sobota, 17 września 2011

Gdybym był kobietą.

- To dlaczego nie rzucą tej roboty. - W moje czytanie p. wtargnął bezlitośnie i bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Spoglądałam na niego pytająco bo nie miałam pojęcia o czym on pomyślał zanim wypowiedział tak mądre zdanie.
- Kto?
- Te nieszczęśliwe baby w TV. Płaczą, ze im tak trudno w życiu, ze muszą chodzić do pracy a po pracy, w domu jeszcze gorzej niż w pracy. - Szybko zaskoczyłam o co biega. Właśnie czytałam autobiografie Salvatore Dali i lektura ta bardzo pobudziła mój umysł. W telewizorze leciał jakiś program na który nie zwracałam szczególnej uwagi bo książka była nader ekscytująca. W skrócie mogę napisać, ze program był o ciężkiej roli kobiety w życiu rodziny. Nic takiego czego bym już nie doświadczyła wiec zerkałam tylko od czasu do czasu nie zagłębiając się zbytnio w życiowe katastrofy kolejnych uczestniczek programu.
- Bo to święta prawda. - Postanowiłam wybadać teren. - Uważasz, ze to wymysły na potrzeby telewizji?
- Jeżeli im tak ciężko, ze nawet są w stanie myśleć o samobójstwie to powinny rzucić prace. To oczywiste, nieprawdaż. - To "nieprawdaż" ubodło mnie i odniosłam się do niego osobiście. To jakby policzek wymierzony mi jego prawym sierpowym.
- Nie zawsze można ot tak sobie nie chodzić do pracy gdy nie ma wystarczająco dużo pieniędzy. To chyba oczywiste i dla ciebie, ze we dwójkę jest o wiele łatwiej.
- Wiem, wiem ale gdybym był kobieta to nie chodziłbym do pracy. M
ąz jako głowa rodziny powinien zadbać o dom. Kobiety są same sobie winne, chciały równouprawnienia a teraz już go nie chcą bo za ciężko rozładowywać wagony z węglem. Kobieta zawsze będzie kobietą a chłop chłopem i po co to zmieniać. Przecież krowa nie zacznie latać tylko dlatego, ze jej się zachciało. - Akurat z wypaczeniem równouprawnienia to się zgadzam ale zaciekawiła mnie kwestia "nie chodzenia do pracy".
- Skąd wiesz, ze jako kobieta mógłbyś nie pracować?
- Znalazłbym takiego faceta, którego dochody zapewniłyby nam dobrobyt bez mojego finansowego wkładu. Siedziałbym w domu i zajmował się nim tak jak trzeba a nie po godzinach, tak na "odwal się".
- Czy myślisz, ze żadna z nas, kobiet o czymś takim nigdy nie pomyślała? Czy sadzisz, ze masz monopol na złote myśli?
- Nie wiem kto o czym myśli. Wiem, ze nie poszedłbym do pracy jako kobieta.
- To ja mogę nie chodzić do pracy skoro tak uważasz. Od jutra zajmuj
ę się domem i sobą.
- Cos ty, teraz już za późno. Jak to sobie wyobrażasz? Chcesz zburzyć wiekowy układ?
- Ja z wiekami nie mam wiele wspólnego a zmiana przyda mi się jak nic innego. A tak na marginesie mój kochany, dlaczego nie zarabiasz na ca
łą rodzinę?
- Bo mam ciebie.-
Odpar
ł zadowolony.

16 komentarzy:

  1. Gdy byłam "piękna i młoda" wkładano mi do głowy,że kobieta jest ostoją domowego ogniska i powinna tak wyjść za mąż, by mąż zapewnił całej rodzinie dostatnie życie. W ostateczności może kobieta "iść do pracy",ale tylko do czasu urodzenia dziecka.Zawsze dręczyło mnie pytanie- jak znalezć bogatego męża, który: a) zapewni ów dobrobyt, b) okaże się na tyle odpowiedzialnym facetem, że zapewni całej rodzinie dobrobyt do kresu życia c) nigdy mu nie "odbije" i nie porzuci mnie.W pewnym sensie znalazłam takiego-"siedziałam w domu" kilkanaście lat i mąż sam nas utrzymywał, nadal jesteśmy razem, ale emeryturę zdążyłam sobie wypracować.A jeśli ktoś uważa,że siedzenie w domu to czas błogosłowianego lenistwa i "nicnierobienia" to jest w błędzie. To bardzo niewdzięczny etat.
    Miłego, :)
    P.S.
    Daj głos mailem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle ze do panela dyskusyjnego kobiety byly wybrane wg potrzeby tematu i stad same niezadowolone. Rownie powszechna jest postawa innej grupy, tej ktora pracuje i twierdzi ze "nie wysiedzialaby " w domu, ze praca jest odskocznia, okazja do oderwania sie od zajec domowych, zobaczenia sie z ludzmi. Podejrzewam ze dyskutujace zwyczajnie nie maja pracy ani interesujacej ani intratnej i stad ich niezadowolenie. Serdecznie pozdrawiam Ciebie i p - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupelnie nie nadaje sie do bycia gospodynia domowa:) A juz jakbym miala zajmowac sie mezem wracajacym z pracy, to chyba wolalabym pracowac z kilofem w kamieniolomach:)))
    Maz do osoba dorosla, a ja nie potrafie sie zajmowac doroslymi, owszem moge dzieckiem, ale tez nie za dlugo.
    Moze ja nie powinnam byc kobieta?
    Moze to jakas pomylka genetyczna?

    OdpowiedzUsuń
  4. He, he... męska logika często mnie powala na łopatki :-)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze powiem, że aż mnie otrząsa z obrzydzenia jak pomyślę, że miałabym zrezygnować z pracy tylko dlatego, żeby lepiej zajmować się swoim panem - zamiast tak na odwal tylko po pracy;))
    Czuję intensywny dreszcz na plecach - przerażenia. Że mogłabym być tak uzależniona od kogoś i służyć komuś za darmową służącą.
    Co nie znaczy, że nie marzy mi się życie bez pracy:))
    Jednak...
    Może właśnie z powodu takiego "niewłaściwego" podejścia do mężczyzny biorą się moje problemy;((

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja chetnie zasiadlabym w domowych pieleszach pachniala i zajmowala sie domem, ogrodem i soba, niechby tylko mozna bylo :)
    Te tradycje, ze baba w domu a chlop pracuje - calkiem mi sie podobaja!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No taka tradycja jest bezpieczna w przypadku gdy ktoś mógłby zagwarantować niezmienność sytuacji. Jednak w dzisiejszych czasach rozpadają się nawet rodziny, po których nigdy bym się tego nie spodziewała. I wtedy zaczyna się dramat. Bo znaleźć pracę nie mając zupełnie doświadczenia to masakra. Dlatego ja wychodzę z założenia, że choćby dla własnego dobra warto jednak jakąkolwiek prace mieć pomimo faktu posiadania utrzymującego męża. No chyba, że milioner i odda połowę przy ewentualnym rozstaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. A teraz to co najważniejsze. Mam nadzieję, że jednak sprawy przybiorą lepszy obrót i w końcu nastąpi poprawa u P. czego wam obojgu z całego serca życzę. Często o Was myślę. Dużo zdrowia dla P i dużo siły dla Ciecie Renatko. Cały czas czekam na lepsze wieści.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystkiego trzeba sprobować. Cudownie, gdy mozna wybrac co sie chce.... ale to nie zdarza sie czesto. Chyba dlatego ludzie wiecznie gonia za szczesciem. Przeciez najlepiej tam, gdzie nas nie ma!!
    Moc moich ciepłych, uzdrawiających myśli leci za Ocean!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja wklejam to co znalazłam na jednym blogu, z prośbą autorki o przesłanie dalej.

    "Zastanawiasz się czy pracuję?? - Ooo, tak JESTEM matką i żoną.
    To sprawia ,że jestem zarówno budzikiem,
    kucharką,sprzątaczką,kelnerką,lekarzem,nianią,pielęgniarką,stróżem,fotografem,doradcą,szoferem,
    organizatorką przyjęć,osobistym asystentem męża,księgową,BANKOMATEM,pocieszycielką,nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone, kiedy jestem chora.Pracuję dzień i noc. Jestem na dyżurze całą dobę do końca mojego życia".
    Czytając ten tekścik, dochodzę do wniosku, że lepiej pracować i nie narzekać.

    OdpowiedzUsuń
  11. milo znowu poczytac :) ja wlasnie gotuje rosolek, bo polowica zlapal grypke, zasilek sie skonczyl, konto bankowe bliskie minusu wiec duzo nie dyskutuje na temat rol malzenskich :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli Pan P. wrócił do zdrowia?
    :-)
    Cieszę się!
    Bardzo przemiły pościk, dzięki.
    Te chłopy............
    Czasami jak coś powiedzą...
    Pozdrawiam
    :-)))

    OdpowiedzUsuń
  13. słońce, napisz coś do mnie handbikerka.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. To co Azalia napisałam, to oddaje cały sens bycia Kobietą "niepracującą"!
    Co tam u Was! Juz po chorobach?

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, wysłałam Ci odpowiedź na maila! Zajrzyj w wolnej chwili! A najlepiej na-ten-tychmiast, bo mnie ciekawość całkiem zeżre, o co chodzi! ;-))))

    OdpowiedzUsuń
  16. Fuscila - e-maila od Ciebie niestety nie otrzymalam:(
    Sprawdzalam poczte kilka razy.

    OdpowiedzUsuń