sobota, 29 października 2016

Płoną góry, płoną lasy płonie ropa też.

 Pewne miejsca na kuli ziemskiej przywodzą na myśl nieodłączne skojarzenia. Dla mnie na przykład Kolorado to cudowne góry i krystalicznie czyste powietrze. Trochę to zwodniczy wizerunek bo połowa stanu to ugór pustynny gdzie turysty nie uświadczysz na lekarstwo. Dopiero na zachód od Denver wiecznie ośnieżone szczyty gór zapowiadają wiele atrakcji.
Po kilkudniowej wizycie u znajomych wracaliśmy z Fort Collins do domu. Wybraliśmy najkrótszą trasę i wpakowaliśmy się na dość ruchliwą drogę w pobliżu miasta. Ku naszemu zdziwieniu w oddali czarne kłęby dymu zapowiadały sensację. W kraju zaawansowanym technologicznie nie spodziewaliśmy się zobaczyć palących się starych opon bo według nas tylko one mogły dawać dym widoczny z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Postanowiliśmy nie szukać innej drogi i jechaliśmy tą wcześniej obraną bo wyglądało na to, że właśnie ona zawiedzie nas prosto w pobliże niespodzianki dymiącej jak wejście do piekła.
Domysły były różne ale dość szybko doszliśmy do słusznego wniosku, płonie szyb naftowy.
Ponoć tak to już jest, że wydobyciu ropy towarzyszy kontrolowane spalanie gazu ziemnego ale zwykle płomień jest niewielki i tylko nocą dobrze widoczny no i bez takiej widowiskowej czarnej chmury. Tutaj musiało być coś zupełnie innego, co to było chcieliśmy zobaczyć na własne oczy. W miarę zbliżania się widok był coraz lepszy i aby pozbyć się nadmiaru fantazji o którą można nas byłoby podejrzewać aparat klikał bezustannie uwieczniając rzeczywistość.

Dla nas ten zupełnie niecodzienny widok, bo w Illinois oprócz kukurydzy na polach szybów naftowych nie uświadczysz, był nie lada atrakcją jak katastrofa Titanica oglądana z pokładu statku kosmicznego. Widzisz ale pomóc nie możesz.
Zdecydowaliśmy się na dość karkołomne przedsięwzięcie aby dojechać w bezpośrednie sąsiedztwo wymykającej się technologii naturze i skierowaliśmy się na południe, jak przygoda to niech będzie przez duże pe. Trudny do określenia dystans od awarii zmniejszał się i wyraźnie było widać, że nie ma tam wozów strażackich albo helikopterów-cystern i będziemy pierwsi na miejscu tragedii.
Posmak przygody został nam odebrany przez barykadę na drodze. Policyjny wóz i czarny SUV jaki znamy z filmów uniemożliwiały dojazd. Same pojazdy dałoby się ominąć i droga wolna ale towarzystwo ludzi odebrało nam szansę na zignorowanie blokady. Stróż prawa zawsze ma przy sobie broń gotową do użycia i dodatkowo ci panowie w czerni bynajmniej nie osmoleni podczas gaszenia pożaru. To oni wskazali nam drogę objazdu a nie policjant i wszystko było jasne kto tutaj jest szefem a kto podwładnym. W trosce o nasze zdrowie fizyczne i psychiczne nie dopuszczano tłuszczy i gapiów w miejsce grożące obywatelowi.
No cóż nikt nie chciał naszej pomocy przy gaszeniu pożaru więc kontynuowaliśmy nasz powrót do domu.

To jest jakieś przedziwne miejsce które lubi ogień. Jestem chyba gorsza niż p. w dokumentowaniu faktów bo ja nie skojarzyłam tego kawałka ziemi z zupełnie innym wydarzeniem. Otóż „kiedyśtam” wracając z wakacji nad samym ranem widzieliśmy bardzo podobne zjawisko.

20 komentarzy:

