czwartek, 20 maja 2010

Małe i cieszą – cz 2

Malutkie ptaki wiły się jak w ukropie pijąc nektar z poidełka. Napatrzeć się nie mogłam na malutkie zwinne helikoptery z napędem atomowym. Kolibry mogły zatrzymać się w miejscu ze swojej prawie maksymalnej prędkości. Potrafiły latać do tylu, na boki oraz w gore i w dol.
- Rob zdjęcia! - powtarzałam, co chwilkę chociaż widziałam, ze do bezkrwawego polowania p. dołączył ochoczo. Nie mogłam oczu oderwać od tych rajskich ptaków, skąd one się tu wzięły nie byłam pewna i nie chciałam o tym rozmyślać akurat teraz.
- Z nad Amazonki. - usłyszałam, po chwili zdałam sobie sprawę, ze obok mnie jest geniusz czytający w myślach, telepatia jednak istnieje. Hmm? Powinnam być ostrożniejsza. Gdy po posiłku oglądaliśmy zdjęcia i mój film to prawda wyszła na jaw. Gadałam jak najęta do kolibrów i zasypywałam p. pytaniami jak na teleturnieju, przyznaje, ze trzeba być geniuszem aby zrozumieć co paplałam i po co. Czytanie w myślach nie było potrzebne aby rzucić jedna trafna odpowiedz. Gdy przychodzi wiosna to samce dwa tygodnie wcześniej przed ich przyszłymi partnerkami rozpoczynają wędrówkę na północ Ameryki. Najbardziej lubią kolor czerwony i dlatego wszystkie poidełka są w tym kolorze. 
Oczywiście nie pogardza nektarem z innych kwiatów ale najpierw sprawdza czy nie da się przekąsić z czerwonego. Aby utrzymać się nieruchomo w powietrzu ich skrzydła poruszają się tak szybko, ze są niewidoczne dla oka ludzkiego. 
Male grubasy (przed migracja najadają się na zapas i tyją nawet dwukrotnie, niektóre nigdzie nie odlatują bo są za grube i nie mogą latać) latają nisko nad ziemia i są wytrwałymi podróżnikami. Niektóre gatunki dolatują poprzez Oregon nawet na Alaskę. Az trudno uwierzyć, ze inne przez Zatokę Meksykańską urządzają podróż non stop na Florydę i dalej na północ. Latają z zawrotna jak na takie maleństwa szybkością nawet do 80km/godz.
 Pamiętam mój pierwszy pobyt w Santa Fe, prześliczne stare miasto zatrzymało nas trochę dłużej niż zamierzaliśmy. To miasto to miejsce gdzie chciałabym spędzić resztę mojego życia ze skromnym milionem dolarów na moim osobistym koncie, mogłam tylko pomarzyć i cieszyć się chwila. Spacerowaliśmy wtedy po zakamarkach miasta gubiąc się pomiędzy niezliczonymi krużgankami pachnącymi suszona papryka. Dawno temu gdy nie było jeszcze klimatyzacji mądrzy ludzie używali naturalnego ochładzania. Nie wiem czy będę w stanie opisać jak to wygląda i jak to działa, ale się postaram. Zacznę od obcesowego „otóż”. Otóż na zewnątrz domu rozpylano mgle wodna aby chroniła dom przed zabójczymi promieniami słońca i koszmarnie cudownym upałem. Przyznam, ze daje to niesamowity efekt w tych prawie pustynnych warunkach. Nie dość, ze jest ułudnie chłodniej to jeszcze wilgoć daje życie roślinom. W miejscach gdzie działa naturalna klimatyzacja rośliny kwitną na okrągło. Tam właśnie zobaczyłam pierwszego w życiu kolibra. Przyleciał (jak zwykle koliber) siedem razy do jednego kwiatka i starał się wypić z niego nektar. Cale zdarzenie trwało krócej niż nasze możliwości upamiętnienia tego w kadrze zdjęcia. Odleciał tak szybko jak się pojawił. Na kolejne  spotkanie przyszło mi czekać trzy lata z okładem jednorocznym, doczekałam się w takiej niespodziewanej sytuacji i dość surowym klimacie. 
 Wszystkie kolibry są czarne a niesamowite odbłyski to załamanie światła jak w tęczy. Ich pióra przedziwnej konstrukcji są ciągle wilgotne, ponoć muszą być i stad ten wielobarwny efekt. Przedziwne to stworzenia ich serce bije z prędkością nawet do 1250 uderzeń na minute.
- Szkoda, ze Twoje tak szybko dla mnie nie bije – p. starał się być romantyczny. Biło, biło ale się zmęczyło. Nawet bez tysiąca uderzeń na minute moje serce nadaje się do wymiany. Po tylu latach z nim nie tylko ten organ jest zużyty, niech wspomnę tylko o nerwach, tego jeszcze nie przeszczepiają ale gdyby to ja jestem pierwsza w kolejce i zamawiam dwa egzemplarze o wytrzymałości lin marynarskich.

11 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że to odblask promieni powoduje, że kolibry wyglądają tak kolorowo. Wspaniałe zdjęcia, godne pozazdroszczenia. Jednym słowem udał Wam się wypad. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Latem te maluszki stołują się w moim ogródku. Zauważyłam, że najbardziej "smakuje" im jedzonko z mieczyków, a może to ten łososiowy kolor takim odpowiada? W tym roku czeka już na nich poidełko (a jakże - czerwone!) tylko pogoda chyba jeszcze za zimna i deszczowa. Wyglądamy ich z utęsknieniem!
    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygladaja jak w ubranku z cekinow, cudne!
    Ja teraz delektuje sie majowym spiewem słowikow i pomimo zimna otwieram na noc okno w sypialni. Przy okazji słucham tez zabich koncertow z nad stawu. Mamy tez szpaki, ktore w ciągu dnia nasladuja slowiki, nawet sie na to nabralam! Moze przez te koncerty za krotko spie i potem glupoty robie? Serdecznosci moc od Joter

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne! Mnie ciekawostki z życia ptaków bardzo ciekawią, a ich obserwacja to naprawdę świetnie wykorzystany czas. Jeszcze dużo muszę sie uczyć o nich :)
    Dziękuję Ataner za kolibrowe wpisy :)
    Z pozdrowieniami!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rineczko, kolibry - choc maja tak male cialka to kryja w sobie wiele niespodzianek. Ja rowniez myslalam, ze sa wielobarwne a to one igraja z naszymi zmyslami i powoduja ze, sa ciagle niezbadane do konca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Motylku, w ubieglym roku do naszych kwiatow(Mandevilla)oczywiscie czerwonych zablakaly sie dwa kolibry i juz nigdy wiecej nie wrocily, musze jechac do Oregonu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Joter, podoba mi sie Twoje skojarzenie z cekinami od razu widze imprezy do bialego rana.
    Potem tylko slowiki, sojki, szpaki, orly i sokoly! (Tez bywam niewyspana rano - przez spiew ptakow).

    OdpowiedzUsuń
  8. Obiezy_swiatko, Gdybym miala 9 zyc jak kot to w ktoryms z nich pewnie bylabym ornitologiem. Ptaki potrafia zaskakiwac, denerwowac a przde wszystkim sa wspaniale zorganizowane czego im troszeczke zazdroszcze. Pozdrawiam Cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Atanerku, Ty chyba masz cos z kolibra. Jestes drobna, szybka, piekna i potrafisz jechac setki kilometrow do celu! I gromadzisz konsekwentnie coraz wiecej obserwatorow swoich poczynan. Buziaki mocne od Joter zauroczonej Toba.

    OdpowiedzUsuń
  10. Joterku, przy kolejnym generalnym sprzataniu wyrzuce rowniez wszystkie lustra. Kupie nowe aby w nich widziec to co napisalas, stare mnie oszukuja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przecieram pot z czola na mysl o zrobieniu 1000 machniec lapkami na godzine anie na minute. One po prostu sie poca.

    OdpowiedzUsuń