego najlepszego!!!

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Warto spróbować.

Czy to na pewno już Święta? Nie mogę się powstrzymać od wyświechtanego stwierdzenia "jak ten czas leci". Tak to już najwyższy czas na prezenty i aby zdążyć wynajęłam zupełnie innego św. Mikołaja. Ci starzy ledwo się wyrabiali i czasami nie przynosili wszystkim prezentów.
Ten powinien podołać zadaniu. Przeciśnie się przez każdy komin i dotrze w najodleglejsze pustkowia Afryki.
Już go wypatruje z niecierpliwością aby nie przegapić podkładania przez niego prezentów i zatrzymać św. Mikołaja na chwile dłużej niż to wypada.
        
           Wesołych Świąt życzy Ataner.

niedziela, 11 grudnia 2011

W nagrode za kratki.

   Nie raz tuliłam policzek do szorstkiej kory. Nie raz szczere łzy bólu i zachwytu płynęły jedna za druga uciekając w przestrzeń zapomnienia. Tak właśnie zawierzałam drzewu swoje sekrety, dzieliłam się z nim radościami i niepewnością. Kocha, lubi, szanuje. Wstrzymuje dech w obawie, ze żartuje. Niewzruszone wydawałoby się konary chyliły się by ochronić mnie przed złem życia. "Zostań tu chwilkę dłużej" słyszałam nieme słowa drzewa, które szeptało słowa otuchy dając wytchnienie mej duszy. Dłońmi objęłam je mocniej by te mile chwile zatrzymać na zawsze. Do końca życia, niech tak będzie zawsze, niech nic się nie zmienia niech kocha.
 Ataner
 Po takim ostrym wejściu wspanialej Ataner ja też muszę ostro. Noże, nożyczki, obcęgi wszystko to do kaleczenia. Wszystko najwyższej klasy zgrabnie nazwane narzędziami do tworzenia bonsai. Gdy masz słabe serce to nie oglądaj z bliska bonsai wrzeszczącego z bólu i przerażenia, ze nie może umrzeć. Człowiek potrafi zadawać ból z klasa i dla przyjemności. Nie piszemy tego tekstu aby protestować przeciwko ścinaniu choinek bo nie ma nic bardziej świątecznego niż pachnąca choinka pod sam sufit. Zastanawiam się czy takie traktowanie drzew nie jest okrutniejsze niż wyrycie scyzorykiem serca z napisem "Kocham Ewę".
 Tyle zachodu aby przez chwile zrobić na kimś wrażenie. Wszystko owiane mgiełką twórczości i wielkich pieniędzy. Jeżeli to tylko dla efektu to rozrywana czaszka przez kule pistoletową tez robi niesamowite wrażenie i jest już nawet legalne i nazwane wojną prewencyjną.
Widok na Ogrod Japonski w Chicagowskim Ogrodzie Botanicznym.
Kajdany dla niesfornego.
 Cały ten kicz z Ogrodem Japońskim z bliska wygląda jakby rosnące tutaj drzewa miały za chwile odfrunąć w przestrzeń kosmiczna nie zostawiając po sobie nawet jednej szyszki. Pod każdym drzewem skazanym na uznanie go japońskim jest plątanina linek utrzymujących okaleczone gałęzie w odpowiedniej pozycji. Za wyrzniecie serca można niezle oberwać od Policji i sadu a być może temu twórcy w nagrodę zafundować kratki?
Wscieklemu psu wystarczy jedna stalowa linka a zwyklej choince, ktora nie jest grozna dla otoczenia ile? 5 lub wiecej tylko dlatego, ze "nibyartysta" tak sobie wymyslil.



Znów wspólnie zamieściliśmy jeden post. Jest on wynikiem narzekania i walki z obłudą. Pozdrawiają; Ataner i 247365