środa, 30 października 2013

Senny kierowca.

Poranek nie jest porą z której czerpię pełnię szczęścia. Mój okres przebudzenia trwa o wiele dłużej na wakacjach niż wtedy gdy w pośpiechu wyruszam do pracy.
Migające przez korony drzew światło słoneczne i głębokie cienie kładące się na wąskiej drodze wprowadziły mnie w stan hipnozy, sennej i głębokiej.

- Widziałaś tego myszołowa? - p. różnymi sposobami starał się wyrwać mnie z sennego odrętwienia ale odnosił marne wyniki pomimo usilnych starań. 
- Nie. A gdzie? - Zupełnie pozbawiona energii do życia odpowiedziałam automatycznie. p. wściekłym i piorunującym wzrokiem spojrzał na mą pozbawioną wyrazu twarz i machnął w zniechęceniu ręką. Pokręcił głową i dodał wesoło. 
- Przeleciał ci przed samym nosem. Jeżeli go nie zauważyłaś to zobaczysz go tutaj. - Podsunął mi przed nos aparat fotograficzny. Faktycznie zobaczyłam go dopiero w domu przeglądając zdjęcia więc pokazuje go i wam.
Jechało mi się wspaniale, lekko oddalona od świata. Nic ani nikt mi nie przeszkadzał bo ruch kołowy tutaj raczej w powijakach więc myślami błądząc w sobie znanych rewirach przemierzałam kolejne mile. Od pewnego czasu zaczęłam widzieć napisy jakby z innego kraju.
 Serpentyny w górach, podjazdy i zakręty ledwo zwróciły moją uwagę natomiast napisy tak. 
- Czy przypadkiem nie wjechaliśmy do Meksyku bo od dłuższego czasu nie widzę angielsko brzmiących nazw? 
- Nie, jeszcze nie ale proponuję ci obudzić się wkrótce bo niedługo zjedziemy nad jezioro. 
- Ja już nie śpię ale ty zapewne tak. To jest dobra droga? - Gdy senna zasłona spadła mi z oczu zobaczyłam, że prawie przeciskamy się pomiędzy wiejską zabudową
- Tak, oczywiście, że tak. Podjedziemy nad jezioro i jak będzie ładnie to zostaniemy tam do jutra. 
- Dobrze. - Ani wesoła ani strapiona zgodziłam się na zapas.
Kolejne zakręty uświadomiły mi, że być może podstępnie p. wybrał taką urozmaiconą drogę abym nie nudziła się za kierownicą. To jednak nie był podstęp bo górzysta okolica nie przypominała Mazowsza a jedyna droga do Jeziora Santa Cruz wiła się jak pokręcony sznurek w kieszeni. 
- Ładnie tu. Możemy zostać... - Już miałam dodać, że na dwa dni ale skwaszona mina p. nie wróżyła wylegiwania się i moczenia stóp wysoko w górach. Rada w radę, po zrobieniu kilku zdjęć, zdecydowaliśmy ruszyć dalej bo nie wiadomo przecież czy coś niespodziewanego i ciekawszego niż woda pośród pustynnych gór nie pojawi się na naszej drodze.
p. jeszcze robił zdjęcie pszczołom w kwiatach kaktusa gdy ja już wycofałam auto i czekałam na pasażera. Podszedł do auta i po  otworzeniu drzwi zamiast wskoczyć na siedzenie on jednak zaśmiał się, że dałam dowód na to, że nie śpię bo zatrzymałam się w idealnym miejscu. Nie bardzo rozumiejąc o co chodziło wzruszyłam ramionami. Przecież jestem dobrą "kierownicą", wiem o tym. 
- Chodź i zobacz. - Nalegał gdy ja oczekiwałam kiedy łaskawie przyjdzie i będziemy mogli ruszyć w dalszą drogę. - No chodź na chwilkę. - Nie dawał mi spokoju. Odpięłam ze złością pas i wyszłam zobaczyć co takiego interesującego zdarzyło się podczas mojego cofania. Załamałam ręce w bezsilności bo widok nie był wart mojego poświęcenia. 
- I co nie wiedziałeś, że jestem genialna. - Podsumowałam zaczepnie bo od razu przypomniałam sobie o zniszczonej oponie podczas cofania dwa miesiące temu. - Ucz się od mistrza! - Dodałam. - Bo takie aluzje gówno są warte.
Małe miasteczka, mijane w drodze do stolicy Stanu, nie napawały optymizmem, nie krzyczały że tutaj aż roi się od inwestorów i mijaliśmy je milcząco jak i one same swym milczeniem mówiły o swej kolorowej i bardzo odległej przeszłości. Do pewnego miejsca wręcz ziało nudą gdy dostrzegłam w bocznej uliczce dość duży kościół. Zupełnie westernowy kościół taki jakiego spodziewałam się w Nowym Meksyku. Wyglądał na nowy ale w starym stylu, ciekawa wnętrza ruszyłam do drzwi wejściowych ale tutaj spotkała mnie niespodzianka. Drzwi były zamknięte i ani żywego ducha dookoła.
Rzeźbione drzwi zapowiadały ciekawe wnętrze ale nawet nie dało się zerknąć do środka przez witraże w drzwiach gdyż skutecznie blokowały widok.
No trudno, jeszcze raz rzuciłam okiem na ciekawą budowlę i ruszyliśmy do Santa Fe aby tam zabawić krótką chwilę.
Przez pozostałe nam kilka godzin rozprawialiśmy na dość nietypowy i zupełnie abstrakcyjny temat. 
Tematem tym było pytanie; czy fioletowa farma jest twoim ideałem?

42 komentarze:

  1. A jednak szkoda, ze nie wjechalas, to podobno przynosi szczescie ;)
    A fioletowa farma? Dlaczego nie? Nietuzinkowy kolor dla farmy.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko podobno bo udalo mi sie nie raz wdepnac w g.. bo nikt wtedy nie sprzatal trawnikow a i golab mnie zaliczyl. Konto ciagle latane i chodze do pracy.
      Juz lepiej bogato wyjsc za maz niz deptac po g..nie.
      Powaznie chcialabys codziennie ogladac swoj dom w takim kolorze?
      Juz gotowa do dyskusji o kolorach pozdrawiam cie serdecznie:)

      Usuń
    2. Gdyby mi sie ktoregos dnia znudzil fiolet, przemalowalabym na amarant albo i neonowa zielen, a co!
      Jesli zas chodzi o Twoje szczescie, to MASZ prace, o co w Twoim kraju zdaje sie nie jest latwo i "manie" pracy nie jest zrozumiale samo przez sie. Masz kochanego i kochajacego mezczyzne obok siebie, zwiedzacie sobie i odkrywacie nieznane szerzej zakatki Hameryki. No i masz bogate wnetrze. Czy to nie jest szczescie?
      Tak wiec i wdeptywanie poskutkowalo, i pewnie ptak tez sie przydal. CBDU :)))

      Usuń
    3. Wlasnie o to chodzi, ze jest fioletowa i to jest temat dyskusji. Przemalowanie na rozowy to juz zupelnie inny aspekt na razie fiolet jest poddawany dyskusji :)

      Usuń
  2. Wdepnąć w g....., to dostać pieniądze...., a wjechać samochodem...hm....to pewnie jaki deszcz pieniędzy! albo nawet wodospad !
    Fajny ten kościół. Szkoda, że nie weszliście do środka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby tyle szmalu raptem na mnie splynelo to strach co z tym zrobic:)))
      Niektore nowoczesne koscioly sa ciekawe ale dla mnie noeklasycyzm to koniec prawdziwych kosciolow.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Trzeba bylo "nieopatrznie" wjechac nawet po obejrzeniu:))
    Ja mialam gorzej, bo nie opona ale butem wlazlam w kocie/psie g... jeden raz i godzine potem - drugi raz (w innej parze butow)... Jechalo tez troche w samochodzie, bo nie od razu zauwazylam...
    Pocieszam sie , ze to ma byc dwukrotne szczescie, wiec nawet nie pyskowalam:))
    Kosciol niesamowity, rzeczywiscie jak z jakiegos westernu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli to prawda i ktos moze poswiadczyc, ze g... daje kase to pojade do rolnika i wytarzam sie w oborniku nawet pomimo straszenia strzelba:)))) Tak niby ludziska gadaja ale tylko ci biedni bo bogaci ciagle tylko o pracy i spadkach po rodzinie.
      Kosciol jak dekoracja do filmu ktory krecili w okolicy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Hmmmm....a ja często wjeżdżam we wszelakie gówna,ale groszem specjalnie nie śmierdzę ;>

      Bardzo lubię Twoje wycieczki i czekam na czas jesienno-zimowy by wszystkie "przejrzeć".
      Pozdro z Podlasia!

      Usuń
    3. Ja tez w zabobony nie wierze ale jak juz poczuje miekkie gowno pod stopami to od razu mysle o pieniadzach:))))) Dopiero po chwili pomstuje jak szewc!
      Juz wole od czasu do czasu wjechac lub wdepnac i klepac stara biede niz omijac g... z daleka i klepac biedniejsza biede.
      Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci bo czytac jest co i zajmie ci to kilka wieczorow :)

      Usuń
  4. Wszystko ciekawe, co nam pokazujesz. Myszolow, to dopiero ciekawostka fotograficzna! Kaktusy w kwiatach i połozenie jeziorka jak z bajki. Jednak najbardziej podoba mi się kosciol z eleganckim wejsciem i plaskorzezba.
    Chętnie bym go zwiedziła i weszla tam razem z gromada Meksykanow. Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usytuowanie jeziora posrod gor rzeczywiscie malownicze ale nam pisana jest pogon za nieznanym i z zalem pozegnalam je we wstecznym lusterku.
      Koscioly z reguly sa tutaj za Oceanem zamkniete na cztery spusty i kusza tym co niedostepne dla ludzkiego oka. Mielismy marne szanse na zwiedzanie ale i tak sprobowac nie zaszkodzilo. Nie zrazona niemoznoscia zerkniecia do srodka w duchu szykowalam sie na podboj dwoch innych w Santa Fe.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Myszołowa znalazłam dopiero za drugim przeglądaniem zdjęć :))) Ależ Twój P. ma refleks.
    Fizjologia Twojego samochodu mnie rozbawiła, a swoją drogą masz wyczucie cofania :)
    Fioletowa farma podoba się mi, bo podoba się mi ten kolor, ale nie wiem, jak wyglądałoby to z bliska. Poza tym ten fiolet nie pasuje, moim zdaniem do zieleni wzgórz, chociaż, w sumie, kto co lubi ;)
    Kręte drogi są fajne, Twoje zdjęcia kojarzą się mi trochę z Czarnogórą i Chorwacją, podobne wzgórza, zakręty, lasy mijaliśmy po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sluchac sie pilota bo jak mowi skrec w prawo to skrecam, jak mowi, ze przelecial ptak olbrzymich rozmiarow przed maska samochodu to musze mu uwierzyc ale wielokrotnie i tak nie dowierzam w dziwne opowiesci.
      Fiolet rzuca sie w oczy i chcialabym miec farme duza i bogata (!) ale jezeli warunek posiadania jest nierozlaczny z kolorem to raczej nie. Dobre okulary przeciwsloneczne moglyby byc wyjsciem z sytuacji.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. ech, te amerykańskie drogi i bezdroża! zawsze znajdzie się coś ciekawego po drodze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraj jak polowa kontynentu kryje wiele ciekawostek i z checia przemierzamy bezdroza aby znalezc sie w miejscu o ktrorym nie mowi zaden przewodnik o czym przekonasz sie juz za kilka postow.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Krajobraz wyglądem przypomina Chorwację, niesamowite, że kraje leżące na dwóch różnych kontynentach mogą być tak podobne:) W Chorwacji też gdzieniegdzie kaktusy rosną;) Budynek wygląda jak usypany z piasku, a fioletowa farma oczywiście podbiła moje serce- kocham takie białe ogrodzenia!
    My całą Europę zwiedziliśmy samochodem i zawsze wybieramy zróżnicowane i ciekawe drogi. Też dlatego, że wtedy człowiek się lepiej koncentruje na trasie i na jeździe i trudniej zasnąć;) Autostrada oznacza monotonię...
    Chociaż mój były szef zasnął raz za kierownicą kiedy jechaliśmy na szkolenie. Myślał, że mu się upiecze, bo miał okulary i nie było widać, że ma oczy zamknięte...Hmmm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjecie kierowcy z zamknietymi oczami to rzadka okazja do dobrego alibi w stylu; widzisz inni tez spia za kierownica. Nie pokazuj nikomu tego zdjecia bo jeszcze zapanuje moda na przyciecie komara kiedy nie wolno:)))
      Wloczenie sie po wsiach i miasteczkach z dala od zgielku turystow to nasza pasja ktora z wielka przyjemnoscia realizujemy. W ten wlasnie sposob poznajemy kraj i jego oblicza nie wszystkim znane i przypadajace do gustu. Ci ktorzy poruszaja sie od hotelu do hotelu rownie dobrze mogliby pozostac w domu i poogladac sobie kolorowe foldery.
      Kazdy oczywiscie ma swoj przepis na wakacje a my wlasnie taki, troche zwariowany i dla nas ciekawy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Ja, z moim szczesciem, pewnie bym wjechala.......
    Fajno podrozowac we dwojke, chocby przez to ze drugi ma zawsze wolne rece do robienia interesujacych zdjec.
    Pozdrawiam Was serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz sama nie wiem czy wole byc kierowca i nacieszyc sie widokami ogladajac zdjecia w komputerze czy ogladac widoki przez wizjer aparatu fotograficznego. Zlotego srodka nie ma ale prawda jest, ze we dwojke jest razniej bo sama nigdy w taka podroz bym nie wyruszyla.
      Nie narzekam wiec i biore sie do roboty nad kolejnym tekstem ktory jak zwykle suto okrasze zdjeciami bo obiecalam ich tysiace (chyba Oldze) i musze i chce dotrzymac slowa.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Zaraz popędziłam po atlas, jeziora Santa Cruz nie znalazłam ale dużo innych Santa i owszem. Santa Fe znalazłam i stamtąd już niedaleczko do Meksyku. Ach Meksyk, dla Polaków to luz, blues i bąbelki! Czekam na resztę drogi do .....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ze znalezc to bajorko jeziorem nazwane jest dosc trudno. Znajduje sie ono pomiedzy Taos a Santa Fe na wysokosci Española. Wiem tam nic nie widac ale jest. Okolo 20 km na wschod od Española.
      Meksyk to luz blues jak cie nie zjedza zywcem wiec lepiej zabawic sie w Nowym Meksyku bo bezpieczniej.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Zaintrygowałaś mnie! Kto (lub co) może zjeść mnie żywcem w Meksyku? Pająk czy człowiek? A Nowy Meksyk jest w USA?

      Usuń
    3. Juz wszystko wyjasniam; Nowy Meksyk jest stanem w USA pomiedzy Arizona, Colorado i Texasem. Od poludnia graniczy z panstwem Meksyk.
      A teraz odnosnie zjadania; wiekszosc turystow udajacych sie do Meksyku przebywa w nadmorskich enklawach z eleganckimi hotelami jak kiedys w Bulgarii. Podrozowanie na wlasna reke po Meksyku to sport dla odwaznych bo mozna zaginac na zawsze bez sladu. Niektore miasta sa tak biedne, ze cale uzaleznione od narkotykowych mafii wiec moje stwierdzenie "zjedza zywcem" ma odbicie w realiach tego panstwa. Napisze tylko tyle, ze nie jestes bezpieczna poza terenem hotelowych miastecze. Zwiedzanie zabytkowych piramid odbywa sie w zorganizowanych grupach dowozonych na miejsce autokarami spod hotelu.
      Wiele osob obecnie woli Kube bo wyzszy standard osrodkow a udaja sie tam przez Kanade lub Meksyk bo z USA nie ma jak (nie ma polaczen i jest zakaz). Dziwny ten swiat o czym wiemy i rece zalamujemy.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    4. Tak dziwny. Teraz rozumiem, więc nie tylko Meksyk ale Egipt, Turcja wschodnia, Maroko południowe - bo tam byłam i tam też podróżuje się w konwojach a jak raz wybrałam się o wschodzie w Kapadocji na fotospacer to prawie zagryzły mnie dzikie psy poszczute przez miejscowych.
      Piękne masz motyle! I tyle.

      Usuń
    5. To masz co wspominac, nie ma lekko w dzikich krajach i trzeba szybko reagowac aby przezyc.
      Motyle zawdzieczam wizycie na twoim blogu, dziekuje i pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Dobrze, ze razem z mężem lubicie takie wojaże po kraju. Macie taką samą pasję, a to jest ważne, by nie było ciągłych kłótni. Kierowco mogłaś wjechać w g....., może by i kasa się znalazła. Fioletowy dom, nieeeeeee, on tam nie pasuje. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoc tylko przypadkowe wdepniecie przynosi kasy ogromne ilosci a nie umyslne wiec moze dobrze, ze nie babralam sie w g.. na marne.
      Mnie tez fiolet nie lezy ale kto wie czy cala farma nie jest warta przemyslenia preferencji kolorow.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Wcale nie wygląda zle ten fiolet na tle zieleni. Łatwo potem te fiolety zrobić na brąz. Jak na osobę śpiącą to porobiłaś ciekawe i dobre zdjęcia. Podobają mi się takie właśnie kościoły - bez ozdóbek, pierdutek itp.
    Buziaczki,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wakacje ktore opisuje ja bylam kierowca przez caly czas ze wzgledu na okularowe perypetie ktore przezywal p.. To on wlasnie jest odpowiedzialny za 95% zdjec publikowanych na blogu bo siedzial sobie jako pasazer i pstrykal bez opamietania abym mogla zobaczyc to czego kierowca nie zdazy lub po prostu nie jest w stanie zobaczyc bedac zajetym kierownica.
      Ta kolorowa farma tak mnie zaskoczyla, ze dyskusja ciagnie sie prawie bez przerwy do dzis. Przemalowanie jakos nie wchodzi w rachube bo wlasnie fiolet jest jakby poczatkiem i koncem dyskusji. Bolalo mnie serce gdy pomyslalam sobie o sobie mieszkajacej we fioletowej farmie i nie moge przekonac sie do takiego upiekszenia domu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Widoki po drodze interesujące, szczególnie ten kościołek, niesamowity, zupełnie inny, niż dotąd mi znane, a ta farma fioletowa całkiem sympatycznie wygląda, przynajmniej rzuca się w oczy :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosciol tak odmienny od tych do ktorych sie przyzwyczailismy, ze na dlugo pozostanie w pamieci. Ladny i szokujacy a fioletowe budynki tylko szokujace.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Fajna wycieczkę zrobiłaś, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj na moim blogu! Zapraszam do podrozowania wraz ze mna bo Nowy Meksyk przyniesie jeszcze wiele ciekawych wydarzen:)

      Usuń
  14. Widziałam już wściekle niebieskie dachy, to fiolet przy tym, taki stonowany, jak ten na zdjęciu - mały pikuś! :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze to jest zauroczenie Smurfami i w domach tych mieszkaja Gargamele bo ja nigdy bym nie pomalowala domu na niebiesko czy rozowo a i takie widzialam.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Pokazuję czasami Kimowi twoje posty, bo kiedys tez mi obiecał zwiedzanie Ameryki motorhome`em Golden Eagle. Pozyjemy, zobaczymy. W koncu doczekamy sie tej emerytury niedlugo:)
    A on tez mi czesto mowił : keep your eyes open, kiedy jechalismy, ale na rowerach na Key West.
    A moj blog zaczal sie aktualizowac dzieki pomocy jednego bloggera i dobrze, bo bedziemy w kontakcie chociaz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Google ostatnio szwankuja rowniez zauwazylam na moim blogu usterki bo zniknely mi moje wlasne zdjecia wiec nie dziwie sie, ze twoj blog nie uaktualnial sie. Jedyna pociecha, ze ciagle jest darmo i nie musimy miec reklam.
      Pomysl zwiedzania Ameryki domem na kolkach godny zrealizowania.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Witaj Ataner
    Ameryka to jednak ogromny kraj, pełen niezwykłych krajobrazów.
    A kościółek który nam pokazałaś chętnie zobaczyłabym wewnątrz.Szkoda że zamknięty.U nas gdy kościół jest zamknięty ( co zdarza się co raz częściej) szukamy kościelnego który ma klucze .Z reguły chętnie otwierają.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kraj to obyczaj a gdzie znalezc koscielnego? Koscioly z reguly sa zamkniete a otwierane tylko na msze. Pozostaje nam tylko podziwianie z zewnatrz i wyobrazenie srodka.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. ;) Moim ideałem fioletowa farma nie jest ;)
    Ataner, jesteś najlepszym kierowcą :)
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prowadzenie auta z zamknietymi oczami to moja specjalnosc.
      Pozdrawiam:)

      Usuń