piątek, 2 marca 2012

Wiosna zimą.

Zima i wagi przybywa wraz z centymetrami dodającymi się właśnie tam gdzie nie trzeba. Każde z nas wysiaduje długie wieczorne godziny przed ekranem swojego komputera.
- Jak długo tak jeszcze można. - Zapytałam któregoś wieczora.
- Nie nadążam za twoimi myślami. - Usłyszałam bardzo ładny wykręt.
- Co byś powiedział abyśmy ruszyli nasze osiem liter i pojechali do Wieśki. - Spodziewałam się spontanicznej odpowiedzi ale zostałam zupełnie zaskoczona.
- Kiedy?
- Pojutrze. Mam wolne pod koniec tygodnia i nic nie stoi na przeszkodzie abyśmy wykorzystali ten wolny czas inaczej niż przez ostatnie trzy miesiące. Wrócimy w niedziele, zobaczysz będzie fajnie.

- Do Tampy jest dwadzieścia godzin jazdy, przecież usnę w połowie drogi.
- Nie przejmuj się pomogę ci. - Starałam się złagodzić niedogodności dalekiej podroży.
- W czym? W spaniu czy kierowaniu? - p. najwidoczniej nie był zachwycony moim spontanicznym pomysłem. "Sarkastyczny dziad" pomyślałam sobie ale uśmiech rozświetlił moje lica a wzrok zakochanej nastolatki zapewne poruszyłby nawet olbrzymi
ą skałę. Okazało się, ze poruszył dobre serce p. i zgodził się na wariacki wypad. 
- Zdajesz sobie sprawę z tego, ze to istna harówka a nie przyjemność.
- Dziękuję ci kochanie. - Po opuszczeniu stanu Illinois przywitała nas zupełnie nieśmiała wiosna. W Indianie nie było dużej różnicy ale w Kentucky trawa jakby zieleńsza za to w Tennessee temperatura zmusiła nas do włączenia ochładzania.
Georgię zobaczyliśmy dopiero gdy słońce wstało znad horyzontu i zmusiło nas do przerwy na złapanie oddechu i trochę ruchu aby pozbyć się samowolnego zamykania się oczu. Do Florydy jeszcze tylko sto mil a do celu jakieś pięć godzin, może krócej jak nie będzie tłoku. Dookoła jakoś mało zachęcająco i wcale nie chciało mi się ruszać w stronę ponurego lasu. Nie miałam wyboru bo to przecież mój pomysł i nie mogłam teraz nie pójść na krotki rekonesans. Była to jedyna szansa aby wejść do lasu zanim to uniemożliwią krzewy i klujące pnącza.
Właśnie rozpoczął się ich okres wegetacji a kolorowe kwiaty wydawały się bardzo nie na miejscu pośród jeszcze uśpionych drzew. Ponuro i nieprzyjemnie było w tym lesie. Rozglądając się dookoła znaleźliśmy (prawdopodobnie jedno z wielu) drzewo na którym pnącze odcisnęło swoje piętno. Jak silnie musiało ono oplatać konar drzewa aby tak go zniekształcić. Przyroda jednak, ciągle kryje wiele tajemnic.
Brzydkie to miejsce i myślałam, ze lepszym wyjściem było pozostanie w aucie i krótka piętnastominutowa drzemka. Jednakże nigdy nie wiadomo co w trawie piszczy i po kilkunastu krokach po zeszłorocznych liściach znaleźliśmy skorupę zabłąkanego żółwia. 
Pozostałości po żywym organizmie okazały się wręcz frapujące dla p. Zaczął oglądać skorupę i czułam, ze nie rozstaniemy się z nią wioząc ja na Florydę i z powrotem do domu.
- Musisz to świństwo szczelnie zapakować jak ma jeździć z nami.
- Zrobię z tego super doniczkę, będzie trochę trudno podlewać ale coś wykombinuję. - Pełen zapału p. nadział paskudztwo na kij i ruszyliśmy niestety dalej choć ja nie miałam najmniejszej ochoty przeciskać się przez martwe jeszcze krzewy. Szłam zatem jak potępiona dusza nie rozglądając się dookoła kierując się na plecy zdobywcy. To chyba taka atawistyczna cecha, mężczyzna idzie pierwszy a za nim podąża jego kobieta. Właśnie zaczęłam rozmyślać o tym, ze chłop poluje a baba gotuje gdy z rozmyślań wyrwał mnie ostrzegawczy głos przewodnika.
- Uważaj bo jak tu wpadniesz to już koniec z tobą. - Stanęłam jak Niobe zaklęta w głaz. Powolutku ogarnęłam okolice wzrokiem i dostrzegłam przed nami studnie. Chyba raczej studzienkę kanalizacyjna albo coś podobnego. Ostrożnie zbliżyliśmy się do krawędzi studni i zajrzeliśmy do jej wnętrza. Na małej wysepce utworzonej ze starych liści i wpadającej tam ziemi siedziała żaba skazana na niechybną zagładę.
- Biedna żaba. - Tak zupełnie mimo woli ulitowałam się nad stworzeniem.
- Zejdziesz ja uratować?
- O! Nie nie ma mowy nawet po ciebie nie zeszłabym do tej dziury. - Zagalopowałam się w roztaczaniu wizji dylematu ale najwidoczniej p. był za bardzo zajęty uwieziona żabą aby roztrząsać moja "bezgraniczną" miłość do niego. Pomyliłam się.
- Bo ja do ciebie przez ognie piekielne, najwyższe góry i najgłębsze morza bym podążył. Nie ma takiej przeszkody której bym nie pokonał aby cie chronić. Nawet smoki i czarodzieje ...
- Dla ciebie weszłabym. - Przerwałam jego potok slow zapewniających mnie o jego uczuciu. Kobiecie naprawdę niewiele potrzeba; milion euro na osobistym koncie i kilka razy dziennie zapewnienie o miłości ukochanej osoby. Poczułam się o wiele raźniej i ruszyliśmy w stronę łąki migoczącej pośród drzew i krzewów. Gdy otwarta przestrzeń była kilka kroków od nas uczucie przytłoczenia przez jeszcze śpiący las minęło.
- Jak to dobrze, ze wychodzimy z tego lasu pełnego trupów i zasadzek. To iście diabelski las. - Tam gdzie słońca trochę więcej rośliny już obudziły się z zimowego letargu i radosną zielenią obwieszczały, ze wiosna już w pełni. Przynajmniej tutaj. Zwróciłam twarz w stronę słońca zamykając oczy. Przez chwile zapomniałam o otaczającej mnie zimowo-wiosennej okolicy i ułudne obrazy gorącej plaży i palm wykreowałam jak na zawołanie. Gorący piasek i ciepła woda poludniowego morza omywająca me stopy ...
- Miałaś racje są tu i diabły. Popatrz. - Szum morza i lekki chłodzący wiaterek zniknęły w ciągu ułamka sekundy. Otworzyłam oczy i promienie ledwo co wzeszłego słońca spowodowały chwilową ślepotę odbierając mi zmysł wzroku. Rozejrzałam się dookoła nic nie widzącymi oczami.
- Gdzie? - W diabły nie wierze ale tyle nasłuchałam się o nich w młodości, ze nigdy nie wiadomo. Sa przecież na obrazach i w książkach. Ostrożności nigdy nie za wiele.
- Szły tam gdzie my szliśmy przed chwil
ą. Tutaj są odciski ich kopyt. - Moje oczy powędrowały za utkwionym w jednym punkcie wzrokiem p. Przed nami w mokrej gliniastej ziemi jak na dłoni odciśnięte były ślady diabelskich racic.
Nie zastanawiając się długo chwyciłam pod pachę p. i pociągnęłam go na otwartą przestrzeń tam gdzie diabły nie chadzają. Łąka zupełnie byle jaka ale o wiele przyjemniejsza niż pełen niespodzianek ponury las. 
To dopiero wczesne przedwiośnie ale dokładnie przyglądając się trawie znaleźliśmy dowody na to, ze to już koniec zimy.
Zima nie powiedziała swego ostatniego słowa w tym roku i może okazać się, ze wielu z nas będzie cieszyć swoja duszę białymi krajobrazami dłużej niż chcielibyśmy. Zima też ma swoje uroki o czym zapewniam z głębi serca wraz z autorem poniższego zdjęcia.
Dzięki uprzejmości pana Edwina Krauze

38 komentarzy:

  1. wiosenna wspaniała podróż , ja niestety jak na razie ja wyczekuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w Chicago tez oczekujemy wiosny z ustesknieniem. Dzis jeszcze sypnelo sniegiem :(

      Usuń
  2. oi ile musze sie od Ciebie uczyc, nasze podroze sa nudne i prawie bezzdjeciowe; ostatnio prowadzilam cala droge do Nowego Orleanu i mialam dosyc, teraz szukam znizek na jakies weekendowe getaway samolotem :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Art! Wielki szacun - przejechac 12 godzin trasy to nie jeden zawodowy kierowca wysiadby w przedbiegach:)
      Wierze, ze wyszukasz cos fajnego.

      Usuń
  3. Biedne diabły... każdy się ich boi :)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo diably sa po to zeby sie ich bac, a anioly po to zeby je kochac:)))))
      Pozdrawia cie serdecznie diablica z piekla rodem:)

      Usuń
  4. Piekna mialas wycieczke w poszukiwaniu wiosny. Ja ciagle nie wierze, ze ta zima tak minie bez grama sniegu... Wszystko jeszcze moze sie zdarzyc, nawet w kwietniu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Star, prosze cie nie kracz, bo jeszcze moze nas tak zasypac, ze brrrrrr.
      Ja jednak mimo wszystko z utesknieniem czekam na wiosne w Chicago. Wczoraj mielismy przedsmak wiosny +15C a dzisiaj posypalo sniegiem.

      Usuń
  5. Dziś u mnie słońce i +6 za oknem, tylko wiatr zupełnie zbyteczny.Ale zapowiadają jeszcze ochłodzenie.A wycieczkę mieliście ładną, choć może taki pozimowy las najpiękniejszy to nie jest. Wszystkiego miłego dla Was obojga, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wycieczka nie byla wczesniej planowana i nie nastawialismy sie na jakies piekne widoki bo czego mozna spdziewac po przyrodzie w koncu lutego.
      I tak bylo niezle.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. hej Renia :) Cieszę się, że tak spędzacie czas :) Ja już wyzdrowiałam, trenuję, zaraz lecę szybko na trening... no i zmieniłam pracę, na taką, gdzie dostanę zatrudnienie, jeeeeezu jaka to dobra wiadomość. Dziekuję za 1%. No i buziaaak z Wrocławia!!! A i jak możesz odpisuj mi u mnie, bo wtedy dostaję info, a tak czytam z duuuuuuzym opóźnieniem, gdyż niestety rzadko bywam w necie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze sie bardzo, ze jestes juz zdrowa. Nawet sie nie obejrzysz a juz bedziesz smigala swoim rowerkiem po suchym goracym asfalcie.
      Oj zapomnialam, gratuluje nowej pracy.
      Buziaki:)

      Usuń
  7. Z radoscia czytam wiadomosci o nadchodzacej wiosnie ! Jak ja je znajduje to robie sie po prostu innym czlowiekiem, jakims takim pozytywniejszym...U nas pogoda jest bardzo zmienna raz mroz i snieg, potem cieplo i slonce...Szaleja wiec chorobska ! W szkolach brak prawie polowy uczniow, moja corka juz od 10 dni nie moze dojsc do siebie ! Niby to dopiero marzec, ale CHCE wiosny !!!! Slonca !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje ci nic innego jak nie wychodzic z domu i czekac na pojawienie sie prawdziwej wiosny.
      Zdrowka zycze dla calej rodzinki:)

      Usuń
  8. Wowo, las pełen niespodzianek - niekoniecznie przyjemnych. Swoją drogą ta studnia powinna być jakoś zabezpieczona. O nieszczęście naprawdę łatwo. Chwila nieuwagi, zamyślenia się i można znaleźć się w czarnej dziurze.

    U mnie coraz bardziej wiosennie. Marzec pięknie się zapowiada - dużo światła słonecznego, zdecydowanie dłuższe dni.

    Dwadzieścia godzin jazdy - pełen respekt dla Twojego rycerza :) Lubię podróżować w aucie, szczególnie w takim dysponującym w pokaźną liczbę koni mechanicznych, ale tak długi szmat drogi chwilowo przerasta moje możliwości.

    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie p. to zaba mialaby towarzystwo. Wynika z tego, ze czasami trzeba patrzec pod nogi a nie wygapiac sie w niebo i slonce.
      Dlugie przejazdy samochodem sa meczce pomimo tego, ze urozmaicamy je chciazby takimi spacerami jak ten.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. nie mogę już się doczekać wiosny i z chęcią zobaczyłabym choćby te kilka kwitnących roślinek:)
    Life and travelling
    Cooking

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba kazdy z nas lubi zime ale jednak z utesknieniem czeka na wiosne.
      Pozdrawiam seredcznie:)

      Usuń
  10. Niemal widzialam w tym lesie diably i czarownice, Ataner - niezbyt przyjemny do zwiedzania. Mowiac o pogodzie - nie uwierzylabys jak cieplo i kwitnaco jest u mnie, ale i niebezpiecznie bo sezon tornadowy. W dzien laze w krotkim rekawie, pod wieczor nosze sweterek a spie z otwartym oknem:) Za niedlugo zaczne sie zalic na upaly i bedziesz musiala czytac o nich u mnie na blogu. Pozdrawiam i zycze pelnej wiosny - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka niespokojna wiosna moze zwiastowac bardzo piekne lato czego zycze tobie i sobie jak i wszystkim blogowiczom.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  11. to jest w Ameryce fajne masz dość zimy wsiadasz w auto i po 20 godzinach jesteś w wiośnie ;-)
    no i mlecze ( mniszek lekarski ) macie takie same jak my !!! czyżby Kolumb przemycił :D:D
    a diabły są fajne ! i jakie przystojne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w porzadku ale zamiast 20 godzin gdyby byly 2 to byloby zdecydowanie lepiej. Mniszka lekarskiego to diaboly przemycily:))))
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. święte słowa, ja tez umieram zima, świat jest gorszy, ciągle sie smucę :(
    handbikerka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa nie smuc sie, jeszcze tylko kilka tygodni i juz bedzie cielo:)

      Usuń
  13. W naszych lasach nie ma diabłów, co najwyżej biesy, albo i wilcy, a takie pułapki w postaci starej studni są na terenach dawnych wsi; takie żabki dają sobie radę, bo tam wpadają różnego rodzaju owady, im na pożywienie; fajnie tak przemieścić się w strefach klimatycznych i z zimy od razu w lato, pozdrowienia serdeczne za wielką wodę ślę, pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie pocieszylas, bo martwilam sie o ta bidule jak ona przezyje. Staramy sie kazdego roku zima wyskoczyc chociaz na kilka dni w rejony cieplejsze aby naladowac sie pozytywna energia.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  14. Ja w poszukiwaniu wiosny wyszlam w kapciach przed dom i wiosna mnie przywitala:))Wszystko pieknie z ziemi wyskakuje,jednak dzisiaj w nocy ma byc tylko 25'F i bede musiala to co wyskoczylo przykryc.
    Swietne znalezisko,ciekawe gdzie lokator?:))Pomysl z doniczka kapitalny.
    E tam,diablow wcale nie trzeba sie bac,zreszta jakby mnie taki diabel rano zobaczyl,sam by sie przestraszyl:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten moj diabel z fotografii tez chyba przede mna zwial:))))A lokatora cos pozarlo jakies zarloczne stworzenie tylko skorupa z niego zostala.
      U nas od dwoch dni lekki przymrozek i nawet sniegiem posypalo a ja jeszcze na koniec zimy orla zaliczylam:)))))

      Usuń
  15. Zupelnie nie mam czasu ostatnio na net wiec przepraszam, ze tak rzadko zagladam. Wszystkie braki uzupelnilam i przyznac musze, ze zdjecia z wypadu calkiem mile a szczegolnie te oznaczajace wiosne pierwsze kwiatki!
    Zima ma swoje uroki, ale niech juz sobie idzie...

    no i zabki w studni zal!

    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze dlatego zimy nie lubimy bo wszedzie ponuro i smutno. Sniegu nawet na lekarstwo nie uswiadczysz. Gdy jednak puch bialutki dookola to az zyc sie chce i wtedy mrozy nie straszne i na stoku mozna poszusowac i miec duuuzo przyjemnosci. Wolalabym miec taka zime jak na ostatnim zdjeciu niz to co mam za oknem: takie nie wiadomo co, trawa wyschnieta i nie ma jeszcze nawet sladu wiosny. Gdzie nie spojrzysz tak do du....
      Brakiem czasu to sie wcale nie przejmuj bo jak wiosna do nas zawita to i bedziemy miec wiecej sily na borykanie sie z codziennoscia i latwiej pokonamy wszystkie przeciwnosci.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Co talent, to talent.
    Wypad na drugi koniec Stanow. Czas ni to zima, ni to wiosna. Widokow niewiele, a nasza Ataner pokazuje takie ciekawostki, tak od niechcenia, na luzie. Natychmiast zapragnelam tam byc i sledzic z ukrycia tego diabla, bo moze bylby tak atrakcyjny, jak wszystko co Ataner opisuje?
    Mocne pozdrowka dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, dziekuje za mile slowa. Specjanie zamiescilam taki zwiastun wiosny aby wszystkim czytajacym chociaz przez chwile bylo milo. Jeszcze prawdziwego diabla nie widzialam oprocz tego ktory szweda sie po domu i jestem pewna, ze ten nieznany ma dodatkowy dlugi ogon:)
      Usciski:)

      Usuń
  17. No, ale jak bylo u Wieski ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieska to swoja baba, rozmow nie bylo konca i lekko tylko podrzemalysmy po trzeciej nad ranem. Kilka minut dla odswiezenia sie. Czulam sie jak przed matura, niewyspana i jakby z dala od otaczajacego nas swiata:))))
      Ledwo zywa ale zadowolona wrocilam do domu i dopiero po dwoch dniach doszlam do siebie. To brak wprawy albo starosc (jak powiedzial p.).
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  18. Takimi urokami zimy lubię się cieszyć RAZ NA JAKIś CZAS, ale na co dzień wolę taką wiosnę-tuż-tuż.
    Czyniący przygotowania do wpisu wiosennego
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos zima mnie ominela w tym roku i nawet sie nie obejrzalam a tu juz prawie lato. Wole wiosne ponad wszystko.
      Pozdrawiam serdecznie:))

      Usuń
  19. Wspaniała wiosna. jak ja tęsknię za kwiatkami :). Mam nadzieję, że już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz za chwile bedziemy narzekac na upaly i dlatego wiosna to najladniejsza pora roku. Tyle nadzieii dookola i snujemy plany na przyszlosc, takie bardziej optymistyczne.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń