wtorek, 28 lutego 2012

Nici z plotek.

Petronela ma sklerozę. Duzą. E tam ona ma mega sklerozę. Znam ją już sto lat i przyzwyczailam się do jej dziwactw. No może przesadziłam, znamy się mniej jak sto lat ale na pewno jak stare konie. Boże jakie bzdury wypisuje, znamy się jak stare kobyły. Petronela ze swym nowym amantem jadą na wypad do Polski. Rozgłaszała to wszem i wobec i nawet ja zdziwiłam się, ze zaprosiła mnie do siebie na dzień przed jej wylotem. Nie moglysmy dokładniej ustalić godziny bo tysiąc, a może nawet dwa tysiące rzeczy Petronela musiała zrobić w ciągu dwóch dni. Siedze sobie w domu i buszuje po internecie i czekam na telefon od Petroneli. W końcu dzisiaj mam do niej pojechać aby poplotkować o jej narzeczonym i ich wspólnym wyjeździe. Słońce chyli się ku zachodowi i zegar mówi mi, ze już dzisiaj nici z zaplanowanej wizyty. O godzinie dziewiątej dzwoni mój telefon i wcale nie zdziwiłam się, ze imię Petroneli ukazało się na małym ekranie. Od samego początku usłyszałam o tym jak nie jest gotowa i co jeszcze ma do zrobienia przed wyjazdem i kilka chwil upłynęło zanim udało mi się przywitać moją koleżankę. Gdy już zamierzałam zapytać co z naszym już chyba nieaktualnym spotkaniem, Petronela znów odebrała mi głos opowiadając, ze jutro w drodze na lotnisko musi jeszcze wskoczyć do sklepu aby koniecznie kupić wieczorową sukienkę. Wtedy już byłam pewna, ze nawet pozną nocą nasze spotkanie nie dojdzie do skutku. Jeżeli miałam jakiekolwiek obawy to Petronela rozwiała je jednym zdaniem. 
- Mam tyle do roboty, ze chyba nie położę się dzisiaj spać. - Nawet nie starałam się przypomnieć jej o tym, ze właśnie na dzisiaj byłyśmy umówione i jej rozgardiasz przed wyjazdem aż tak bardzo nie przeszkadzałby w pogaduszkach. Ale cóż posiedziałam sobie w domu i nie musiałam wychodzić w mroźny lutowy wieczór.

24 komentarze:

  1. Zeby tylko Petronela nie zapomniala zabrac swojego amanta w te podroz:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ostatniej chwili: wyjechali razem ale nie wiadomo czy razem powrocą. Znając Petronelę moze okazac sie, ze go gdzieś zgubiła:)))))
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Odbijecie sobie dubeltowo po powrocie amantow z Europy. Czasem tak bywa z tym zaganianiem.
    Pozdr. A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie bylam wsciekla poniewaz rozumiem, ze kazdy moze byc zdenerwowany przed taka podroza. Sam lot z Chicago do W-wy trwa ponad dziesiec godzin a jeszcze z nowym narzeczonym, to dopiero musialo byc przezycie:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Nie lubie ostatnich dni przed wyjazdem, zwlaszcza przed taka daleka i stresujaca podroza jak do Polski:)) Ale tez sie wtedy z nikim nie umawiam, bo wiem, ze sama ze soba nie moge wytrzymac, wiec jak mozna kogos innego skazywac na taki koszmar;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stresuje sie nawet przed krotkim wypadem na kilka dni, bo zawsze mam wrazenie, ze zabralam za malo ciuchow:)

      Usuń
  4. I ja mysle ze Petronela to przyklad zlego czy nierealnego planowania. Kazda podroz wymaga skupienia sie na niej a do Polski tym bardziej, bedac bardzo specjalna i niesamowicie dluga i raczej oczywistym jest ze w jej przeddzien randki kolezenskie odpadaja. Moja Kryska niby nie podrozuje, nie ma faceta a tez nasze spotkania lunchowomargaritowe nie dochodza do skutku - bo albo jednak nie ma czasu albo nawet nie pamieta. Doszlam wiec do wniosku ze to jakis inny gatunek ludzi, niezorganizowanych i nieslownych a takze nietaktownych bo nieumiejacych zawiadomic o odwolaniu spotkania. Poblazam bo to w sumie miedzy kolezankami nieszkodliwe ale w innych relacjach byloby nie do przyjecia. Poplotkuj z nami, Ataner - ktos z nas, blogowiczow, jest zawsze dostepny i chetny - z pozdrowieniami z wiosennego A. Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest z tymi pciapciolkami i mam wrazenie, ze Petronela nie tylko ze mna umowila sie na ten wieczor:)
      Wybaczamy, wybaczamy ale czasami chyba troszke rozpuszczamy naszych przyjaciol swoja wyrozumialoscia.
      Wy blogiwcze jestescie numer jeden, maz i rodzina zostali zdetronizowani:)))))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Margarytko, kazdego dnia Petrolena zaskakuje mnie swoim niecodziennym zachowaniem, trudnym do przewidzenia:)

