środa, 20 listopada 2013

Paskudny szmal.

  Markizy w klimacie Nowego Meksyku nie zdają egzaminu. Są za małe i nie ocieniają dostatecznie ścian oraz witryn sklepowych. Za to arkady spisują się na medal. Dają dużo pełnego cienia oraz schronienie turystom poszukującym idealnej pamiątki z Santa Fe jak i sprzedawcom których sklepy nie są narażone na spiekotę upalnego dnia.
Z tego dobrodziejstwa korzystają codziennie Indianie na głównym rynku stolicy. Jacy tam znowu Indianie poprawnie to „Rdzenni Amerykanie”. Tak, tak właśnie określa się Indian sprzedających swe wyroby ze srebra a Sztuka Rdzennych Amerykanów to wszystko to, co wyszło spod rąk artystów o czerwonej skórze. O świecie zakłamany i obłudny; w Indiańskich Rezerwatach (Indian Reservation) mieszkają Indianie a nie „Rdzenni Amerykanie” nieprawdaż? W jaki sposób ludzie tak upodleni jak Indianie mogliby tworzyć godne pozazdroszczenia dzieła sztuki skoro są skazani na zagładę lub opiekę państwa. Sztukę tworzą „Rdzenni Amerykanie” a nie Indianie. Wszystko proste, przejrzyste i zrozumiałe. Amerykanie są wolnym narodem więc nie można przeciwstawiać mu słowa Rezerwat. 
Krótki rekonesans wystawionych na ziemi wyrobów nie zaszokował mnie. Dużo koralików z Jablonexu na żyłce ze stoiska wędkarskiego w megasamie oraz mało srebra i turkusów. Jak już są to cena mrozi krew żyłach pomimo upalnego dnia. Czasy się zmieniają i kruszcu coraz mniej na indiańskich kramach. Mam kilka wisiorków i kolczyków zakupionych wcześniej i nic nowego nie wpadło mi w oko bo to biżuteria nie na co dzień więc używana rzadko i zalega mi w schowku.
W drogich sklepach na rynku, indiańskich wyrobów bez liku. Firmy jubilerskie szczycące się wyrobami w stylu Hopi, Navajo i innych plemion produkują masówkę ze srebra przyozdabianego kolorową emalią i kamieniami półszlachetnymi. W gablotach jest na czym zawiesić oko a ceny bardzo zbliżone do ulicznych. Rożnica tylko w wykonawstwie bo targować się należy i tu pod dachem gdzie klimatyzacja i pachnące powietrze nasączone indiańską muzyką z ukrytych głośników jak i tam pod gołym niebem.
Z ręką na sercu to sklepowe wyroby są ładniejsze, bardziej dopracowane, lepiej zaprojektowane i wyeksponowane co przyciąga wzrok potencjalnego nabywcy. I tym razem nie mogłam powstrzymać się aby nie kupić choć pojedynczej pierdoły co widać na zdjęciu.
Jak ładna i nietypowa jest ta biżuteria zobaczcie i oceńcie sami.
- To nie jest wyprawa po złote runo. - Usłyszałam gdy kolejna dobrze oświetlona gablota zatrzymała mnie jak srokę na dobre kilkanaście minut. 
- Przecież nic już nie kupuję
- Napatrz się bo my nie po takie cuda przejechaliśmy szmat drogi. - p. coś chciał przekazać w swych słowach, jakaś niepojętą prawdę i zupełnie niezrozumiałą dla wrażliwej duszy kobiety. Wyszliśmy ze sklepu bo ochota na wygapianie się na cudeńka już zupełnie mnie opuściła. Ruszyliśmy gdzieś w nieznane aby kolejny dzień przyniósł nam dużo wspaniałych widoków. 
- Czy czujesz przesyt kolorowych kamieni? 
- Coś ty! Przesyt? Na jakiś czas mi wystarczy ale nie przesyt.
- To dobrze bo od dziś będziesz obcowała tylko z takimi kamieniami. - Paluchem wskazał mi to co widać poniżej.

