czwartek, 22 stycznia 2015

Zorze Polarne Alaski

 Ciemna noc uległa metamorfozie a my zostaliśmy zaklęci w kamień. Niemi i nieruchomi obserwatorzy czegoś tak niewiarygodnie wielkiego rozmiarami, że trudno to objąć umysłem. Delikatna poświata o zielonkawym odcieniu kryła się gdzieś tuż ponad horyzontem. Ręce nasze splotły się w mocnym uścisku. A jednak udało się. Pomimo zapewnień p., że daje gwarancję na rozkosz duszy to jednak zawsze cień niepewności krył się w jej zakamarkach i trzymał nas w ciągłym napięciu. Teraz tylko zorza miała nami zawładnąć na czas nieograniczony, wszystkie troski, zmartwienia wszystko co materialne jakby przykucnęło przed potęgą kosmosu. To co niematerialne uleciało z naszych głów i chciwie wpatrywaliśmy się w niebo. A tam dopiero zaczęło się dziać. Raptem z małej zielonkawej mgły wystrzelił pas jaskrawej zieleni który poszybował ponad naszymi głowami daleko za nas. Rozchylone usta w zachwycie nie wypowiadały żadnych słów. Po minucie pas ów zniknął. Następna eksplozja trwała trochę krócej i była bardziej nieśmiała. Kolejne jej pojawienia były zaskakujące i bardziej na pokaz. Czasami był to zespół kurtyn zawieszonych obok siebie, trwały w bezruchu przez chwilę aby bez ostrzeżenia rozmyć się na czarnym niebie.  
- Rób zdjęcia bo sama nie wierzę w to co widzę. - p. jakby raptem zdał sobie sprawę z tego, że zorza może zniknąć i kolejna już się nie pojawić tej samej nocy. Wydobył aparaty z auta i w pośpiechu zamontował je na statywach. Zorze przez cały czas rozświetlały niebo falującą zielenią, były w ciągłym ruchu i zupełnie nie miałam pojęcia jak będzie można zrobić im zdjęcie. Nie jeden fotograf słynący ze wspaniałych zdjęć tego zjawiska ma swoje tricki a niektórzy posuwają się wręcz do oszukaństwa ale nie miejsce tutaj na osądy. 
To co widzieliśmy było o wiele wspanialsze niż zjawisko utrwalone na nośniku pamięci. Krótko napiszę, że trzeba tak ustawić aparat aby nie naświetlał zbyt długo bo wtedy widać pozorny ruch gwiazd na niebie ale nie za krótko bo zorza nie zostanie nagrana. To była po prostu walka z żywiołem, trzeba było zacząć w odpowiednim miejscu filmować ale gdy rozpoczął się proces 30 sekundowego nagrywania nie można było ruszyć aparatem tam gdzie okazało się, że jest bardziej widowiskowa. Później aparat obrabiał zdjęcie przez kolejne 30 sekund. Minuta to cholernie dużo czasu szczególnie gdy dzieje się tyle ciekawego. Co udało się nam sfotografować pokazuję na blogu wiedząc, że ciekawsze zdjęcia krążą po internecie. Teraz zazdrościłam Susan z którą mieliśmy spotkać się nazajutrz, że mieszka w tym cudownym miejscu. Jej zdjęcia jako profesjonalnego fotografa podnoszą brwi do góry i gnę się w pokłonie, że tyle czasu poświęciła na dokumentowanie kosmicznych zjawisk.
Warto było tu przyjechać. Druga noc którą spędziliśmy na polowaniu na zorze pokazała podobne zjawisko i te zdjęcia są wynikiem dwóch sesji. Wydawać by się mogło, że to nie wiele ale dla nas to przeżycie wielkiej wagi bo po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że można dokonać więcej niż się spodziewamy.

64 komentarze:

  1. fenomen!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    zielona barwa mnie zadziwiła niesamowicie . Zdjęcia godne wystawy

    wieczorowo - Gryzmo

    p.s. opis fenomenalnie liryczny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście jest fenomen, szkoda, że występuje tylko w pobliżu biegunów Ziemi i trzeba pokonać trochę dystansu od miejsca zamieskania. Tambylcy mają zorz pod dostatkiem i wcale się nimi nie zachwycają. Traktują je jako rzecz oczywistą a my? My byliśmy zauroczeni czego i tobie życzę oglądając nasze zdjęcia:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. ORZESZMATUNIUJEDYNAJACIENIEMOGE!!!!!!!!!!!
    I Wy wszystko to widzieliscie oczami????
    Zazdroszcze,pozytywnie zazdroszcze.
    Pozdrawiam.
    JEEEEEEEEJUUUUUU,.....PIEKNIE!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz zamiar przeżycia szoku udał się w 100%. Byłam i widziałam, krzyczę na głos z radości to do prawdy trzeba przeżyć i doświadczyc na wlasnej skórze ale pooglądać na internecie warto!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. wspaniale wrazenia :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dziś nasze śmignięcie na Alaskę trochę mnie zaskakuje. Odbyło się to wszystko tak szybko i zgodnie z harmonogramem p., że sama nie mogę uwierzyć w to co przeżylam ale po to są zdjęcia:))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. ależ cudny widok!!!
    zazdroszczę takiego widowiska :)
    a zdjecia czemu przez miesiąc ??
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przez miesiąc" ponieważ trzeba kraść szybko bo na złodzieju czapka gore:)))
      Te małe pozostaną na zawsze abym mogła powspominać te chwile gdy nagle dopadnie mnie skleroza.
      Alaska już mnie woła abym tam powrociła ale p. jakoś nie darzy tego miejsca sympatią z wiadomych względów:))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Ja bym chyba zapomniała o robieniu zdjęć , tylko chłonęła niesamowite widoki. To jest coś fantastycznego. Warto było marznąć i uszkodzić żebra dla takich pokazów na niebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę bo jak znam twój blog to zdjęcia robisz zawsze i wszędzie więc zorze nie powinny wytrącić cię z równowagi. Na pewno cyknęłabyś setkę podobnych albo lepszych. Złamane żebro p. wcale mi nie przeszkadzało w oglądaniu zórz:)))))))
      Takie "coś" na niebie warte jest wielkiego poświęcenia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. I co z tego, ze sa lepsze, ciekawsze i bardziej spektakularne zdjecia zorz polarnych? Te sa Wasze i tylko Wasze wlasne, na osobistym memlonie wyhodowane! Tym ciekawsze, tym bardziej cenne, bo zwiazane ze wspomnieniami. Co tam polamane zebra i okopcone wloski na rekach - warto bylo!
    Zobaczyc zorze na wlasne oczy i... mozna juz umierac! :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można tak rzec bo przeżycie chwil oko w oko z zorzą to wielka frajda. Ogrom zjawiska jest przytłaczający i trudny do wyobrażenia. Płonące niebo w zjadliwej zieleni trudno byłoby opisać ale nawet nasze amatorskie fotki zapewne pomogły w odbiorze zjawiska jedynego w swoim rodzaju.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Chyba oszalałabym z rozpaczy, że widząc takie cuda, nie umiałabym zrobić zdjęcia; dobrze, że znacie się na tajemnicach tych statywów, naświetlań, no i nam potem pokazujecie; chyba nigdy nie będzie mi dane oglądać tego zjawiska w naturze, więc dzięki stokrotne; pozdrowienia ślę za wielką wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznać muszę, że p. przygotował się teoretycznie do nocnych zdjęć. Zdobytą wiedzę wsparł koniecznym zakupem nowego sprzętu fotograficznego. Gdy pierwsza zieleń rozbłysła na niebie p. aż podskakiwał z nerwów, że nic nie wyjdzie na zdjęciach, ja nawet nie tknęłam aparatu bo byłam bardziej przejęta niż on. Ktoś musi wziąć odpowiedzialność na siebie a tej nocy ja tylko patrzyłam pozostawiając całą robotę na barkach p..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Och, to chyba było wręcz mistyczne przeżycie! Dla czegoś takiego warto żyć. Żeby choć raz jeden zobaczyć taki cud, taki spektakl niepojęty. Brak mi słów! Wyobrażam sobie jak musieliście sie czuć tym wszystkim oczarowani, przejęci, uwzniosleni...Widok takiej zorzy pobudza mój umysł do jakich odległych lotów i zielonych, dających nadzieję na sens zycia marzen.
    Bardzo dziękuję Ci Ataner za ukazanie tego wspaniałego zjawiska. Patrzę i patrzę a na ciele gęsia skórka!:-))****☻♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie wiedzieliśmy co zobaczymy na niebie (jeżeli uda się nam cokolwiek zobaczyć) ale i tak uczestniczenie w nocnych harcach kolorowych wybuchów na niebie odebrało nam siły na chwilę.
      Świadomość, że jesteśmy sami na całej kuli ziemskiej było jakby namacalne i nie opuszczało nas przez długi czas. Trudno nawet było nam uświadomić sobie, że to widzimy dzieje się na Ziemi a nie na odległej planecie gdzieś tam daleko pośród gwiazd a my przenieśliśmy się na nią bez użycia statku kosmicznego. Była to podróż w czasie i przestrzeni w cenie biletu lotniczego:)))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Zupełne szaleństwo trudne do zaakceptowania wiedząc, że zorza wisi nad nami na wysokości około 100 kilometrów. Radość dla oka i rozkosz dla duszy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Wasze zorze są piękne, bo prawdziwe, a jakieś sfotoszopowane :)) Jeśli pozwalasz, to sobie wezmę te wielkoformatowe i będę się nimi delektować, bo nawet na zdjęciach robią wrażenie :)) Niesamowite :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wkładaj do komputera tyle zdjęć ile chcesz. Jestem chyba pierwszą osobą na świecie która cieszy się gdy ktoś ukradkiem albo oficjalnie zabiera zdjęcia z mojego bloga:))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Zgadzam się z Tobą Ataner , to trzeba zobaczyć , żadne zdjęcia nie pokażą skali zjawiska ,trzeba poczuć to niebo nad sobą ,być w środku tego zjawiska . Zdjęcia mogą służyć do odświeżenia pamięci :)))Jeśli chodzi o zdjęcia to większość pasjonatów fotografowania ,obrabia swoje zdjęcia w programach graficznych . Nie mam cierpliwości do takiej obróbki .
    Fajnie ,że zorganizowaliście sobie tą wyprawę ,aby uczestniczyć w tym niesamowitym widowisku :))) Ja raczej nie dotrę na Alaskę ,z różnych względów ,ale potrafię się zachwycać niebem nad Wrocławiem , też bywa niesamowite :))))) Nie piszę tego ,ze zazdroszczę ,tak czuję :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była to krótka wyprawa ale długo pozostanie w pamięci. Blog pomoże mi odświeżać pamięć bo tutaj łatwiej trafić na zdjęcia niż wyszukiwanie ich w pamięci komputera. Do tego dochodzą komentarze które tak bardzo cenię bo dodają ciepła i otuchy piszącemu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Mistyczne, wspaniałe! Zazdroszczę i przychodzę już drugi dzień napawać się. Zaraz biorę sobie zdjęcie na tapetę, ale nie wiem wciąż które...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bierz wszystkie i to nawet dwa razy:)
      Dumna jak paw Ataner serdecznie pozdrawia Gosiankę:)

      Usuń
  13. Trwam w zachwycie i nie wiem, czy się obudzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że obudzisz się w ciągu miesiąca bo duży format wtedy zniknie na zawsze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Podobają mi się Wasze zdjęcia, dobre, nie jest łatwo robic zdjęcia podczas ciemnej nocy, samym gwiazdom wiem, bo próbowałam i nic z tego nie wyszło, wiec chylę czoła przed Wami. Spektakl niesamowity, z ciekawości poczytałam o tych kolorach.
    I Wikipedia podaje, że: "Kolor zorzy zależy również od określonego gazu. Na czerwono i na zielono świeci tlen, natomiast azot świeci w kolorach purpury i bordo. Lżejsze gazy – wodór i hel – świecą w tonacji niebieskiej i fioletowej."
    A więc było w powietrzu duzo tlenu!
    Jestem naprawdę zachwycona tym co u Was widzę! Oczywiście zazdroszczę, ale nie wybiore się tam bo za zimno i za daleko... jednak podziwiam Was za Waszą determinację :)
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwała od Emmy Nikon to nie lada wyróżnienie!!!
      O gazach nie wiedziałam i dzięki za "oświecenie", mnie w pewnym momencie brakowalo tlenu pomimo tego, że było go tam pod dostatkiem sądząc po kolorze zorzy. Może było go za dużo bo aż zakręciło mi się w głowie (chyba od nadmiaru emocji).
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Bożeeeee co za cuda. Piękno nieskończone a oddech wszechświata poprzez zdjęcia odczuć można. Zachwycam się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było tak niesamowite widowisko, że już myślę o kolejnym wyjeżdzie na Alaskę ale za kilka lat gdy emocje opadną i bardziej realnie będę mogła oceniać wydarzenia wokół mnie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Chyba niedouczona byłam bo zaskoczyło mnie kompletnie że są zielone. Ale zaskoczenie nie przeszkodziło zachwytowi i chociaż trudno sobie nawet wyobrazić co przeżywaliście będąc tam i widząc to na własne oczy, podzieliłaś się z nami emocjami ze spotkania 4 stopnia. Dzięki Renatko, wielkie dzięki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektorzy jeszcze do dzis myla zorze polarne z zorzami porannymi a Tobie umknal tylko kolor. Polowalismy na czerwona ktora naukowcy ponoc zarejestrowali tylko raz ale nie udalo sie i nasycilismy sie widokami zorzy zielonej.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. CUDO !!wydawalo mi sie ze widzialam duzo ,ale NIEEEEEEEE!!!!!!lpieknie. cudny jest ten nasz swiat !!!!pozdrawiam serdecznie p.Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to jest dziwne, im wiecej wiemy to wydaje sie nam, ze wiemy niewiele a im wiecej widzielismy to wydaje sie nam, ze jest jeszcze wiejcej do zobaczenia.
      Cudow na kuli ziemskiej jest ilosc niewyczerpana.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Oglądam,oglądam i aż zabrakło mi słów.Nie wiem jak ubrać w słowa to co czułam oglądając Twoje zdjęcia.A co dopiero Wy musieliście czuć widząc to na żywo.To prawdziwy cud natury.Chyba widząc zorzę,,można pomyśleć jacy jesteśmy mali jako ludzkość.I jak niewiarygodna jest natura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie przy tak spektakularnych widokach jak zorza polarna czy Wielki Kanion ktory pojawi sie na moim blogu juz wkrotce brakuje slow na opisanie ich.
      Dobor slow mi sie kurczy i do glowy przychodza takie stwierdzenia jak duzy, olbrzymi, cudowny, piekny i dlatego ulatwiam sobie zadanie zamieszczajac zdjecia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  19. cudownie !!! pozytywnie Wam zazdroszczę tych podróży ,jestem wdzięczna że tak pięknie opisujesz i udostępniasz fotki ! jedno sobie skradnę na fejsa ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wez wszystkie bedziesz mogla zmieniac co tydzien tylko nie rob mi reklamy na fejsie:))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  20. fajny blogasek , zostawiam komcia i zapraszam na swój blogasek - Gryzmolińcia vel Dosieńka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gyzmolińciu, nie wiem co ty pijesz ale ja tez to chce bo wiem, ze nie palisz od wielu lat :))))))))))))))

      Usuń
    2. nie jaram od roku , a nie piję od tygodnia i nie mogę się doczekać mojego ozdrowienia.Czacha mi się lasuje chorobowo i mam nadzieję że nie jest to zauważalne

      Usuń
    3. Wracaj do zdrowia natychmiast!!!!!

      Usuń
  21. Nie jestem w stanie wybrać najpiękniejszego zdjęcia - po prostu wszystkie są piękne. Myślę, że nawet ból obtłuczonych żeber przy takich widokach mniej Twojemu dokuczał.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jęków nie było, p. oddychał płytko i niestety wolno poruszał swe ciało co zaowocowało mniejszą ilością zdjęć.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  22. Ataner a pytania ślę od mężowskiego mojego do Was:
    jakiego aparata/ów używacie
    jaki polecacie żeby sobie kupić?
    Zachwyt mój nieustanny jest nad tym że tak tam niesamowicie pięknie jest, chociaż zimno.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba odpowiem w częściach na to zagadnienie.
      Kiedyś mieliśmy Canona dużych rozmiarów i pomimo tego, że robił dobre zdjęcia to obiektywy były ogromniaste i niewygodne podczas naszych eskapad. Obecnie technologia w aparatach jest tak daleko zaawansowana, ze zdecydowaliśmy się na pół klatki czyli na MFT albo M4/3. Po tygodniowych rozeznaniach zawodowych stron fotograficznych padło na Panasonica. Firma ta produkuje aparaty pod nazwą Lumix a obiektywy powstają przy współpracy z Leica. Ja robię zdjęcia modelem GF5 a p. przykleił się do do G5. Mamy trzy obiektywy; f1.8 20mm, f3.5-5.6 14-42mm i tele do 400mm. Jest jeszcze jeden taki na plażę i pod wodę TS5. Takim oto sprzętem posługujemy się w zależności od okoliczności ale najważniejsze jest to, że aparaty nie są duże i od biedy można je ukryć w kieszeni kurtki.
      Kompromis wydaje się udany bo duża klatka to duży sprzęt i kupa kasy a rozsądek podpowiada, że wygoda przede wszystkim. Jeżeli chodzi o jakość zdjęć to dla normalnego użytkownika czyli nas, taki sprzęt jest wystarczający i nawet zrobi zorze w ciemnej nocy:)))
      Pozdrawiam:)
      Jeżeli masz jeszcze jakieś pytania to pytaj, pytaj, pytaj. Zawsze z wielką przyjemnością odpowiem.

      Usuń
    2. Co kupić? Na rynku pozostało już kilka firm jak Canon, Nikon, Sony, Olympus, Fujifilm nie wspominając o Phase One i innych nie na kieszeń zwykłego pracującego człowieka który chce robić zdjęcia a nie zaszpanować na deptaku w swym mieście.
      Najlepiej podejść do zadania w prosty sposób; do czego potrzebuję aparat fotograficzny.
      Zakładam, że nie będziesz zawodowym fotoreporterem więc i kasy nie zainwestujesz zbyt wiele. Problem z DSLR czyli klasyczną lustrzanką odpada.
      Jeżeli będziesz go zabierała na wycieczki to przydałby się uniwersalny z obiektywem który ma w sobie możliwość tele jak np Sony RX10 ale to zabawka za tysiąc zielonych albo Pana FZ1000 trochę tańsza bo osiem stówek. I tutaj należy wziąć pod uwagę ile chcesz/możesz wydać a dopiero wtedy szukać idealnego sprzętu. Myślę, że nie warto kupować aparatu na całe życie bo firmy wręcz prześcigają się w nowinkach technologicznych i nowe modele pojawiają się co jakieś dwa lub trzy lata. Na naszym przykładzie podpowiem jak kupować, nasz G5 pojawił się na rynku w lipcu 2012 roku a w kwietniu 2013 wszedł G6 który dodatkowo miał WiFi. Kupiliśmy wtedy ten niby stary bo ceny drastycznie zmalały na G5. Potrzymamy go jeszcze rok i sprzedamy aby nie dołożyć zbyt dużo i mieć jakiś nowszy też wychodzący ze sprzedaży. W ten sposób zawsze mamy nowy sprzęt.
      Nie znam rynku polskiego ale zamieszczam dwa linki do BH (www.bhphotovideo.com) i Adorama (www.adorama.com) gdzie robimy zakupy. Można też czasami upolować coś w dobrej cenie na Amazon.com.
      Takie małe aparaty jak paczka papierosów to już chyba przeżytek bo teraźniejsze telefony mają całkiem dobre kamery i zdjęcia przy dobrym świetle wychodzą z nich poprawne.
      Brak konkluzji trochę mnie przygnębił ale jest tyle zmiennych i niewiadomych w wyborze, że wskazać ten jeden idealny aparat fotograficzny nie sposób.
      Znajdź przedział cenowy a wtedy wyślij mi e-maila to coś wspólnie z p. wybierzemy.
      Chciałam pomagać a prawdopodobnie zagmatwałam makabryczne.

      Usuń
    3. Dokonaliśmy wyboru po tygodniu zmagań. Szukaliśmy by nie powalał cenowo, ale jednocześnie był dobrej klasy. Taki żeby zrobić nim zdjęcia w przybliżeniu, np mały pączek, zdjęcia nocą które kiedyś dawno robiliśmy Praktiką, muszę na blogu pokazać. Dobre jakościowo filmy.
      Dziś kupiliśmy. Nikona D5100. U nas w Polsce ponad 2 tysiące. Córka ma też takiego robiła nim profesjonalne filmy mieszkań do sprzedaży. Oj. Powiem tak, dopiero wróciliśmy do domu, jestem nim zachwycona, wiem że to starszy typ, bo są nowsze, ale z czytając opinie zamieszczone na blogach to ludzie chwalą, jest już ulepszona wersja Nikon D5200 ale mój powiada tak samo jak wy: zobaczymy porobimy trochę zdjęć i być może sprzedamy i kupimy lepszy. Na razie mam się czego uczyć. Mieliśmy już Nikona ale na klisze stary typ, tylko ma obiektyw dość drogi, na allegro chodzi po 400 zł. Podobno ma pasować do tego nowego. Przymierzaliśmy się do Sony i do Canona. Wybraliśmy Nikona, znieśliśmy wreszcie jajko, długo to trwało, przymierzanie, oglądanie porównywanie i matrycy i możliwości. Ma wysoką czułość. Na reszcie się nie znam będzie poznawany dopiero. Aha i jeszcze jest w miarę lekki nie trzeba dużej siły. Nie wiem czy dobrze wybraliśmy, jeśli macie zdanie na ten temat to bardzo proszę o wasze opinie. Czy zorze dałoby rade tym sprzętem zrobić? :) bo mnie bardzo się podobają nocne zdjęcia. :)

      Usuń
    4. Każdy by chciał tak zaczynać!!!:))))
      Aparat jest bardziej niż OK a jego menu jest jak studnia bez DNA. Trzeba się przyłożyć aby zapoznać się z nim. Teraz pozostaje do kupienie obiektywu o dużej jasności aby nocne zdjęcia miały ręce i nogi. Po dobno Sigma i Tamron są całkiem dobre i może troszkę tańsze niż Nikkor ale to kwestia gustu.
      Gratuluję zakupu i życzę dużo wolnego czasu na robienie setki zdjęć dziennie:)

      Usuń
    5. Pisałam wcześniejszy tekst na androidzie :{ i niech szlag trafi taki przewidywanie moich uczuć, nic się nie zgadza a tłumaczenie na język obcy to koszmar. piszę zatem niby po polskiemu ale błędów uniknąć się nie da.
      Nikon z serii 5000 jest super wyborem i dzięki dużemu sensorowi APS-C możesz wykadrować kawałek fotki bez straty jakości. Zapewniam Cię, że upłynie sporo czasu zanim zapoznasz się z wszystkimi możliwościami tego aparatu a jest ich dużżżżo!
      Jeżeli chodzi o nocne fotki to powinnaś kupić specjalny objektyw który wcale nie jest tani ale zostaw to na przyszłość bo codzienne zdjęcia są na pierwszym planie.
      Jeszcze raz gratuluję mądrego wyboru bo aprat zawsze można zmienić ale objektywy to skard którego nie wolno sprzedać. Wynik jest oczywisty, że pozostaniecie przy Nikonie na zawsze:) Super!

      Usuń
    6. Dziękuję za podtrzymanie na duchu i wiedzę, bo na wiedzy Twoje słowa się opierają. Tak chcemy kupić jeszcze specjalny obiektyw ale to w przyszłości na razie maż ćwiczy zawzięcie się uczy.
      I dziękuję za podpowiedź co do obiektywu. Z przyjemnością się uczyć będę i poznawać jego możliwości. :)

      Usuń
  23. Witaj Renatko. Dziękuję za odwiedziny u mnie. Zorza piękna i niesamowita. Chciałabym to zobaczyć na własne oczy. Przepiękna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorze wymiatają i bedzie to hit na caly rok, mam w zapasie kilka "numerow" ktore opiszę i byc moze będą jeszcze fajniejsze niż to co opisałam do tej pory.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  24. Coś niesamowitego....
    A zdjęcia przepiękne, cieszę się, że mogłaś zobaczyć taki spektakl natury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było nasze noworoczne postanowienie które rzutem na taśmę udało się zrealizować. Wielkie oczekiwania nie spełzły na niczym i udało się nam polecieć daleko od domu bo w okolicach Chicago szanse na zobaczenie zorzy są równe zeru.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  25. Pewnie nigdy w życiu czegoś takiego jak zorza nie zobaczę. Pozdrawiam, masz wspaniały blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Inko, milo mi, ze podoba ci sie moj blog. Ogladaj wiec zdjecia zorz u mnie:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  26. Ależ piękne zdjęcia:)))) I piękne zjawisko:) Najbardziej podoba mi się fotografia nr 6 (od góry:) Serdecznie dziękuję za podzielenie się tym, co zobaczyłaś:) A na następną podróż na Alaskę składam życzenia zobaczenia tej czerwonej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, nie mogę się napatrzeć:)

      Usuń
    2. Jestesmy przeszczesliwi, ze udalo nam sie je sfotografoawc a uwierz mi nie bylo łatwo.
      Niezapomniane wrazenia ktore pozostana na dlugo w naszej pamieci.
      Arteńko, zobaczyc zorze w kolorze czerwonym to marzenie wielu fotografow. Moze kiedys i nam sie uda nigdy niewiadomo.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. I niech się to marzenie spełni:)

      Usuń
  27. Przepiękne zdjęcia! Oglądanie zorzy polarnej na Alasce to jedno z moich marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne zdjęcia. Tak bardzo zazdroszczę Ci tego, że mogłaś zobaczyć zorzę na własne oczy.
    Jestem zachwycona. Chciałabym kiedyś móc zobaczyć ją "na żywo".
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń