czwartek, 10 czerwca 2010

Ciekawostka numer 1

   Arizona to stan w, którym każdy znajdzie coś dla siebie. Od stoków narciarskich wokół Flagstaff, poprzez skaliste góry po piaszczyste pustynie. Jest co zwiedzać i ciągle mało czasu aby wszystko zobaczyć. Jesteśmy wykończeni po wakacjach i marzymy o odpoczynku. Pozostało nam jedynie tyle sil aby dojechać do domu i leżeć przez cały dzień przy zasuniętych szczelnie zasłonach i włączonym ochładzaniu na maksimum. Żadnego promyka słońca ani temperatury powyżej 17 stopni Celsjusza. Do tego prawie zamarznięta margarita, albo inny egzotyczny drink i nogi na pufie.
- Po drodze mamy jeszcze dwie ciekawostki do obejrzenia, jedna oddalona od drugiej tylko o 50 mil. - Zachęcająco oznajmił p., tym samym opisaną wizję rozwial jak poranną mglę wstajace slonce. Przez ostatnie dwa i pół tygodnia widziałam tyle, ze jestem pewna, ze nic mnie już nie zaskoczy. Widziałam pustynie, skały, kaniony, rozlegle widoki, mroki jaskiń, było upalnie i przenikliwie zimno. Co jeszcze może być tak ważne na autostradzie, bo właśnie tam celował p..
- Co tam jest? - spytałam wyzuta z entuzjazmu. 
- Chcesz jak amerykanie czy pod względem uroków mam sklasyfikować? - Pytanie za pytanie, tak to daleko nie zajdziemy. 
- Po kolei jak leci po drodze. – Odpowiedziałam myśląc, ze lepiej nie wdawać się w dywagacje na temat co lubią amerykanie a co jest ładne. 
- Pierwsza jest dziura w ziemi a druga to drewno porozrzucane po ogromnym terenie, zobaczysz spodoba ci się. - Rzeczywiście nie lada frajda. Wyobraźnia moja przedstawiła mi pół Polski pokrytej ściętymi balami, po kanionach, dziury w ziemi nie byłam sobie w stanie wyobrazić i jakoś nie zapiałam z zachwytu. "Ogromny teren" brzmiał złowieszczo. Byłam obolała od opalenizny i na sama myśl o chodzeniu pośród powalonych drzew poczułam jak moje ciało natychmiast przytyło o sto kilogramów. Ja już mam dość tych wszystkich cudów natury, chce chociaż chwile odpoczynku. Spanie w samochodzie podczas jazdy jako pasażer mam opanowane do perfekcji, mogę wydać podręcznik pt. „Jak przetrwać z moim mężem przez dwa tygodnie non stop”. Sadze, ze jeżeli by ktoś spróbował, nawet po wnikliwej lekturze powyższego podręcznika, to wiele trupów miałabym na sumieniu.  
    Dziura w ziemi powstała po zderzeniu się z nią meteorytu. Dojazd jest szczególnie nudny, płaskim jak stół terenem porośniętym suchymi trawami. Przed muzeum(?) Meteor Crater jest wyeksponowany lądownik Apollo. W środku dużo opisów i zdjęć kosmosu. Pokazano jak duży był kamien uderzający w Ziemie i na zewnątrz można gołym okiem dostrzec efekt przyciągania ciał niebieskich. Z chęcią wyszliśmy i sami przekonaliśmy się, ze rzeczywiście jest to zwykła dziura w ziemi. Jedyna pociecha dla nas była wiadomość, ze jest on tak głęboki, ze zmieści w sobie najwyższy budynek w USA czyli Sears Tower (obecnie ma inna nazwę, ale stara ciagle jest bardziej rozpoznawalna). 
  Oko ludzkie nie jest w stanie ocenić odległości i jedynie wiadomo, ze coś jest duże a coś innego małe. Jak duże nie wiadomo. Przekonaliśmy się o tym w Grand Canyon patrząc na jego druga stronę. Wtedy wiedzieliśmy, ze jest to daleko, tak daleko ze dech zapiera. Nie mogłam uwierzyć, ze na odległość 30 km widzę tyle szczegółów, rozróżniam kolory i ich odcienie. Tutaj było tak samo, czyste powietrze pozwala ci widzieć na setki kilometrów. Zrobiliśmy kilka zdjęć i dalej w drogę bo jeszcze jedna ciekawostka  na nas czeka. Ta druga czeka a czas (odpoczynku w domu) ucieka.

4 komentarze:

  1. A ja się cieszę, bo sobie Twoimi Oczyma oglądam Amerykę.
    Chociaż trudów takiej wędrówki nie zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  2. Fuscillo, wedrowki to nasza specjalnosc. Tam gdzie diabel nie moze, to posyla nas :)a my tylko na to czekamy i ahoj przygodo!
    Milego weekendu Ci zycze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajmowalam sie goscmi a Ty przez ten czas tyle zwiedzilas! Z ta dziura to tylko nasze polskie dziury na drogach moga konkurowac. Czasem jakis autobus nawet zniknie z rozkladu jazdy, tak go dziura wciagnie.
    My jeszcze mamy dziury w budzecie.
    Caluje Joter

    OdpowiedzUsuń
  4. Joterku - u mnie tez dziury i to jakie, ale niestety w budzecie domowym :)
    Sciskam Cie mocno.

    OdpowiedzUsuń