  1. No i co tam w koncu plonelo? Ropa czy gaz? I czy w ogole da sie to utrzymac pod kontrola? Przeciez jak w Kuwejcie zapalono szyby, to zaden fachowiec na swiecie nie byl wladny zapanowac nad ogniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że ropa bo jednak na miejsce dojechać nam się nie udało.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Tak prawdę mówiąc to dobrze, że nikogo nie dopuszczali w pobliże.Czasem może się coś wyrwać spod kontroli i nieszczęście gotowe.
    A pożar lasu to jeszcze gorsza sprawa- kiedyś gdy byłam na wakacjach z dzieckiem w odległości mniej więcej ok.10 km od ośrodka płonął las, więc czym prędzej się spakowałam, by w razie potrzeby szybko opuścić to miejsce i nawiewać. Na szczęście udało się pożar opanować, jeszcze przez dwa dni byli na tym pogorzelisku strażacy,a ten spalony las wyglądał przerażająco.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze ziemskie żywioły są zaiste nie do pokonania, po prostu zwiewaj gdzie kto może a my takie dwie zwariowane dusze mknęliśmy prosto na zatracenie. Trochę żal, że nie mogliśmy oglądać płonącego szybu jak palącej się stodoły na wsi. Bliskość pożaru jednak podnieca i wprawia w odrętwienie umysłowe ciągnące w jego pobliże. Bardzo ale bardzo dobrze, że nie dopuszczono nas tam gdzie mogło pierdyknąć z dużą mocą i cieszę się, że panowie w czerni zmusili p. do posłuszeństwa bo oczywiście zdanie żony nic nie znaczy a widok broni wszystkie luźne klepki we łbie układa na prawidłowe miejsce.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Tylko raz w zyciu bylam swiadkiem pozaru z calkiem bliska, bylam dzieckiem a moja matka,tak jak piszesz, byla w transie podniecenia gnac do pozaru. Przezylam to okrutnie i nigdy wiecej nie chcialabym byc blisko, tutaj w gorace lata byly straszne pozary i nawet ogladane w TV robily mi stress na dlugo. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dziecko sama wywołałam pożar w domu bawiąc się świeczką. Ogień nie był tak duży jak palącej się stodoły ale bardzo efektowny i pamiętam go do dziś a smród spalenizny nie można było usunąć z domu przez miesiąc.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. A mnie się zaraz skojarzyło - Płonie ropa pod Karlinem :))) Pamiętasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam. Wiem, że miało tam powstać zagłębie ratujące komunę.
      Było tam coś jeszcze?
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Nie było, chyba. Tylko pamiętam, jak w telewizji pokazywali płonący szyb i takie tam ;)

      Usuń
    3. Taak, a Polska miała być krajem ropą płynącym:)

      Usuń
  5. Rzeczywiście ciekawa rzecz! Fajnie o tym poczytać, bo.ja może nigdy czegoś takiego nie zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to zjawisko codzienne. Podczas naszych podróży przez lata widzieliśmy je tylko dwa razy. Tutaj na odludziu pożar taki nie jest bardzo niebezpieczny w porównaniu z Oklahomą gdzie szyby naftowe znajdują się nawet w mieście.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. W sąsiedniej wsi dwa lata temu paliło się składowisko folii. Widok był identyczny, może nawet gorszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pożar w terenie zabudowanym to istny koszmar bo płomienie bezlitośnie przeskakują z jednego budynku na drugi. Na wsiach jeszcze gorzej bo nie wiadomo co ratować, dolary ukryte w sienniku, ludzi czy żywy inwentarz.
      Ugasić palący się plastik to nie lada wyczyn, najlepiej zostawić niech sam wypali się do końca.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. W sasiedztwie, kilka miesiecy temu, zapalilo sie drzewo ( zywe) przy domu, chyba tak z niczego, choc.... inny sasiad wlasnie opalal butla gazowa mlecz na kostce brukowej przy posesji. Od drzewa odzielil go niezly kawalek, potem pomyslalam, ze moze iskra? Tez tak czarno bylo...i starsznie nerwowo. Straz, syreny i te inne.... Nie dziwie sie wiec waszemu "podnieceniu". Widzac kleby czarnego dymu sama bym sie zaciekawila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadek który opisałaś to według mnie bezmyślność sąsiada. Pierwszy raz słyszę żeby chwasty usuwać w ten sposób przeciez są specjalne preparaty chemiczne. Pomysłowość ludzka czasami jest przerażajaca!
      Witaj na moim blogu, pozdrawiam:)

      Usuń
    2. W Niemczech, pomimo tego, ze trabia o niebezpieczenstwie uzywania butli gazowych to ich nie zakazuja, wiec ludzie opalaja . Ci nie zakazujacy uzywania butli gazowych, uwazaja widocznie, ze lepsze to, niz chemiczne podtruwanie ziemii. Oni uzywania chemikalii i wlewania tego do ziemii nie uznaja. Wiem tez , ze jezeli juz to stara metoda robia cos takiego 10% octem podtruwaja mlecze:))
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Aniu, pisząc o preparatach które usuwają chwasty wyraziłam się dość nieprecyzyjnie. Nie jestem za usuwaniem chwastów drogą chemiczną, jest dużo preparatów naturalnej produkcji jak chociażby roztwór z octu o którym wspomniałaś. Jednak ekologia, ekologią a życie sobie bo są łatwiejsze sposoby.
      I jak to w zyciu bywa, jeden polewa chwasty roztworem z octu, inny preparatami chemicznymi a jeszcze inny wypala. Są tacy którzy traktują tę roślinę jako źródło witamin.

      Usuń
  8. Post warty uwagi :) Zdjęcia bardzo dobrze wykonane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas naszych podróży zdarzają się nam takie zaskakujące zdarzenia które czasami udaje sie nam uwiecznić na zdjęciach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń