czwartek, 25 lipca 2013

Serpentynami do Arkansas.

Arkansas nie ciśnie się na usta gdy rozmowa toczy się o USA. Trochę zapomniany przez stwórcę leży na trasie do Texasu i jest o wiele więcej przejezdnych niż tych którzy mają zamiar zatrzymać się w tym ładnym Stanie na dłużej. Dla miłośników przyrody to wręcz istny raj, czyste rzeki są pełne ryb i o taaaaką rybę jest tu łatwiej niż gdzie indziej. Dziewicze lasy mogą poplątać dróżki nie jednemu wędrowcy który zbłądziwszy odszuka swą drogę patrząc w rozgwieżdżone niebo nad Arkansas.
Zwykłemu zjadaczowi chleba przychodzą natychmiast na myśl trzy najważniejsze postacie związane z tym Stanem którymi są; Serpentyna, Sam Walton i ex prezydent Bill Clinton. Tego ostatniego pominę zupełnie w tym poście bo... Warto natomiast wiedzieć, ze Sam Walton byl twórcą drugiego mocarstwa finansowego jakim jest Walmart (pierwszym jest Royal Dutch Shell, dane na rok 2013). 
  Teraz już wiadomo, ze Serpentyna zainteresowała mnie najbardziej. Powodów jest wiele aby o niej napisać kilka tomów, ja jednak streszczę się do do niebywale krótkiej formy.
Ludzie mówią, ze internet to blaga, ze na blogach ani słowa prawdy nie znajdziesz bo każdy ubarwia i kłamie aby zdobyć popularność. Nic mi o tym nie wiadomo bo jakoś tak blądze w wirtualnej rzeczywistości, ze nie trafiam na naciągaczy i czytając Wasze opowieści wierze, ze staracie się przekazać to co przeżyliście, wasze odczucia i myśli. 
Któregoś dnia sławna blogowiczka zamieściła post o swym (proroczym) śnie ze mną w roli głównej
- Czy to możliwe, ze piszą o tobie posty za życia? - Zadrwił ze mnie p. z którym, natychmiast po przeczytaniu posta Serpentyny, podzieliłam się nowina. Jako ostatni z niedowiarków p. rzadko ulega iluzjom i nie działa pod wpływem chwili. Pomyśli, poduma i podejmie decyzje. Jakie było moje zdziwienie gdy po chwili usłyszałam; zróbmy tak aby jej sen się spełnił, wpadnijmy do niej na kawę. Obsypałam go trzema pocałunkami w jeden policzek i zaczęłam piszczeć jak nastolatka. 
- Kiedy? - Zapytałam trochę trwożliwie bo z dziadami nigdy nie wiadomo. 
- W przyszłą sobotę. Najpierw trzeba zadzwonić i umówić się na spotkanie bo to 12 godzin jazdy.
Po tygodniu w piątek a nie w sobotę ciut po południu zameldowaliśmy się przed drzwiami domu Serpentyny. Wiedziałam, ze będzie wspaniale bo po kilku rozmowach telefonicznych odkryłam bratni
ą dusze w Little Rock. Po wymianie serdecznych uścisków na dzień dobry rozpuściłyśmy swe języki zapominając o bożym świecie. Należą się wielkie podziękowania przedstawicielom płci brzydkiej którzy zajęli się całą resztą jak napojami i przygotowaniem posiłku bo my mogłyśmy tylko gadać i gadać zapominając o otaczającej nas rzeczywistości.Tematów poruszyłyśmy tysiąc sześć ale oczywiście żadnego z nich nie wyczerpałyśmy pozostawiając sobie furtkę na ich dokończenie w przyszłości. Gdy czas naszej wizyty zbliżał się do końca udaliśmy się na krotką wycieczkę podczas której nie mogłam oderwać oczu od cudnie kwitnących drzew na osiedlu domków jednorodzinnych tam gdzie mieszka Serpentyna. Był spacer nad stawem zamieszkiwanym przez znajome kaczki oraz rzut lewego oka na najwyższą gore w niedalekiej odległości od domu. Chciałoby się tu zostać na tydzień lub dwa lecz do powrotu mąż wzywa i z bólem serca spoglądałam na zegarek który wskazywał czas pożegnania.

