czwartek, 31 lipca 2014

Wampir o poranku

   Gdy po raz piąty kupowałam słuchawki do iPhona wydawało mi się, że sprzedawca powinien dać mi zniżkę dla często kupującego klienta. Nie zareagował na moje nieśmiałe zapewnienie, że widzi mnie piąty raz w przeciągu dwóch tygodni i zainkasował bez mrugnięcia okiem pełną sumę 32.69 (w dolarach!!!).
Wcale nie dlatego, że gubię słuchawki jestem zmuszona do zapoznania się ze stoiskiem elektronicznym w pobliskim sklepie wielobranżowym gdzie można ubrać się od stóp do głów, zrobić zakupy spożywcze, zrealizować receptę na leki itd. Po prostu moloch gospodarczy gdzie kupić można wszystko pod jednym dachem. Przyczyną mego nad wyraz niepotrzebnego wydawania pieniędzy jest nasz nowy kot który upodobał sobie białe kabelki od Apple'a.
Pierwsze straty poniosłam przez przypadek gdy pozostawiłam iPoda ze słuchawkami na ławie w pokoju gościnnym. W ten sposób poszły do kosza dwie pary. Trzecią chroniłam bardzo skutecznie do momentu gdy głowę zaprzątnęła mi zupa kipiąca na kuchence. Wpadłam do kuchni i oddałam się ciałem i umysłem przygotowaniu żurku który od pewnego czasu nie cieszy się powodzeniem w naszej rodzinie. Coś ze mną nie tak bo jestem wyjątkowo uzdolniona do gotowania zup. Teraz nic mi nie wychodzi i gar zupy zamiast do żołądków moich chłopów idzie do zlewozmywaka a miny domowników dołują mnie dwukrotnie. Kot pożarł sluchawki i wściekła Ataner ruszyła do sklepu nie dbając czy ktoś kiedykolwiek ją pochwali za pyszną zupkę. Heldze rzuciłam stare (nowe bo raptem dwudniowe) sluchawki do zabawy i te nowe ze sklepu schowałam do torebki. Mądra jestem po stracie czterech par. 
Helga uwielbia gryzć wszystko co ją zainteresuje i dlatego trującą roślinę wysadziliśmy do ogrodu aby nie miała z nią styczności w domu.
O dziwo w ogrodzie wypuściła nowe gałązki choć wszystko wskazywało na to, że zdechnie po dwóch dniach. Przynajmniej tak wyglądała w domu i nikt nie wróżył roślinie długiego żywota. 
Roślinka przeżyła szok termiczny i pięknie wyrosła a na dodatek złego wyglądem swym skusiła Helgę. Stworzenie głupie to wyjątkowo poogryzało końcówki listków i dzięki mojemu poświęceniu i wydaniu 350 dolców na pomoc weterynaryjną żyje do dziś uratowana przed śmiertelnym zatruciem.
Helga chodzi wszędzie i gryzie co jej wpadnie w oko. Mogą to być gałęzie na drzewie lub końcówki pnącej begonii.

 Paskudny to zwierz którego przygarnęliśmy z parkingu a miała wtedy może ze dwa tygodnie. Tak nam się odwdzięcza niewdzięcznik, że zachowuje się jak dziki tygrys z dżunglii afrykańskiej. 
Na kolanach p. Helga zachowuje się jak aniołek ale i tak czasami użre go do krwi.
p. postanowił wychować kotkę i serwuje jej najlepsze smakołyki jakie znajdą się na pańskim stole. Nauczył ją i owszem. Teraz gdy jestem w kuchni to Helga tak patrzy na mnie litościwie, że muszę jej dać choćby odrobinę ludzkiego jadła.

 Nauka nie poszła w las i nawet kawałek chleba drapeżnik gryzie z uwielbieniem. Dlatego, że jest to z ludzkiej ręki a nie z miski pełnej pełnowartościowego jedzenia dla kotów. 

Lato jest w tym roku rewelacyjne i po ciepłych dniach przychodzą chłodne noce i nawet można przewietrzyć mieszkanie otwierając okna po zachodzie słońca. 
Wstaję zatem rankiem na przygotowaną już kawę i zamiast zasiąść na patio w stroju przewiewnym i skąpym to ja wychodzę ubrana jak dresiarz. Ani kawałka gołego ciała nie wystawiam na światlo dzienne bo.....
.....czycha na mnie Helga.
 Gdy miną chwile miłości Helga uspokaja się i mogę zdjąć warstwę ochronną i kolejną kawę piję już zupełnie (nie)spokojna, że Helga nie utoczy kolejnej kropli krwi.

34 komentarze:

  1. Nie miala baba klopotu, sprawila sobie kota! Helga w dodatku - zacne imie starej wrednej niemry.
    Nie ma co narzekac na Bulczyka, ktory spokojnie obszczywa mieszkanie, ale przynajmniej nie zzera elektroniki oraz roslin trujacych. :))) No i legitymuje sie wzorcowa delikatnoscia, nie gryzie i nie drapie, ani nas, ani nawet mebli. Poprzestaje na drapakach.
    Daj Heldze do zabawy jakies sznurki konopne albo klebki wloczki, to moze zostawi sluchawki w spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu! Kotki nam towarzysza od dluzszego czasu, Helga to nowy nabytek ( a zarzekalam sie , ze w zyciu wiecej koteckow). Helga to podrzutek. Kochana jest:))
      Dlaczego Helga?! Wredota mala jest, stad to imie. A na nazwisko ma Parchata tak ja ochrzcilismy w klinice, swojego nazwiska nie podalam, wstyd sie przyzac do takiego gryzonia.
      Kocha nas a szczegolnie mnie sobie upodobala i gryzie, drapie .
      Ja wygladm jak wampirz i az strach reke komus podac nie wspominajc o nogach:))))

      Moze faktycznie kupie jej jakas wloczke i niech sie nad nia pastwi:)

      Usuń
  2. Cudne stworzonko z charakterem!:-)) Może jej te gryzoniowate zapędy miną z czasem? Zniknie ten nadmiar energii, uspokoi sie, złągodnieje i będzie słodziutka, tylko że już nie bedzie taka jak teraz - wyrazista, pełna szaleństwa i poczucia humoru w oczach, radosna i nieokiełznana. Taka kocica Helgą zwana dobra w sam raz dla czarownicy! Nie jest wprawdzie czarna, ale charakterek ma jak najbardziej czarny!Zdjecia świetnie oddają to, o czym piszesz.
    Usmiałam sie na widok zdjęc, gdy Cie to maleństwo obłapia i gryzie po nogach. A to zwariowaniec z niej kochany!
    Zamiast zurku przerzuć sie moze teraz na jarzynówki albo barszcze ukraińskie, skoro dobrze wyszły Ci zakiszone buraczki!
    Pieknie napisany jest Twój post Ataner- humorem i miłością.Cała Ty!:-)))*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, za małe to stworzono aby karcić bo życia się dopiero uczy ale nerwy mi puszczają bo kostki mam poogryzane aż wstyd chodzić w krótkich spodniach lub spódnicach. Poczekam jeszcze pół roku aby dorosła i albo zmienia kota albo meble bo ślady pazurów zaczynają się pojawiać w najmniej oczekiwanych miejscach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Jest swietna no i jak na kota charakterna. Ja mam dwie.....dwie cholery.....kanapy sa od lat do wyrzucenia, nie ma sensu kupowac nowych, a ja nadal marze o kocie przytulaku....
    Opisalas ja swietnie i to w dodatku z dokladnymi dowodami zdjeciowymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helga, gryzoń paskudny jest takim miłym kotem, że można ją dawać za przykład łaszącego się kota. Miła i wesoła a za sekundę gryzie do krwi. Robi to w zabawie a nie w złości to jedyna pociecha na przyszłość.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Koty są niezwykle fotogeniczne i niestety bardzo trudne do nauczenia ich dobrych manier. Nie będę ukrywac, że nie czuję pociągu do kotów. Kiedyś jakaś "kociara" tłumaczyła mi, że jak się chce miec posłusznego i wyuczalnego kota to musi on byc z hodowli a nie z rodziny dachowców. Twoja Helga ładniutka i zapewne nie za bardzo uda się ją utemperowac. Musisz chyba wyposażyc ja w drapak i sporą ilośc grubego, splątanego konopnego sznurka. Należy do kotów, które muszą się codziennie wyszalec w sposób kontrolowany - inaczej same kłopoty.
    Buziaki,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnych kudłatych zabawek me pod dostatkiem ale i tak woli mnie jako dużą zwierzynę łowną. Ma swoją kuwetę z której korzysta od pierwszego dnia jej pobytu w naszym domu, jada elegancko nie paskudząc dookoła misek, sypia z synem i uważa siebie za najważniejszego domownika. Ale ja jej jeszcze pokażę:))))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Dla mojego małego psa(suki) kolor kabli nie robi różnicy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś mieliśmy równolegle kota i szczura (tzn mąż go miał) który tylko raz przegryzł przewód od głośnika. p. pogadał ze szczurem i więcej szkód nie było a kot tępy i ciemny jak tabaka w rogu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Mój pies również upodobał sobie słuchawki douszne, słuchawki bluethooth oraz koreczki do uszu zapewne z racji ich cudownej woni. Słuchawki nauczyłam się trzymać poza zasięgniem, a stopery do uszu on po prostu wysrywa. Bardzo piękny kotek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zanim wychowany zwierzaki domowe nasze życie staje na głowie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. my jestesmy w sklepie ze zwierzakami przynajmniej raz na miesiac, ale wciaz nie mozemy dojsc do porozumienia, ja chce kota, on psa. Helga zbyt aktywna jak na moj gust; mialam kiedys rudzielca przez kilka lat, ale zginal :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby nie było "strzyżone- golone" kupcie psa i kota aby się przekonać kto miał rację.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Ale szalona kotka, charakterna i energiczna. Fotogeniczna i piękna urodą nienachalną ale interesującą. Umie upomnieć się o swoje. Ale trudno, jak widać, z nią w codzienności. Może z czasem będzie lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi być lepiej albo tak przynajmniej myślę bo inaczej już dawno znalazłaby się w schronisku. Może nowe stałe zęby nie będą takie cienkie jak igły.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. O rety! Prawie zapomniałam już jak to jest mieć kota, ale czytając Twojego posta uśmiałam się i przypomniałam sobie jak wygląda życie pod jednym dachem z takim niszczycielem;) Ja miałam kocura, ale też wszędzie było go pełno i donośnie obwieszczał swoją obecność. Tu niby milutki, ale jak coś było nie po jego myśli to od razu pazurki szły w ruch. Okupował parapety i jak lew wygrzewał się wśród kwiatków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy chwila wahania i już kot rządzi w domu. Gdy zaczynam się denerwować na kotkę to od razu staram się znaleźć zalety posiadania tylko jej jednej bo cały miot wykończyłby mnie w ciągu tygodnia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Bez wątpienia jest to miłość obopólna!!!!!
    Serdeczności
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość różne ma oblicza ale czemu jestem taka pogryziona jakby mnie opadło stado komarów malarycznych!!!!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Witaj Ataner
    Nie znam się na kotach, zawsze miałam psa. Moja babcia mówiła, że psy służą ludziom ,a kotom ludzie służą:)) Helga jest śliczna i jak widać na zdjęciu czuje się u was bardzo dobrze.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza kotka też przydaje się czasami, wyłapuje ćmy i komary które wpadły do mieszkania. Poza tym lubi siedzieć przed telewizorem i zasłania twarze polskich polityków za co jestem jej wdzięczna.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Babcia Teni miała rację kotom ludzie służą. :) My mamy kocurka który jest bardzo bardzo kochany nie drapie nie gryzie nie napada ale swoje zdanie ma nasz księciunio i jasno i wyraźnie mówi co chce, mówi :). Twoja Helga jak nasza jest kotką piękną i wiesz co przypomina mi naszą sunię, żywiołową rozbieganą gryzącą i liżącą i z wielką potrzebą bycia podziwianą. Sunia chce nas wykończyć nadpobudliwością i gryzieniem co wpadnie w psie zęby, właśnie gryzie mój fotel na którym siedzę, nie przeszkadza że to plastik. Lubię czytać Twoje posty i z domu i z wyprawy piszesz lekko i z dużą ironią. Masz wielki talent. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie mysle, ze moja Helga jak nic ma ADHD, tzw. zespol nadpobudliwosci.
      I musze sie do tego przyzwyczaic.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Wcale się nie dziwię temu dresikowi. Moja psiapsiółka, która ma trzy koty, cały czas chodzi podrapana! Z tego względu właśnie, koty sa mi obojetne! Wole psy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez lubie psy ale co mam zrobic z drapiezna kocina ? Przeciez jej nie wyrzuce za okno bo i tak wroci:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Czajnik! Wypisz, wymaluj, mój Czajnik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hana, a moze potrzebujesz gwizdka do Czajnika bedziesz miala komplet , przesylka gratis:))))
      W duecie nie jestem w stanie wyobrazic sobie tego zwierzynca.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Cześć, wypisz wymaluj mój kot Julian, też nas ogryza i obdrapuje, moja mama nie zawsze wierzy, ze to miłości. Serdeczne pozdrowienia Cesia i Julek, specjalne ulizania dla szanownej Helgi ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Cesiu w moich skromnych progach. Mam nadzieje, ze Helga wyrosnie z tych czulosci bo wygladam jak zombi ala pogryziona i podrapana.
      Nawet teraz kiedy pisze obgryza mi nadgarski, no wapirz jak nic.
      Serdecznie pozdrawiam, odlizowania od Helgi :)

      Usuń
  16. Zwierzaki są wspaniałe a koty zwłaszcza ;) Urocza kociczka, imię też niczego sobie. Niestety problemy behawioralne są dość częste,ona jest jeszcze młoda i skacząc z pazurkami na Ciebie rozładowuje nadmiar energii,dla niej to zabawa. Można podczas takich ataków głośno klaskać krzycząc NIE i starać się ignorować kota,w najgorszym razie warto mieć pod ręką spryskiwacz z wodą i wołając nie prysnąć na kota kilka razy. Powinna załapać,natomiast dobre zachowania warto nagradzać smakołykami i głaskaniem oraz dużo do kota mówić łagodnym tonem jak do małego dziecka. Jeśli mogę zasugerować to nie dawaj jej do zabawy starych słuchawek gdyż po pierwsze są tam druciki i drobne części które może połknąć i kłopot gotowy a po drugie utrwala się u kota przyzwyczajenie że można gryźć kable a nie o to nam chodzi. Kociak mimo psot na pewno Was kocha i jest wdzięczny za domek :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać kiedy dorośnie i przestanie się bawić i chwalić jednocześnie swoimi zębami i pazurami. Jeżeli minie to z wiekiem, jeżeli minie, to chwała wiekowi dorosłości. Gdyby jednak charakter kocicy się nie zmienił to ja się wyprowadzam. Już dziś chodzę po chałupie ze spryskiwaczem w długich spodniach i bluzie pomimo lata.
      Psotnik z niej niemożliwy ale jak się chciało mieć kota to teraz trzeba cierpieć i być konsekwentnym właścicielem kociego diabła.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Piękny kotek, ale nie zazdroszczę Ci teraz tych wszystkich strat i nieposłuszeństwa Helgi. Dorośnie i minie wszystko, ale musisz ją troszkę probować wychować, nie da sie inaczej. No ale nie ma lekko, każde małe stworzenie jest psotne :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uzbrajam się w cierpliwość ale to wcale nie przeszkadza mi na chwilowe wrzaski i krzyki gdy Helga chce zjeść mnie żywcem. Ona gryzie tylko mnie, chłopaków nie tyka. Tu właśnie jest problem.
      Podchodze jednak do tego z uśmiechem na ustach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń