poniedziałek, 4 lutego 2013

Zimia

Od czasu gdy oddzielona została dusza od ciała transmisja myśli wyszła z mody. Duszą zajmowali się naukowcy a zwykli zjadacze kaszki na kumysie mówili o niej codziennie. Już wcześniej krążyły pogłoski ale dopiero jakieś sto dwadzieścia lat temu zdołano oddzielić duszę jako pojedynczy element życia. W większej mierze to zasługa zespołu badawczego którego potoczna nazwa to 1234+1.
   Przesyłaniem myśli na odległość już poważnie nikt się nie zajmował gdyż zdarzały się przekłamania i tzw konie trojańskie. Ktoś przesyłając swe myśli zawsze niedostrzegalnie mógł dołączyć jakąś złośliwą myśl albo wręcz niedobr
ą. Królewska służba bezpieczeństwa stworzyła całe zespoły kontrolujące przepływ myśli pomiędzy jednostkami naszego społeczeństwa ale i tak udawały się zuchwałe ataki na błąkające się myśli w przestrzeni. Z duszą było o wiele prościej niż z myślami, docierała szybciej i w miejsca myślom niedostępne. Tworząc jakby całość posiadacza sama nie podlegała modyfikacjom gdyż tylko jej właściciel mógł ją kontrolować. Zespół składający się z czterech wybitnych jednostek i szefa miał nie lada okazje do dumy.
Kos-Matka czyli kosmiczny megakomputer, matka komputerów która zawiadywała wszystkimi komputerami na znanym nam świecie miała niewiele peryferyjnych terminali. Tylko wybrańcy mieli do niego bezpośredni dostęp. Do nich zaliczał się znany nam zespół.
   Biurka Renaty zasadniczo nikt nie lubił, było jakieś takie niedzisiejsze. Wokół pulpitu sterowniczego jak mawiali inni rosły sterty nieznanych i niepotrzebnych przedmiotów. Qang rutynowo wskazywał jakiś przedmiot i pytał co to takiego. Gdy otrzymał odpowiedz, ze to krem przeciwzmarszczkowy prychał głośno i znikał albo zapytywał po co to jest. Rzeczywiście można było kontaktować się z Kos-Matk
ą myślami ale Renata wolała pulpit sterowniczy bo nie była pewna czy zmyślna bestia nie infiltruje jej skrytych zakamarków umysłu. Używała zatem przestarzałej technologii czyli holograficznej klawiatury wokół której dla urozmaicenia stały orchidee, krem do rąk oraz inne kosmetyki oraz nieodwołalnie szklanka na wodę mineralną. Picie z butelki było zakazane w tym miejscu.
   W duszo
łapce czyli pomieszczeniu przeznaczonym do uwalniania dusz celebrowano nie lada święto: zwiedzenie i dokładne spenetrowanie trylionowej setnej planety przy pomocy duszy jednego z członków tego elitarnego kręgu. Po wielu eksperymentach wybrano dusze Renaty jako najwłaściwszą do podróżowania w czasie i przestrzeni.
   Zespół nazwano „1234 plus jeden” gdyż innej nazwy nie udało się jednogłośnie ustalić. Szef używał jakiejś bardziej oficjalnej nazwy. W skład wchodziły wyjątkowe jednostki ale gdy dochodziło do mało znaczących decyzji jak nazwa komórki badawczej, problem urastał ponad miarę i rozstrzygniecie go wydawało się niemożliwe. Po długich obradach i przemowach ktoś wpadł na pomysł aby każdemu dać przynależny mu numer i nie brano pod wzgląd osiągnięc i zasług a jedynie wzrost. Renacie przypadła w udziale jedynka bo wzrostu była marnego. Qang Voodoo stojąc pod ścianą dostał dwójkę a F'ak po walce stoczonej z Iwon
ą otrzymał trójkę ale tylko dlatego, ze szef nakazał Iwonie wyprostować się i dopiero wtedy okazało się jaka jest wielka. 
To właśnie ona zapoczątkowała modę na zmianę imienia jakieś dwieście pięćdziesiąt lat temu. Nie podobało się jej jak znajomi zaczęli wypowiadać jej imię i wtedy to czara się przepe
łniła. Jak można Iwonę nazywać iWona na wzór iPhona. Do tego jeszcze usiłowania wymawiania po archangielsku ajŁona ale jeszcze gorsza było jaWona. Iwona nie mogla być na wzór czegoś jak iPody, iBooki, iMac'ki, iTelefony. Ona, która była najlepszą programistką miała być jako dodatek na końcu listy. Nigdy. Owszem na deser może zostać schrupana albo wyduźdana przez jakąś muskulaturę ale nigdy nie będzie na końcu jako przez nikogo nie chciany dopisek na marginesie. Ale o tym mogła sobie tylko pomarzyć. Natura nie obdarzyła Iwony urodą. Bez ogródek można rzec, ze była obrzydliwa. Jej widok niejednokrotnie wywoływał okrzyk strachu i zaskoczenia gdy ktoś spojrzał na nią po raz pierwszy. Minęło wiele lat od tych nerwowych lat gdy Iwona spoglądała na osłupiały wzrok i raptowny ruch reki aby powstrzymać usta przez okrzykiem przerażenia. Wielokrotnie matki zasłaniały oczy swym dzieciom aby nie miały moczeń nocnych ze strachu przez następne osiem lat. Iwona przywykła już do swego wyglądu ale nie mogła znieść swego imienia. Kiedyś gdy pisała program dla kolegi na myśl przyszła jej pewna starożytna poetka. Jak ona się nazywała, Iwona nie mogła sobie teraz przypomnieć a nie chciała się zdecydować na uruchomienie całej pojemności mózgu bo po takiej czynności była jak nieżywa przez trzy kolejne dni. Wypad do Skarbca Kryształow Pamięci nie wchodził w rachubę w tej chwili bo czas naglił, program powinien być gotowy na jutro. Chwila zastanowienia i nikłe światełko zamigotało w oddali. Jakoś jak Syfona lub Syfoza. Tak, tak, jakoś tak. Poetka grecka to dobry wzór bo ona Iwona całe serce wkładała w swą prace a jej praca to przecież czysta poezja w komunikacji z komputerami. Yffona przemknęło przez jej umysł i tak Iwona została Yffoną. Gdy oświadczyła to na zlocie pionierów, Franek poszedł jej śladem. Początkowo z Franka zrobił się Frank ale zbyt wielu znanych Frankowi kolegów nosiło to imię i wyrzucając dwie literki z imienia i po dodaniu apostrofu zrodził się F'ak. Wszystkim od razu spodobało się to słowo i powtarzali je maluchy i dorośli ale tylko ci wiekowi nie wiadomo dlaczego jakoś stronili od niego.  
  Korek od szampana poleciał w sobie tylko znanym kierunku i zniknął w oka mgnieniu z pola widzenia świętujących swój sukces. Umknął wzrokowi ale nie zdematerializował się i po kilku rykoszetach od sufitu i maseczki wybielającej wylądował z dużą prędkością zderzając się z tafl
ą wody mineralnej. Ze szklanki wystrzeliły fontanny niewielkich kropelek płynu udających się w kierunku holografiury jak w skrócie Renata nazywała holograficzną klawiaturę. Jej terminal przestawiony na ręczną funkcje nie miał w tej chwili funkcji turbo bo ilość informacji przekazywanej do Kos-Matki była niewielka w porównaniu z możliwościami mózgu. Przelatujące kropelki przez pole sterownicze wywołały wstrząs dla info systemu. Kos-Matka czknęła i zaczęła analizować napływ chaotycznych i niezrozumianych impulsów.
   Szampan pochodził z królewskich piwnic i jako relikt przeszłości szczególnie trudno było szefowi namówić monarchę na taki gest. Dla dobra ojczyzny z bólem serca Król podpisał dekret aby z piwnicznej izby wydać jedyn
ą butelkę zakazanego już dawno alkoholu Don Perignon. Do trzymanych w kończynach pojemników oraz na podłogę Szef niezdarnie wylał całą zawartość butelki. Już mieli wlać w siebie drogocenny trunek gdy raptem Renata przewróciła oczami ukazując na chwilę zielonkawe białka i padła na podłogę jak martwa. Tak oto nie było pisane Renacie spróbować tego drogiego szampana. Jej dusza uleciała we skazanym przez Kos-Matkę kierunku.
- Kto włączył ssanie duszy? - Krzyknął Qang i znalazł się przy swoim ekranie.
Yffona wzięła Renat
ę pod pachę i ułożyła ją na oczekiwarce do momentu gdy dusza powróci z podroży. Qang zasiadł za konsolą i z niedowiarą stwierdził, ze dusza Renaty powędrowała w nieznanym kierunku. Wszystkie koordynaty wskazywały na peryferie jakiejś odległej galaktyki.
- Gdzie to jest, cóż to za zadupie. - Gorączkował się Qang. - Zaczekajmy aż wróci dusza bo wydaje mi się, ze akurat tam nikt nie bywał od stuleci. - Raz odkryt
ą planetę traktowano jako zdobycz i zainteresowanie nią malało jeżeli nie napotkano tam na coś bardzo interesującego. Powrót na tą samą planetę był prawie niemożliwy jak wygrana w totka.
Dusza powróciła po kilku sekundach.


