piątek, 18 października 2013

Miasteczko Taos


  Tak wygląda klasyczny wjazd na ranczo. Z reguły pod poziomym balem wisi nazwa w stylu „J Ranch” albo inna. Tutaj urzekły mnie postacie 30 kowbojów z których każda wydaje się inna, bardzo ciekawy element zdobniczy. Brak bramy nie jest zaproszeniem do wizyty ale ostrzeżeniem przed wejściem na rozległy teren aż po horyzont. Niektóre rancza są tak ogromne, ze przeskakując przez płotek z drutu kolczastego można spokojnie spędzić weekend albo dwa bez wiedzy właściciela. Przestrzegam jednak przed takowym beztroskim i bezmyślnym zachowaniem bo iluż to kowbojów z tych 30 ma taki wspaniały charakter jak ja i wybacza wszystko? Jeszcze jedna przestroga, widziałam w Texasie ukryte kamery w drzewach monitorujące okolice wjazdu i dróg, dobrze ukryte i prawie niewidoczne. Miały być niewidoczne w zamyśle ale wprawne oko opisującej swe przygody jest w stanie dostrzec dużo a czasami zbyt dużo aby było wspaniale.
 - A co to do jasnej ciasnej! Kontrola celna? - O tym, że to korek na pustynnym terenie Nowego Meksyku nikt z nas nie pomyślał gdyż takie rzeczy nie zdarzają się w Stanach gdzie zagęszczenie dzikich zwierząt jest większe niż ludzi. Zainteresowanie zaistniałą sytuacją udzieliło się nie tylko nam bo jak widać na zdjęciu kowboj w białym kapeluszu już stał poza swym pojazdem gotowy chwycić za colta.
Już wiadomo, ze ten kraj może oczarować i zaskakiwać. Jadąc gęsiego w długim sznurku pojazdów, gdy wreszcie ruszyliśmy, znów zobaczyliśmy nietypowy znak drogowy. Wcześniej był ten z UFO porywającym krowy a tutaj proszę zwrócić uwagę na gościa z chorągiewką który staje na głowie aby kierować ruchem. I jak tu nie zakochać się w Nowym Meksyku?
Co się dzieje nie wiadomo, auta przed nami, auta za nami, auta na poboczu zainteresowanie rosło w postępie geometrycznym i o mało co przegapilibyśmy sławną rzekę Rio Grande. Ledwo zanotowałam w pamięci, ze przejeżdżamy przez most nad głębokim kanionem bo ze strony kierowcy nic nie widziałam, musiałam zwracać uwagę na to co na drodze i w jej bezpośrednim sąsiedztwie. O tym aby zatrzymać się i popatrzeć sobie chociaż przez krotką chwile nie było mowy bo most popadł w posiadanie ekipy filmowej.
Kupa sprzętu filmowego oraz poprzewracane pojazdy wskazywały, że kręcono tu ostrą scenę pościgu a może nawet skok autem na drugą stronę kanionu. 
- Nie widzę tu ani jednej gwiazdy, chyba już po wszystkim, ani jednej gwiazdy. - Zrozpaczony p. wiercił się na swym fotelu gotowy do foto agresji w stosunku do znanej osoby ze srebrnego ekranu. 
- Nie widzisz ani jednej G W I A Z D Y? - Wysyczałam przez zaciśnięte zęby akcentując każdą literę w ostatnim słowie. 
- No kurczę nie. - p. spojrzał na mnie zdezorientowany swą ślepotą i pewnie wściekły, że to ja ją widziałam. Uniosłam brodę do góry, wyciągnęłam szyje na wzór żyrafy co niestety kiepsko mi wyszło, podniosłam okulary przeciwsłoneczne ponad czoło i powłóczystym wzrokiem a'la Marilyn Monroe spiorunowałam robaka siedzącego po mojej prawej stronie. Wyraz zagubienia na twarzy p. powolutku w miarę pojmowania wyraźnej aluzji zmieniał się na rozbawiony.  
- Jedną to nawet znam osobiście. - Zachichotał szpetnie jak Leprechaun. - Ale nie załapała się do tego filmu. - Dodał już zupełnie spokojnie.
Wreszcie po niespodziewanych atrakcjach dojechaliśmy do samego Taos. Miasteczko to raczej niż miasto i nawet nie zaszczyciliśmy go przystankiem na kawę. Tutaj wszystko w normie jak powinno być w Nowym Meksyku. Dużo zdecydowanych kontrastowych i pastelowych kolorów, elewacje jakby z piasku lub gliny kładzione ręką pijanego murarza czyli książkowe adobe. Lubie ten styl a przede wszystkim ciepłe kolory które jakby zapraszały na lampkę wina do kawiarni lub na zakupy do sklepu.
Cienie zaczęły się wydłużać niebezpiecznie dając znak, że już najwyższa pora na poszukanie miejsca na nocleg. Znając nasze wybrzydzanie na usytuowanie pola namiotowego i wyszukiwanie idealnego miejsca na namiot czułam coś złowieszczego w powietrzu, coś co zakłócało spokój wakacyjnej wycieczki. Siódmy zmysł mnie nie zawiódł bo rzeczywiście spokojna noc stanęła pod znakiem zapytania gdy padł wybór; śpimy na piachu czy ahoj przygodo. O tym właśnie już wkrótce.

42 komentarze:

  1. Domki zaiscie wygladaja jak lepione z gliny przez calkowitego amatora, ale w tym ich urok i wyjatkowosc.
    Ta pustynia natomiast bardzo mi nie lezy, ani jednego drzewa, a ja kocham drzewa i musze byc nimi otoczona. No, ostatecznie moga byc palmy :))) (tez drzewa)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OTOCZONA PALMAMI I MILIONAMI TO CUDOWNA WPROST PERSPEKTYWA!
      Nie moge oprzec sie wrazeniu, ze to zupelnie amatorskie budownictwo ktore rozmyje pierwszy deszcz. Taki oto urok tego poludniowego stanu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Brama z 30 kowbojami, obłędna. Ta przestrzeń, widoczna na Twoich zdjęciach, wywołuje poczucie wolności.
    Miasteczko urocze :)
    Nie rozumiem, czemu ta ekipa filmowa, nie wyłowiła Ciebie zza kierownicy !!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widokow nie da sie opisac a fotografia zawsze troche splaszcza przestrzen i nie ma sposobu jak pokazac olbrzymie odleglosci. Co do glownej roli w kolejnym filmie:))) to niestety ale kalendarz mam juz zapelniony a zajecie statysty wcale mnie nie bawi. To nie mogl byc szlagier bo przeciez cos wiedzialabym wczesniej:)))))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ależ ta brama mi sie podoba, przydałaby mi się taka, tylko nie mam pomysłu, co by tam na niej posadzić;
    wygładzone ostre krawędzie budynków, okalających je murów, i kolory takie z natury, jak wypalona słońcem pustynia; sceneria jak z planu filmowego; pozdrawiam Was.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wez ja zywcem jaka jest. Ewentualne poprawki nasuna sie same jak juz spojrzysz na nia z perspektywy. Z odleglej perspektywy gdy twoje ranczo rozrosnie sie po horyzont a przeciez juz niewiele brakuje.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Widoki jak w amerykańskich filmach :))
    Też nie rozumiem, dlaczego nie wyłowili Cię w tym samochodzie ... nie znają się, ignoranci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko co czytasz i widzisz to wlasnie amerykanski film, ja go przezywam na codzien a jednak jest interesujacy i fascynujacy aczkolwiek niezrozumialy dla ludzi zyjacych poza ta rzeczywistoscia. Trudno przekonac obcego do amerykanskiego snu ale przynajmniej pokaze jego czesc.
      Z samochodu trudno mnie bylo wyrwac bo zostalam wakacyjnym kierowca i nie moglam porzucic mojego przeznacenia tylko dlatego, ze ktos moglby byc zainteresowany moja nietuzinkowa osobistoscia:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Takie ranczo moglabym miec...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez w pierwszym odruchu chcialabym miec najwieksze ranczo na swiecie ale obowiazki z utrzymaniem jego przerosly moje mozliwosci i dlatego wole mieszkac tu gdzie mieszkam i nie zazdroszcze wiesniakom ich ciezkiego zycia. Uprawa mojego mini ogrodu i kwiatow w wiszacych donicach wypelnia moj wolny czas w 100%.
      Moze kiedys w przyszlym wcieleniu bede rolnikiem albo nawet farmerem.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Ciekawe i zazdroszczę bo chyba tam jest ciepło ?
    Jak ja lubię ciepełko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz ciepelko to jego nadmierna ilosc w ciagu dnia moze okazac sie najwiekszym utrapieniem. Slonce od jego wschodu do zachodu pali cie swymi bezlitosnymi promieniami nie dajac chwili odpoczynku.
      Przeklniesz upal gdy masz go w nadmiarze i sadze, ze kilka deszczowych chmur to dobrodziejstwo.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Widok z mostu musiał być niesamowity, szkoda, że nie miałaś możliwości popatrzeć. Domki i ogrodzenia podobają mi się, mimo iż nie są "szczytem" architektury. Znak, u nas też się tak zdarza :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skad ja mam to wiedziec skoro przemknelam jak duch ledwo slyszac "mijamy Rio Grande".
      Bylam ale nic nie widzialam o czym zawiadam wszem i wobec. Dobrze, ze "slepy" robil tysiace zdjec wiec i ja tez teraz moge sobie poogladac miejsca w ktorych bylam. Zawod kierowcy to ciezki kawalek chleba!!!!!!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Pokazałas bardzo interesujace miejsca, wszystko mi sie podoba od błekitnego nieba, za ktorym tesknie (tu wciaz pochmurnie albo deszczowo-ot taka pora nastała) po te wszystkie miejsca, domki, uliczki, korki i pejzaze... a najfajniesza brama wjazdowa na ranczo!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blekit nieba w Nowym Meksyku rowniez powalil mnie na kolana. Taka pogoga jak tam powinna podlegac reglamentacji i dozowana za slona oplata w roznych czesciach swiata.
      Co do bramy to jestes druga w kolejce za Maria. Jezeli ona zrezygnuje z niej to brama jest twoja.
      Moje wloczenie sie po USA staje sie moja obsesja bo im wiecej podrozuje tym mam wiekszy niedosyt.
      Blagam o urlop na bezludnej wyspie!!!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Ciekawa ta Twoja Ameryka :)
    W wolnej chwili muszę przejrzeć wszystko co pokazujesz na blogu i porównać z tym co kuzyna mi pokazywała na swoich fotkach z okolic Marseilles.
    Pozdro z Podlasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruszynko, wszedzie jest fajnie i ciekawie. Wystarczy tylko wyjsc z domu i pojechac na wakacje a wtedy wszystko wydaje sie inne.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Hi! Tylko ja do Hameryki to raczej nie pojadę,a widoki co je pokazujesz to normalnie fascynują.

      Dla mnie wystarczy wolna niedziela,rower i chęć by popedałować.Też ciekawostki można wypaczeć ;)

      Usuń
    3. Rowniez i ja jestem pod urokiem dwoch kolek tylko pogoda obecnie nie sprzyja bo zimno i pada deszcz. Do Ameryki nie musisz jechac bo czytajac mojego bloga zobaczysz co ja widzialam wiec zycze wygodnego fotela i duzo wolnego czasu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Co do GWIAZDY, to powinnaś zrozumieć. Co by powiedziała słysząc, że widział NIEZŁĄ ARTYSTKĘ ? ;-)))

    Okolice wyglądają na pustawe i spokojne. Wprost wymarzone na (leniwy) wypoczynek. Nie dziwię się, że korek w takim miejscu może zaskoczyć. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meski punkt widzenia swiata jest zupelnie odmienny od zenskiego bo ja chcialabym slyszec czesto, ze jestem ta jedyna majjasniejsza na firmamencie gwiazda. Pomarzyc dobra rzecz a rzeczywistosc jest inna, taka bardziej niestety okrutna.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Zachęcający do odwiedzenia Nowego Meksyku opis. Uroczy zakątek świata i urocze zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero poczatek Nowego Meksyku o ktorym bedzie wiecej podczas wakacyjnych wspomnien na blogu. Zamieszczam duzo zdjec bo wczesniej obiecalam ich tysiace i postaram sie dotrzymac slowa choc "tysiace" trzeba traktowac z przymrozeniem oka bo wtedy wialoby nuda.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Heja! Dawajcie mi tu konia zaraz!;) na co komuś jakieś filmy, jakieś gwiazdy jak tam taaaakie rancza!:)
    Ależ szczęście masz! Spełniasz wszystkie moje marzenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz, juz sekunde!
      Ten oto tutaj jest dla ciebie i masz jeszcze jednego luzaka na dodatek bo jednego zajezdzisz na smierc. Teren tutaj olbrzymi wiec przygotowalam ci kawalek chleba i suszone mieso oraz dwa duze buklaki z napojem. W jednym znajdziesz wode a w drugim, wiekszym whisky. Wroc za tydzien to znow pogadamy:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Przesłodkie to miasteczko, zupełnie jak z filmu. A kowboje na tej bramie wprost mnie powalili - bardzo fajny pomysł. Czekam na to sprawozdanie z noclegu.
    Buziaki i serdeczności posyłam i ukłony dla p.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzydziestu chlopa broni rancza wiec lepiej nie wdawac sie z nimi w dyskusje i omijac to miejsce z daleka.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Brama cudna ale w takiej ilości kowboi byłaby u mnie od końca do końca, może trzech by się zmieściło. Wielkie przestrzenie, bezkresne połacie - ta Ameryka rzeczywiście ma dużo wielkiego i największego.
    A miasteczko bez kantów, pastelowe, jakby wykonane ręcznie - bardzo bardzo mnie ujęło.
    Ciekawą Amerykę nam pokazujesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zmiescisz trojke to i tak dobrze, niech strzega ciebie non stop.
      Zamiast relacji ze znanych miejsc, w tym roku, bedzie wlasnie o prawie nie znanych miejscach a jedno szczegolnie niedostepne okaze sie niedokonczonym wyzwaniem.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. No, no, zaostrzyłaś moją ciekawość. Miejsce niedostępne i niedokończone.
      Jak je wyszukujesz, skąd o nich wiesz? Bo są zaiste niezwykłe choć nieznane. Piękny jest świat!!!

      Usuń
    3. Cos obije sie o uszy, jakies zdjecie zostanie w pamieci i wtedy p. bierze sie do roboty i dopracowuje szczegoly.
      Zdradze rabek tajemnicy i napisze, ze tym ponad nasze sily byl odlegly i malo znany zakatek gdzies na indianskiej pustyni a nazywa sie "ah-she-sle-pah". Dojechac tam mozna terenowym autem poslugujac sie GPSem bo drog nie ma. Opowiesc bedzie gdy przyjdzie na nia czas na razie prosze cie o cierpliwosc bo kolejne posty tez beda ciekawe.

      Usuń
  15. a my urlop w domu; mam nadzieje, ze chociaz na weekend wyrwiemy sie do Savanny :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowna perspektywa leniuchowania w domu podczas urlopu wydaje sie bardzo kuszaca:(
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. leniuchowania? mamy juz za soba porzadkowanie szaf, rozbijanie starych mebli, teraz zachcialo mu sie szyc pokrowce na fotele; chce do pracy!!! :) artdeco

      Usuń
    3. To jest oczywiste, ze masz talent do pozazdroszczenia i widze ciebie jako gwiazde programu telewizyjnego pt. " Super housekeeper". Bede ogladala kazdy odcinek z uwaga:))))))

      Usuń
  16. Szalenie mi się podobaja te budowle, jakby faliste, bez załomków! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie budownictwo jest zupelnie nieznane w innych czesciach swiata wiec troche szokuje i bawi. Ale jest ladnie i kolorowo i o to w zyciu chodzi.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Kiedys widzialam podobne budownictwo na poludniu Hiszpanii i wtedy sie w nim zakochalam. Tam bylo ono sniezno-biale, jednak to o kolorze wypalonej cegły natychmiast zawladnelo moim umyslem! Mam wprost chec od razu stanac nad miska i rozrobic kolorowa gline, aby ulepic sobie wymarzony dom!! Jak to dobrze ze jezdzisz po tej wielkiej i tak roznorodnej Ameryce i robisz takie zdjecia! Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hiszpanskie korzenie widoczne sa na Poludniu bardzo wyraziscie i az dziw bierze, ze ciagle mozna dogadac sie po angielsku.
      Zacznij na mala skale i proponuje oddzielna pracownie w takim stylu, domu nie obrzucaj glina bo cie zlinczuja:))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Zawsze znajdziesz ciekawe miejsce by przeżyć przygody i podzielić sie nimi z nami opisując i pokazując zdjęcia. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu nawet w zwyklym miejscu jestem w stanie znalezsc cos ciekawego, skad to sie wzielo nie wiem ale zapewniam cie, ze juz niedlugo zamiast zwyklych miejsc pojawia sie te niezwykle. Wtedy dopiero akcja ruszy z kopyta.
      Pozdrawiam:)

      Usuń