wtorek, 16 kwietnia 2013

120 mil od lądu.

Lekkie przytopienie i jego szczęśliwy koniec rozbudziły we mnie nieokiełznane emocje. Coś we mnie wstąpiło, jakaś żądza walki stawiania czoła przeciwnościom. Jutrzejszy dzień wydawał mi się byle jaki i zwiedzanie fortu wcale mnie nie bawiło. To chyba przez wieloletni kontakt z p. potrafimy czytać w naszych myślach bo jego słowa były jakby zadośćuczynieniem moich myśli. 
- Co byś powiedziała na osiem godzin jazdy w nocy aby rano znaleźć się na końcu świata? - Jeżeli p. Miał na myśli ten koniec o jakim już wcześniej rozmawialiśmy to jestem gotowa do jazdy już teraz. Jeszcze nie dojechaliśmy do motelu a już szykuje się kolejny wyjazd. 
- Jeśli to ma być Key West to wole tam być niż gnieździć się tu na miejscu. - Już czułam, ze czeka nas wielkie wyzwanie bo 470 mil (760 km) w jedną stronę i powrót zajmie nam calą dobę. Rada w rade i decyzja zapadła: jedziemy. Szybki prysznic i kolacja w pospiechu otrząsnęły z nas chwilowe zmęczenie i jak oseski padliśmy do łóżka o 20-ej. Zaplanowana pobudka o 2-ej w nocy okazała się tylko marzeniem bo zostałam wyrwana ze snu o 23-ej gdyż p. nie mógł spać spokojnie z podniecenia. Gdy usłyszałam, ze dośpię w aucie i on bierze pierwszą zmianę wachty zgodziłam się bez zbytecznych ceregieli. Kilka pierwszych godzin pośród nocy niczego ciekawego nie przyniosły i dopiero Miami nocą urozmaiciło naszą wycieczkę.
Słońce różowym kolorem wschodu wybudziło mnie na tyle ze teraz ja obielam stery naszego wehikułu a p. wiercił się i kręcił, pochrapywał i postękiwał poniewierając się gdzieś pomiędzy snem a rzeczywistością.

Tarcza słońca wystrzeliła zza horyzontu i swymi promieniami rozbudziła zupełnie niewyspanego pasażera. 
- Czy jest już tak widno, ze można robić zdjęcia? - Ponuro zapytał pomiędzy jednym a drugim ziewnięciem. 
- Spij bo chmur więcej niż słońca. 
- To pstrykaj ile możesz. - p. ułożył się tak, ze głowa wisiała mu w powietrzu pomiędzy fotelami i znow usnął ale nie na długo. 
W ostatnim dużym mieście już nie na lądzie czyli Key Largo brak kawy w organizmie uruchomił hamulce samochodu i zatrzymałam się przed jakąś stacją benzynową. Rozmawiając co nas czeka dalej na południu nawet nie zauważyliśmy, ze zrobiło się zupełnie jasno i czas zacząć długo wyczekiwany, końcowy odcinek wycieczki.
Znany chyba wszystkim most łączący kolejne wysepki (zwane Keys) na południu od Florydy, na filmach wyglądał o wiele bardziej malowniczo niż w rzeczywistości. 
Widok z lotu ptaka jest wprost zapierający dech w piersiach i takich emocji spodziewałam się w drodze do Key West. 
A co widać jadąc samochodem? 
Zupełnie niewiele z dwóch powodów. Unowocześniony most ma ścianę betonową w dużej mierze ograniczającą widoczność a tam gdzie jej nie ma to bujna roślinność jeszcze skuteczniej blokuje widok.
Połączone mostem wyspy jak i te do których można dostać się tylko transportem wodnym według mego wyobrażenia powinny mieć cudowne, rajskie plaże gdzie można wylegiwać się do końca życia w cieniu palm. Jak złudne były moje wyobrażenia niech przedstawia poniższe zdjęcia. Wyspy zbudowane są ze skały i o wypoczynek łatwiej na pokładzie jachtu niż na plaży.
Widoczni na zdjęciu poniżej Ataner i p. nie tracąc humoru pomknęli dalej na południe aby w kolejnym poście pokazać jeszcze więcej zdjęć i opisać przynajmniej dla nich niesamowite zdarzenie.

32 komentarze:

  1. Zapraszam na odczyt:
    http://swiattodzungla.blogspot.de/p/panterowe.html

    Bombastyczna wycieczka po Key´ach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz Ataner, kobieta wspaniala,
      wielkim truckiem Stany zwiedzac chciala.
      Jest wsciekla wielce,
      bo sie w kolejce
      na zwiedzanie nie zapisala.

      Bardzo trafnie to ujelas ale z osobowym pojazdem poszlo lepiej:-)
      Odczekam troche ale 18 kolowiec zawiezie nie w sina dal.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
    2. Jestes Niesamoita!
      Zapomnialam ci podziekowac za limeryk i zapomnialam rowniez ujac go w cudzyslow.
      Dziekuje:-)

      Usuń
    3. Ty mozesz go nawet razem z obrazkiem skopiowac, jesli oczywiscie masz ochote.

      Usuń
  2. Ach, wędrowniczki z Ameryczki, nosi Was po ziemi i po wodzie.
    Więc dla Was niezbyt udane lepieje: Lepiej się po USA włóczyć niźli w akademii uczyć. Lepiej chętkę mieć na dal niż góralu czy nie żal. Lepiej pisać o podróżach niźli kucać w chorych różach. Lepiej w podróż i po strachu niż na mokrym siedzieć dachu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacji chcialoby sie codziennie ale i w tych codziennych rozach trzeba posiedziec aby zdobyc srodki na podroze :-)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Super przygoda! Przed wizytą na Key Largo mój Mister America zmusil mnie do ogladania kultowego filmu z akcją na tej wysepce. A było to tak: Za oknami hotelu pada deszcz, leje tak jakby nie chciało nigdy przestać. Wraz ze zrywającym się wiatrem i huraganem wiszącym w powietrzu, do Key Largo na Florydzie przybywa Frank McCloud (Humphrey Bogart). McCloud chcąc złożyć hołd swojemu bliskiemu przyjacielowi, który poległ podczas II Wojny Światowej, zatrzymuje się w pobliskim hotelu. Właścicielem hotelu jest James Temple (Lionel Barrymore), który u boku pomagającej mu synowej Nory (Lauren Bacall), stara się utrzymać ten przybytek w należytym porządku. Jednak oczekiwanie na przejście huraganu, to nie tylko modlitwa osób uwięzionych w hotelu, lecz także zapach katastrofy naturalnej, która tym razem ma już swoje imię, jest nim Rocco (Edward G. Robinson) i jego dziewczyna Gaye Dawn (Claire Trevor) oraz niezawodni chłopcy z ferajny. Tresc wg filmweb.
    Jakie wspaniałe wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz kolej na mnie aby zobaczyc ten film.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
  4. Jazda mostem, który miał przynieść miłe wrażenia, to jak jazda autostradą, gdzie widoki zasłaniałą albo ekarany akustyczne, albo rośliność. Nic ciekawego nie widać. Bardzo miło się czytało Twój teks, a wycieczka była ciekawa. Pozdrawiam wiosennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos niecos dalo sie zobaczyc ale o tym juz niebawem.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  5. Naszly mnie wspomnienia gdy ogladalam Twe fotografie, Ataner. I mnie zaimponowaly mosty, dowod ludzkiej przedsiebiorczosci I techniki. Dawniej, dawniej, niektore z nich byly drewniane I bardzo waskie, tak ze doslownie jechalo sie tuz przy oceanie. Wiem o tym od bardzo leciwej kolezanki, ktora dodala iz strach byl nimi przejechac..
    Masz racje - jesli nie jest sie fanatykiem slonca I oceanu to za bardzo nie ma co robic na Keys.
    Serdecznie Cie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kolejnym odcinku o Key West pokaze rowniez stary, urwany w polowie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Ale fantastyczna podroz! Piszesz, ze te wyspy niezbyt przyjazne ludziom, bo skalki itp. ale i tak robia niesamowite wrazenie i chcialoby sie je zobaczyc. Zdjecia naprawde zachecaja i pokazuja piekny, daleki swiat. Ogromne wrazenie robi tez ten most widziany z lotu ptaka, chcialabym poleciec kiedys na Floryde, moze kiedys i ja zobacze tamte rejony swiata.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, ze nie ma plaz!!!
      W tak cudownym klimacie wyspa bez zlotego piasku to istny grzech.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Ranek. Usiane delikatnymi chmurkami niebo. Początek nowej przygody. Wielkie nadzieje i oczekiwania. Most do ziszczenia marzeń. Na początku słaba, ograniczona betonem i roslinnością widocznośc, ale pewnie za chwilę coś fascynującego i nieziemsko pieknego ukaże sie Waszym i naszym oczom. Mnie na razie wystarczy do zachwycania się poczatek mostu i ten widok na następną wysepke. Te błękity, te przestrzenie i oczekiwanie na kolejne doznania.Czekam co dalej i usmiecham serdecznie się na widok tej sympatycznej, długonogiej dziewczyny przytulonej do pewnego przystojnego mężczyzny w tajemniczych, ciemnych okularach...!:-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzien nie zapowiadal sie szczegolnie interesujaco wlasnie pochmurny, ale dobry wiatr rozgonil je w poludnie gdy....
      A ten przystojny mezczyzna to p.
      Po przeczytaniu Twojego komentarza siedzi na kanapie dumny jak paw:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. A gdybyście tak jeszcze trochę machnęli tych mil, to wylądowalibyście u Fidela, na Kubie; Olgo, nie poznałaś? przecież Ataner przytula się do Marka Niedźwieckiego; pozdrowienia ślę za wielką wodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mielismy co prawda calkiem niezly czas gdy dotarlismy na sam koniec USA ale drogi juz dalej nie bylo i odwolalismy wizyte w bardzo przyjaznym kraju tuz obok nas.
      Pozdrawiam:)
      PS
      p. powiedzial, ze "Niedzwiedz" zostanie poinformowany, ze robi za sobowtora:)))

      Usuń
  9. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma! :-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie swoje zycie i zbyt wiele nie wymagam. Kilka zmian na lepsze mile widziane.
      Wakacje pod namiotem, hotel niekoniecznie. Troche slonca, troche deszczu i usmiech na ustach gdy slonce wstaje. Tyle mi trzeba i wystarcza.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Sledze jak ten sledz wszystkie niezwykle trasy . Widoki fascynujace, zwlaszcza dla kogos, kto od kilku lat oglada najwyzej swoja wlasna mala ogrodowa sadzawke . Jednak to zdjecie przytulonej pary powoduje, ze ruszam z Wami w kazda, kolejna podroz. Tak milo z Wami przebywa sie, tak fajnie sie grzeje Waszym uczuciem i tak inaczej patrzy na swiat poprzez Wasze kochające się oczy. Zapragnęłam się też do Was przytulić. ..:-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przytulaniem to moja zazdrosc mowi NIE ale wygodny fotel to znajdzie sie dla ciebie zaraz obok kierowcy bo p. uwielbia siedziec z tylu jak senator albo basza turecki. Zapraszam cie obok siebie do pierwszego rzedu bo w czasie jazdy i widoki lepsze i ladniejsze i pogadac mozna, wypic kawe z Kahlua itd itp.
      Bedzie fajnie zobaczysz, ze zabierzemy cie na podziwianie ziemi z lotu ptaka. Ale o tym juz w kolejnym poscie o Key West.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Witam
    Często bywa, że nasze wyobrażenia o odwiedzanych miejscach mijają się - nieraz baaardzo - z rzeczywistością. Nieraz bezwiednie sami dajemy się nabrać na kolorowe wizje z bardzo kolorowych magazynów.
    Kiedyś oglądałem zdjęcia z turystycznego folderu, mającego zachęcić mnie do odbycia podróży koleją w stylu retro (już nie pamiętam gdzie to było). A tam oczywiście przepiękne ujęcia parowozu ciągnącego równie stare jak on wagony na jeszcze piękniejszych mostach. I już miałem się wybrać, ale... puknąłem się w czoło. Przecież ja będę siedział w pociągu i tak po prostu tych przepięknych mostów nie zobaczę! Bo niby jak? Nie przewidywano żadnych postojów na robienie zdjęć, bo to nawet trudne byłoby do wykonania na krętej górskiej trasie - a nuż po takiej sesji zdjęciowej, stan wycieczki uległby uszczupleniu?
    Pozdrowienia :)

    P.S. "Unowocześniony most ma betonową ścianę", która odgradza nas od widoków - to taka amerykańska wersja "nowoczesności w domu i zagrodzie". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworcy folderow reklamowych potrafia zachecic ludzi do wydania pieniedzy.
      Odnosnie: "P.S. "Unowocześniony most ma betonową ścianę", która odgradza nas od widoków - to taka amerykańska wersja "nowoczesności w domu i zagrodzie". ;)" ta betonowa czesc mostu jest bardziej przydatna jako srodek bezpieczenstwa niz nowoczesnosci bo beton znany juz jest przez okolo 2200 lat a tylko jego zastosowanie moze budzic dyskusje. My nie mamy wysokiego SUV-a ktorego pasazerom takie zabezpieczenie w ogladaniu widokow nie przeszkadza. W naszym przypadku bariera bezpieczenstwa byla dosc znacznym utrudnieniem. Jak przekonasz sie w kolejnym odcinku udalo nam sie jednak zobaczyc cokolwiek.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. To musisz wybrać się na Islandię. Tam często nie ma żadnych barier zabezpieczających, w miejscach, gdzie być powinny. W wielu przypadkach można sobie bez przeszkód obejrzeć, gdzie ewentualnie będziemy spadać w przepaść. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mimo że narzekałaś tym razem chyba więcej niż ostatnio to i tak widoki piękne,co to za podróż bez przygód,pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak duzo zalezy od psychiki czlowieka!
      Nie znalazlam w swoim tekscie ani cienia narzekania lecz tylko przedstawiam to co widzialam i wzbogacam tekst zdjeciami aby nie bylo nieporozumien i niedomowien. Jest to relacja ze wspanialej wycieczki i kazdy moze odebrac ja na swoj specyficzny sposob.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
  14. "Nasz" most do Bahrajnu ma około 26 kilometrow dlugosci i zawsze kiedy nim jade jestem pod wrazeniem kunsztu inzynierow, ktorzy go zaprojektowali i wybudowali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest czego pozazdroscic bo wyglada imponujaco.
      Pozdrawiam:-)

      Usuń
  15. Przygody są wliczone w taka podróż. Bardzo fajnie się z Toba podróżowało. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Ataner, kilka dni temu wpisałam komentarz... ale go nie ma, więc powtórzę,
    że wszystko mi się tu podoba, mosty, woda, ptactwo, pojazdy. Super! Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przepraszam, jest południe a ja jeszcze się nie obudziłam :---))))

    OdpowiedzUsuń