26 komentarzy:

  1. przyjemnie poczytac; powinnam byla pochwalic sie moja myrtle, tez mam taka ladna :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba bylo sie chwalic:)))) Ja na widok tych kiwtnacych drzew piszczalam z radosci, przepiekne!
      I juz zazdroszcze, ze u nas takich nie ma.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. No to teraz kolej na Floryde i odwiedziny u mnie - zapraszam serdecznie. Tez jest co zobaczyc,i caly rok mozna podrozowac,bo zimy nie ma...:o) Jacksonville jest jednym z najwiekszych powierzchniowo miast w Stanach, jest nazywane "miastem mostow" bo mamy ich ich naprawe wiele...
    Ciesze sie ,ze trafilam tu do Ciebie,zostaje na dluzej.
    Serdecznosci sle wiele!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w mych niskich progach!
      Floryda juz byla na jesieni i ciagle ten wyjazd mecze na blogu. Znow planujemy jesienny wypad na aligatory i krokodyle wiec jest bardzo prawdopodobne, ze ponownie zawitamy do mojego ulubionego Jax. Czyzby kolejne zyczenie mialo sie spelnic?
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Jak juz tak jezdzicie, to moze o Niemcy zaczepicie? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasowo byloby chyba nawet krocej! Wizyta u Pantery jest bardzo mozliwa ale jeszcze mamy tyle do zobaczenia na tym kontynencie, ze odloze to na przyszle zycie:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. ... tylko mnie draznisz /smiech/!
    Serdecznosci upalne
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udalo mi sie nie zameczyc Serpentyny swym towarzystwem i jestem rada, ze nie wyrzucila mnie z domu po dwoch godzinach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Zaden komentarz nie odda mej radosci ze spotkania, Ataner, I bardzo milych kilku godzin oko w oko. Skoro serpentyny do mego stanu przetarte licze ze takich spotkan bedzie wiecej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie mija tydzien od naszego spotkania i stwierdzenie "warto bylo" jest tym najbardziej adekwatnym. Dziekuje jeszcze raz za mila goscine.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Jakie miłe, spontaniczne spotkanie! Też miałam takie urocze z blogowym Motylkiem, zadzwoniła, że będzie w okolicy i już hop, zwiedzałyśmy Łańcut, zamek, park i storczykarnię a potem zapadłyśmy w "Ad rem" i gadałyśmy do nocy ciemnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestesmy swiadkami zmiany wirtualnej znajomosci w ta z krwi i kosci. Milo przekonac sie, ze komentujac i czytajac posty ma sie do czynienia z zywa osoba a nie bezdusznym ekranem komputera.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Jak już wiesz, to bardzo cieszę się z Waszego spotkania. A nie mogłybyście obie zjechać do Polski???? Wiesz, ja też jakoś szczęśliwym trafem wszystkie znajomości wirtualne przełożone na real uważam za wielce, wielce udane.
    A dom i ogród Serpentyny ogromnie mi się podobają, a jako zupełnie świrnięta osoba często marzy mi się, że razem siedzimy w "słonecznym pokoju" i ględzimy, ględzimy, ględzimy.
    Twój p. miał bardzo dobry pomysł, posyłam Mu za to całusy.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz i ja moge tak powiedziec jak ty, ze dzielacy nas ekran monitora to nie przeszkoda a wrecz ulatwienie w zawieraniu znajomosci.
      Wszystko jest mozliwe wiec juz spiesze z rezerwacja jednego miejsca w slonecznym pokoju!
      Pozdrawiam i przekazuje calusy mezowi:)

      Usuń
  8. Internet zbliża ludzi i nawet w wielkich Stanach się odnajdujecie :) Fajnie się czyta o takich spotkaniach i znajomościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to milowy krok w pojmowaniu internetu i wirtualnej rzeczywistosci. Jest o wiele realniej niz myslalam.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Tylko pozazdrościć, że komuś się spełnił sen. To z pewnością było fantastyczne spotkanie. Świat internetu zbliża ludzi i to mi się bardzo podoba. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sen, snem ale jednak przewazyly checi i dlatego bylo tak cudownie. Polecam wszystkim takie spotkania.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. tak konfrontacja wirtualnych literek z osobą w realu jest fascynująca !!!
    odwiedziłam tak kilka osób i nigdy ale to nigdy nie byłam zawiedziona !
    a ze Stardustem się już widziałyście ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porownaniu z toba to ja jestem jeszcze w powijakach ale poczatek byl bardzo przyjemny.
      Nowy Jork na razie nam nie po drodze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. jJak cudownie, że dobrze Wam było z Serpentyną w realu.Też mi sie marzą takie spotkania z osobami poznanymi w blogowym swiecie. Jest parę fajnych ludzi, do których mnie cos ciagnie i miło byłoby posiedzieć razem w ogrodzie, dotknąc swoich rąk, popatrzeć w oczy, usmiechnąc sie do siebie i odnaleźć to porozumienie oraz więź z bloga. Może kiedyś Ataner dane będzie i nam sie spotkać? Tak mi się to nie raz marzy. Czasem przeciez nawet najbardziej wariackie marzenia sie spełniają.
    Ach, czemuś zycie ludzkie jest tak krótkie a świat taki wielki i mało jest szans na takie właśnie spotkania?
    Więc, póki co, internet. Lepsze to niż nic, prawda?
    Mnóstwo ciepłych mysli z zielonej wsi podkarpackiej zasyłam!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie bylo cudowne i zalowalysmy, ze nie mamy dla siebie wiecej czasu. Te kilka godzin szybko minelo i obie czulysmy niedosyt.
      Mam nadzieje, ze jeszcze kiedys uda nam sie powtorzyc spotkanie.
      Olu, zycie plata rozne niespodzianki i mozliwe, ze my rowniez spotkamy sie w realu, tez bym tego chciala.
      I tak sobie mysle, ze chyba sciagnelam Cie myslami poniewaz zniknelas na jakis czas (wiem, praca) i juz chcialam wyskrobac e-mail do Ciebie a tu taka niespodzianka:)
      POzdrawiam:)

      Usuń
  12. Witaj.
    Czytając Twój post Ataner i wszystkie komentarz, zamyśliłam się.
    Nigdy nie brałam pod uwagę spotkań, myślę,że pogodziłam się ,że z niektórymi osobami(które bardzo lubię) będziemy zawsze tylko znajomymi wirtualnie.Ale kto wie....
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez tak myslalam do momentu kiedy ruszylam swoje leniwe cialo i rzucilam wyzwanie wobrazeniom. Rzeczywistosc okazala sie rownie barwna jaka ta wirtualna. Po moim doswiadczeniu polecam takie spotkania wszystkim.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Ataner cudne takie spotkanie , też miałam kiedyś taki sen , że blogownice się spotykają , Panterce kiedyś go telefonicznie streściłam , spotkanie było we Wiśle , i cały czas zamiast gadać szukałyśmy miejsca , gdzie można dobrze zjeść , i tak nam ten czas zleciał wtedy na diecie nie byłam , aby mi się jedzenie śniło :))
    Ataner , jak co to zawsze z uśmiechem będę Cię wyczekiwać na razie w Polsce :)) myślę że też byśmy miały tyle do gadania , pogadania , mam miotłę do polatania....
    Buziaki ślę :))
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wszystkie sny sie spelniaja, chciaz Twoj byl super! Spotkanie blogownic - Lall!!! To by bylo super!
      Kto wie, moze kiedys do niego dojdzie, a ja odpale swoja miotle z turbo doladowaniem i do was dolacze:)))

      Buziaki:)

      Usuń