sobota, 14 maja 2011

(247365) Czegoś mi brakuje.

  Nawet jak stanę na głowie to domowe warunki nie oddadzą tych rzeczywistych. Nie będzie zapachu wiatru i prawdziwej przygody. Zostawię sobie przyjemność degustacji wspomnień po PRL-u na odpowiedniejsza chwile.
 Okazja miała nadarzyć się już niebawem bo wakacje za pasem. Po wielu przesiadkach wylądowałem w Boise. Lotnisko małe ale schludne i bardzo mila atmosfera nastawiła mnie optymistycznie na nadchodzące dni. Do tej pory nerwy mi zszarpano w sposób bardzo amerykański. Przyklejone uśmiechy na znudzonych twarzach i pozór troski o pasażera. Jedno wielkie oszukaństwo, wszyscy sa mili dopoki nie zaplacisz rachunku a potem martw sie sam. Długie sztuczne pazury z niechęcią stukały w klawiaturę aby sprawdzić czy moja rezerwacja auta jest aktualna.  Nie ma zamówionego auta i w wypożyczalni nikt nie jest w stanie udzielić mi informacji. Znowu wszyscy mili a mnie pot po plecach kapie. Wszystko opłacone z góry, karty kredytowe wyssane z dolarów co do centa a Jeepa nie ma. Jeszcze wykonam dwa połączenia telefoniczne do glownego biura i dopiero wtedy wyjmę wódkę z plecaka i zacznę pic siedząc na podłodze glownej sali lotniska. Schowałem telefon do kieszeni w obawie, ze wyślizgnie mi się ze spoconej dłoni. Zadzwoniła komórka, stojący obok mnie elegancik w garniturze ze zdziwieniem spogląda na martwy ekran swojego telefonu. Znów słychać komórkę. Sa tysiace telefonow na swiecie a tu akurat ktos obok ma taki sam dzwonek. Tym razem ja wyjmuję swoja i odpowiadam miłym i znudzonym HALO. To ktos z wypozyczalni samochodow. Głos w słuchawce lekko mnie opieprzył, ze nikt mnie nie może znaleźć i powinienem być wdzięczny, ze do mnie dzwonią. Odczekałem do końca opieprzu i zacząłem swoja wersje wydarzeń wzbogacona obficie wyrazami wzburzenia. Dobrze, ze mam to już za sobą i za chwile pojadę na dwa tygodnie w najdziksza głuszę. Koniec końców siedziałem za kierownica auta mogącego zawieźć mnie do niedostępnych miejsc. Wieczorem nawet nie zapaliłem ogniska tylko padłem jak trup pozbawiony tożsamości. Pomimo wszystkich opóźnień i początkowych niepowodzeń dojechałem na wyznaczone miejsce pierwszego postoju. Wreszcie sam ze sobą i z przyroda. Z dzika satysfakcja korzystam z udogodnień oferowanych przez sklepy sportowe. Na zebrana stertę patyków i gałęzi rzucam tak zwane paliwo turystyczne i po chwili mam prawdziwe obozowe ognisko. Nocleg w górach ma dużo zalet i tyle samo wad. Wszystkie się równoważą ze wskazaniem na zalety bo to wakacje. Mam co chciałem i nie mogę narzekać. Mogę robić co chce, kiedy chce i wtedy kiedy mi się zachce a co najwazniejsze w sposob zalezny od mojego widzi mi sie.  Nie umyje się do momentu jak sam nabiorę wstrętu do siebie, nie bede patrzyl na zegarek a komorka w tej gluszy nie ma zasiegu. Nadszedł czas otwarcia konserwy turystycznej i poddaniu się działania jej zawartości. Na kamieniu, bo nie mam stołu ani stolika, położyłem puszkę z etykieta Konserwa Turystyczna. Trawa nie jest bardzo wilgotna więc przysiadłem na niej obok wyimaginowanego stolu. Współczesność wyposażyła metalowe pudełko w cyngiel do łatwego otwierania. Nie jedna tipsiara poddała się przy tej czynności w obawie o swoje cudowne pazury. Chwytam za cyngiel, odginam go robiąc na samym początku małą dziurkę. Słychać zasysanie powietrza a po chwili po wyrównaniu ciśnień pomiędzy zawartością puszki i otoczeniem doszedł mnie delikatny zapach. Zaciągnąłem się tym zapachem i przyznam, ze pobudził moje dawne wspomnienia. Natura wyposażyła mnie w powonienie rekina i gdybym nie palił przeróżnych tytoni otumaniajacych organizm to moja egzystencja pośród niby pachnących i czystych ludzi byłaby niemożliwa. Zerwałem wieczko i oczom moim ukazała się zawartość gotowa do konsumpcji. Jak wspomniał Grey Wolf powinna tam być galaretka dookoła sprasowanego mięsa. Przy tej temperaturze zamiast przepysznej galaretki miałem sok mięsny zawierający wszystkie konserwanty i smaki. Pierwszy kęs to jak wehikuł czasu, przeniosłem się chyba cwierc wieku wstecz. Otumaniony podnieceniem zaakceptowałem smak i zapach wspolczesnej konserwy turystycznej spożywając ja do końca. Nie omieszkałem nawet wylizać resztek wody swoim jęzorem. Zyje do dzis i ciesze sie nienajgorszym zdrowiem.
 Krajobraz tej dzikiej gluszy nie zmienil sie od stuleci. Tak jak dzisiaj chmury na niebie sunely za czasow Indian gdy to oni byli jedynymi mieszkancami tych terenow. Znikneli z mapy swiata zamknieci w rezerwatach i z roku na rok wiemy o nich mniej bo paradoksalnie to biali osadnicy zaczeli tworzyc historie amerykanskich Indian. To co wiemy dzis o tamtych czasach to domysly nie majace naukowego potwierdzenia. Ludy zamieszkujace tereny obecnych Stanow Zjednoczonych nie pozostawily spisanej historii i zaczela sie ona od pierwszego spotkania bladej twarzy z czerwonoskorym.
Tak prawdopodobnie wygladalo rozmieszczenie plemion indianskich zanim przybyli osadnicy z Europy. Napisalem "prawdopodobnie" bo i tak nikt nie wie na sto procent jaka byla prawda. Przybywajacy europejczycy spotkali na nowej ziemi dzikusow nie umiejacych czytac i pisac wiec wszystko co dzis wiemy o Indianach amerykanskich, wiemy z pisanych wspomnien bialego czlowieka, ktory mogl znieksztalcac opowiadania Indian na swoj sposob. Gdy bylo zapotrzebowanie wydawcy na walecznych Indian, korespondenci bardzo szybko potrafili odnalezc bohatera wsrod czerwonoskorych i stworzyc nie tylko artykul ale nawet ksiazke. Kuszenie pieniadza potrafilo tego samego autora sklonic do opisania niebezpiecznego i pelnego chwaly zycia bialych osadnikow i ich trudnych chwil przetrwania w walce z dzikimi tubylcami.
Indianie polnocnoamerykanscy nie stworzyli nawet podwalin pod kulture godna zainteresowania. Gdy przybyl bialy czlowiek na polacie bezkresnych prerii, grupki Indian poruszaly sie za lowna zwierzyna nie przywiazujac sie do miejsca i nie budowali miast z ktorymi wiazali by swoja przyszlosc. Ich glownym pozywieniem bylo mieso z upolowanych zwierzat. Prymitywny sposob podchodzenia do prawa wlasnosci i swojego upatrzonego stada bizonow pozwalalo prowadzic krwiozercze wojny z pobliskimi plemionami. Od Polwyspu Jukatan po wieczne lody Polnocy zycie ludzkie nie znaczylo wiele. Wymordowanie co do jednego z czlonkow wrogiego plemienia uwazane bylo za bohaterski wyczyn a najwiekszy morderca za wspanialego wojownika. Nie oszczedzano kobiet i dzieci. Doprawdy trudno o gorszy przyklad do nasladowania i fascynacji.
Historii nie mozna osadzac, mozna tylko sie z nia zgodzic. Co bylo juz nie wroci, jedyne co nam pozostaje to ustosunkowac sie do niej. O idealnych Indianach lepiej zapomniec tak samo jak o bezdusznych cowboyach. Wszyscy chcieli zyc i prawa do zycia nie mozna odmowic zadnej ze stron. Po obydwu stronach byli dobrzy i zli. Mordercy i mordowani.
(247365)

20 komentarzy:

  1. Oswiecony B. Franklin wyrazal sie o Indianach jako zalkoholizowanych dzikusach, Jefferson popieral teorie Knoxa, ze dobry Indianin to rolnik, a nie lowca mowiacy po angielsku i noszacy garniturek, malowazny byl fakt, ze to Amerykanie przyjechali do ich kraju, zabrali im ziemie za bezcen, przesiedlili i prawie wykonczyli. Nie mozna zapomniec o idealnych Indianach, bo troche ich bylo jak np John Ross. Na szczescie byli tez tacy Amerykanie jak Van Buren i Evarts. Z historia nie mozna sie biernie zgadzac, moja kontrybucja nie jest duza, ale kilka razy do roku wysylam czeki do Sioux szkoly :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze popieram dobro i sprawiedliwosc. Wszedzie sa dobrzy i zli . Ale serce jakos zawsze bylo po stronie indianow ! Zyli sobie tak jak im sie podobalo ,walczac z sasiadami , polujac, zakladajac rodziny bo tak im sie podobalo. Nie zapomnijmy o ich szacunku do natury! Bialy przyjechal i zawladnal, bo byl silniejszy !!! Zniszczyl, wygnal , ograbil....Nawet tysiace dobrych , ktorzy byli miedzy nimi tego nie zmienia !!! Taki jest charakter bialych, bo czy na czarnym ladzie bylo lepiej ?
    P.S. Jestem biala.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na całym świecie cywilizacja zabijała z powodzeniem to wszystko co zastała na miejscu -w ten sposób zaginęło wiele naprawdę pięknych legend
    Czarnego Lądu.Cywilizacja nie zna litości - wszystko to, czego cywilizowany człowiek nie akceptuje przeznacza do wytępienia.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie mamy jak poznać prawdy o ich zyciu. Nie zmienia to faktu, ze moze przez ta tajemnice jest tak fascynujaca, zwlaszcza dla europejki, czyli dla mnie. A najbardziej mnie fascynuja (podobnie jak Ataner)ich wyroby z turkusami!!!!!
    Ale wolność w dzikiej głuszy, to problematyczna wolność, wyjątkowo ograniczona prawami natury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawa natury przestrzegane przez Indian, niestety zostały zdeptane. Bo przecież przyszedł Pan i Władca i wytępił wszystko to czego nie rozumiał, lub czego się obawiał. To co oni uświęcali biały człowiek zniszczył. Nie mogę tego zrozumieć, jak jeden człowiek od drugiego czuje się lepszy, tylko dlatego, że ma jasną skórę. Dla mnie to nie wytłumaczalne. Ale tak bywało od wieków. Szkoda tylko, że przepiękna historia Indian nie została nigdy spisana. Zarówno Indian północnej jak i południowej Ameryki. Wielka szkoda. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie sięgam tak daleko, bliżej mi do historii naszego regionu i to tej niedawnej, też były rzezie w pień, wszystkich. Od "turystycznej" wolę gulasz angielski, ale tylko Sokołów, jest z galaretką i ma mięsne kawałki, reszta składu bez zmian. Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zabawne, właśnie wróciłem z wypadu w ostatnie polskie południowo-wschodnie głusze Beskidu Niskiego i okolic. Indian rzecz jasna tam nie ma, ale nie ma już prawie tamtejszych lokalnych autochtonów - Łemków. Ich los i los Indian amerykańskich ma wiele ze sobą wspólnego. Oni też zostali wyrzuceni ze swoich siedzib i ze swojej ziemi, i ich kultura również ginie. I też na dobrą sprawę, o ich kulturze dowiedzieć się można z róznych źródeł pisanych, tylko nie od nich samych. To taka mała dygresja.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Artdeco - Zwyciezcow nie mozna ukarac skoro oni sami zasiadaja w sadach. Rzeczywiscie na mocy ustaw i dekretow pozbawiono Indian jakichkolwiek praw obywatelskich traktujac ich jak zwierzyne, z jednego prostego wzgledu - byli slabsi militarnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnicy - Polityka nie dba o jednostke czy ich miliony, liczy sie dobro panstwa nawet takiego jak powstajaca Ameryka na terenach panstw indianskich. Nie bylo drutow kolczastych i straznic wiec wedlug bialych nie bylo panstwa. Dla dobra wszystkich mieszkancow Ameryki Polnocnej stworzono sprawiedliwe prawa gloryfikujace bialych. Jak wiadomo wszystko w imie rownosci i sprawiedliwosci. Wlasnie biali osadnicy dostali najbardziej po tylku bo nie byli pewni dnia ani godziny swego marnego zycia zagrozonego przez rozjuszonych Indian, nekajacych przez wojsko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anabell - Czego mozna bylo sie spodziewac po szumowinach spolecznych z Anglii? Najgorsze mety zaczely panoszyc sie na niczyim terenie i tak powstala wspaniala Ameryka. Za czasow panowania Krolowej Angli na terenach obecnego USA obowiazywalo tutaj bardzo liberalne prawodawstwo brytyjskie i Anglikom nawet niezle ukladalo sie z Indianinami. Po rewolcie i powstaniu Ameryki wszystko sie odmienilo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Joter - Moze to i dobrze, ze nie uzmyslawiamy sobie jak prymitywni byli Indianie bo resztka sympatii przepadla by na zawsze.
    Rekodzielo jako namacalny dowod kultury mozna podziwiac godzinami.
    Gratuluje wam obu dobrego gustu, mnie tez sie podoba.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rinka - W zgodzie z natura ciagle mozna zyc nawet dzisiaj tylko jest to bardzo uciazliwe. Obecnie pracujemy w nocy zamiast spac, lykamy witaminy w postaci tabletek zamiast spozywac roznorodny pokarm itd itd. To co zapedza naw w kozi rog to latwosc zycia i proznosc. Milo uslyszec, ze jeszcze nie wszystko jest stracone i sa ludzie na swiecie, ktorzy patrzac na drzewo nie widza desek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Maria z Pogorza Przemyskiego - Pomijajac nawet niedaleka historie to obecnie uprawiana jest rzez intelektualna w postaci reklam. W koncu ten glupszy wpadnie w pulapke i zacznie pic Kole hektolitrami az od niej zdechnie.
    Oj, joj az takich frykasow to tu nie mamy, jedynie Krakus i cos jeszcze ale nie Sokolow.

    OdpowiedzUsuń
  14. Urden - Ile wspanialych historii i kultur zniknelo na zawsze tylko dlatego, ze ten u "zlobu" nie lubil biedaka. Taka jest przywara czlowieka tkwiaca w genach. My tez jestesmy zwierzakami tylko najbardziej krwiozerczymi na planecie.

    OdpowiedzUsuń
  15. a mnie zaintrygował wątek ze sztucznymi pazurami, myślałam, że to polska specjalność:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ola - Nic nie ujmujac Polakom bo moze sa specjalistami w sztucznych pazurach ale u bialych dziewczyn nie widzialem takich szponow jak u Murzynek. O przepraszam nie ma juz Murzynow, w Ameryce sa tylko Afro Amerykanie. Uwierz mi na slowo, ze takich cudacznych pazurow nikt oprocz Afro nikt nie nosi. Na codzien sa w kolorach szokujacych i zdobne niczym rokoko plus barok w jednym takie pazurowe baroko. Duzo zlota i wymyslnuch deseni. Dlugosc ich natomiast niekiedy uniemozliwia obsluge klawiatury, niektore ekspedientki gdy maja dotykowy ekran obsluguja go kostka zgietego palca wskazujacego w ten sposob chroniac swoje skarby.

    OdpowiedzUsuń
  17. Afro-Amerykanie to tacy współcześni Indianie, dziki lud w zurbanizowanym świecie, pomyślcie o tym

    OdpowiedzUsuń
  18. Admin, R-O blog - Po dokladnym przemysleniu doszedlem do wniosku, ze nie ma na terenie USA dzikich ludow bez wzgledu na kolor skory.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawa historia, fajnie sie czyta... tylko potem jakos smutno sie robi... czlowiek to naprawde dziwne stworzenie i do konca nieodgadnione. Dla swoich bliskich cieple i dobre, dla obcyh potrafiace byc najgrozniejszym wrogiem....malo jest takich gatunkow w przyrodzie, a moze i nie ma wcale? ktore by sie wzajemnie zagryzaly na smierc bez powodow.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Wildrose - Zgadzam sie z Toba bo miejsca bylo pod dostatkiem w Ameryce aby pomiescic wszystkie narody Europy bez potrzeby mordowania kilku milionow Indian.

    OdpowiedzUsuń