wtorek, 2 sierpnia 2011

Tajemnica kamieni.

Bardzo długo czekaliśmy na ten moment. Kilka lat ale już wiedziałam, ze się opłacało. Widok wyschniętego jeziora dość wysoko w górach to widok niezapomniany. 
- Rób zdjęcia. - Podskakiwałam na fotelu jakby raptem jakaś igła ukryta w nim do tej pory celowała raz w lewy a raz w prawy pośladek.
- Ty rób bo ja prowadzę.
- Nie mogę bo ręce mi drżą z emocji.
- Powinienem się zatrzymać.
- Zatrzymaj się a najlepiej nie zatrzymuj się bo nie mogę się doczekać.
- Machniecie reki kierowcy znaczyło wiele a w tej konkretnej chwili było znakiem zniecierpliwienia moj
ą nieskładną gadaniną.
Auto zatrzymało się i p. wychylił sie na zewnątrz. Skierował aparat w stronę żółtego dna i zrobił sto ujęć. Aparat trzymał w lewej dłoni do góry nogami naciskając migawkę kciukiem. Ja unosiłam się tak wysoko, ze aż dotykałam głową dachu auta.
- Tutaj, stój! - Chwyciłam swój aparat i pobiegłam na popękaną glinę która stanowiła dno kiedyś-jeziora. Rece mi opadły ze zgrozy. Ktoś ukradł wędrujące kamienie.
Zaledwie pozostało kilka a puste miejsca po innych dobitnie świadczyły, ze teraz znajdują się w prywatnych rekach. Nawet było widac dokładnie którędy zniknęły.
Musicie mi uwierzyć, ze nie bluźnię bez potrzeby ale teraz taka potrzeba zaistniała. Krew chyba uderzyła mi do głowy i czułam, ze gdybym złapała złodzieja po którym pozostały jedynie ślady nie uszedłby z życiem. Wykrzyczałam całą mą złość. Wywrzeszczałam całą moją frustracje i pomogło.
Uspokoiłam się jak wiosenna burza. Ktoś pomyśli, ze jestem niezrównoważona psychicznie bo wpadam w takie skrajności emocjonalne. Może i jestem ale jeszcze nic mi o tym nie wiadomo. Jak się nie zdenerwować gdy Crater Lake ukrył się we mgle, Golden Gate istniał ale nie mogliśmy do dostrzec pomimo dwukrotnej wizyty a teraz jeszcze nie ma Żeglujących Kamieni. Co za wariaci pozabierali je do domu przecież one same nie wędrują. Czego się spodziewali, ze będą im w ogrodzie samoczynnie siały spustoszenie swoimi nieprzewidywalnymi ruchami? Nie znalazłam odpowiedzi na ludzka głupotę i zajęłam się tymi pozostałymi jeszcze tam gdzie powinny być.
Niewiele ich pozostało wiec nie miałam żadnego dylematu z wyborem. Wcześniej dotarłam do wiadomości, ze już wszystko wiadomo dlaczego kamienie się poruszają. Zrobiono eksperyment na uniwersytecie, kamienie wielkości dłoni umieszczono na płycie pokrytej taką samą gliną i skierowano na nie silny strumień powietrza. Przy odpowiednim ciśnieniu kamienie poruszyły się, jedne dalej drugie bliżej. To wszystko. Zimą gdy pada śnieg i deszcz również wieje tu niesamowicie. Ponoć właśnie porywiste wiatry mają być przyczyna przemieszczania się kamieni od odległych skal aż na drugą stronę. Zimą jest tutaj cienka warstewka wody i lodu a różnica w poziomie dna wynosi zaledwie kilka centymetrów pomiędzy jednym a drugim krańcem. Gdy podłoże jest miękkie wiele kamieni topi się znikając na zawsze. Z tego co wyczytałam to niektóre kamienie były tak duże, ze ważyły ponad trzysta kilogramów i wyraźnie pozostawiały ślad swej wędrówki gdy o wiele mniejsze znajdujące się w pobliżu olbrzyma nie ruszyły się nigdy.
Naukowcy zawsze muszą wiedzieć bo są naukowcami. Ale zawsze istnieje "ale" i jednomyślnej hipotezy nie ma. Dziwi mnie, ze przy tak wysoko rozwiniętej technologii i technice nie umieszczono kamer na jednej z pobliskich gór i nie prowadzono obserwacji non stop z jakiegoś naukowego laboratorium. A może takowe prowadzono i nie wolno publikować prawdziwych odkryć? Nam zwyczajnym ludzikom dali taką teorię na otarcie łez. Ja myślę, ze tajemnica jeżeli jest odkryta to nie jest ujawniona.
Usłyszałam jak p. ciężko dyszy i stęka. Co się dzieje, co może być przyczyną tych odgłosów? Odwróciłam się w jego stronę i dostrzegłam na własne oczy przyczynę poruszania się kamieni. Az do nocy nie było końca żartom na temat dokonanego przeze mnie odkrycia. Obiecałam przecież odkrycie tajemnicy ruchomych kamieni i dotrzymałam obietnicy.
Po umysłowym wysiłku rozwiązania do tej pory jeszcze nierozwiązanej zagadki nadszedł czas relaksu. Teraz mieliśmy nieograniczoną ilość wolnego czasu. Nic nas nie goniło i nie dopingowało do bezustannego biegu. Wreszcie mogliśmy oddać się pasji poznawania przyrody ożywionej której spektakularnym przedstawicielem był kaktus.
Poszliśmy dość daleko od drogi bo każdy dostrzeżony w dali kaktus wydawał się jeszcze bardziej okazały. Bardzo dziwne to miejsce niby kamienie dookoła a tyle roślinności. Nikt o to nie dba a niektóre z nich wyglądają jak ze szklarni.
Dolinę Śmierci zamieszkuje ponad 1000 gatunków roślin z których 50 nie występuje nigdzie indziej na świecie.
 - Zobacz, kosmiczny balon! - Już wiem, ze jak słyszę abstrakcyjne słowa to odnoszą się one przeważnie do przedmiotów bardzo realnych i tym razem nie spojrzałam w niebo. P. trzymał jakiegoś badyla w swych dłoniach. Wyschnięta roślinka miała kolor bardzo bladego różu, z daleka wydawać się mogło, ze jest szara. Była krucha jak opłatek wigilijny i zgrubienie na głównej łodydze oraz na trzech gałęziach były puste w środku. Było ich dużo dookoła i wiatr przemieszczał je wraz ze swymi podmuchami.
- Szkoda, ze nie ma żywych. Zapewne rosną wiosną a po wydaniu nasion usychają w ciągu lata. - Takie pustynne tereny wiosną stają się jedną wielką łąką a bujna wegetacja walczy o każdy skrawek ziemi aby zachować trwałość gatunku.
- Istne szaleństwo, patrz ile tam juk. - Na przeciw rosły ca
łe połacie juki aż do czarnych skał na szczycie.
Zatrzymaliśmy się w pobliżu i pomacaliśmy pień oraz liście. Z oddalenia wyglądały na wątle i kruche. Ich pień jednak jest twardy jak stal a liśćmi, zamiast nożem można kroić kotlet schabowy.
- A to spryciarz, kusi zielona korona a twardszy niż kaktus. - Bardzo niezadowolony p. obchodził jedno z drzewek dookoła. - Żadne zwierz
ę tego się nie tknie.
- I dzięki Bogu.
- Westchnęłam na myśl, ze zamierzał rozpocząć hodowl
ę Joshua Tree. - A gdzie będziemy spać? - Czułam się już gotowa do okrycia pierzynką i wiedziałam, ze mogę spać i spać bez końca.
- Trudno jedzmy wiec. - P. dobrze zrozumiał aluzje do mijającego czasu i ruszyliśmy w strone wyjazdu z Doliny Śmierci.
- Jak jest krater po drodze to trzeba go zobaczyć, prawda?! - Ojej czy on musi pamiętać o tym co widział na mapie wczesnym ranem. Ja już nie chce żadnego krateru ani innych cudów,  jestem zupełnie wykończona.
- Jak już jest krater na drodze to go zobaczymy. - Zupełnie zrezygnowanym głosem zgodziłam się na oglądanie jeszcze jednej dziury w ziemi.
- Nie na samej drodze ale obok. Rozprostujemy kości.
- Zrobiło się ciemno bo słońce już skryło się za nierównym górskim horyzontem. Jak to bywa z kraterami są nie do ogarnięcia. Wzrok płata figle i nie wiadomo jak daleko jest na drug
ą stronę. Pol kilometra, kilometr nawet już nie chciałam prosić p. aby pomierzył na mapie. Wystarczyło mi w zupełności to co widziałam bez numerków i zbytecznej w tym momencie matematyki. Wiało tak mocno suchym i ciepłym powietrzem, ze czułam jak mi skora wysycha i zmęczenie bierze gore nad atrakcją.
- Daleko do Las Vegas? - O niczym innym nie mogłam już myśleć. Chciałam łazienki i zimnego pokoju nawet z byle jakim łóżkiem.
- O kurcze, bardzo daleko. Będziemy tam o 4 rano. - Już przy granicy z Nevad
ą czułam się wypruta z duszy. W aucie usnęłam w ciągu sekundy. Chyba niedługo po mnie i p. zaczął usypiać bo usłyszałam głośniejszą muzykę.
- Widziałem reklamę hotelu, będziemy tam za pół godziny. Dalej nie pojadę a widzę, ze na ciebie nie ma co liczyć abyś mnie zmieniła.
- Nie. Nie ma takiej si
ły w całej galaktyce. - Pod daszkiem wejścia do hotelowego hallu otworzyłam oczy i z przerażeniem spojrzałam na pusty fotel kierowcy. Silnik pracuje, auto stoi a kierowcy nie ma. 
- Chodź za mną mamy pokój na parterze. - Uchwyciłam się reki p. i poszłam gdzieś za nim jeszcze śpiąc. Po krótkiej walce z magnetycznym kluczem do pokoju drzwi ustąpiły i na progu przywitał nas gigantyczny zdechły karaluch.
Musiałam być jeszcze głęboko uśpiona bo nie usłyszałam abym wrzasnęła z obrzydzenia. Zrobiłam dłuższy krok i znalazłam się w tuz obok drzwi łazienki.
- Masz tu swoją kosmetyczkę. Wykąp się, tylko nie uśnij pod prysznicem. Ja w tym czasie zaparkuje auto i wrócę z bagażami. Słyszysz?
- Jaki to hotel? Karaluch, wyrzuć karalucha, proszę.
- Stęknęłam w potwierdzeniu, ze wszystko pamiętam co do mnie powiedział.
Nasze okno po lewej na dole. Poranek nastepnego dnia.
- Normalny, ani drogi ani tani ale przynajmniej robaki są darmo.
Po kąpieli usnęłam gdy tylko przytuliłam się do poduszki.

43 komentarze:

  1. Ciekawe po co komu kamienie? To znaczy wiem po co kupuje się kamienie, ale po co komu TAKIE kamienie? Przecież powinny sobie leżeć i żeglować ile wlezie, aż do końca świata. A może ktoś inny jakieś dowiezie i będą nowe?
    Dokładam do teorii: większy się przemieścił a mniejsze obok niego nie: większy ma większą powierzchnię w którą może napierać wiatr :)))) zatem działa na niego bardzo duża siła, podczas, gdy mniejsze kamienie mogą być zbyt małe i na dodatek bardzo opływowe od strony wiatru i wiatr po porostu nie ma się o co 'zaczepić'. Być może gdyby wiał z drugiej strony to tam na kamyku może być większa ścianka do 'pchania' i pewnie byłby się przesunął :DDDDDDDDD
    Pozdrawiam ciepło
    a i jeszcze: masz fajną neonową spódnicę :DDDDDDDD świeci tak, jak te znaki w oddali

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa nawierzchnia dna tego wyschniętego jeziora, razem z kamieniami. A rośliny, to już zupełna egzotyka, po takich wysuszających wędrówkach przydałaby Wam się nasza mżąca pogoda, doskonale nawilża, ze zdjęć aż bije żar od nagrzanych skał, wyschniętej ziemi, a widoki jak z księżyca, pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite miejsce! Wiesz, ludzie pod każdą szerokością geograficzną są tacy sami- zawsze muszą upamiętnić swą obecność w danym miejscu albo wyskrobując czy też bazgrząc swe imię na drzewie, kamieniu, jakimś zabytku lub zabierając stamtąd co tylko da się unieść.A wydawałoby się, że w dobie tak rozpowszechnionych aparatów fotograficznych wystarczyłoby zdjęcie.Powiem Ci,że piękny ten krater, choć nieco smutny;))
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ludzie są porąbani, nawet kamienie podpierdzielą. Wypada zatem przyjechać z własnymi, rozbić się na kilka dni z namiotem i pilnować. Widziałam na Discovery Channel program o tych kamieniach. Tam przede wszystkim główną rolę grają ruchy podłoża.
    Opadła mi szczęka na widok krateru. Chyba bym tam wlazła, mimo zmęczenia.
    Dzięki za kolejną, cudowną podróż :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniala podroz, krater niesamowity, co do tych kamieni to nastepny dowod ,ze ludzka glupota nie ma granic. Ile kilogramow stracilas w czasie tej podrozy? Wyobrazam sobie litry straconej wody i brak apetytu z goraca.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic dziwnego ze po tylu wrazeniach spalas jak....kamien. I zaden wiatr nie zdolalby Cie pewnie przesunac!!!! Z usciskami - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze z pewną satysfakcją odnotowałam, że nie tylko u nas kradną:)
    po drugie świetny ten krater i warto było sie zatrzymać!
    Po trzecie wreszcie, karaluchy mieszkańcom miast nie powinny być straszne:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Ci za Twój blog. Śledzę go już od dawna. Zafascynowana. W tym roku mojego urlopu nie będzie, więc mogę sobie popodróżować z Tobą. I dowiedzieć się , i zobaczyć tyle ciekawych rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
  9. Aneta - Zastosowanie takich kamieni moze byc wielorakie mozliwe, ze ktos znalazl jakis cudowny sposob na ich wykorzystanie a na dowoz nowych nie ma co liczyc:))

    OdpowiedzUsuń
  10. Maria - Dno jeziora faktycznie bardzo ciekawie wyglada to tak jakby czlowiek ulozyl kostke brukowa z wielka dokladnoscia.
    Nawilzalam sie przez dlugi okres czasu pod prysznicem w hotelu:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Anabell - Natura ludzka nie zmienia sie po przekroczeniu granicy panstwa. Wszedzie kradna i niszcza w mniejszym lub wiekszym stopniu.
    Krater sprawia wrazenie smutnego bo w nocy wszystkie koty sa czarne a wieczorem wszystkie kratery sa smutne:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na tematak ludzkiej glupoty to szkoda pisac,wiadomo:)
    Wieje tajemnica,groza i pieknem:)

    OdpowiedzUsuń
  13. a ja bym chciała więcej..więcej zdjęć i ten krater taki cudny..ale rozumiem ze senność Cie zmogła!

    OdpowiedzUsuń
  14. Riannon - Kradna wszystko czy jest potrzebne czy nie. Wiele rzeczy kradna dla sportu aby udowdnic, ze niemozliwe jest mozliwe.
    Byc moze wykrzesalabym z siebie resztke sil aby tam wejsc ale o wlasnych silach bym nie wyszla:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnicy - Moze cialo moje bylo lzejsze ale mialam wrazenie jakbym wazyla z dwiesie kilogramow a na brak apetytu niestety nie narzekam bez wzgledu na pogode:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Serpentyna - Chrapanie p. wydawalo mi sie huraganem szalejacym nad powierzchnia wyschnietego jeziora i aby kontynuowac sen, choc czulam sie niezywa jak kamien, to musialam sie przesunac.
    To jeszcze jedna teoria na przesuwajace sie kamienie:)))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ola - Kradna wszedzie na calym swiecie ale jak krasc to miliony a nie kamienie. Dla mnie karaluchy sa straszne bo ja mieszkam w takim miejscu gdzie ich nie ma na lekarstwo z czego bardzo sie ciesze:)

    OdpowiedzUsuń
  18. beamoll - Witaj na moim blogu:) Ciesze sie, ze nie zanudzam na smierc.
    Przyznam Ci sie szczerze, ze ja tez podgladam Cie z ukrycia i moje kolejne wakacje stoja pod wielkim znakiem zapytania.

    OdpowiedzUsuń
  19. Maga - W Dolinie Smierci bylismy dwukrotnie i ciagle czuje niedosyt tych pieknych i groznych widokow:)

    OdpowiedzUsuń
  20. el - Ja tez mam ciagly niedosyt i w pogoni za wiecej, wiecej czasami opadam z sil:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Brak prostego eksperymentu z kamerą daje nieskończone możliwości fanom teorii spiskowej: tyle teorii do wymyślenia!
    Wychodzi mi na to, że dolina śmierci niesie śmierć... ludziom - dość sporo roślinek całkiem nieźle sobie tam radzi...
    Bardzo mi się podoba wzór, w jaki układają się pęknięcia na dnie tego jeziora...

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj, szkoda wielka, że mój tego nie może przeczytać! Dolina śmierci i Apacze, to największe zadziwienie dla niego!
    A ten krater? Czułabym się tam jak ostatnia mrówka!

    OdpowiedzUsuń
  23. Motylek - Sfilmowanie tego zjawiska trwaloby bardzo dlugo i zwykli turysci raczej nie mogliby tego zrobic. Dziwi mnie tylko to, ze odpowiednie pacowki naukowo-badawcze tego nie zrobily.
    Ja uczynilabym to z wielka przyjemnoscia gdybym miala przynajmniej kilka miesiecy urlopu:)
    Bylam bardzo zaskoczona tak bogata roslinnoscia chcialabym wybrac sie tam ponownie wczesna wiosna lub pozna jesienia.
    Dno jeziora bylo twarde niczym asfalt i swoim wygladem przypominalo drobna kostke brukowa bardzo precyzyjnie ulozona w pieknym slonecznym kolorze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Fuscila - Archiwum bloga nie zamykam wiec po powrocie do domu zawsze mozesz wrocic do tego wpisu:)
    Krater na mnie rowniez zrobil wielkie wrazenie, sama jego glebokosc jesli dobrze pamietam to ok.240 metrow, kolor skal zachwyca kazdego kto tam sie znajdzie. Dla fotografow to istny raj.
    A ja czulam sie jak mrowka z powyrywanymi nogami i nie mialam sily isc dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nikt nie ukradł wędrujących kamieni, jak wędrujące to sobie poszły?powędrowały:))) A tak to super wyprawa, miejsce piękne, widoki fascynujące tylko ten zdechły karaluch psuje nieco atmosferę. Ale jak widać wrażenia super to i robala przeboleć można.
    Pozdrawiamy serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Renata i Jarek - Obawialy sie odkrycia ich tajemnicy i dlatego zniknely ale pewnie nastepnego dnia wrocily.
    Karaluch nie zrobil na mnie az takiego wrazenia bo bylam nieprzytomna dodatkowo byl tylko jeden i zdechly.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. ja miejska dziewczyna to ciekawa jestem Las Vegas; nie dotarlismy tam jak znajoma tam mieszkala, teraz jak wyjechala nie bedzie pewnie okazji :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  28. artdeco - Wlasnie tydzien temu znajomy wrocil z Las Vegas. Za 10 dni pobytu w resorcie (apatrament z kuchnia) + samochod + przelot samolotem z Chicago w dwie strony, zaznaczam, ze rodzinka 5-cio osobowa = $2100.
    Jak widzisz okazji nie brakuje, na dwie osoby byloby nieporownywalnie taniej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Baaardzo interesująca i dla mnie ogromnie egzotyczna tematyka. Miejsce niesamowite, cała ta Dolina w ogóle i każdym szczególe, a do tego Twoje emocje doskonale ubarwiają opis wyprawy. Świetnie mi się czyta, ale - nie jestem pewna - czy sama chciałabym tam BYĆ ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Coś bym napisał, ale zupełnie nie wiem co. Dzika pustka tych miejsc jest piękna i porażająca za razem. Jakbym widział świat, kiedy ludzi jeszcze na nim nie było. Po prostu brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  31. przy kamieniach stawiali kamery do obserwacji, ale kradli i te kamery..mało ludzi coś tam było ;)..niesamowite krajobrazy, i krater zjawiskowy, a to nie od meteorytu? :)..jak glina sucha to twarda jak skała, po deszczu byś się ślizgała :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Haa..haa Ostatnie zdanie mnie rozbawiło. "robaki za darmo". Super. Zawrót głowy z widokami i atrakcjami. Niesamowita ta spękana ziemia i krater wulkanu.Dzięki za wycieczkę. Pozdrowienia całuśne

    OdpowiedzUsuń
  33. Witaj Ataner.
    Powtórzę za Magdą-wieje tajemnicą,grozą i pięknem.
    Wiem,że nigdy tam nie pojadę.Ja bałabym się po prostu tam być.Dziękuję,że pokazałaś mi tą przerażającą(a jednocześnie piękną) Dolinę Śmierci.
    Krater wieli,wspaniały ale też mnie przeraża.
    Jesteś bardzo dzielna.
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  34. Kwoka - Zapewniam cie, ze w miare zblizania sie do Doliny Smierci uleglabys jej czarowi i chcialabys wiecej emocji. Tak juz ten swiat jest skonstruowany, ze czegos nam brakuje :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. urden - Tym stwierdzeniem o niezmiennosci pustynnych miejsc utrafiles w samo sedno. Tak mogl wygladac swiat kiedy po nim przechadzaly sie inne stworzenia niz my.

    OdpowiedzUsuń
  36. Grey Wolf - Krater jest po meteorycie ktory wyparowal jak kamery pozostawione przy kamieniach:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Azalia - Moj wstret do robakow umacnia mnie w przeswiadczeniu, ze juz lepiej spac w swoim namiocie niz w nieznanym hotelu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Tenia - Takie widoki sa dla nas (z polskich wsi i miast)zupelnie obce i bliskosc krateru czy pustyni albo wyschnietego jeziora o tajemniczej historii wzbudza nieznane nam dotad emocje. U mnie najpierw ciekawosc a daleko na koncu strach :))

    OdpowiedzUsuń
  39. Droga Ataner krater i te kamienie a raczej dno kamieniste: CUD ŚWIATA KOLEJNY!
    Dzięki za podróż.Teraz rozumiem dlaczego nie mogłaś usiedzieć na pupie w aucie ha ha.

    OdpowiedzUsuń
  40. Za horyzontem - Ty jako osoba lubiaca fotografowac rowniez bylabys zachwycona, niby pustynia a ciagle cos fascynujacego co mozna uchwycic okiem aparatu.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  41. Ataner droga podróżniczko trzeci raz gapię się na ten krater i kamienie
    :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Bardzo interesujaca historia tych kamieni. Zaintrygowalas mnie, ze musialam poszukac wiadomosci na ten temat w sieci... hmmm.. faktycznie do te pory nie odkryto co jest przyczna, ze kamienie poruszaja sie w dodatku tak dziwnie, czesto rownoleglymi torami, albo sie krzyzuja :)

    No ale takich zdjec jak Twoje nie ma nigdzzie! Sa najlepsze!

    I w ogole swietna fotorelacja, i o kamieniach i o roslinkach :)

    OdpowiedzUsuń
  43. wildrose - Czasami ponosi mnie fantazja ale na blogu staram sie nie odbiegac za daleko od prawdy. Wiem, ze to p. w wolnym czasie przesuwal kamienie i stad to cale zamieszanie :)))

    OdpowiedzUsuń