środa, 18 maja 2011

Pomarańcze i ogórki.

Pożegnaliśmy góry i sekwoje udając się kierunku Los Angeles. Zupełnie nie po drodze nam do tego miasta ale jak nie odwiedzić starego dobrego Hollywood. Jedziemy dolina pomiędzy górami Sierra Nevada i wybrzeżem Oceanu. Woda z wysokich gór tworzy nieliczne jeziora u swego podnóża. Jej duże zasoby wykorzystywane są do uprawiania owoców i warzyw.
Panujący tu mikroklimat z małymi wahaniami temperatury zachęca ludzi do wydzierania przyrodzie kolejnych połaci nieużytków zamieniając je w pola uprawne i sady. Rośnie tutaj prawie wszystko co zielone i smakuje ludziom. Taka mała, w stosunku do powierzchni całego kraju, dolina jest w stanie zaopatrywać nie tylko USA ale i Kanadę w sałatę, kalafiory, ogórki i inne wegetariańskie smakołyki.
Niepozorne drzewa rosnące w równych szeregach to gaje cytrusowe. Ślinka mi pociekła na sama myśl o takich gorących pomarańczach prosto z drzewa. Ich sok zawiera 100% słońca i słodyczy. Boczna piaszczysta droga nadawała się idealnie do ukrycia się przed wzrokiem innych użytkowników głównej szosy. Owoce kusiły już blado pomarańczowym kolorem ale do stanu jadalnego brakowało im jeszcze trzech miesięcy. Wszystko wskazywało na to, ze nie podjemy nietuczącego jedzenia.
Nawet pionowa uprawa ogórków lub kabaczków żółciła się kwieciem i nie było nawet najmniejszego okazu do schrupania. Jeszcze nie sezon na zielone przysmaki, chyba, ze ktoś gustuje w chwastach które tutaj sięgały do pasa.
Kalifornijskie wina, lubiane przez niektórych, pochodzą w większości właśnie z tych okolic. W czasie przejazdu przez ten teren na nasze nieszczęście winorośl nie była jeszcze dojrzała i kwaśna na tyle, ze nawet nie dało się ukraść jednej kiści. A było gdzie bo winnice ciągnęły się kilometrami.

21 komentarzy:

  1. Ale mniamuśnie! szkoda, że musieliście obejść się smakiem! :-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fuscila - Mielismy wielka ochote na kradzione prosto z krzaka ale niestety nie udalo nam sie zgrzeszyc.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej uwielbiam i pomarańcze i ogórki i winogrona. No mieliście pecha, że to akurat nie był sezon. Oj pojadłabym pachnących złocistych pomarańczy mniam. Zdjęcia jak zwykle rewelacyjne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Rinka - Mysle, ze to nie byl pech a raczej nie odpowiednia pora. Pecha mieliby hodowcy gdyby w tym czasie owoce dojrzaly ale wygladaly smakowicie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne!!! Pierwszy rok jak postanowilismy zrobic ogrodek na tym krawacie ziemi, ktory zostal na podworku to wlasnie mialam pnace ogorki. Ale stwierdzilismy, ze to zajmuje za duzo miejsca i teraz sadzimy ogorki tuz przy betonie i kierujemy pnacza na beton. Moje ogorasy rosna na betonie:))) Ale tym sposobem mozemy jeszcze cos innego tam posiac czy posadzic:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe ile z zawartości mojej sałatki z Subway'a którą zajadam na lunch pochodzi właśnie z tej dolinki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Stardust - Jestes bardzo pomyslowa osoba, ja kiedys usilowalam wyhodowac pomidory. Wyroslo mi kupe zielska z trzema pomidorkami. Nie nadaje sie nawet na domoroslego rolnika. Dzis rosna w tym miejscu clematisy i gozdziki.
    Wyglada to o wiele lepiej.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Motylek - W obecnych czasach kiedy salata jest drozsza od miesa mysle, ze wiekszosc pochodzi z Meksyku a moze 10% to nasza.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytul przypomnial mi moj jadlospis z okresu ciazy- pomarancze z ogorkiem ...kiszonym...

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnicy - Brzmi intrugujaco ale smakuje chyba odrazajaco:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty chyba nie masz sumienia! Tak soczyscie opisujesz rosnace smakolyki, ze nawet nie moge napisac nazwy, tylko szybko łykam slinkę, zeby nie zaslinić nowej klawiatury.
    A swoją drogą: "dolina mała w stosunku do kraju", a na zdjeciu dal bezkresna jak ocean! Nie do wiary, jak te proporcje sa rozne, bardzo mnie to zawsze fascynuje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie nieodzalowany pech, Ataner - ze nie moglas sprobowac swiezych owocow prosto z drzew. Nigdy nie bylam w Kaliforni, gdzie podobno jest pieknie, lecz widuje podobne widoki na Florydzie - lacznie z pewnym zimnym rokiem gdy udalo mi sie zobaczyc jak to przywlekli na farme setki piecykow by uratowac drzewa pomaranczowe przed umarznieciem. Musze sie pochwalic - gdy jeszcze mialam ogrod to zawsze mialam tez dorodna pietruszke, koper i szczaw, a pomidory byly moja duma. W jednym roku z czterech krzaczkow zebralam 203 sztuki. Chcialam miec bob bo go lubie a nie jadlam od lat lecz jego uprawa wymagalaby zbyt duzo trudu. Natomiast wszelkie kwiaty domowe zle mi rosna. Czy zatrzymywalas sie w tych wszystkich winiarniach na darmowe kosztowanie win? Serdecznie pozdrawiam - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj, ponieważ u nas pomarańcze nie rosną, to ilekroć w świecie natkną się na drzewko pomarańczowe z owocami, wpadam w dziki zachwyt i wgapiam się weń intensywnie.Pionowo rosnące ogórki- niezły pomysł, u nas szczepi się ogórki na dyniach, bo one mają silniejsze pędy. A jabłonie i brzoskwinie hoduje się "na płask", czyli rozpina gałęzie na drutach i powstaje ściana jabłonek. No i jeszcze jedno "novum"-odmiany niskopienne, czyli jesienią masz duże jabłka na niskim drzewku.A te winogrona na Twoim zdjęciu wcale nie wyglądają na niedojrzałe.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. tak, podobno tamtejsze pomarańcze to marzenie!

    OdpowiedzUsuń
  15. O mamo moja, tyle smakowitości i jeszcze niedojrzałe. Wspaniałości. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Joter - Mala dolinka pewnie jest wielkosci polowy Polski ale ciagle jest mala w amerykanskich realiach.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Serpentyna - 203 sztuki!!! Na moich nedznych krzakach nie mialam nawet tyle lisci. Wcale nie wpadlam na pomysl degustacji win bo my ciagle w biegu na najwyzszym biegu. Tyle jeszcze bylo przed nami do zobaczenia, ze smakowanie win odlozylismy do powrotu do domu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Anabell - Przysiegam, ze byly niedojrzale bo wsadzilam takiego kwasa do paszczy i dostalam wykrzywienia calej fizjonomii na piec minut. Ja tez jestem niskopienna i taki sad z jablonkami o ktorych piszesz bylby dla mnie rajem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ola - To co trafia do sklepow troche odbiega od wyobrazenia o idealnej pomaranczy ale niekiedy uda sie znalezc slodka i soczysta.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Azalia - Tak to jest jak znajdziesz sie w nieodpowiedniej porze. Ani ukrasc ani sprobowac jedyne co nam pozostalo to ogladanie i wachanie cytrusowego gaju.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ataner - też tak podejrzewam...

    Motylek

    OdpowiedzUsuń