      Usuń
  6. Witaj Ataner, miło mi, że mam wreszcie dostęp do swojego komputera i będę mogła łatwo do ciebie trafiać.
    Jak widać, twoja koleżanka nie potrafi właściwie obliczyć czasu, chce chwytać kilka srok za ogon, a tak się nie da i coś zaniedba.
    Pozdrawiam
    Maria Dora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez bez dostepu do sieci czuje sie jak ryba wyjeta z wody. Komputer zaraz po najpotrzebniejszych kosmetykach jest dla mnie najwazniejszy. Nie wyobrazam sobie w tej chwili aby nie miec dostepu do internetu.
      Milo mi, ze o mnie nie zapomnialas.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  7. Mam taką koleżankę, chodzący chaos, nawet pies chowa się przed nią pod stołem, a notoryczne spóźnianie się bywa bardzo męczące, widać tak być musi, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze to dobrzez ze tacy ludzie istnieja wsrod nas. Jest weselej a twoj pies chowajacy sie przed kolezanka rozbawil mnie do lez. U mnie zamiast psa p. chowa sie przed Petrolena ale nie pod stolem:))))

      Usuń
  8. Ciekawie jest miec takie szalone kolezanki, choc to moze byc troche meczace na dluzsza mete. Swietne imie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swieta prawda z tym meczeniem:) Po kilku minutach sluchania Petroneli czasami czuje sie starsza o dwadziescia lat:)

      Usuń
  9. Bardzo dowcipne opowiadanko o pewnym typie koleżanek czy w ogóle LUDZI - wydaje mi się, że też znam kogoś TAKIEGO...Jednakże mniemam, że IMIĘ jest zmienione do celów literackich -czyli, powiedzmy, tzw.LICENCIA POETICA, czy TAK ?
    Oczywiście - serdecznie POZDRAWIAM !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozgryzlas mnie:))) Nie podaje prwadziwego imienia Petroneli ktore jest rownie "oryginalne".
      No niestety kazdy z nas ma swoja Petronele czasami meczaca i dreczaca.
      Pozdrawiam rownie serdecznie:)

      Usuń
  10. no popatrz a moja Petronela zupełnie inna powolna ,rozważna na wszystko ma czas no ale to żółwica :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Petronela to istna furia, ciekawe co by bylo gdyby spotkala twoja zolwice:))

      Usuń
  11. Petronela naszej Ataner to temat sam w sobie. Juz sie ciesze na relacje o jej pobycie w Polsce. Mam nadzieje, ze rzucisz nam pare slow na ten temat! Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos tak spokojniej zrobilo sie w Chicago odkad Petronela pojechala do Polski. A z tego co slyszalam w Polsce afera goni afere i juz boje sie czy przypadkiem moja kolezanka nie brala w tym udzialu.
      Joasiu, Petronela dzisiaj wrocila z wojazy po Polsce - przytargala jakies straszne wichury ze soba.
      Boje sie z nia spotkac:)))

      Usuń
  12. Cieszę się że Petronela powróciła na łamy Twojego bloga. Od czasu sceny z cyckami umieram ze śmiechu na samo przeczytanie imienia Petronela :-)
    Mam nadzieję, że te huragany, co je oglądaliśmy dziś w TV, Was i Petroneli nie uszkodziły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Petronela jest trwala jak skala i huragany lub tornada jej nie ruszaja. Jedynie trzesienie ziemi odwrociloby jej uwage od samej siebie (ale tylko na chwilke). Fakt to niezaprzwczalny, ze jej wystep z cyckami to jej sztandarowa zagrywka i na dlugo pozostanie w mej pamieci. Mam darmowa rozrywke dzieki niej ale musze przez caly czs obcowania z nia miec sie na bacznosci bo Petronela moze wykrecic niezly numer w kazdej chwili tak jak magik wyciaga krolika z rekawa albo spod plaszcza. Nie omieszkam napisac o jej kolejnym wyczynie.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń