czwartek, 27 maja 2010

Jedziesz - pij z umiarem.

Panowie na lewo, Panie na prawo. Tak powinno być bo gdyby było odwrotnie to Panie musiały by przechodzić przez drogę. Czysta dyskryminacja. Sytuacja jest zrozumiała, tłumaczyć nie trzeba. Czasami potrzeby fizjologiczne dają znać o sobie w najmniej sprzyjających okolicznościach.
Jedziemy jakąś droga w Południowej Karolinie, uparcie dążymy w kierunku wybrzeża Atlantyku aby dojechać do Myrtle Beach. Jest ciepło i wilgotno jak to zwykle latem i błogosławię pana Carriera, który wymyślił lodówkę. Eskimosi nie doceniają tego ale w tym klimacie jest ona “koniecznie niezbędna”. Obawiam się dotknąć szyby aby się nie oparzyć. Przynajmniej mam takie odczucie. Dookoła nas wielkie rozlewiska rzek porośnięte gęstą roślinnością. Na otaczających nas bagnach rośnie pewnie tyle gatunków roślin co w niejednym ogrodzie hobbysty. Zwierzyny, szczególnie tej niemile widzianej w pobliżu człowieka, wydaje się być aż nadmiar. Co chwile na jezdni mijamy rozjechanego wcześniej pancernika i inne nieznane mi zwierzęta. Na szczęście nie spotkałam tu, jak na Florydzie, rozjechanego aligatora i nie marze o takim widoku bo zaraz uzmysławiam sobie, ze coś takiego czyha na mnie za każdym krzakiem. W pobliże rzek, które mijamy, nie podjeżdżamy choć widoczne są zjazdy, którymi amatorzy wędkowania narażają swoje życie dla zaspokojenia pasji. Ciągle słyszę, ze trzeba dużo pic i jeszcze więcej jak są upały. Moje nerki są chyba dwa razy wydajniejsze niż innych bo usiłuję pic na sile albo jak kto woli z rozsądku. Najbardziej mi smakuje, jeżeli woda z butelki może mieć jakikolwiek smak, taka z bąbelkami. Mądrzy w radio mawiają, ze woda gazowana jest niedobra dla organizmu i taka zwykła natomiast to samo zdrowie. Brr, na sama myśl o zwykłej wodzie i to jeszcze w nadmiarze żaby mi się lęgną w żołądku. Nie można przecież robić wszystkiego co zdrowe bez odrobiny niezdrowego. Tak żyć się nie da. Pije zatem dużo wody, której nie wypacam bo w aucie zimno i chciałabym wyjść na słonce. To co widzę na zewnątrz to wielka ułuda jak Hollywood albo wygrana w totka. Wiem, ze jak wyjdę z samochodu to natychmiast wskoczę do niego z powrotem. Już mi jakoś cieplej i kolejny łyk wody, tej gazowanej oczywiście. Droga wąska na dwa chude auta a asfalt po bokach kończy się raptownym uskokiem do bagna, nie ma pobocza. Bardziej zrozumiale pisząc to wygląda tak jak nasyp kolejowy przez jezioro. Jedziemy takim właśnie nasypem a dookoła woda i bagna. Wszędzie woda, za szyba woda w butelce woda i w organizmie woda. Nogi odsuwam od nawiewu bo już mam je zamarznięte do tego stopnia, ze chce mi się  si....  
- Ha, tez sobie wymyśliłaś. Tu nie ma gdzie a taka droga będzie jeszcze przez przynajmniej pól godziny. - On chyba kpi, jakie pół godziny. Nie wiedziałam czy to żart czy tym razem nie. 
- Oddychaj spokojnie i relaksuj się, pomyśl o czymś przyjemnym. - Nic bardziej abstrakcyjnego nawet Salvatore Dali nie wymyślił. „Oddychaj spokojnie” gdy nie mogłam wcale oddychać, każdy wdech powodował lekkie ruchy brzucha skąd dochodziły palące bóle, „pomyśl o czymś przyjemnym”, owszem najprzyjemniejszym widokiem był widok łazienki. Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia tym bardziej, ze jechaliśmy własnym autem a nie z wypożyczalni i nie mogłam zmoczyć siedzenia. Nie dało się skrócić moich męczarni jadąc za kilkoma pojazdami. O wyprzedzaniu nie było mowy bo linia ciągła po horyzont, który jest gdzieś daleko. Wreszcie jest miasto w polu widzenia i już wiem, ze następne trzy minuty będą kryzysowe, pocieszam się tym, ze zawsze na granicach miasta są stacje benzynowe a w każdej z nich, nawet najmniejszej, jest łazienka. Stacja jest, moje nerwy napięte do granic wytrzymałości tak samo jak mięśnie, duża i kolorowa z rozbudowanym sklepem z tysiącem różności. Ostatkiem sil otwieram drzwi i widzę mnóstwo regałów z artykułami samochodowymi, spożywczymi, trochę drogerii jest również jakieś szybkie żarcie ale nie widzę znaku kobiety w spódniczce. Mój kolejny krok grozi przymusowym myciem podłogi i zęby już mocniej nie mogą się zacisnąć na języku bo go odgryzę. Rozpacz zaślepiła mnie zupełnie, patrze i niewiele widzę, szukam w desperacji jakiegoś innego znaku informacyjnego. Pomysłowi właściciele restauracji dają upust swojej twórczej fantazji przy wymyślaniu rożnych napisów na oznakowanie łazienki. Postanowiłam zaryzykować i zapytać o drogę w ustronne miejsce, ryzykując, ze zamiast pytania wydam z siebie okrzyk bólu i jednocześnie zażenowania. Odwracam się w stronę wyjścia gdzie za kontuarem jest chyba trzech kasjerów już mam zamiar uratować swój język otwierając usta by zapytać i widzę znak tak wielki, ze ślepy by zauważył, tylko czemu umieścili go dokładnie za mną!

6 komentarzy:

  1. :) Dobrze, że się udało :)
    Ja lubię pić wodę, piję dużo, tyle, że w podróży, zwłaszcza pociągowej, nie za bardzo, bo mnie przerażają te toalety...
    Ale w aucie to piję :)
    Serdeczności Ataner!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak "maniu bobo" (po smykowemu) czyli woda z bąbelkami!
    Fizjologii nie da się chyba ujarzmić, jak musisz to MUSISZ! I już! Też tak mam, chociaż w ciąży to było dopiero przegięcie: przystanki co 15 minut...
    A tak z przymróżeniem oka: może by tak pieluchmajtki???
    Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego dłuuuugieeeegoooo weekendu!

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  3. Obiezy_swiatko, przypomnialam sobie te toalety w polskich pociagach z przed 20lat, brrrrr.
    Zycze Ci milego weekendu i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Motylku, pieluchomajtki dlaczego nie, super pomysl.
    Rowniez zycze Ci wspanialego weekendu i pieknej pogody. Buziaczki przesylam, bawcie sie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiecie, że Japonczycy spedzaja wiele godzin w codziennych korkach i wymyslili jakies specjalne jednorazowe ni to pieluchy ni to majtki, bardzo przydatne w takich wlasnie okolicznosciach.
    To takie porady cioci-kloci, bo nie wiadomo co poradzic, kazdy to przeszedl i kazdy glupi! Joter tez!

    OdpowiedzUsuń
  6. Joterku, mysle ze, to jeszcze za wczesnie na takie "specjaly"
    Ale, nigdy nie mow nigdy, pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń