poniedziałek, 23 maja 2016

Kolejna dziura bez emocji.

- Nigdzie nie idę nie ma mowy. Niech sobie inni tam chodzą ja pozostanę na górze. - p. najwyraźniej nie miał ochoty na coś więcej niż dojście do barierki nad przedziwnym wodospadem.
- A ja? - Przecież razem jeździmy i razem zwiedzamy a tu raptem słyszę „ja”. Jaki „ja”, nie ma żadnego „ja” gdy jesteśmy we dwójkę. - Sama mam iść?
- Też coś, zabłądzisz i nigdy już nie wrócisz. Muszę mieć oko na ciebie. Tam nic nie ma.

- Akurat!
- Zobaczysz prawie to samo nie ruszając się z miejsca, z góry, schodząc zaledwie parę metrów w dół. Całe to łażenie to tylko po to aby zadowolić turystów, aby dać namiastkę przygody za wcześniej uiszczoną opłatę wstępu.
- Coś chyba dziada ugryzło, że taki niechętny do oglądania świata. Wcześniej nic nie zapowiadało nagannej postawy i w duchu szykowałam się na spacer wytyczoną ścieżką pośród skałek i kamorów. p. jednak nie przestawał marudzić i efektem zrzędzenia była zmiana mojego nastawienia do oglądania kolejnego dziwa przyrody.

Zastanawiałam się czy to przypadkiem nie przesyt doznań w tak krótkim czasie. Nie był to koniec naszej wycieczki i tym bardziej nie koniec przygód. Wiele nas jeszcze czekało a taka abnegacja nigdy w niezmordowanym p. nie objawiała się tak jawnie.
Nieopatrznie będąc jeszcze na parkingu skorzystaliśmy z chwili przerwy i zerknęliśmy na zdjęcia w internecie z tego Parku aby wiedzieć co nas czeka. 
- Kolejna dziura. - Usłyszałam beznamiętny głos. - Trzeba się jednak ruszyć i zerknąć jak to wygląda w naturze. - Wcześniejsze zapoznanie się z czekającą nas niespodzianką odarło całą ciekawostkę przyrodniczą z tajemnicy i czar odkrywania nieznanego miejsca prysł pozostawiając niewiele zachwytu.
To było chyba najkrótsze zwiedzanie na świecie, takie wyjście z auta i po stu krokach powrót do niego. Wstyd się przyznać ale zachowaliśmy się skandalicznie jak nie przystoi nawet najbardziej znudzonemu turyście.
Niezaprzeczalnie widzieliśmy ładniejsze widoki ale kolejna dziura nie zasługiwała na takie powierzchowne potraktowanie. No cóż, bywają i takie sytuacje gdy "wszędobylski" internet pozbawia nas przyjemności odkrywania świata który niezaprzeczalnie wart jest kilka kropel potu podczas półgodzinnego spaceru gdy można zobaczyć coś co umknęło innym odwiedzającym. Tym razem poszliśmy na łatwiznę i do dziś czuję się niezadowolona, że dałam się namówić na lizanie lodów przez szybę wystawy. Ruszyliśmy dalej na spotkanie jeszcze nie widzianych miejsc i w duchu obiecałam sobie, że więcej nie skuszę się na łatwiznę.

22 komentarze:

  1. Kochanie, nie jeden raz moje zwiedzanie kończyło się na wyjściu z samochodu, a powodów zawsze znalazłam 1000 i 1. Ostatnio było- noooo, kolejna ruina, ile można ich zwiedzać????? No bo przedtem oglądałam to wszystko na filmie dokumentalnym.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie uspokoiłaś i widzę, że nasz przypadek nie jest odosobniony. Szczeerości nigdy nie za wiele i przyznam się, że mnie akurat też przypadła do gustu chwila lenistwa. W przeciwnym razie zeszlibyśmy na sam dół.
      Czasami warto wesprzeć się doświadczeniem innych bo nie wszystkie rozreklamowane miejsca warte są zachodu aby je dokładnie pooglądać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Z mezem trzeba jak z psem, nie powinno sie karcic, raczej wychowywac smaczkami. Kazdy skusi sie na inny smaczek, trzeba tylko wiedziec, co kto lubi. Na pewno wiesz, jaki wabik dziala na p., wiec zawsze miej go w zanadrzu, a p. pojdzie za Toba na koniec swiata. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że wiem bo przecież jesteśmy razem już przeszło sto lat:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Najwyraźniej p. ma przesyt "dziur". zróbcie sobie jakąś przerwę, to zmieni nastawienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas naszych wakacji nie mamy czasu na odpoczynek. Pędzimy z wywieszonymi jęzorami aby na czas dotrzeć w kolejne miejsce których o dziwo ciągle przybywa.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. zawsze się udaje, to raz było, jak było ;)'
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byliśmy i widzieliśmy ale tylko 60%. Czy to nas zadowoliło? Sądzę, że tak.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Może dla odmiany jakiś szczyt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wleżliśmy na baardzo wysoki szczyt w Kolorado to nam tlenu brakowało i o mało co nie zamdleliśmy oboje. Końca przygód jak na razie nie widać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. A może jakbyście zeszli jednak na dół, wrażenia byłyby lepsze? Na zdjęciach prezentuje się wszystko ładnie ale płasko, może na miejscu na dole byłoby lepiej, takie mi się nasunęły przemyślenia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że zawaliłam sprawę medialnie. Nigdy więcej tego nie zrobię, obiecuję poprawę i zwyżkę formy fizycznej:)))))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Moze to taki wyjatek, ktory potwierdza ze jestescie prawdziwymi turystami. Czasami dobrze jest zrobic cos jakby na przekor, zwiedzamy a nie zwiedzamy.
    Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście był chwilowy przesyt ale ciąg dalszy przebiegał już w naszym normalnym stylu czyli ciągle mało emocji.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Chyba macie prawo zachowywać się jak chcecie! Przyszedł czas na taki kaprys i w porządku! Ja i tak będę podglądać wszystkie wasze wyprawy, bo to najpiękniejszy sposób poznawania US!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze zwiedzanie to pościg za czymś nieznanym i przeważnie chcemy jeszcze więcej niż to możliwe. Nie wszystko złoto co się świeci i chyba ta dziura złotem nie była a ja na złoto jestem chytra i nie przepuszczę żadnej okazji aby do niego zbliżyć się choćby na chwilkę:)))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Jak to mówią mądrzy Indianie:"nic na siłę"! Stres mniejszy, a zawsze też pozostaje nadzieja, że to niedopatrzone zostanie wynagrodzone jakimś innym pieknym miejscem, do którego traficie! :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My akurat w tym dniu byliśmy jacyś oklapnięci z zapału poznawaczego. Trochę wstyd ale i o takich słabościach ducha napisać wypada.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Znam to uczucie przesytu, jeśli się chce chapnąć za dużo w krótkim czasie. Nawet jeśli to 'za dużo' cudne i ciekawe. Właśnie to miałam w Toskanii po przedeptaniu kolejnego uroczego miasteczka na górze.
    Mam nadzieję i wiem, że to u Was chwilowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście było i minęło bezpowrotnie bo już mnie nosi i korci żeby pojechać gdzieś w nieznane.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. przez ,,mosteczek" musieliby mnie nieść im do tego w głębokim uśpieniu.A dziury omijam wieeelkim łukiem .Mam lękliwe fobie silniejsze niźli moje nakazy i zakazy

    macham - Dośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę, że masz fobie ty taka odważna i dzielna kobieta. Z tym niesieniem przez mostek to dobry pomysł i chyba z niego skorzystam chociaż lęki są mi obce.
      Uściski Gryzmo:)

      Usuń