sobota, 19 listopada 2016

Grudzień na leniwo.


 Nawet nie przypuszczałam, że moje słowa kończące poprzedni post staną się rzeczywistością w ciągu kilku dni. Pozwolę sobie zacytować jedno z ostatnich zdań; ”Wydawało się, że p. już zapomniał o tym co było przed chwilą i już obmyśla jakiś kolejny podstęp.” Zostałam pozbawiona tchu gdy zdałam sobie sprawę z tego, że zostałam wpuszczona w maliny, bezlitośnie potraktowana i użyta dla czyjeś przyjemności. Zaczęłam mieszać wydarzenia więc powinnam zacząć od samego początku.
Końcówkę roku potraktowaliśmy bardzo serio pracując ze zdwojoną wydajnością gdyż postanowiliśmy zrobić sobie cały grudzień wolny od pracy. Zwykle były to wolne dwa ostatnie tygodnie roku ale postanowiliśmy zwiększyć dawkę odpoczynku. Cały grudzień wolny!!! Jak zwykle stanęliśmy przed dylematem gdzie pojechać i po chwili wymiany pomysłów p. zgodził się na Florydę bo tam w grudniu ciepło. Drugim miejscem były okolice Houston ale wybrzeże Zatoki Meksykańskiej jest po prostu brzydkie na tyle, że atrakcyjne miejsca przegrywają z wybrzeżem Atlantyku. Po chwili „wędrowania” po plaży wraz z Google Maps znaleźliśmy hotel na samej plaży i uruchomiliśmy odłożone dolary aby zrealizować postanowienie. Poszło gładko i składnie z samolotem i wynajęciem auta. Po trzydziestu minutach zakończyliśmy organizowanie wyjazdu. p. jeszcze zadzwonił do hotelu aby upewnić się, że nasz pokój będzie miał widok na ocean. Otrzymaliśmy potwierdzenie, że tak ale nie gwarantują ostatniego piętra. Zadowoleni z wyboru odłożyliśmy ten temat do grudnia. Gdy emocje minęły pomyślałam, że p. coś za szybko zgodził się na mój pomysł.
 Zaczęłam się zastanawiać co skłoniło męża do zamieszkania w hotelu na plaży i dodatkowo nie dawało mi spokoju to najwyższe piętro. Dla mnie było wszystko super. Balkon z którego widok na ocean bez żadnych ograniczeń oprócz barierki. Wytężyłam swój skromny umysł blondynki i w końcu poskładałam elementy łamigłówki w jedną spójną całość. Pod przykrywką romantycznej eskapady krył się jednak podstęp. Nie odważyłam się na pytanie wprost bo i tak zostałabym uraczona zwodnym i pokrętnym wyjaśnieniem zastosowałam kobiecy urok. 
- Będzie okazja na cudowne i niepowtarzalne wschody słońca. 
- Oj tak. - Odparł zadowolony mąż. Wszystko jasne, p. jest wielkim amatorem wschodów słońca a ja jego zachodów. Na dowód mojej awangardowej teorii odszukałam nasze zdjęcia sprzed kilku tygodni. Gdy ja ledwo trzymałam się na nogach p. prowadził samochód usiłując jednocześnie robić zdjęcia. Wyręczyłam go wyrwana ze snu. Zachwycona kolorami świeżej krwi na niebie zaledwie kilka chwil zanim słońce oślepiło nas swą gorejącą kulą. Nie przyłożyłam się do zdjęć i tylko klikałam bardziej rozkoszując się widokiem niż zastanawiając się nad ustawieniami aparatu. Co za szalony pomysł aby być zupełnie przytomnym przed wschodem słońca. Ja tego nie potrafię więc wolę zachody które są dla mnie jeszcze bardziej malownicze i łatwiejsze do zobaczenia.
p. zgodził się na pobyt przez trzy tygodnie w hotelu nie tylko dlatego żeby odpocząć ale również (aby nie napisać przede wszystkim) dlatego, że trafia się nam niezła gratka na upolowanie wyjątkowego widoku gdyż balkon nie tylko będzie miał widok na ocean ale również jego usytuowanie jest takie, że patrzymy z niego na wschód.

32 komentarze:

  1. No tam z pewnością odpoczniesz. Mąż będzie robił zdjęcia wschodów słońca i nie będzie Cie wyrywał ze snu :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli tak sądzisz to błądzisz:)))) Zostanę obudzona codziennie przed wschodem słonca abym mogła rozkoszować się niecodziennym widokiem, koszmar!!!! Na pewno nie pośpię sobie bo zdjęcie beze mnie nie wyjdzie, wiem coś o tym:(((((
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. To jest mi Ciebie żal :(. Jedyne pocieszenie, że wschód słońca trwa jakiś czas, a później znowu głowę przyłożyć można do poduszki :).

      Usuń
    3. I tak właśnie będę robiła :)))

      Usuń
    4. Przeciez mozesz pospac pozniej...i jeszcze pozniej. No i pozniej ;) ale takich kolorow nieba nie mozna omijac :)

      Usuń
    5. Mogę spać zawsze i wszędzie. Nie przeszkadza ani pora dnia ani miejsce ale jeden taki typ robi wbrew i muszę się nieźle nakombinować aby pospać sobie dłużej:))) Wakacyjny czas gdy jesteśmy razem non stop nie należy wcale do łatwych pod tym względem no ale wolę już jechać na wakacje niż siedzieć w chałupie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    6. wiesz, zawsze mozna go gdzies wygnac na te poranne szalenstwa i isc spac. gdzies sie zakamufluj zeby Cie nie znalazl moze...

      Usuń
    7. Nie puszczę dziada samego nawet na chwilkę bo po plaży wysportowane laski biegają w samym bikini:)))

      Usuń
  2. JA jestem tak jak Twoj mąż, czyli poranna, ale musze przyznac, ze jest sprytny. Zdjecia niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak to jest jak z gadem podłym i porannym żyć mi przyszło. Jedyne dobre w jego porankach jest to, że kawa pojawia się nie wiadomo kiedy, śpię i raptem czuję kawę tuż przy moim nosie. Jak nastanie czas zachodniego wybrzeża to nadejdzie mój czas, czas zachodow słońca.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Jeśli nie trza potem do huty gnać, a pospać można do woli, to phi, pikuś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, odezwała sie ta co do huty codziennie chodzi i nie może spać do woli:))
      Hana, tobie to chyba wszystkie zazdrościmy bo Ty wakacje masz na okrągły rok.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Hrehre, dobre sobie, wakacje! Pójść na gwizdek do huty jest łatwiej, bo mus. Wiesz jak trudno samą siebie przymusić do roboty? I po premii dać?

      Usuń
    3. Jak trudno samą siebie przymusić do roboty to wiem bardzo dobrze, uwierz mi. I wiem również, że Ty bardzo pracowitą osóbką jesteś a z tymi wakacjami to taki żarcik. Mam nadzieję, że sie nie obraziłaś.

      Usuń
  4. Oj takie widoki to dopiero gratka, tez bym tak chciała :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pokazanych zdjęciach wschód był zupełnie nierealny i nie spodziewam się takowych codziennie na Florydzie. To co ja zobaczę pokażę niezwłocznie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Nie tylko bedziesz wstawac skoro swit i nie widze zebys wracala do spania, bo nie po to jedziecie zeby spac tylko zwiedzac, zreszta kawa Cie obudzi, ale tez nie masz balkony zeby zachody fotografowac. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy odrobinie uporu i zachody są w zasięgu ręki bo Floryda płaska i wystarczy wyjechać na bagna aby załapać się na kolorowy zachód. Wszystko przed nami. Niestety już zaplanowałam powtórkę rowerowej wycieczki przez bagna którą możesz odnaleźć klikając na "Florida" w pasku po prawej.
      Coś mi podpowiada, że masz słuszność i będę skonana po wakacjach:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. E! nie wierzę ...przy Waszej ciekawości świata, mobilności i ruchliwości na pewno nie wytrzymacie w jednym hotelu, z ciągle tym samym widokiem przez dłuższy czas; ani chybi Niedźwiedź wyszykował dodatkowe atrakcje; pozdrowienia ślę za wielką wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą atrakcje ale jakby odgrzewane bo i krokodyle, i szalone łodzie, i cudowne plaże wszystko już niby znamy ale z chęcią stracimy trochę czasu na odświeżenie wrażeń bo może przecież być jeszcze ciekawiej.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Wschody złońca to coś dla mnie! A także pora daleko, daleko przed brzaskiem, bo coraz gorzej sypiam. I dochodzi do tego, że jest środek dnia, jak teraz a mnie łózko ciągnie jak magnez. I co z tego? Ledwo sie położe wszelka sennosc pryśnie!:-)
    Na pewno Twój mąz dostarczy Ci nie lada atrakcji a wczesne wstawanie zrekompensuje czymś innym!
    Piekne te zdjęcia powyzej, niebo niesamowite, dramatyczne, krzyczące kolorami.
    Pozdrawiam ze zenowu jesiennego Podkarpacia!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim uciekamy przed smutnym grudniem na dalekie Południe aby doładować nasze humory słońcem i kąpielą w oceanie. Odrobinę beztroski każdemu się przyda więc i my będziemy czerpać same pogodne chwile z naszego pobytu.
      W grudniu dni są krótkie więc nie tylko wschody słońca mi grożą ale i zachody więc snu aż tak dużo nie doświadczę chyba, że będzie lało non stop.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Przyznaj się! Tak tylko się droczysz? :-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że tak. Mały foch jest wzskazany i jestem przeszcześliwa, że jedziemy na wakacje i będę mogła się byczyć do woli :)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Twoj p. lubi zaskakiwac, nieprawdaz? Robic niespodzianki. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespodzianka to drugie imię p.
      Jesteśmy razem już chyba ze sto lat albo i dłużej a on ciagle mnie zaskakuje. Na nudę nie mogę narzekać.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. moj slubny zadecydowal za mnie, spedzamy swieta z moja rodzina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Art! Twój ślubny stanął na wysokości zadania. Bardzo, bardzo się cieszę!
      To znaczy, że jedziecie do Polski, czy Polska przyjeżdża do Was?
      Pozdradwiam:)

      A tak w ogóle to nie jest temat na komentarze na blogu, jeśli masz ochotę to napisz do mnie na mail;
      atanerzchicago@gmail.com







      Usuń
  11. W sumie nie ważne czy wschody, czy zachody, byle były razem z Kochaną Osobą, nawet jak to Gadzisko jest! Buzi, buzi, buzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy moim zrelaksowanym usposobieniu wolę zachody gdyż trwają dłużej i mogę przygotować się do spektakularnego widoku dużo wcześniej. Poranki zostawiam p. który szybciej odnajduje ręce i nogi po wstaniu z łóżka.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Widok był zupełnie niecodzienny więc wypadało go uwiecznić i o dziwo udało się całkiem dobrze ku naszemy zdziwieniu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń