piątek, 17 marca 2017

Głaskanie plaży.

 Rzadko kto wychodząc na plażę myśli o jej przygotowaniu dla turystów. Plaża jaka by nie była kojarzy się z morzem i wylegiwaniem się w promieniach słonecznych. Rozkładamy koc lub duży ręcznik i już jesteśmy gotowi do rozkoszowania się wolnym od pracy czasem. Jednak w miejscach gdzie na plażę wychodzą specjalni goście, tacy jak my, plaża powinna zaspakajać nawet tych najwybredniejszych którym nierówny piasek przeszkadza i psuje pobyt. Jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło, że tak może być ale, że podróże kształcą i nauczyłam się czegoś nowego. Fakt, że plaża codziennie jest ładna i równa akceptowałam bez szczególnego zainteresowania. Tak jest tutaj i już. Byłam bardzo daleko od prawdy, że to natura jest tak łaskawa i wokół nas plaża jest równa jak stół.
Jeszcze zanim zrobiło się jasno wyspecjalizowane ekipy ruszały ciężkim sprzętem aby taki mało istotny szczegół jak piasek przygotować dla wypielęgnowanych stóp milionerów zamieszkujących okolicę. Nie tylko dla gości naszego hotelu ale prawdopodobnie w większej mierze dla mieszkańców sąsiadujących wieżowców dzień dzisiejszy nie powinien różnić się od poprzedniego. Okolica powinna wyglądać tak jak w folderze reklamowym gdy sprzedawano mieszkania za grube miliony.
 Zupełnie nie wiem jak nazwać pojazdy jeżdżące po plaży ale mogę trochę pofantazjować nie znając fachowego nazewnictwa.
Nie pomnę również wszystkich odmian spycharko-gładziarek albo przesiewarek piasku ale wynik ich codziennej pracy dało się łatwo zaobserwować i rzeczywiście nie była to praca pozbawiona sensu. Wszystkie glony wyrzucone przez fale oceanu dostawały się do zbiorników tych dziwacznych pojazdów a czysty piasek powracał na plażę.

Nikogo nie raziły kosze na śmieci dość gęsto poustawiane dla wygody użytkowników plaży i nie udało mi się zaobserwować fruwających śmieci przez cały czas pobytu. Świadomość społeczeństwa dała tutaj znak o sobie i gdy w weekendy plaża aż roiła się od już opalonych ciał jak i tych jeszcze rażących biurową bielą to śmieci lądowały w pojemnikach do tego przeznaczonych a nie bezpośrednio na piasku. Oczywiście nie brakowało również i śmieciarek opróżniających owe pojemniki. Przez cały czas było czysto i przyjemnie. Szczególnie rano gdy ruch kołowy na plaży ucichł widok aż zapierał dech w piersiach. Dobrze wydane dolary po raz kolejny uczyniły cud a przyroda wydawała się zadowolona z takiego obrotu wydarzeń. Budzące się północne przedmieścia Miami witały kolejny poranek gdzie ani wiatr ani ludzka ingerencja nie może zaburzyć poukładanego, dostatniego życia.

15 komentarzy:

  1. Przypomina mi się plaża w Jastrzębiej Górze, gdzie jedna z mamusiek wysadzała dziecko nad dołkiem wygrzebanym w piasku, a na zwróconą jej uwagę obrzuciła mnie stekiem wyzwisk, bo to nie jej wina, że przy plaży nie ma sanitariatów.
    Potem jezdziłam codziennie na plażę oddaloną od Jastrzębiej Góry o 6 km- było czysto i całkowity brak ludzi, zwłaszcza z dziećmi.
    Większość plaż w Polsce jest od jakiegoś czasu czyszczona, ale po całym dniu widać, że łatwiej większości cisnąć papier na piach niż ruszyć tyłek i zanieść go do kosza. Zaplecze sanitarne nadal raczej symboliczne i tylko przy głównym wejściu na plażę.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również wolę dzikie plaże od tych miejskich głaskanych i nawiedzanych przez liczne tłumy. Nie umiem odnaleźć się pośród tysiąca ciał złaknionych słońca. Nie wspominając o relaksie i wsłuchiwaniu się w szum fal. Może mam staromodne wyobrażenia o sposobach na urlop, że stronię od takich miejsc gdzie trzeba walczyć o cztery metry kwadratowe "swojego" terenu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Dla milionerów poziom musi być ;)
    Tam, gdzie ja jeżdżę, od wielu, wielu lat mieli stary ciągnik Ursus C-360 i on plażę obsługiwał. Tzn. dla wyrównania ciagnął brony, albo przyczepę, na którą ładowano śmieci.
    Nawet mam w nim zdjęcie :))) Ehhh, wspomnienia we mnie wzbudziłaś, Ataner ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wspominać miłe chwile. Przed moimi oczami ciągle mam plażę w Mielnie gdzie nie było żywego ducha. Nie było nawet potrzeby używania sprzętu do oczyszczania bo to co wyrzucało morze traktowałam jako część naturalną tej dzikiej plaży.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. A teraz Mielno to mekka młodzieży. Pusto to tam moze o tej porze jest.

      Usuń
  3. Jakie głaskanie? Raczej grabienie, drapanie, przetrząsanie.
    Mnie tam się zawsze podoba to co dzikie. Ale rozumiem potrzeby innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga, takimi pojazdami głaskać się nie da. Cokolwiek by nie robili to i tak efekt tortur można nazwać wygłaskaniem plaży.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Plaze dla mnie to piekne wspomnienia, ostatni raz bylam mniej wiecej 10 lat temu na prawdziwej plazy. Dla mnie plaza byla zeby isc i isc wzdluz oceanu po cudownym piasku, patrzec, sluchac glosu oceanu, uwielbiam zapach oceanu, jak nawiedzona wdychalam i zbieralam muszelki, kamyczki. Tutaj mamy cudowne wybrzeza oceanowe, zatoka tez jest, bo tak Melbourne jest usytuowane i tak w weekendy moze byc tloczno. Nigdy nie moglam zrozumiec dlaczego tak niewiele osob korzysta z uroku plazy przy oceanie, w dni tygodnia praktycznie nikogo nie bylo, szlismy jakby bez konca, bo ja ciagle mialam nadzieje znalezc jeszcze ciekawsza muszle i nie chcialam wracac, w weekend czasami ktos sie pojawil, no i byli surferzy. Uwielbialam te puste plaze, tak bardzo moje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pobyty na plaży to przede wszystkim spacer jej brzegiem tak aby fale chłodziły stopy. Czasami większe z nich zaskakują swą siłą i moczą spodenki i bluzkę. Jestem potomkiem wampirów bo moja blada cera nie wytrzymuje długotrwałej ekspozycji na promienie słoneczne buntując się przed takim traktowaniem czerwienią Ferrari. Stosuję kremy z filtem oraz kapelusze i cienkie bluzki z długim rękawem aby pobyt na plaży w słoneczny dzień nie zakończył się speczeniem skóry. Mogę maksymalnie wyleżeć 10 minut na piasku. Z zazdrością patrzę na kąpiele słoneczne całej reszty ludzkości porozbieranej do bikini. Tak jak opisałaś; muszelki i kamyszki interesują mnie bardziej niż bezchmurne niebo.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Nad naszym jeziorem, może plaża nie jest ogromna, ale władze sołeckie bardzo o nia dbają. Przede wszystkim są nieopodal niewielkie budyneczki, w których mieszczą się sanitariaty i przebieralnie. Co dzień rano, specjalny ciągnik grabi piasek, a sprzątacze wydłubują z piachu pozostawione przez plazowiczów odpadki. I tak jest co dzień, przez cały sezon letni! Osobiście widziałam, bo na kije latem chodze bardzo wczesnym rankiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram czyszczenie plaży bo śmieci które w tajemniczy sposób pojawiają się tam gdzie ludzie niweczą urok miejsca do którego udajemy się aby podziwiać przyrodę i korzystać z jej kojącej natury. Bardzo ważnym udogodnieniem są sanitariaty nawet te które nie są super, super wystrzałowe.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Ok poprzatac plaze, rozumiem, ale wyrownywac piasek, to troche dziwne. Moze ma owa czynnosc jakies rozsadne uzasadnienie, ale czy to nie zbytek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to wychodzi, że przy przesiewaniu piasku jednocześnie za pojazdem pozostaje idealnie gładka przestrzeń. Zmyślne urządzenia wykonują dwie roboty na raz. W takich miejscach gdzie np. basen jest prawie na plaży to dokładne sprzątanie prawdopodobnie zapobiega przed unoszeniem papierów przez silny wiatr i topieniu ich w wodzie basenu. Jeżeli już o basenie mowa to jego dno było co drugi dzień odkurzane aby ziarenka piasku nie psuły harmonii ideału. Mieszkanie przy plaży jest bardzo przyjemne ale jak widać również kosztowne.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Też obserwowałam cos takiego, tyle że w Au. Plaża była wyrównywana i sprzątana a tam, gdzie brakowało piasku, dosypywano go z zainstalowanej w poblizu mola pogłebiarki.Sprzątano zazwyczaj około szóstej rano. Były wtedy pustki i poza wschodzącym słonkiem, rannymi, jak ja ptaszkami paru jeszcze biegaczy było świadkami tych przemian.Wcześniej też myslałam, że plaże są takie gładkie i czyste same z siebie. He, he!Tak, człowiek całe życie dowiaduje się czegos nowego.Fajne zdjęcia zamieściłaś, Ataner!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogatemu nikt nie zabroni mieć plażę tam gdzie zechce. Nie ma piasku to samolotem z Sahary przywiozą albo z dna oceanu w muszlach perłopławów przyniosą syreny. Świat jest pełen niespodzianek i jednych szokuje grabienie plaży a innym wydaje się to zupełnie normalne bo wychowany w takich warunkach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń