czwartek, 11 lipca 2013

200% bawełny.

Czasu nam braknie aby dojechać do Atlanty przed 17:00 o której to zamykają muzeum poświęcone Margaret Mitchell. Wiem pomyślałam sobie ale jeszcze muszę zobaczyć prawdziwe pole bawełny. Ciągle przemierzaliśmy lokalne drogi mając nadzieje, ze z dala od autostrad znajdziemy prawdziwe białe pole ale wiedzialam, ze tracimy czas którego bardzo szybko ubywało.
Jeżeli za kilka minut nie znajdziemy "ośnieżonego" pola to będziemy zmuszeni do pozostania tutaj jeszcze jeden dzień. Taka perspektywa nie zadowalała nas.
Jest, jest! Przez bramę wjechaliśmy na farmę. Po prawej dom mieszkalny, na wprost strzelnica a po lewej cudownie rozwinięta i jeszcze nie zebrana bawełna.
Wjeżdżanie czy wchodzenie na czyjś teren bez uprzedzenia jest jednoznacznym pogwałceniem prywatności i właściciel jak chce może takowego intruza potraktować z dowolnym okrucieństwem. Tutaj akurat wszystko było jasne jak może skończyć się nasz nierozważny krok. Zostaniemy zastrzeleni jak wściekłe psy i nikt na to nic nie poradzi. O tym, ze właściciel posesji w nas nie wceluje raczej nie powinniśmy wątpić bo przestrzelone tarcze i łuski nabojów na ziemi dobitnie świadczyły o tym, ze „ten gość trenuje oko”. 
Świadomi niestosowności naszych poczynań weszliśmy w „szkodę” kilka kroków w stronę środka pola aby nasycić oko białą jak śnieg w Himalajach i delikatną jak puch edredona bawełną. Gdy rozkoszowałam się tym niecodziennym widokiem na próg domu wyszedł chyba właściciel albo członek jego rodziny aby przyjrzeć się intruzom. Szybko skuliłam się za krzakiem bawełny co niewiele mi pomogło w zniknięciu z pola widzenia potencjalnego strzelca. p. obwieszony aparatami był wtedy idealnym celem. Na wszelki wypadek wypuściłam z dłoni zerwaną wcześniej gałązkę z ładną białą kuleczką naturalnego włókna. Moj czyn zaakcentowania niewinności rozbawił p. i zaczął się śmiać wniebogłosy. Po chwili pomachał farmerowi ręką na dzień dobry i zajął się kolejną, zupełnie nieudaną ze względu na moją minę, sesją zdjęciową. Farmer popatrzył na nas przez chwile i nie sięgnął po bron. Cos kopnął na progu, prawdopodobnie zaklął szpetnie na turystów i zniknął w domu zamykając za sobą drzwi. 
- Nie zapomnij zabrać tego co rzuciłaś na ziemie, on i tak wszystko widział. - Zawahałam się jednak sekundę. Jeżeli nie widział to po co teraz pokazywać, ze pomijając chodzenie po polu to kradnę znikomy kawałek czyjeś pracy. Jeżeli widział i jeszcze żyjemy to mogę chyba wziąć. Wzięłam.   
- Poprowadzisz? - To p. skierował do mnie pytanie gdy ruszyliśmy w stronę auta. Przez myśl przemknęło mi zdanie „oczywiście, ze nie” ale zanim me usta je wypowiedziały usłyszałam ciąg dalszy. - Mamy diabelnie mało czasu aby zdążyć więc jedz tak szybko jak potrafisz. Nie spij za kierownicą, wyprzedzaj śpiochów, uwazaj na policjantów i tajniaków. Miej oczy dookoła głowy bo ja będę zmuszony przygotować alternatywne drogi dojazdu gdybyśmy utknęli w korku. - Mowę mi odjęło na sekund kilkanaście podczas których zakiełkował, wyrósł i rozkwitł bunt przeciwko takiemu stawianiu sprawy. p. oczywiście zwala calą robotę na mnie i ode mnie będzie zależało czy zdarzymy przed zamknięciem muzeum. Już chciałam wdać się w niepotrzebną dyskusje gdy bunt sięgnął zenitu. 
- Zdążę! - Syknęłam jadowicie. Ujęłam kierownice w ręce i prawa noga z całym impetem wcisnęła pedał gazu w podłogę. Silnik zawył w odpowiedzi na takie bezceremonialne traktowanie, kola zaczęły się kręcić jak oszalałe sypiąc elegancko wygładzony biały żwirek na wjeździe do farmy i szczęśliwie ominąwszy bramę wypadliśmy na drogę byle jako utwardzoną. Auto w poślizgu szło w ugór po mojej stronie ale nie popuściłam gazu, skontrowałam kierownicą i pomknęliśmy przed siebie. 
- To, ze tam – p. ręką wskazał oddalającą się farmę za nami -  nas nie zabili nie oznacza, ze mamy jedno życie w zapasie. Miej litość, czy ty chcesz nas zabić! 
- Nie zabije i patrz w te swoje mapy tak dokładnie abyś nie pomylił drogi, prowadź mnie tak abyś nie musiał żałować pomyłki bo MUSIMY być na czas. Gdzie ta piekielna autostrada!?

38 komentarzy:

  1. ekstra ta fotka w bawełnie !!!
    a scenę jak wyjeżdżasz z bramy normalnie widzę oczami wyobraźni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotka fajna bo jestem na niej malo widoczna:))))
      Moje ostanie wojaze wakacyjne po bezdrozach jak nic zakonczylyby sie mandatem wiec raczej nie bede sie nimi chwalila.
      Taki ze mnie kierowca rajdowca!

      Pzdrawiam:)

      Usuń
  2. Dobrze, że farmer Wam darował życie :). Też bym się wystraszyła jakbym go zobaczyła. Zaryzykowaliście, ale warto było. Śliczne zdjęcie na polu bawełny i motylek się trafił. Z Ciebie prawdziwy szatan za kierownicą. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam dartowal ale kolejny bladzacy turysta polegnie z kulka w glowie. Dostalam niezla szkole od p. i teraz juz nie boje sie prowadzic auta na wertepach. Juz wiem, ze samochod nie rozleci sie na elementy skladowe tak szybko jak myslalam.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  3. Coś słyszałam o tym pogwałceniu czyjeś prywatności , dobrze że się wszystko dobrze skończyło , bawełna same piękno natury , tak się zastanawiam , a czemuż to w Polsce nie rośnie ? a jak rośnie to jakoś tego nie spotkałam ...
    Buziaki Ataner :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo proste; bawelna rosnie tylko w klimacie gdzie nie wystepuja przymrozki. Ot cala filozofia.
      Broni w prywatnych rekach w USA jest tyle, ze zadna armia na swiecie tyle nie ma wiec jest czego sie obawiac gdy wieczorem pukasz do nieznajomych drzwi.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Witaj bawełniana dziewczyno. Niesamowite widoki, a zdjęcie pełne uroku. Dzięki Tobie wiem jak wygląda pole bawełniane. Pozdrawiam, Ataner.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaz raz na cos sie przydalam, przewaznie jako kobieta w moim domu jestem stawiana na drugim lub trzecim miejscu.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  5. no to ze mnie turystka, tyle razy bylismy w Atlancie i trafialismy tylko do Coli albo muzeum sztuki nowoczesnej; pora na kolejna, wartosciowsza wyprawe. takich pol tez nie widzialam :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrozujemy widocznie innymi drogami w te same miejsca. Z najwieksza przyjemnoscia omijamy duze skupiska ludzi bo mamy dosc tloku gdy czasami wpadamy do Chicago. Efektem podrozowania wiejskimi drogami sa wlasnie takie odkrycia jak zanikajaca juz uprawa bawelny.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  6. No tak, w Ameryce nie ma zartow, wlasnosc prywatna jest swietoscia i mozna oberwac, nawet smiertelnie. Odwazna jestes i masz szczescie, ze nie musialas srutu z tylka wydlubywac. He he he!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Pantero, bardzo ci dziekuje za ogledne okreslenie naszego postepku nazywajac mnie odwazna. Wszyscy wiemy, ze mialas zamiar napisac nierozwazna a wyszlo odwazna:)))))
      Ciagle cala bez srutu w "d" pozdrawiam bardzo serdecznie:)

      Usuń
  7. Wyobrażam sobie co czuliście, gdy staliście na tym polu w polu widzenia bucowatego, nieobliczalnego farmera. Rzeczywiście ryzykowaliście wiele, ale czasem człowiekowi potrzeba trochę dodatkowej adrenaliny żeby poczuć smak zycia. W dzieciństwie często prowokowałam w ten sposób los, chodząc cichcem do cudzych ogrodów na jabłka i rabarbar. Potem uciekałyśmy z piskiem, wrdapywałyśmy się pospiesznie na zardzewiałe płoty i targałyśmy sobie na nich spódniczki.A potem w krzakach chrupałyśmy tryumfalnie nasze trofea!
    Ataner kochana! Życze Wam obojgu byście jeszcze wiele razy mogli odczuć ten wyrazisty smak życia, robiąc szalone, beztroskie, pełne brawury rzeczy. Bo przeciez gdy sie tylko siedzi przy piecu, to wprawdzie be[iecznie jest, ale dzień do dnia podobny.
    Serdeczne uściski zasyłam dla zwariowanych podrózników!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakazany owoc lepiej smakuje a to co za plotem wydaje sie lepsze, ladniejsze i na pewno wartosciowsze. Kto nie sprobuje bedzie zalowal do konca zycia. Zupelnie bezwiednie skrecilismy na prywatny teren bo nie majac zlych zamiarow nie spodziewalismy sie agresji od innych (nie raz zostawiamy otwarty samochod nie po to aby kusic zlodzieja tylko dlatego, ze sadzimy, ze ich nie ma) i tak bylo tym razem. Pol z dorodna bawelna nie brakuje w poludniowej Georgii i nie musielismy wjezdzac w paszcze smoka bo kilka mil dalej przy samej drodze bylo podobnie ladnie. Ale kto mogl wtedy o tym wiedziec?
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. fajnie to wygląda, zupełnie jakby ktoś waciki poukładał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z daleka duze pole wyglada jakby posypane sniegiem. Dodatkowym efektem jest duzy kontrast pomiedzy soczysta zielenia wilgotnego klimatu a nieskazitelna biela bawelny.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  9. Tym razem się Wam upiekło ;) Ale chyba warto było zdobyć się na to ryzyko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech juz tak zostanie, niech szczescie nas nie opuszcza abym mogla znow i znow wlazic tam gdzie nie wolno. Zdradze ci mala tajemnice, ze w tym roku w Nowym Meksyku sforsowalismy druty kolczaste aby dotrzec na teren jakby zywcem wziety z Alfa Centauri.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Dobre :)) Strach się bać, gdy wyruszacie w podróż ;)
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
    3. Dlatego tez zawsze jezdzimy sami na wakacje nie chcac ryzykowac zycia naszych znajomych:)))

      Usuń
  10. Jestem zaskoczona, że bawełniane krzaczki takie niziutkie, zawsze myślałam, że wysokie co najmniej jak człowiek. Teraz rozumiem ten ból pleców przy zbieraniu.
    Ataner, wyrazy podziwu za wyczyny za kierownicą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt juz recznie nie zbiera bawelny i byc moze krzaki sa strzyzone aby latwiej bylo zbierac puch kombajnem. Mysle, ze Judith (ponizej) moglaby cos wiecej powiedziec na ten temat.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  11. Pole bawelny moze wprowadzic w zachwyt!
    Widzialam, dotykalam...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrazenie niesamowite, ze w twardej skorupie zamkniety jest taki delikatny kawalek puszku. Natura jest taka ciekawa i ciagle zaskakuje.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  12. Nigdy nie miałam okazji zobaczyć bawełny w formie innej niż ubranie!:) Coś pięknego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomnialas o wacikach! Tylko, ze same bawelniane trudno zdobyc. Wiecej jest bawelnopodobnych niz stuprocentowych.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Witaj Ataner.
      Atlanta, farma, pole bawełny to pojęcia które spotykałam tylko w czytanych przeze mnie powieściach. To takie dziwne ,że znam(tylko w blogu ale zawsze:)))osobę która to wszystko widziała, dotykała.
      Fajnie Ataner, że nie siedzicie w jednym miejscu a jeździcie po stanach i zwiedzcie najdalsze zakątki.
      Pozdrawiam serdecznie:))

      Usuń
    3. W filmie duzo wiecej pokazano ale co na zywo to na zywo. Musialam dotknac i zobaczyc na wlasne oczy to co widzialam na serebrnym ekranie. Nie zawiodlam sie bo przezycie cudowne.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  13. A ja w Ikei sobie kupilam piekna galazke prawdziwej bawelny, do flakonika, za 1,50 e. Popatrz, a ja na pierwszy rzut oka pomyslalam, ze te naboje to po gazie rozweselajacym, takie podobne.
    Ale na pole uprawne bym nawet dla zdjecia nie weszla, co innego ugory czy abstrakcje z rekwizytowymi atrapami.
    Owiniete w bawelne pozdrowienia (cieple wiec) - A:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strach ma wielkie oczy i uleglam tutejszej propagandzie o uzywaniu broni palnej przez cywili. Na pewno byl to gaz rozweselajacy ktory ciagle we mnie tkwi bo inaczej po serdecznych pozdrowieniach nie byloby buzki.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Ano, wcielo usmieszek. Na chwile. Swiadczy to o temperamencie piszacego i wysylajacego pozdrowienia :) A strachy na lachy (nawet te z wielkimi oczami)- pozdrawia A. (jednooki .)bo w drugie oko cos mu strzelilo do glowy (jakis pomysl?) choc w okopach nie byl ani na plantacji. Jednak troche 'postrzelony' .) cale zycie (genetycznie). :D Dlatego tez wesoly bez gazu (ale i bez hamulcow).

      Usuń
    3. Jest usmieszek w ostatniej linijce po pozdrowieniu!

      Usuń
    4. :D U Ciebie jest a u mnie zostaly tylko wielkie oczy :)
      Pozdr. :) - A.

      Usuń
  14. Te pola bawełny zrobily i na mnie wrazenie, ciekawe jakie to wrazenie, kiedy sie to trzyma w dloni, bo wyglada niebywale w zyciu czegos takiego nie widzialam.
    No i brawo za odwage, chyba bym do takiej pustej chalupy nie weszla, obawiajac sie wszystkiego, jakichs zwierzat chocby pająkow, ktore lubia sie kryc w pustych mejscach!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrazenie duze i trudno je opisac bo dookola same waciki chronione gruba i twarda skorupa wyschnietego owocu.
      W domu pajaka sie boje ale gdy juz podejme decyzje, ze wchodze w paszcze lwa to juz nie ma odwrotu i zapominam o fobiach i strachach.
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  15. Kapitalne jest to pole bawełny, pokrywa się z moimi wyobrażeniami, a ten egzotyczny kwiat pośrodku :--))) jeszcze bardziej kapitalny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idac sladem twego dowcipnego komentarza napisze, ze specjalnie wybralam zdjecie na ktorym jestem oddalona aby nie zacmic urody bawelny:)))
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń