czwartek, 31 grudnia 2015

Niezwykła końcówka.

Szczęśliwego Nowego Roku
                            życzy 
                           Ataner 

Dlaczego dopiero teraz przesyłam życzenia? 
Przeczytajcie poniższy tekst.

 Ledwo zdążyliśmy na Święta do domu i w ekspresowym tempie udało nam się wszystko przygotować. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy po niezbyt udanym wypadzie do głębokiego lasu. Po wigilijnej wieczerzy gdy wokół ucichło a ciemna noc zagoniła do łóżek tych co to nie chcieli wyjść z domu przed północą zabrałam się do posprzątania kuchni aby pierwszy (i jedyny u nas) dzień Świąt nie przywitać niepotrzebnym bałaganem. p. jak zwykle ruszył z pomocą aby szybciej zakończyć sprzątanie bo we dwie osoby robota idzie zdecydowanie szybciej. Akurat tego dnia było przeciwnie i jakoś utrudnialiśmy sobie pracę wchodząc sobie w drogę i starając się robić dokładnie to samo co ta druga osoba. Wolałam sama stawić czoła zadaniu i przegoniłam męża na kanapę. 
- Pomogę ci. - Zapewniał p.. 
- Pooglądaj sobie telewizję a ja w tym czasie ogarnę kuchnie. Zajmie mi to góra dziesięć minut. 
- Telewizję? - p. jest chyba jedyną osobą która nie wyrobiła w sobie nawyku podglądania świata przez ekran telewizora. Dla niego telewizja nie istnieje. 
- Zrobię ci drinka i popatrz jak sama uwinę się w kilka minut. - Lodówka wydawała się zapchana po same brzegi i wydobycie toniku wymagało wyładowania połowy jej zawartości. Wreszcie litrowa butelka ujrzała światło dzienne i od razu wyślizgnęła się z mojej ręki upadając na podłogę. Szklanka, trzy kostki lodu i gin. Do tego jeszcze tonik. Chwyciłam napój w pośpiechu aby jak najprędzej zająć p. czymś innym niż przypatrywanie się mojej pracy. Odkręciłam butelkę. Nastąpiła eksplozja spienionego toniku który zalał prawie całą kuchnię i ogromna kałuża zaczęła rozlewać się w stronę living room. Zrobił się zamęt. Cała mokra pobiegłam do łazienki aby zmyć z siebie klejący płyn i przebrać się w coś suchego a p. tymczasem ratował podłogę. Wypadki przy pracy zdarzają się każdemu więc nie winiłam się zbytnio. Powinnam jednak pamiętać, że tak samo ostrożnie jak z szampanem trzeba obchodzić się z napojami gazowanymi, szczególnie tymi które zostały przed chwilą wstrząśnięte. Tak to jest gdy w głowie co innego a ręce wykonują polecenia rdzenia kręgowego.
Święcie przekonana, że cały świat pracuje na takich samych obrotach jak ja i z tą samą dokładnością już ogarnięta biegłam do kuchni. Raptem stała się rzecz tak niespodziewana i bolesna, że odjęło mi zmysły na chwil kilka. Na pominiętej przez p. plamie napoju zaliczyłam poślizg niekontrolowany i nakryłam się nogami lądując na kości ogonowej. Prawym uchem musnęłam kant połączenia ścian i dopiero po chwili opadły nogi. p. wysunął głowę do przodu i wyglądał jak żółw. Przypatrywał się w zdumieniu na mą pozycję i chyba zaczynał rozumieć, że jego zamach na moje życie zawiódł. Jęknęłam podnosząc głowę i w tym momencie p. ruszył w mym kierunku. Posadzona na kanapie dochodziłam do siebie. Przygotowanego w połowie drinka dla p. i dokończonego przez niego dostałam ja. Prawdopodobnie na znieczulenie. Siedziałam i jęczałam z bólu bo szok dawno już minął.
Co tu owijać w bawełnę, dnia następnego jak mumia bez ruchu trwałam w łóżku. Ładne Święta. Białe Święta w białej pościeli. Do dziś jestem wyłączona z życia a siniak na czterech literach (zdjęcia nie będzie) jest rozległy, bolesny i siny! Boli mnie kręgosłup i zmiana pozycji na drugi bok wyciska ze mnie siódme poty i jęki jak z sali tortur za czasów Inkwizycji.
Dzisiaj już mogę siedzieć i opisać to zdarzenie bo sumienie mnie gryzie. Nie złożyłam życzeń Wam wszystkim w odpowiednim czasie. W pośpiechu, rzutem na taśmę składam życzenia noworoczne ale i tak nie jest tak jak być powinno. 

Sylwester oczywiście w domu:(((

36 komentarzy:

  1. Ojacie, coś ten świąteczno-noworoczny czas Wam stanął w poprzek. A ja się zastanawiałam, gdzie się podziewasz. Uch, teraz już wiem. Biedna...
    Wobec tego lepszych wiatrów i już nie kombinuj świąt w głuszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak podczas wycieczki w górach, raz pod górkę raz z górki tak płynie moje życie. Łażę po skałkach i na przełaj w gęstym lesie aż tu raptem na znanym kawałku podłogi nabawiłam się kontuzji na przynajmniej tydzień.
      Dziękuję za miłe słowa otuchy i życzę udanej , szalonej zabawy sylwestrowej:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Nomaszcilos.

    Kochana, niech nie boli!

    I samych Dobrych! niespodzianek w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary Rok sypnął niespodziewankami w kiepskim stylu ale ten Nowy będzie super czego i Tobie życzę.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Zrób prześwietlenie, możesz mieć pęknięcie kości krzyżowej, skoro tak cię boli
    przy zmianie pozycji.Coś o tym wiem, w grzesznej młodości miałam złamanie kości krzyżowej a nawet siniaka w tym miejscu nie miałam. Znam ten ból i ogromnie Ci współczuję, bo to cholernie boli.I niestety na starość żaden fotel nie jest dostatecznie dla człowieka po takiej przygodzie wygodny.
    Wracaj szybko do zdrowia, ale upewnij się, że wszystko jest w całości. Z pęknięciem daje się chodzić i nim trafiłam do lekarza łaziłam z tym z miesiąc.
    Przez to dorobiłam się przesunięcia tego pękniętego odcinka. Staraj się leżeć na sztywnym i odwiedz lekarza.
    Zmartwiłam się Twoją "przygodą". Życzę Wam wszystkim dobrego Nowego Roku, takiego z dużą ilością bardzo miłych i dobrych dni.
    Najlepszego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zepsułaś mi ostatnie chwile starego roku i zaczyna boleć mnie wszystko:))))
      Rozważę twoje uwagi bo dupsko boli cały czas. Poleżę jeszcze trochę i podejmę decyzję jak będę w stanie pójść do lekarza.
      Teraz jednak kuśtykam po chałupie i chłodzę szampana aby przywitać Nowy Rok.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Trochę jak w komedii z Flipem i Flapem ;)Ten typ komedii śmieszy tych którzy nie biorą udziału w takich zdarzeniach ;)
    Życzę szybkiego dojścia do pionu i ciekawych przygód ale w plenerze i nie takich bolesnych :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam tego bo było mi wstyd przyznać się do tego, że p. ryknął gromkim śmiechem na widok wierzgających w powietrzu nóg swojej ukochanej ponoć żony. Zbieram się do kupy i za parę dni stanę na nogi jak nowonarodzona.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Anabell ma racje, idz sie przeswietlic, bo taki upadek moze miec powazne skutki. Tak to jest, kiedy chlopy zabieraja sie do pomagania. :)))
    Zdrowia w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię jak mój "robot kuchenny" jest pod ręką i sieka mięso, warzywa i inne kuchenne specjały bo to on a nie ja co chwila się kaleczy ostrymi jak brzytwa nożami.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Ale masz pechowy Nowy Rok, w łóżku z bolącymi plecami, zawsze każdy Twój wpis powoduje ogromna zazdrość, czemu to nie ja... to tym razem przyznaję, nie zazdroszczę, mam nadzieję, że dojdziesz do siebie niebawem.

    I życzę dobrego, zdrowego szczęśliwego Nowego Roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pechowy koniec Starego!!!!
      Nowy da mi siły abyś znów mogła podziwiać okolice które mnie zauroczyły.
      Dziękuję za życzenia i bardzo serdecznie pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Ataner, wybacz, z gory przepraszam, ale wprowadziles mnie w histerie smiechu i placzu, tak to Twoja wina ze pekam ze smiechu kiedy Ty mialas ten wypadek, opis jest przekomiczny. Czytam najpierw z usmiechem, ale od momentu "Zrobie ci drinka i POPATRZ jak sama UWINE sie w kilka minut" smieje sie juz prawie na calego, a zauwaz jeszcze nie mialas tego wypadku. "Wreszcie litrowa butelka UJRZALA SWIATLO DZIENNE" tu juz rycze, zupelnie serio piszesz o eksplozji (na szczescie) tylko spienionego toniku wyje i mam pierwsze lzy w oczach, kiedy piszesz ze wypadki przy pracy zdarzaja sie kazdemu, dziewczyno Ty jeszcze nie zaczelas pracowac, wyje ze smiechu, zauwaz jeszcze nie wiem ze upadnierz. W koncu czytam o Twoim poslizgu niekontrolowanym, nakryciu sie nogami, ladowaniu na kosci ogonowej, wybacz ale ja bylam ciagle w napadzie smiechu i do tego doszedl pan p. z glowa wysunieta, wygladajacy jak zolw.
    Mam nadzieje ze wszystko dobrze ze jestes cala i zdrowa i tego zycze. Teresa

    OdpowiedzUsuń
  9. Narobilam troche bledow, ma byc upadniesz, a poczatek moje wesolosci zaczal sie od zdania "Wolalam sama stawic czolo zadaniu", teraz to i koncowka w tytule jest smieszna. Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Tereso na moim blogu! Nie przepraszaj bo nie ma za co. No cóż samo życie i takie wypadki niestety się przytrafiają. Teraz po czasie sama się uśmiecham bo sam upadek wyglądał przekomicznie i tak go właśnie opisalam.
      Czy jestem cała, owszem. Ale czy zdrowa, to sie okaże wkrótce.
      Czy Ty jesteś tą Teresą z Australii która komentowała na blogu Clary?

      Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku - pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Wszystkiego najlepszego I wielu niezapomnianych podrozy:) artdeco

      Usuń
    3. Ataner, pisze rzeczywiscie z Australii, ale Clary nie znam. Teresa

      Usuń
    4. Artdeco - Dziękuję za życzenia. Gdzieś pojedziemy ale jeszcze nie mamy sprecyzowanego miejsca więc i dla nas będzie to niespodzianka.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    5. Tereso - Zbieżność imion trochę mnie zmyliła ale już teraz jesteś moją znajomą:))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    6. Cześć Tereso! Myślałam o Tobie, nie miałam jak Ci dać znać, ze mam nowego bloga, stuknij do mnie! Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Ojej! Strasznie mi Ciebie żal, Ataner! Wyobrażam sobie jak to boli i jak bardzo jesteś swoją niemoca sfrustrowana. Mam nadzieje,że powolutku dochodzisz do siebie i dzisiaj czujesz sie odrobinkę lepiej. A jak nie to do lekarza marsz!:-)
    Ściskam Cie serdecznie w Nowym Roku zycząc by było juz tylko lepiej. Zadnych upadków, nawet jak czytajac twój opis boki mozna zrywac!Zdrowia i jeszcze raz zdrowia!:-))***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półgębkiem szepnę, że gdyby nie bolący siniak to byłby to wspaniały relaks. Już zaczynam normalnie funkcjonować ale poruszam się w zwolnionym tempie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Ewo, życzę ci dużo sukcesów sportowych w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Szybkiego zejścia siniaka i wszystkiego dobrego na 2016!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Tobie również życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)



      Usuń
  13. Zdrowia i zadowolenia, interesujących wypraw, dobrze kończących się przygód, miłości i czułości w Nowym 2016 Roku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krystynko za życzenia. Tobie również życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Tak realistycznie opisałaś swój upadek, że ja to widziałam i jest mi przykro, bo to z pewnością było bardzo bolesne. Niech Ci siniak szybko znika i życzę wspaniałego 2016 roku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Również życzę ci wszystkiego najlepszego w Nowym 2016 Roku.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Nic to, po prostu zakończyłaś stary rok z przytupem, co oznacza, że wyrobiłaś limit i w obecnym już nie będzie takich przypadków. Najlepszego!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zakończenie roku bylo dla mnie "powalajace". Muszę częściej spoglądać pod nogi a nie bujać w obłokach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Bedzie dobrze, myslę ciepło o Twojej kości ogonowej. Mam prośbę, kiedy napisze komentarz Teresa z Australii, daj jej znak, by do mnie stuknela. Kiedys sie odzywała, ale to był poprzedni, nieistniejacy już blog. fajnie byłoby nawiązać ponownie kontakt, pozdrawiam :*

      Usuń
    3. Oczywiście, jeśli Teresa ponownie zawita na mój blog to przekaże jej Twoją prośbe.
      TERESO Z AUSTRALII? ODEZWIJ SIĘ:)

      Usuń