sobota, 12 lipca 2014

112 km/godz

  W końcu uporałam się z sylwestrowym wyjazdem w ciepłe strony Północnej Ameryki i zapraszam na dokończenie opowieści przerwanych w styczniu tego roku.
 Bezdroża Nowego Meksyku i Arizony to tematy którymi znów będę Was męczyła przez czas z góry nieokreślony ale zapewniam, że o nudzie nie może być mowy. 
 Zabieram Was w podróż pełną wrażeń więc proszę o zapięcie pasów i trzymanie się uchwytów aby nikt nie pogubił śladów podążając za szaloną Ataner mknącą 112 kilometrów na godzinę (70 mph) łamiącą wszelkie zasady zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa nawet na szutrowej drodze.

6 komentarzy:

  1. No i znowu nie można komentarza dodać! Wrrrr!
    To jak ja mam czekać na nowe Twoje ekscytujące podróże?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne to tylko chwilowe niedogodności. To, że blogspot trochę czasami kuleje wszyscy wiemy ale i tak jest niezle.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. tylko 70mph? ja mam na koncie 95 I mandat :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że 70mph to pikuś i nawet w mieście można tą prędkość spokojnie przekroczyć o wiele mil. Tobie, wtedy, akurat towarzyszył oficer który był jeszcze przed pączkami stąd jak mniemam bezlitośnie ukarał cię mandatem.
      W sytuacji którą przedstawiłam siedemdzieiątka była dość niebezpieczna bo kamienie i piach nie dawały dobrej przyczepności i auto wężykowało przez cały czas. Czułam się jakbym sterowała awionetką, takie było opóżnienie w kierowaniu bo koła niezbyt często stykały się z podłożem.
      Nauczyłam się jeżdzić szybko na wertepach ale stracha miałam nieziemskiego tym bardziej, że krowa (siedmioosobowa Mazda) swą masą chciała wyrzucić nas na zakrętach.
      Ja jeszcze nie dostałam mandatu w życiu pomimo mojej wieloletniej udręki za kierownicą i setek tysięcy kilometrów przejechanych nie zawsze zgodnie z prawem. Mój p. mandatów ma tle, ze aż wstyd się przyznać.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

      Usuń
  3. piękne kobiety nie dostają mandatów,nie bądź skromna-przecież wiesz o tym :))
    Ty to masz te szalone podróże,wielu pewnie Ci zazdrości ,ja tez :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj na piękne oczy i mini spodniczkę nie ma co liczyć, niestety. Zanim cię zatrzyma policjant to najpierw melduje do bazy jaki pojazd zatrzymuje i podaje znak rejestracyjny. To na wszelki wypadek gdyby oficer został postrzelony bo broni tutaj pod dostatkiem i teoretycznie każdy może ją mieć przy sobie. Wtedy widzisz dyskotekę w tylnym lusterku i pozamiatane. Policjanci szanują swą pracę i nie ma mowy o tym aby któryś z nich dał się przekupić w ten czy w inny sposób. W miejscach cywilizowanych staram się jechać jak inni nawet gdy cały ruch jedzie ponad dozwoloną prędkość. Za to tam gdzie mogę poszaleć to pokazuję pazur i mknę aż kurz za autem przesłania horyzont.
      Pozdrawiam:)

      Usuń