26 komentarzy:

  1. moj kamien to podobno ametyst (jesli dobrze pamietam wynik dawnego testu), kiedys nie lubilam turkusowego koloru, ale tego typu bizuteria zaczela mi sie ostatnio podobac. U nas tez mozna trafic na centra handlowe z arkadami tyle, ze drewniane, lubie takie szczegolnie w lecie :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turkusy przyciagaja wzrok ze wzgledy na swoj turkusowy kolor widac je z daleka i moze nie zawsze wypada taka bizuterie nosic. Nadaje sie jednak na wakacje wspaniale. Latem do kolorowych ubiorow to po prostu wymog:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. No, no, zagapiłam się w te gabloty, przewijałam z motylkami tam i spowrotem i wypatrzyłam jedna bransoletę, chociaż żadnej biżuterii nie noszę, conajwyżej sznur korali lub wisiorek od wielkiego dzwonu. Ale co innego chcieć a co innego się napatrzeć.
    Napisałaś "co widać na zdjęciu" więc wypatrywałam co wybrałaś ale oprócz grubaśnego, czerwonego portfela i wielkiej żółtej torby nic nie wypatrzyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie grubasne portfele sa tutaj w uzyciu. Mieszcza sie w nim karty kredytowe, bankowe i czlonkowskie. Poza tym jest w nim przegrodka na drobne i banknoty. Calosc sprawia, ze wlasciciel choc groszem nie smierdzi to portfelem moze poszpanowac.
      Kupilam maly pierscionek w ksztalcie slonca ktorego promienie byly malymi turkusami i zapakowali go w taka wielgachna torbe aby bylo widac nazwe sklepu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. No wlasne, bardzosmy wszyscy ciekawi Twojego wyboru. Lubie turkusy, wiec pewnie spedzilabym w sklepie caly dzien, bo jest co ogladac.
    A obywatele USA, bo trudno ich nazwac Amerykanami, z gebami pelnymi frazesow o wolnosci obywatelskiej, zamkneli w rezerwatach i wyrzucili poza nawias tych prawdziwych, Indianami przez przypadek nazwanych. Czemu ja sie zreszta jeszcze dziwie?

    Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maly pierscionek z turkusami zadowolil moja proznosc:)
      Przyjezdni wycieli prawie w pien Indian a to co z nich pozostalo zamkneli w obozach na nieuzytkach aby reszta planowanej zaglady dokonala sie sama. Jedno jest dziwne, ze na samym poczatku gdy Anglicy osiedlali sie w tym kraju uklady z czerwonoskorymi byly poprawne a po separacji od Anglii i ogloszeniu niezaleznosci od Korony zaczely sie przesladowania i morderstwa oraz wynagradzanie za masowe likwidowanie tutejszej spolecznosci. Placenie za skalp Indianina to najwieksza hanba w historii ludzkosci. Wszyscy o tym wiedza a ja ciegle jeszcze sie dziwie!!!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Mogłabym się gapić i gapić w te gabloty........Za takie "szkiełka" mogłabym się dać pokroić, a co !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy takie same zboczenie do blyskotek:)))
      Z chlopem nie da sie wygapiac w nieskonczonosc w kilka pierscionkow wiec nadszedl kres mym westchnieniom oraz "ochom" i "achom" szybciej niz sie spodziewalam.
      pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Ależ podobaja mi się turkusy, zwłaszcza takie nieobrobione, surowe, w takimże niepolerowanym sreberku; co kupiłaś, Ataner, zdradź! pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka pierdolke ktora byl pierscionek z turkusami, ladny ale maly:(
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Decydenci myślą, że jak zmienią nazwę, to ukryją fakty, ale to się nie uda.
    Ładne te wyroby, te buty turkusowe są niesamowite :)) Nie powiem, że nosiłabym je na codzień, ale podobają się mi ;)
    I ciekawa jestem, co wybrałaś sobie, pooookaż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mydleniu oczu specjalistow na swiecie nie brakuje a tutaj jest to nagminne i niektorzy wierza w to co slysza i widza w TV. Przyjmuja wiadomosci za dobra monete zapominajac, ze nie wszystko zloto co sie swieci.
      Kolorowe kowbojki? Czemu nie. Do tego odpowiednia spodnica oraz biala, haftowana bluzka z kamizelka i tona srebra z turkusami. No prosze i juz jestesmy gotowe na impreze!!!!
      Pozdrawiam:)
      Kupilam maly pierscionek w ksztalcie slonca ktorego promienie byly malymi turkusami.

      Usuń
  7. Ale Ty masz wesoło z tym Twoim P. Jednak faceci potrafią sprowadzić nas, kobiety na ziemię;)
    Niestety wszystko sprowadza się do polityki, mydlenia oczu i obłudy....Może u nich to się sprawdza, bo znając tamtejszą edukację to zapewne Europejczycy mają większe pojęcie o ich historii, niż sami Amerykanie...
    Zreszta, nie pierwszy raz Ameryka przymykałaby oko...
    Sama biżuteria bardzo ładna, ja zwykle tylko podziwiam, na co dzień nie noszę. Przynajmniej nie kuszą mnie takie obrazki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoregos razu na indianskim bazarze lub straganie wpadl mi w oko wisiorek ale pomyslalam sobie, ze moze znajde ladniejszy i nie kupilam. W nocy na kampingu opodal koszmarne sny dreczyly mnie przez cala noc a w roli glownej wystepowal wlasnie ow wisiorek ktory uciekal gdy wyciagalam po niego reke. Zerwalam sie rano zupelnie wykonczona i z postanowieniem, ze kupie go. Wtedy pierwszy raz przygotowalam sniadanie z kawa i zerwalam p. z blogiego snu. Pojechalismy na stragan z samego rana i wisiorka nie bylo.
      Magia tych wyrobow jest tak wielka, ze gdy ogladasz na zywo to trudno nie kupic. Na zdjeciach jest inaczej bo nie mozesz dotknac i poczuc cieplo ktore cie ogarnia.
      Szczescie raz sie usmiecha ...
      Troche zasmucona ale w ciaglym w poszukiwaniu tajemniczego wisiorka Ataner pozdrawia Weronike:)

      Usuń
  8. 3 ostatnie lata z rzedu jezdzilam do Milwaukee na "Indian Summer", dlatego, ze od dziecka jestem zakochana w ich kulturze, muzyce, duszy... Ale wszystko co tam zobaczylam to niestety czysta komercja i niesamowita drozyzna tych wszystkich - naprawde pieknych - wyrobow. Ale...mimo wszystko warto bylo w tym uczestniczyc... Nie raz lezka mi sie zakrecila:) Mysle, ze moj czas w Stanach tez nie byl przypadkiem... Cos mnie tam ciagnie. Najbardziej Arizona, zobaczenie ktorej zostawilam na nastepny wyjazd...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przymusowym wysiedleniu Indian na zachod poza rzeke Mississippi na wschodzie pozostalo po nich wspomnienie. Wiecej nie bede pisala bo krew mnie zalewa. Na zachodzie widoki na przyszlosc Indian tez nie sa obiecujace pomimo ich usilnych staran o przetrwanie ale jak odwiedzisz Arizone to bedziesz mogla na wlasnej skorze doswiadczyc uczucia jakby czas zatrzymal sie i zadzialal wehikul czasu. Niewielu ich pozostalo ale sa miejsca gdzie nawet przypadkowo spotkasz prekolumbijskiego Indianina.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Z opowiesci kolegi, ktory rowniez duzo podrozowal po Stanach, wiem jakie warunki panuja w rezerwatach. Spedzeni w te miejsca, bez wiekszych praw popadaja w alkoholizm... Ehhh ... Co ten kraj z nimi zrobil...

      Usuń
  9. Dla mnie zamkniecie Indian w rezerwatach to hańba dla Ameryki. Ja też bym sobie coś kupiła z turkusami, bo je lubię, ale pewno to byłyby delikatne kolczyki. Kamienie, które zaproponował Ci mąż, też są piękne. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich wyroby sa tak odmienne od dzisiejszych, ze nie sposob pomylic z innymi.
      Pomimo uroku kamorow wskazanych przez meza wole brylanty!!!!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Zwiedzać obce kraje, poznawać obyczaje, tradycje,religie, zachowania to piękna sprawa.Wiem co się odczuwa, kiedy w realu zobaczy sie to, o czym kiedyś w książkach się czytało.Pozdrawiam.Ula z dawnotemu.goob.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co z tego, ze czytajac ksiazki wyobrazalam sobie bezkresne przestrzenie prerii, dziewicze lasy i niedostepne gory Ameryki bo to co zobaczylam przeszlo wszelkie moje oczekiwania. Jak mozna zludnie wyobrazic sobie pojecie "duze" przekonalam sie przemierzajac setki mil gdzie pozornie krajobraz nie ulegal zmianie. To jest tylko do zrozumienia gdy przebywa sie w tym olbrzymim kraju a porownac go nie mozna z niczym czego doswiadczylismy wczesniej.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Gdybym kiedyś przez zupełny przypadek wylądowała w Stanach, to już wiem jakiej pracy bym się podjęła a nawet o nią walczyła: ekspedientka w sklepie z taką biżuterią!!!! No ale na razie siedzę w Mławie, bez turkusowej biżuterii i oglądam dzięki Tobie, te cudeńka na ekranie. To są i moje klimaty, piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczulam przewrotnosc tego wpisu!!!!
      Samo zatrudnienie zostaloby wykorzystane do uwaznego zaznajomienia sie z kazdym szczegolem i ogolnym "klimatem" bizuterii aby pozniej tworzyc swoje "wariacje na temat". Dziesiec usmiechow :)
      Nie wiem na czym polega fenomen takiej bizuterii ale podoba sie wszystkim bez wzgledu na wiek czy plec bo przeciez mezczyzni dzikiego zachodu nosza sygnety i krawaty z turkusami na codzien. Kiedy bedziesz gotowa na swoja kolekcje bizuterii w stylu Indian Navajo to ustawiam sie w kolejce po bransolete przecudnej urody. Wiem, napisac latwo ale jak podzielic 24 godziny doby na 50 czesci nie wiem i mysle, ze braknie ci czasu na odskok od czekajacych Cie zadan. Podgladajac co robisz obecnie to chyba sypiasz z pedzlami i olowkami na stojaco:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. O! Kamienny wielbłąd na ostatnim zdjęciu! :) Czyżbyście wybierali się do nietypowego, bo kamiennego ZOO? ;)

    Oczopląsu bym dostała przy tych gablotach z biżuterią. Skoro patrząc na zdjęcia wpadło mi w oko kilka sztuk, to co by było, gdybym tam była i widziała wszystko na żywo? Strach myśleć.

    W takich czasach przyszło nam żyć - nie można nazwać Murzyna Murzynem, Araba Arabem itd. Ameryka chyba kocha polityczną poprawność.

    Mimo wszystko pozdrawiam serdecznie i optymistycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale masz wyczucie!
      Cala wyprawa byla od samego poczatku podporzadkowana ogladaniu niesamowitych widokow w miejscach niejednokrotnie prawie niedostepnych. Wlasnie dziwnie uksztaltowane kamienie i skaly tworzyly postacie i potwory w zaleznosci od wyobrazni.
      Wszystko to nastapi pozniej bo do tej pory to zupelna rozrywka i zniecierpliwiony p. gonil mnie z zatloczonych miejsc jakby kamory mogly zniknac za pare dni zanim do nich dotrzemy.
      Gabloty owszem okazale i mocno przymocowane do podlogi:))) Nie dalo sie zabrac ani jednej do domu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Wisiorki jak wisiorki.Są to są ,nie ma ich to też się obejdzie ;)
    Podziwiam tych co mają anielską(lub diabelską) cierpliwość,by te wisiorki i błyskotki robić.

    Na tyle co się kiedyś naczytałam o Indianach to bardzo mi się podoba ich styl życia(ówczesny,bo teraz to trudno sobie nawet wyobrazić) ,wierzenia i stosunek do otaczającego ich świata(chodzi o ten naturalny czyli o przyrodę).Kiedyś chciałam być Siuksem lub Czarną Stopą ;D

    aaaa.... co do kamieni to najbardziej lubię takie z ostatniego zdjęcia ;]

    OdpowiedzUsuń