czwartek, 28 października 2010

Złoty środek.

Namówiłam koleżankę do blogowania. Po niedługim czasie Petronela zarzuciła mnie pytaniami i uwagami na temat posiadaczy blogów. Któregoś wieczora wpadła na chwilkę na kawę i pozostała do północy. Kilka godzin upłynęło jak piec minut. Po przywitaniu i zdawkowym co słychać, Petronela przesunęła bezpardonowo mojego laptopa i zaczęła w nim grzebać.
- Hej odczep się, chcesz coś zobaczyć? - Zapytałam w miarę uprzejmie bo nie cierpię jak ktoś posługuje się moim komputerem. Chyba zbyt personalnie traktuje ten sprzęt ale uważam go jako coś prywatnego i bardzo osobistego. Koleżanka wcale się nie przejęła tym co powiedziałam.
- Nie martw się nie będę oglądała twojej męskiej pornografii, chce tylko coś ci pokazać na necie.
- Ja nie mam....- Nie dopuściła mnie do słowa i kontynuowała jakby mnie nie było. Ona nie da sobie przerwać tak łatwo, zastanawiające kiedy łyka ślinę albo bierze oddech.
- Zobacz, na przykład (tu pada nick posiadaczki bloga) wcale nie odpowiada na komentarze, to chyba nie jest OK. - Już chciałam wykorzystać okazje aby coś powiedzieć ale Petronela nie czekała, aż z moich otwierających się ust usłyszy jakiś dźwięk. 
- O! A ta łazi wszędzie a nie zostawia komentarzy, tamta pisze wszędzie. - Jeszcze przez chwile opowiadała jak posługując się szpiegami na blogach (tak nazwala "feedjit") wszystko widać kto do kogo wchodzi, itd itp. Jasne jest, ze Petronela przyłożyła się do roboty i początki swego świata blogów potraktowała bardziej naukowo niż emocjonalnie. Mówiła o swych spostrzeżeniach co do szaty graficznej, układu stron i pomysłowości właścicieli blogów. Wiele ciekawych uwag jak na cztery tygodnie po tym jak zaraziłam ja blogiem. Ona nie ma swojej strony, jest na etapie buszowania i czytania. Bardzo dobrze bo po to piszemy aby inni mogli czytać. Sprawa zamieszczania komentarzy jednak zdominowała nasz wieczór. Zamieszczać swoje uwagi czy nie? Za każdym razem jak odwiedzasz jakąś stronę czy od czasu do czasu? Petronela przyznała się, ze nie komentuje bo się boi i nie wie czy jak coś napisze to czy właściciel się nie obrazi. Uważam, ze nie powinien bo skoro pisze bloga i udostępnia go wszystkim to jest gotów na krytykę, obojętne czy będzie to pochwala czy nagana. Wystarczy zrobić to kulturalnie. Wymiana poglądów może tylko pomoc a nie zaszkodzić, samotność w sieci szkodzi. 
- Kurcze nie mogę się odczepić od komputera, jak zacznę czytać to awantura gotowa bo zapominam o rodzinie, kuchnia leży odłogiem nie wspominając o praniu czy sprzątaniu. Mało tego zapominam nawet o swoich potrzebach fizjologicznych. W ostatnim momencie lecę do łazienki i nie daj Boże aby była zajęta. Drę się aby natychmiast mnie wpuszczono bez względu na to kto i co tam robi. - Opowiada mi jeszcze, ze rodzina uważa ja za wariatkę i ze internet ja kiedyś cała wciągnie albo dostanie totalnego, nieodwracalnego pomieszania zmysłów. Takie są początki bardzo burzliwe a po pewnym czasie przychodzi opamiętanie i stan równowagi ze wskazaniem na internet. Jednak nie mogłyśmy odczepić się od komentarzy. Czy wypada buszować po blogu dzień po dniu i nie zostawić uwagi co o nim sadze, nie zostawić innego śladu po sobie jak tylko ślad na liczniku odwiedzin albo na "szpiegu"? Czy wy macie jakiś złoty środek?

27 komentarzy:

  1. Właściciel każdego bloga lubi, kiedy pod jego wpisami pojawiają się komentarze. Niektórzy jawnie do tego namawiają obiecując autorom okrągłych komentarzy (700, 800, 5000) prezenty.
    Niestety większość z nas nie ma czasu, żeby komentować każdy przeczytany wpis. Często nie mamy też nic mądrego do powiedzenia, więc wolimy pomilczeć.
    Ja staram się choć raz na jakiś czas coś napisać i BARDZO sobie cenię odpowedź Autora bloga na to co napisałam.
    A na początku mojej blogowej kariery też bałam się cokolwiek komentować.
    Pozdrawiam,
    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój blog jest odwiedzany przez osoby, które jeszcze nigdy nie zostawiły komentarza, a widzę, że czytają i przychodzą codziennie. Ale przecież nie ma obowiązku komentowania! Chociaż oczywiscie chyba miło wiedzieć, kto nas czyta. Ja kiedyś poprosiłam we wpisie o ujawnienie się (właśnie nie chciałam, żeby się ktoś bał komentować) i nawet był odzew, co mnie ucieszyło.
    Sama jednak odwiedzam kilka blogów, gdzie nigdy nie komentowałam. Z różnych względów.
    Ale u znajomych blogowiczów,jeśli mam coś do powiedzenia, to piszę :), jak nie mam nic, to milczę.
    Oj, ale Petronela to chyba powinna jednak przystopować z tym wciąganiem się w internet :)
    Atanerku, uściski!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  3. Motylku - masz u mnie wielkiego plusa. Ja rowniez lubie zywe blogi gdzie wymieniane sa poglady autora z odwiedzajacymi.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obiezyswiatko - na Petronele nie ma wplywu i jej juz nic nie pomoze, obiecuje, ze jak nie bede w nastroju na komentarz to zalacze przynajmniej buzke.
    Trzymaj sie cieplo :) :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj , ja nie mam bloga i czesto czytam pare dni wszystko a ja pochlonie mnie realne zycie to nie mam czasu na czytanie. Komentuje b. rzadko bo jakos nie odczuwam potrzeby , chyba ze cos mnie zbulwesuje lub jestem "wywolana do tablicy". Jako ze podziwiam prace wlozna w prowadzenie bloga dlatego nigdy(prawie) nie krytykuje, po drugie jestem gosciem u kogos a gospodarzy sie nie ocenia.Jesli ktos pyta to odpowiadam, przepraszam ze wczesniej nie napisalam ze nie mam bloga jakos tego pytania nie zauwazylam. Pozdrawiam cieplo bo u nas 80*F.
    Grazyna

    OdpowiedzUsuń
  6. Grazynko - tym bardziej jest mi bardzo milo, ze odwiedzsz moj blog i zostawiasz komentarze. Namawiam Cie goroco na zalozenie bloga :)
    A u nas zimno brrr. Usciski.

    OdpowiedzUsuń
  7. ja w wiekszosci zostawiam komentarze, ale coraz czesciej zdarza sie (tendencja?)ze wlasciciele nie odpowiadaja, gorzej jak odpowiadaja innym, a omijaja moj wtedy na kilka godzin trace ochote na blogowanie. Ja podobnie jak opisana kolezanka wpadlam w nalog (z wyjatkiem zapominania o potrzebach) na poczatku robilam 3 wpisy dziennie, po latach troche zwolnilam tempo; lubie komentarze, ale nie dostaje ich tak duzo jak inni, na szczescie rzadko zdarzaja sie przykre, krytyka to jedno a wulgarnosc to drugie :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  8. Artdeco - nie moge uwierzyc, ze zdarzaja sie takie sytuacje. Jak mozna pominac czyjs komentarz, mam tylko nadzieje, ze to nie bylo celowe. Faktycznie nie jest to przyjemna sytuacja. U mnie na szczescie nie zdarzaja sie wulgarne komentarze moze dlatego, ze krotko pisze. Milego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Róże są sposoby kontaktu na blogach .Na Onecie odpowiada się pod komentarzem.W WP odpisuje się na zostawiony adres przez komentującego i co jeden portal to inaczej.Koleżanka jest po prostu zielona i jak widzę bardzo krytycznie do wszystkiego podchodzi ,lepiej niech ona nie bloguje.Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  10. Tirenko - kolezanka polknela bakcyla blogowego i juz nie ma odwrotu. Zycze milego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No wlasnie i ja nic nowego nie napisze.
    Nie ma bowiem obowiazku komentowania, ale tez jesli sie pisze blog publiczny to komentarzy o roznym zabarwieniu mozna sie spodziewac!
    I takich obrazliwych i takich spokojnych no i ich braku...
    Sama nie wiem co lepsze. Pisze blogi wiele lat i juz wszystko przeszlam, obrazy, klotnie, zamyklam blog i otwieralam na nowo.
    Teraz pisze ale nie jestem szczera, za duzo ludzi mnie tam zna i sciemniam.
    Nie wiem nawet czy ma sens to co pisze takie bleblanie... a mam ochote calkiem co innego!
    Ale nie mam odwagi na czyjes glupie komenty sie wystawiac.

    Chociaz wciaz uwazam, ze szczerosc najwazniejsza. Nie umiem milczec kiedy cos mnie razi u kogos i nie potrafie li tylko przytakiwac, coz mam swoje zdanie na kazdy chyba temat i staram sie brac udzial w dyskusjach.
    Ale czasami milcze...

    I cos jeszcze musze napisac, otoz ludzie piszacy zostawiaja jakis swoj obraz w glowach kazdego czytajacego i przyznac musze ze bywa on czesto falszywy.
    Jestesmy - my bloggerzy czesto zupelnie inni niz sugerujemy swoimi wpisami! Czasami sie dobrze maskujemy a czasami nieswiadomie zaciemniamy swoj wizerunek.
    Ach tak w ogole to temat rzeka!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ewanahandbikeu2.bloog.pl

    A mi tam wszystko jedno, ja załozyłam bloga, bo chciałam pokazać innym kulawym, że nie trzeba bidolić i siedzieć w domu. A że poprzez moja akcję mam nagle 10000 wejśc, to miłe :)
    Zmieniam wygląd, sporo pracy, sprecjalnie wzięłam wolne w pracy, żeby zrobić na nim porządek i ład...cięzko było, ale jakoś się udało, :)
    Pozdrawiam z bardzo ciepłego Wrocławia
    ewa

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, widzę, że się super ciekawa dyskusja rozwinęła. Z chęcią dodam swoje trzy grosze, jeśli tylko internet pozwoli - od wczoraj działa mi naprawdę opornie.

    Napiszę jak sprawa wygląda z mojego punktu widzenia. Ja osobiście bardzo doceniam komentarze, bo uważam, że są bardzo mobilizujące da autora bloga. Głupio pisać "w próżnię": publikować posty, kiedy nikt nie komentuje. A wymiana zdań - nie chodzi mi tu o mdłe słodzenie sobie - zawsze jest miła. Po pierwsze to znak, że ktoś czyta bloga i że jest dla kogo pisać. Bardzo cenię sobie konstruktywne, rzeczowe, ciekawe, dowcipne i nietuzinkowe komentarze. Na moje szczęście mam w swoim gronie kilku naprawdę ciekawych komentujących i zawsze z niecierpliwością czekam na to, co mi napiszą. Nie lubię natomiast krótkich i nieciekawych komentarzy, pozostawionych jakby tylko po to, bym wiedziała, że ktoś u mnie był i że teraz ja powinnam w nagrodę skomentować jego bloga. O właśnie, handlowanie komciami to jest coś, czego nie trawię. Bo to dobra zabawa dla przedszkolaków: "Ty skomentuj mój wpis, to ja skomentuję Twój. Jeśli tego nie zrobisz, to nie licz, że cokolwiek napiszę pod Twoim postem". Komentowanie nie jest obowiązkiem! Uważam, że każdy powinien komentować wtedy, kiedy ma na to ochotę. Kiedy ma coś ciekawego do powiedzenia, kiedy chce się tym podzielić z autorem bloga. I ja się tej reguły trzymam. Najczęściej komentuję na blogach bliskich mi osób - z nimi mam najlepszy kontakt, a wymiana myśli z taką osobą to sama przyjemność. Nigdy nie robię nic na siłę: jeśli nie mam potrzeby / czasu / ochoty/ nic ciekawego do napisania, to po prostu nie piszę. I nie komentuję zawsze, właśnie z wyżej wymienionych powodów.

    I to chyba tyle na razie, czas mnie goni, więc znikam, ale chyba jeszcze potem coś dopiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wildrose - z tym sciemnianiem to chyba troszke przsadzsz. Czytalam Twoj poprzedni blog i wiem, ze jestes doswiadczonym blogerem i blogerem bardzo lubianym. Od tamtej pory nie zauwazylam nieprzychylnych komentarzy na Twoim blogu. Sadze, ze Twoje uwagi przydadza sie nie tylko mnie, ale i innym poczatkujacym blogerom. Dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ewo - jestes niemozliwa! I za to Cie podziwiam :)
    Caly czas trzymamy kciuki za zbiorke na Twoj wymarzony rower.

    OdpowiedzUsuń
  16. Taito - utwierdzam sie w przekonaniu, ze dla takich osob jak Ty warto pisac bloga. Gdyby byly tylko dwie osoby na swiecie piszace blog, Ty jako komentujaca a ja jako piszaca to z wielka przyjemnoscia bym to robila.
    Dziekuje Ci bardzo za Twoje spostrzezenia, sa bliske memu sercu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O kurcze, miło mi się zrobiło po takich słowach :) Mam tylko nadzieję, że nikt sobie nie pomyśli, że należymy do dwuosobowego kółka wzajemnej adoracji ;)

    U nas Halloween rozpoczęło się nieciekawie. Od samego rana pada, a wczoraj było tak pięknie. Cóż, nie zawsze można mieć słoneczną pogodę.

    Pozdrawiam serdecznie i znikam, bo mam muffiny w piekarniku i nie chciałabym ich zwęglić ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Taito - nie sadze aby ktos w ten sposob pomyslal. Kazda z osob u mnie komentujacych jest dla mnie w jakis sposob bliska i szczegolna.
    A u nas dzisiaj tez buro i ponuro, Ty pieczesz ciasteczka
    a ja zabieram sie za przygotowanie sniadania.
    Milego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja chciałam jeszcze nawiązać do pewnej sprawy. Artdeco wspomniała, że coraz częściej zdarza się, iż autorzy blogów nie odpowiadają na komentarze. Napiszę może, jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Owszem, zdarza się, że nie odpowiadam na komentarze, są to jednak sytuacje - powiedzmy - awaryjne. Nie zawsze mam możliwość odpowiedzenia [brak internetu albo czasu], czasami zaś robię to z premedytacją. Ten drugi przypadek dotyczy tzw. trolli. Jeśli ktoś zostawia mi głupie komentarze, to z reguły na nie nie odpowiadam. Lekceważę takiego typa. No chyba, że komentarz jest wulgarny i naszpikowany przekleństwami - wtedy bez skrupułów kasuję go. Są to na szczęście rzadkie sytuacje, ale od czasu do czasu się zdarzają. Przyznam uczciwie, że kasuję spam, bo nie pozwolę na to, by ktoś zaśmiecał mojego bloga. Pomijając te wspomniane przypadki, autorzy komentarzy mogą czuć się u mnie bezpiecznie- nawet jeśli mają inne zdanie niż ja. Bo - jak już wspominałam - nie chodzi o to, by sobie słodzić. Nadmiar cukru mdli. Chodzi o to, by prowadzić przyzwoitą dyskusję - trzymać poziom. Jeśli ktoś ma odmienne od moich spostrzeżenia, niech śmiało o nich pisze, miło dowiedzieć się czegoś nowego, zapoznać z innym punktem widzenia. Ale niech ten ktoś kulturalnie wyraża swoją opinię :)

    Ach, no i jeszcze jedna sprawa. Jak pewnie zauważyłaś, na Onecie funkcjonuje polecanie blogów przez redakcję. Na taki polecony blog przychodzą często tłumy [dziesiątki tysięcy osób, czasami nawet setki!]. Bardzo często autor zostaje wprost zalany komentarzami - wtedy czasami po prostu nie sposób odpowiedzieć na wszystkie.

    To chyba wszystko, co chciałam napisać :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się w całej rozciągłości pod komentarzem Taity. Osobiście lubię dostawać komentarze i sama chętnie je udzielam. Nie wertuje nie wiadomo ile blogów, mam swoje ulubione i je odwiedzam. Jeśli jest coś do podyskutowania to piszę, jeśli nie, milczę. Ale to prawda głupio jak nikt nie komentuje. Nigdy nie zabijałam się za komentarzami. Piszę po to by podzielić się z innymi tym co przeżyłam, doznałam. Jeśli nie będzie komentarzy to świat mi się nie zawali. Ale miło zobaczyć ślad, że ktoś czyta. O jakichś szpiegach pierwsze przeczytałam u Ciebie i nie mam pojęcia jak to działa. Ale wiesz, może niedługo wymyślą coś takiego, że będę widzieć twarz czytającego. To by była rewolucja hehe. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  21. Rinko, miło mi, że się ze mną zgadzasz.

    Ataner - co za pech. Napisałam dzisiaj pod tym postem długi komentarz i byłam święcie przekonana, że się opublikował. A tymczasem go tutaj nie ma. Nie wiem, może opublikowałam go pod innym postem, a może zwyczajnie mój internet zawinił... Ech, nie chce mi się tego wszystkiego odtwarzać, bo się nieco rozpisałam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Taito - ja mialam taka sytuacje z internetem w sobote, szalenstwo jakies.Pisalam komentarze i nic nie wchodzilo. Zlosliwosc przedmiotow martwych! Ale to chyba zle okreslenie, bo internet caly czas zyje :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Rineczko - Ty bylas wlasnie ta osoba u ktorej usilowalam zamiescic komentarz! Moje wysilki spelzly na niczym w koncu odpuscilam :) A nastepnego dnia nie bylo zadnego problemu.Szpiegi sa wszedzie, ale trzeba do tego podejsc z odrobina fantazji i ze zrozumieniem. A tak swoja droga czlek uczy sie caly czas i o to chodzi, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  24. Oczywiście Atanerku. Człowiek się uczy całe życie. A co do internetu to wielokrotnie miałam problemy z umieszczaniem na blogach komentarzy i czasami mogło to wyglądać, że nie czytam. A przecież czytałam. U Crazy nawet miałam wrażenie, że mnie zablokowała czy coś podobnego, a to internet nam płatał psikusa. Tak się pięknie jesiennie u ciebie zrobiło na blogu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Rineczko - ach ten internet! Ale dobrze, ze jest. Dzieki niemu mozemy sie komunikowac.Postanowilam wprowadzic troszke zmian na blogu, juz mialam przsyt tego czerwonego koloru. Teraz jest chyba zdecydowanie lepiej. Sciskam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Kolorowy Atanerku, na stare lata zrobilam sie przemadrzala i dlatego chyba lubie zostawic jakas mysl pod przeczytanym tekstem. Zawsze mnie intryguja rozne skojarzenia komentujacych ten sam tekst. Wlasnie to mi sie podoba, ze mozna na temat jednego tekstu rozwinąc tyle ciekawych skojarzen.
    Nie zawsze starcza czasu na czytanie i komentowanie, zwlaszcza, gdy nadrabia sie zaleglosci. Wtedy wrecz fizycznie cierpie, ze nie moge komentowac. A komentować u Ciebie, to wielka przyjemnosc!

    OdpowiedzUsuń
  27. Joterku - wedlug mnie post i komentarze do niego tworza jedna, nierozerwalna calosc. Dzieki temu autorow blogow i komentujacych poznajemy lepiej. Ale Ty dla mnie ciagle jestes zagadka!

    OdpowiedzUsuń