czwartek, 1 stycznia 2015

Denali z oddali.

  Rozparłam się wygodnie na siedzeniu pasażera bo przed nami dobre siedem godzin jazdy. Sprzęt fotograficzny rozłożyłam na kurtce pomiędzy fotelami bo może się przydać więc niech będzie pod ręką. Anchorage żegnało nas wspaniałą pogodą i pomimo krótkiego wypoczynku czuliśmy się gotowi na wszystko co przyniesie dzień. Po drodze do Fairbanks czeka nas jedno większe miasto Wasilla i... i to już wszystko!
- Zaraz, zaraz mamy do przejechania 580 kilometrów i tylko jedno miasto obok Anchorage? A co dalej?  - Wypadało zrobić jakieś zakupy aby nie umrzeć z głodu i pragnienia bo na trasie nie ma co liczyć na posiłek zdrowy i świeży.
- Dalej już tylko Alaska. - p. nie wydawał się zachwycony perspektywą siedmiu godzin za kierownicą ale nie widać było na jego licu paniki. 
- Jeden zbiornik paliwa nam nie wystarczy więc będziemy zmuszeni tankować po drodze ale odwiedzić sklep spożywczy powinniśmy teraz. - Mapa pokazywała wioski na naszej trasie ale nauczeni doświadczeniem wiedzieliśmy, że mapa sobie a życie sobie pisze dwa zupełnie różne scenariusze. 
- Musi być jakaś stacja po drodze bo inaczej nikt by nie dojechał do Fairbanks. - Optymista, „musi coś być”. Jak musi to musi i już. Alaska ropą słynie i mają jej tutaj pod dostatkiem więc nie powinno brakować piwa w browarze tak jak paliwa tam gdzie się je wydobywa. 
To jedyne duże, powiedzmy, że duże miasto miało kilka sklepów i stacji benzynowych ale było tak blisko naszego wyjazdu, że wskazówka od paliwa nawet nie drgnęła o milimetr i ciągle wskazywała max więc wskoczyliśmy do pierwszego supersamu. Jak to pod sklepami bywa na parkingu zawsze jest kilka samochodów ale wolnych miejsc było pod dostatkiem. Mieliśmy zaledwie kilkanaście metrów do przejścia ale nawet tak krótki dystans przypomniał nam o tym, że żyją tutaj twardzi ludzie.
 To nie może być prawda co widziałam. Ja w kurtce zimowej z kapturem a pod nią podkoszulka i bluza z polaru, wokół szyji szal od Biety a tubylcy najwidoczniej takiej temperatury jak -10C nie uważają za odpowiednią na taki strój jak mój. Popatrzcie sami jak oni są ubrani a jak ja.
Ciarki przebiegły mi po plecach i prawie biegiem ruszyłam do sklepu. W środku jak można się spodziewać było wszystkiego pod dostatkiem i upłynęło kilka chwil zanim zdecydowaliśmy się na wybór podróżnego jadła. Na szczęście znaleźliśmy nasze ukochane bułki z jalapeño i serem. Kilka opakowań wędlin i serków o różnych smakach stanowiło nasze skromne menu na kolejne kilka godzin jazdy. Postanowiliśmy, że wieczorem pójdziemy na ciepłą kolację zwaną tutaj obiadem.
Ładne widoki za oknem rozproszyły moje obawy o paliwo i z przyjemnością podziwiałam lekko ośnieżone góry. Trochę w górę później lekko w dół a po bokach wysokie choinki, tak wyglądała w skrócie nasza droga. Widoków zapierających dech w piersiach brak. Jedynie gdy droga osiągała szczyt to można było spojrzeć w dal a tam góry, góry i góry. Na drodze ani jednej żywej duszy nikt nas nie wyprzedza i nikt nie mija z przeciwnego kierunku. Jesteśmy sami. Zupełnie sami, od półtorej godziny nie widzieliśmy nic oprócz drzew po obydwu stronach drogi i ładnych panoram gdy drzew było chwilowo mniej. 
Przyszedł czas na piknik i rozprostowanie kości. 
Po jedzeniu i mnie zrobiło się ciepło więc pozbyłam się wierzchniego okrycia. Temperatura powietrza podniosła się na tyle, że +6C w południe wydawało się upałem. Ruszyliśmy zaraz po przełknięciu ostatniego kęsa bo drogi przed nami kawał.
Wreszcie zaczęło się coś dziać. Daleko, daleko na horyzoncie majaczyła biała, śniegiem przykryta skała. Podejrzewaliśmy, że to jest McKinley ale nie byliśmy pewni bo dzieliła nas od niego odległość około 200 kilometrów. 
 W miarę upływu czasu nabieraliśmy pewności, że tam daleko, ten kolos w oddali to najwyższa góra na kontynencie północnoamerykańskim. Jego 6200 metrów wzrostu klasyfikuje tą górę poza pierwszą setką ale jest w ścisłej czołówce ze swą pięciokilometrową deniwelacją albo jak kto woli przewyższeniem. Prosto mówiąc 5 kilometrów sciany w górę.
Nigdy nie podejrzewałam siebie o taki sokoli wzrok aby widzieć wyraźnie na 200 km. Wokół wprawdzie teren pofałdowany i gdzie nie gdzie górki ale masyw McKinley panoszył się jako niepodzielny król całego kontynentu. 

Jeszcze 200 kilometrów do Parku Denali a już widać szczyt najwyższej góry Północnej Ameryki.
Raz lepiej, raz gorzej widoczna, sprawiała wrażenie tak samo odległej pomimo tego, że zbliżaliśmy się do niej bez przerwy.

Nie mogliśmy doczekać się kiedy staniemy oko w oko z McKinley. Denali to indiańska nazwa tej góry i jest ona powszechnie używana w odróżnieniu od oficjalnej nazwy.
To jest prawdziwa Alaska. Widok zaparł nam dech w piersiach. Widoczne szczyty oddalone są od nas o siedemdziesiąt kilometrów. Nie mogłam uwierzyć, że widoczność jest tak dobra. Wielka plansza jednak nie kłamie i pomaga zlokalizować ważniejsze szczyty tego masywu i w dolnej jej części podana jest odległość od miejsca w którym staliśmy.
- No brachu abym nie musiał się wstydzić. Zobaczymy co potrafisz. - Czułe słowa p. do swego sprzętu trochę mnie zadziwiły bo on najzupełniej normalnie przemawiał do aparatu fotograficznego. Wkręcił teleobiektyw i pokonał odleglość 70 kilometrów pokazując nam szczyt z bliska. Sądzę, że eksperyment się udał i widać dokładnie jak ostre są krawędzie i jak niebezpieczna jest to góra dla poszukiwaczy przygod i śmiałków chcących postawić tam swą stopę.
Ostatnie spojrzenie na Denali od strony wschodniej i z ciężkim sercem pożegnaliśmy tą jakże wspaniałą górę, pełną grozy i majestatu.

41 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. "Piękne" czy miałaś na myśli, że my jesteśmy piękne:)))))
      Czy góry?
      Pozdrawiam:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

      Usuń
  2. Brachu spisal sie naprawde swietnie! Twoj P. wie dobrze, ze ze sprzetem trzeba po dobroci, najpierw slowem popiescic, poglaskac, a bedzie posluszny i podlegly. Jak wiadomo, za gorami nie przepadam, a za takimi pokrytymi wiecznym lodem tym bardziej. Jednak urody nie mozna tej gorze odmowic, jest tym piekniejsza, im grozniejsza.
    A ci autochtoni w krotkich rekawkach i spodenkach... Brrrr......!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obchodzenie się ze sprzętem foto najpierw wypóbował na mnie:))))) i dlatego zadziałał.
      Taki kolos może powalić nie jednego śmiałka na kolana a tych którzy nie lubią gór skłonić do chwili zamyślenia się nad potęgą przyrody i jej pięknem. Popatrzeć a zdobywać szczyty to dwie zupełnie inne rzeczy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ludzie na parkingu też przyprawili mnie o zimne dreszcze, ale cóż. Widocznie przemieszczają się wszędzie samochodem, a ten kawałek z domu do auta, tudzież z auta do sklepu i vice versa sprawia, że nie opłaca się ubierać ;)
    Góra robi wrażenie. Później sobie dokładniej obejrzę te krawędzie, szczyty i śnieg :) Aparat p. dał radę :)) Piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warunki życia opiszę później przy okazji spotkania z Susan która mieszka tam od 15 lat i wolę teraz podziwiać górę niż zdolności adaptcji do ekstremalnych warunków.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. bardzo dobry reportaz na popoludnie 1styczniowe...gora Denali robi wrazenie a aparat pieknie sie spisal a takze fotografujacy oczywiscie!! bedzie ciag dalszy? wspanialych podrozy w nowym roku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie ciąg dalszy bo nasz pobyt zaowocował zupełnie nieoczekiwanymi zdarzeniami.
      Pozdrawiam i przesyłam życzenia wspaniałego Nowego Roku:)

      Usuń
  5. Piękne te góry, ale grozne i nikt by mnie namówił by tam się wspinać. Jak ktoś od lat mieszka na Alasce to zapewne -10 nie robi na nim wrażenia, to wszystko kwestia przyzwyczajenia.
    Gdy byliśmy w Singapurze, gdzie co dzień, jak rok długi, jest +34 to po tygodniu pobytu, gdy wychodziliśmy póznym wieczorem i temperatura wynosiła raptem +27 ja zakładałam żakiet, bo mi było chłodno. A w hotelowym pokoju gdy klimatyzacja dawała raptem + 24 stopnie to ja siedziałam w swetrze. Po prostu i zwyczajnie marzłam.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem też bywa mi zimno ale zimą jest mi prawie cały czas zimno:))
      Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!!

      Usuń
  6. Ależ piękna jest ta góra ! Niesamowita ! Wgapiam się w nią jak zahipnotyzowana ! Przy -10 z krótkim rękawkiem, brrrr. Ale im chyba nie jest zimno :) Ale na cerę, to napewno zdrowsze powietrze mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja cera zaczęła się buntować bo nie przygotowałam jej na tak niskie temperatury. Stosowałam doraźne sposoby zapobiegające odmrożeniu czyli szal dookoła twarzy:))))
      Pozdrawiam:)
      PS
      Czy masz swój blog?

      Usuń
  7. Przeczytałam jednym tchem i czekam na jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alaskę pociągnę przez kilka postów bo jest o czym pisać. Zdjęć również nie pożałuję.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Niesamowite!!! Warto było wybrać się na Alaskę chociażby dla widoku tej jednej góry. A ludzie tamtejsi rzeczywiście twardzi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój p. czasami w podkoszulce wyskakuje aby odśniezyć auto i potem kicha i smarka a czy tak samo zachowują się Alaskańczycy nie wiem ale szpan zadali nie z tej ziemi.
      Pozdrawiam nie ze szczytu Denali ale z wysokich gór Colorado gdzie obecnie przebywam:)

      Usuń
  9. Dużo pięknych do ukradnięcia ale poczekam na resztę bo narobiłaś apetytu.
    Denali -I tak to już jest, że nazwy lokalne i tradycyjne dużo piękniejsze niż oficjalne.
    Do siego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierz jak dają bo później nie wiadomo co będzie:)
      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. O Boże, jakie to piękne, wielkie, majestatyczne góry, no i Alaska ... już czuje zapach mroźnego, ostrego powietrza i tą ostrość widzenia od której aż oczy łzawią
    Szczęściara z Ciebie :-)
    Wielu fascynujących wyzwań i zdrowia do ich realizowania w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niesamowity widok bo McKinley to cały masyw wypchnięty na niewiarygodną wysokość.
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Jestem pod wielkim wrażeniem Waszych zdjęć!!!Pięknie pokazaliście te niesamowitą górę.Marzy mi się teeobiektyw i widząc Wasze zdjęcia postanowiłam go sobie sprawić.Widoki z Alaski są niesamowite,ależ chciałabym kiedyś pojechać Waszymi śladami.A co do tubylców i ich ubierania się podobnie było w Norwegii.Turyści z Polski ubrani w ciepłę kurtki a norweżki w krótkich rękawkach,bo słońce wyszło i jest 10 stopni.:)))Jeszcze raz dziękuję Ci za prezent,nie masz pojęcia jak cieszy i przyleciał z takiej dalekiej krainy....Super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teleobjektyw wskazany przy fotografowaniu dalekich objektów. Nadaje się również do portretów i warto mieć coś takiego w swej kolekcji foto.
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Podziwiam góry, zdjęcia, męża, no i Ciebie oczywiście i czekam na jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem niezłe wyzwanie dla kogoś kto lubi chodzić po górach:))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Oto nareszcie mityczna Alaska wraz z jej surowością, dzikością i bielą! Cudowna góra! Ach, patrzeć i patrzeć, a potem przytulać się do kaloryfera, bo od samego patrzenia na nią mozna zmarznąć. U nas też zimno i wietrznie, tylko takich pięknych gór nie ma.
    Całusy serdeczne zasyłam Ataner kochana!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tatry to pikuś choć też są piękne ale wielkością nie mogą się równać z tym gigantem.
      Pozdrawiam noworocznie:)

