Widok Zatoki Meksykańskiej w nocy. Nowy Orlean widoczny po środku zdjecia. Tam gdzieś niewidoczna dla nas byla Ataner. |
Odwieczny dylemat pięknej części ludzkości dzisiaj zamienił się w przyjemność. Nie mam pod ręką szafy i wygospodarowałam z podróżnej torby niby wieczorowy strój. Nawet jadąc pod namiot zabrałam buty na wysokim obcasie aby zdystansować się od codziennych sandałków i adidasów (po amerykańsku snickers). Noc rządzi się swymi prawami i wymaga specjalnego duchowego nastawienia i odzienia.




- Ku.wa mam rwanie. - Oczami przewracał w taki sposób, ze obawiałam się czy przypadkiem nie ma zaburzenia błędnika. Po chwili zaskoczyłam o co mu chodzi. W bardzo intymnej bliskości p. stal młody, cudownie umięśniony młodzieniec w zaobcislej błękitnej podkoszulce i dżinsach. Ładna twarz okolona krotko i schludnie przystrzyżoną fryzurą krzyczała seksem skierowanym w stronę mego jedynego p. No tego jeszcze nie widziałam na własne oczy i chciałam z wielka satysfakcją poprzyglądać się jak dalej potoczą się wydarzenia. Jednak błagające o pomoc oczy p. nie pozwoliły mi na zobaczenie końcówki. Wypielam swój osobisty i nienadmuchany biust, wyjęłam szminkę z torebki po to aby zamaszyście umalować usta. Odrzuciłam lekko już oklapłe włosy do tylu i odcisnęłam perwersyjny, długi i zmysłowy pocałunek na ustach p., chłoptaś zdegustowany moim wyczynem zniknął w towarzystwie innego faceta.



- Nie chce dwóch, zamówiłem jedno. - Skwitował nadgorliwość kelnera mój chłop.
- Nie przejmuj się. - Odpowiedział nienaturalnie trzeźwy jegomość. - Masz dwa w cenie jednego. - Podejrzewałam, że o tej porze pracowała już pierwsza zmiana. Tutaj tez grali z pasją.

Teraz przyszedł czas na krótkie podsumowanie naszego pobytu w wyśnionym Nowym Orleanie.
Pomijając pewne niedogodności i okropności to z wielką przyjemnością powrócę tam jeszcze sto razy!!!
Ależ się u Ciebie dzieje, ja też za jazzem nie przepadam ale w Nowym Orleanie byłoby grzechem nie posłuchać.
OdpowiedzUsuńNa filmach nieraz widziałam ludzi tańczących na takich balkonach w N.O. czy w rzeczywistości też tak jest ?.
ŚCISKAM Cię i pozdrawiam Ilona
Jakze mogloby obejsc sie bez ludzi na balkonach, na czwartym i piatym zdjeciu sa nawet dosc dobrze widoczni. Kluby czy restauracje czasami sa dwupoziomowe i zabawa toczy sie na gorze i na dole. Dzieki cieplemu klimatowi Luizjany balkony ciesza sie duza popularnoscia wsrod konsumentow. Taki wlasnie jest NO i to co widzialas na filmie jest prawdziwe.
UsuńPozdrawiam:)
Dzięki za wyjaśnienie :) mam nadzieję że wypoczywasz :)
UsuńPewnie nigdy nie zwiedzę Stanów Zjednoczonych , tym bardziej Nowego Orleanu, fajnie było poczytać udokumentowaną relacje z Waszej eskapady. Jazz jest dla koneserów ja za nim nie przepadam , choc czasami słucham w dobrym wykonaniu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ja tez nie zwiedze calej Ameryki bo to jest po prostu niemozliwe. Moje eskapady moga jedynie przyblizyc pewne okolice i jezeli ci to odpowiada to zapraszam na wiecej opisow tego wspanialego kraju.
UsuńPozdrawiam:)
Dobra relacja, Ataner, dajaca obraz jak to inni ludzie musza sie meczyc po nocach; Jak Ty wole rock od jazzu i lubie margarite. Serdecznie Cie pozdrawiam - Serpentyna.
OdpowiedzUsuńDobrze to napisalas ale ja jednak wole byc zmeczona nocna hulanka niz padac na twarz po pracy.
UsuńPozdrawiam:)
:)Rozczarowałaś mnie Renatko w miarę czytania widziałem znajomą blondynkę w "małej czarnej" a na dłłłłłuuuuuggggiiiccchhhh nogach wyyyyyyssssoookkkiiee szpilki. Potem sam sobie wytłumaczyłem przy tak intensywnie spędzonej nocy było by to bez sensu. Nucę blusa......... amerykański luz i juz.:):):)
OdpowiedzUsuńSzpilki przylgnely do mnie na cala noc i nie stracilam fasonu pozbywajac sie ich by dreptac w rajtuzach.
UsuńDzis dzdzy jesiennie i nie zapomne wychylic jedna margarite aby nie wypasc z formy:)))))
Usmialam sie do lez twym komentarzem. Pozdrawiam:)
:)To skutki margerity. Ja dzisiaj tak dla zdrowotności, degustowałem malinówkę.Nie niebyła słodka,po trzecim poczułem, że wczoraj wiał w górach halny.
OdpowiedzUsuń:)
UsuńDroga Ataner! Twoja relacja z nocnego Orleanu jest wprost szampańska! Ty w wyczuwalnie świetnym nastroju, emanująca humorem, błyskotliwością i radością zycia. My - czytelnicy - przejmujący to od Ciebie i bawiący sie razem z Tobą na kolorowych, tętniących życiem uliczkach Orleanu, w tych pełnych jazzu knajpkach i w tych zwariowanych, nocnych lokalach przepełnionych dziwacznymi osobnikami na rauszu czy haju.
OdpowiedzUsuńNowy Orlean w Twojej opowieści naprawde wart jest grzechu!
Nawet i jazzu bym chętnie teraz posłuchała, byleby jeszcze bardziej wczuć sie w ten klimat, w tą magię...
Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuje za tę wirtualną podróż do jednego z najbardziej niezwykłych miast Ameryki!:-))
Takie nocne zycie kryje w sobie wiele urokow. Nowy Orlean, to miasto nastawione na turystow i zarowno za dnia jak i noca jest tam bardzo ciekawie.
UsuńTroszke szokuje swoboda obyczajowa ale widac, ze ludzie to lubia i akceptuja do ktorych i ja sie zaliczam.
Pozdrawiam serdecznie:)
Przyznam, ze jazzowy poczatek to jest to, co lubie najbardziej, ale potem...potem po prostu szalalam z Wami! Jak zawsze, gdy tak soczyscie opisujesz, widze i czuje wszystkie tamte klimaty. Oj, chyba chwile byłam nawet z Wami, bo skad bym miala pod ręką butlę rumu? Piję go z herbata, ale wlalam ciutke wiecej i zasmakował mi wyjatkowo! Może nie dojdzie do tego, ze zaspiewam.:::-)))))(tylko troche mi sie dwoi)
OdpowiedzUsuńZgadnij skad wiem jaki rum pijesz. Na taka pore roku rum z herbata dziala lepiej niz aspiryna.
UsuńJest to sprawdzony lek od wiekow:)
Pozdrawiam serdecznie:)
przerwa pomogla, wrocilo wszystko do dawnego porzadku; nasze turystyczne zycie konczy sie okolo 22 wiec nigdy nie przezylam nocnych eskapad, zaczne chyba zalowac :) artdeco
OdpowiedzUsuńJa jestem nocnym Markiem i prawdziwe zycie rozpoczyna sie dla mnie o 21 a kolacje jadalabym najchetniej o 23 co bardzo czesto czynie:)
UsuńWiec dla mnie szalenstwo nowo-orleanskie nie bylo obciazeniem dla mojego organizmu.
Zatoka Meksykańska lśni niczym konstelacje na niebie. Super relacja :-) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTak, zdjecie satelitarne jest niesamowite nawet nie przypuszczalam, ze jest az tyle tych platform wiertniczych widocznych z brzegu.
UsuńUsciski Dominiko:)
Szampańska noc Renatko i nie ma co się dziwić jeśli w Orleanie, z ukochanym i z margaritą. Podoba mi się ten luz, przydałoby się w Polsce chociaż jedno takie miasto ale obawiam się że klimat nie pozwoli.
OdpowiedzUsuńW Nowy Orleanie, zycie plynie jakos wolniej, nikt sie nie spieszy. Wszyscy sa usmiechnieci i zadowoleni po prostu kazdy nastawia sie na dobra zabawe.
UsuńMysle, ze i w Polsce sa takie miejsca szczegolnie w duzych miastach, tylko tego usmiechu troszke mniej a szkoda.
Pozdrawiam serdecznie:)