      Usuń
  14. piękne fotki no brachu się postarał !!!!
    góra imponująca !!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak modelka ładna to i zdjęcia są OK. Góra tak duża, że zdjęcia nie ujęły jej urody:))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Witaj Atane
    Wspaniała widoczność .A góra piękna, wielka i groźna.
    Mam wrażenie ,że zwiedziliście już z p Amerykę wzdłuż i wszerz.
    Pozdrawiam i życzę szczęścia w 2015r:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
      To kraj tak wielki, że zwiedzić się go nie da w ciągu jednego życia. Dopiero zaczynam się orientować co, gdzie i jak.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Ależ widoki, no po prostu szczerze zazdroszczę i jestem pod wrażeniem :)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku 2015!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alaska zaskoczyla nas nie tylko widokami ale przyznam, ze towarzyszace nam gory podczas podrozy powodowaly, ze odwracalam glowe jak sowa:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Tak jak ja jedziemy często z mężem bez Polskę i moja głowa obraca się na wszystkie strony pragnąc wszystko zarejestrować w Szkocji jest tak samo uwielbiam zwiedzać podziwiać piękno Ziemi. Dzięki Ataner że piszesz i fotografujesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompromis pomiędzy oglądaniem widoków a podglądaniem ich i jednocześnie robieniem zdjęć jest trudny do wypracowania. Chyba zamontujemy kamerę na stałe w samochodzie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Ależ miałam do nadrobienia!!!
    Szczęśliwych podróży życzę Ci Atanerku miły, a także Twojemu P, na ten nadchodzący rok. I dobrych oczu, a także ciekawości nowego, oraz ostrego pióra, abyśmy jako Twoi Czytelnicy mogli nadal korzystać z tego, czym nas obdarzasz!
    Alaska!!!! No, co będę mówić? To Alaska!
    Szczęściara z Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Trafnie to ujęłaś. Bo taka właśnie jest, jedyna i niepowtarzalna. Kilka moich zdjęć może troszkę przybliży jej obraz.
    Pozdrawiam:)
    PS
    Dzięki za życzenia!

    OdpowiedzUsuń
  20. Cuda! Dawaj dalej i nie ustawaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze was troszke pomecze postami o Alasce:)
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, pozdrawiam:)

      Usuń
  21. Jaaakie zdjęcia:))) O rany, jak tam pięknie. Wielkie dzięki, że pokazujesz to tak dokładnie. To prawie jakbym tam sama była. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla całej Twojej Rodziny. Życzę realizacji marzeń i równie wspaniałych i udanych podróży. I proszę o dalszą część relacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Denali to wyjatkowo piekne miejsce i nawet nie przykladajac sie do zdjec panorama wychodzi wspaniale o czym moglam sie przekonac robiac zdjecia telefonem komorkowym. Wyszly wspaniale ale nie tak dobre jak z aparatu.
      Dziekuje bardzo za zyczenia i Tobie rowniez zycze wspanialych podrozy z lekkim plecakiem :))))))

      Usuń
  22. Widoki na kilku ostatnich zdjęciach są niesamowite! Góry zawsze zadziwiają mnie swoim majestatem. Niby nieruchome, a tyle w nich życia...

    OdpowiedzUsuń