   - I co? Gdzie byłaś? - Pytali wszyscy naraz. Wszyscy oprócz F'aka który ułożył się wygodnie w swym fotelu. Zgiął dwa zewnętrzne palce a trzeciego i zarazem środkowego, wyprostowanego wsadził do nosa. Po chwili wyjął go a na samym jego końcu tkwiła ciemna plamka jakieś wydzieliny. - F'ak! Jesteś obrzydliwcem niepospolitym. - Krzyknęła Yffona. Jej wzrok zatrzymał się na twarzy Renaty. Polubiła ją od pierwszego spotkania pomimo jej tak odmiennego wyglądu. Przypomniała sobie jak wylewnie zareagowała Renata gdy zostały sobie przedstawione. Ta mała istota zrobiła wielkie oczy i prawym sierpowym, wyprowadzonym z półobrotu pozbawiła ją przytomności na wiele godzin. Niektórzy żartowali, ze o mały włos a społeczeństwo zostałoby uwolnione od najbrzydszego jej przedstawiciela. Yffona jednak im nie wierzyła bo z zazdrości tworzą się plotki które z czasem zamieniają się w prawdziwą historię.
- W Południowej Dakocie. - Odpowiedziała Renata gdy ta niemiła chwila w bycie bezduszn
ą minęła. Brak zrozumienia odmalowywał się na wszystkich licach zwróconych w jej kierunku.
Wschod trzech słonc
- Gdzie?
- 31 stycznia 2013 roku w Południowej Dakocie.
- Kontynuowała Renata przyzwyczajona do różnych pytań po powrocie jej duszy. Starała się być konkretna bo to ułatwiało komunikacj
ę ze słuchaczami i Kos-Matką.
- Na Ziemi. Planeta ZIEMIA. - Podpowiedział F'ak po otrzymaniu tele informacji od głównego komputera.
- F'ak nie ma takiej! - Warknęła Yffona.
- To jest nieformalna nazwa używana przez jej mieszkańców. Nazywa się Sroga Zima w odróżnieniu od naszej zwanej Zim
ą. - F'ak skończył oglądanie środkowego palca i dał krotki wykład na temat który był jego konikiem bez biegunów czyli hobby. - Dawno, dawno temu po zawodach kto przeleci swym pojazdem niżej nad wieżą supersamu zdarzyło się coś bardzo ważnego. Grupa mieszkańców niepoprawnych wyszła na codzienny spacer z izolatki i podziwiała wyczyny po zawodach. Wtedy właśnie myśliwi czyli ci którzy kierowali myślami swe pojazdy zaczęli imprezować na całego używając biedronkoholu.
- A co to takiego? - Wtrącił Szef.
- To proste, bierzesz biedronkę, wsadzasz j
ą do butelki i zalewasz wodą. Po kilku dniach pijesz to i masz zwidy.
- Biedronkę? Chyba biedronia bo dla chłopa chłopski odczynnik.
- Qang wydawał się zdezorientowany. - Z reszt
ą kto by chciał pic kobitkę. - Zakończył niezbyt fortunnie.
- Uważaj sobie. - Syknęła Yffona. - F'ak! Mów dalej.
- Wszystkim w głowach zaszumiało i realia przestały się liczyć. - F'ak podjął sw
ą opowieść. - Nawet K-nur który rzeczywiście nazywał się Koh-i-Noor, ten co wygrał, wymalował na swym locie taki napis „May fly lower”. Trochę niegramatycznie ale kto na to zwracał uwagę podczas takiej ognistej balangi. Jeszcze „ly” przy „fly” wypadło na samooczyszczającej się szybie i pozostało tylko „mayflower”. Nikt nie zwrócił uwagi, ze niepoprawni wsiedli do lotu z tym napisem i uciekli z naszej planety. Wybrali kurs na chybił trafił aby tylko jak najdalej i wylądowali na nieużywanej przez nikogo planecie. Lot uległ awarii przy lądowaniu i mieli odciętą drogę powrotu, musieli tam żyć. Ponoć jakoś krzyżowali się z obcymi i ich potomkowie żyją do dziś. Zmienili tez nazwę z Zimy na Ziemia. Nieuki.
- Co widziałaś? Opowiadaj po kolei. - Szef zaczął przesłuchanie.
- Widziałam trzy słońca i …
- Musieli mieć jakiś kataklizm.
- Yffona rzeczowo podeszła do sprawy.
- Tak musia
ło być bo temperatura była ponizej norm ustalonych przez Unię Użytkownikow Planet. Było -28 stopni w skali Celsjusza i wiało tak, że jeszcze mi dusza drży.
Odczyt temperatury z deski rozdzielczej
- No to mają Srogą Zimę nie ma co. - Zachichotał paskudnie Szef. - Pokaż nam, bo trzech słońc jeszcze nie widziałem. Pokaz dokładnie. - W tej samej chwili w umysłach słuchaczy pojawiły się obrazy zdobyte przez duszę Renaty. Wszyscy byli wstrząśnięci warunkami panującymi na tej odległej planecie Ziemia.
No cóż nie każdemu jest pisane przebywanie w rajskich temperaturach. Renacie dreszcz przeszedł po plecach i zasiadła do komputera aby opisać kolejne swe przygody.

35 komentarzy:

  1. Czytało się Twoje opowiadanie jak fantastyczną opowiastkę bardzo miłą. Renacie się nie podobała sroga zima na Ziemi, mnie ona też nie odpowiada. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubie zime ale do tepmeratury -15, potem zaczynam marznac.
      Minus 28 i huraganowy wiatr to przekracza wszystkie granice wytrzymalosci mojego organizmu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. A ja słyszałam, jak babcia wołała na swoją wnuczkę "JEWONKA"; ależ zima Cię dopadła, i wianie solidne, ale pamiętam, jak opalałaś się nad jeziorem w zeszłym roku, całkiem wcześnie; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety chyba przywizolam zimie z Poludniwej Dakoty, wyjezdzajac zostawilam pogode sloneczna i +17C a po powrocie jest snieg i mrozi do -15.
      Takie skoki temperatury moga wykonczyc czlowieka. Stosuje goralska herbatke na rozgrzewke i wypatruje wiosny.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Witaj serdecznie i gorąco Ataner kochana! Gorących uścisków przesyłam moc, boś chyba diabelnie zmarznieta. Albo może na lekkim rauszu juz jesteś po wypiciu szampana na rozgrzewkę? W końcu dzisiaj Twoje urodziny blogowe! Ależ niesamowity tekst wysmazyłaś z tej okazji! Niech Cię kos-matka kopnie!Albo lepiej niech Cię otuli swą kosmatą peleryna i ogrzeje Cię duszo podróznicza, spoczynku nie znająca!
    I znowu odkrywam Twoje nowe oblicze Ataner - autorko opowiadania science-fiction! Jesteś wielce zdumiewającą i interesująca kobietą. Przeczytałam wczoraj u Ciebie wszystkie posty z 2010 roku. I aż mi w głowie wirowało od tych wszystkich podróży, opowieści i doznań. A dzisiaj znowu mi dołozyłaś kolejną porcję znamienitego, Atanerowego trunku!
    Spełniam wiec toast za Twoją wenę oraz za dalsze, niezwykłe podróze, w które zabierasz nas, swoich czytelników.
    Niech kos-matka nie zabiera nam tylko na długo Twej duszy a jesli nawet zabierze, to niech wypluje ja pełną nowych, smiałych wizji i historii z pobytu w światach i zaświatach!
    Moc serdecznosci zasyłam i zyczenia jak najdłuzszego blogowania, ku mojej oraz innych odwiedzajacych Twój blog przyjemności!:-)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, lapie gorace usciski, bo przydadza sa jak nigdy po powrocie z tego bieguna mrozu. Nie uwierzysz ale trzeslam sie jeszcze przez kilka nocy pod puchowa pierzyna tak przemarzlam.
      O tym co robilam w Poludniwej Dakocie napisze w poscie ktory ukarze sie niebawem.
      To co widzialam bylo tak niesamowite i nieziemskie, ze postanowilam to przedstawic w zupelnie nieziemskiej formie.
      Czy sie udalo, czy nie trudno mi ocenic ale sadzac po komentarzach to chyba tak:)
      Bede pisala i zaskocze was jeszcze nie raz:))))

      Usuń
    2. To cudownie! Rozwijaj skrzydła Ataner i zabieraj nas z sobą na podniebne loty Twej wyobraźni i przeżyć. Czekam na interesująco zapowiadajacą sie opowieść z mroźnej Dakoty!
      I serdecznosci wtorkowe zasyłam!:-))

      Usuń
  4. Sliczne ujecia zjawiska 'halo'. Mnie pare lat temu tez udalo sie wejsc w taka sfere i poczuc prawie na sobie wirujace malenkie drobinki zamarznietej wody. Zdjecie wyslalam nawet do lokalnej gazety ale nie opublikowali bo ktos mnie juz ubiegl.
    Uwaga: y-ka-ko-ne, pozdrawiam - A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda sprzyjala takiemu zjawisku, wial silny wiatr i unosil droby pyl sniezny ktory konieczny byl aby powstala taka atomowa kula ykakone.
      A juz myslalam, ze jestem jedyna osoba na swiecie ktora cos podobnego widziala.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Cudnie się czytało. To ja wznoszę teraz wirtualny toast za Twego małoletniego jeszcze bloga- niech rośnie i dożyje wielu, wielu lat.
    Buziaczki, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy szampana ale nie Don Perignon bo jak wiesz Renacie nie dane bylo go sprobowac. Wypilismy za to cala butelke Martini.
      Buziaki:)

      Usuń
  6. Ja też napiję się ale herbaty bom chora i szampanem nie mogę wypić toastu za roczne już blogowanie. Pisz jeszcze wiele, wiele lat . Opowiadanie rewelacja. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoznilas sie o dwa lata bo ja obchodze trzecia rocznice blogowania. Wybaczam ci jednak bo odmlodzilas mnie.
      Jak nie mozesz pic szampana to dostaniesz podwojna porcje tortu abys szybciej wrocila do zdrowia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Lubie filmy, opowiesci science-fiction...moze kiedys stana sie rzeczywistoscia...?
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wlasne oczy widzialam jak science-fiction urzeczywistnilo sie w postaci trzech slonc, szczegolnie niesamowity byl ich wschod co widac na niezbyt wyraznym zdjeciu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. KOCHANI,
    Dziekuje za tak liczne przybycie na urodzinowa impreze, wlasnie wrocilam z pracy i przywiozlam nastepny tort waniliowo- malinowo- truskawkowy.
    Pozwolcie mi chwilke odetchnac, czestujcie sie, za chwilke zajme sie Wami:)

    OdpowiedzUsuń
  9. zmarzlam przy czytaniu, dobrze, ze trafilam w inna sfere klimatyczna, przesylam promyki i buziaki :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamarzniecie ci nie grozi ale tam u ciebie latem mozna upiec sie zywcem. I tak zle i tak niedobrze.
      Ciesze sie, ze jestem cala i zdrowa i ze, koniec zimy juz niebawem.
      Buziaki:)

      Usuń
  10. Wszystkiego naj,naj z okazji blogowych urodzin!!!!
    ▒███▒▒▒▒██
    ▒█▓▓█▒██▓▓▓██▒█▓▓█
    █▓▒▒▓█▓▓▓▓▓▓▓█▓▒▒▓█
    █▓▒▒▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▒▒▓█
    ▒█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓█
    ▒▒█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓█
    ▒▒█▓▓█▓▓▓▓▓▓█▓▓▓█
    ▒▒█▓▓██▓▓▓▓▓██▓▓█
    ▒█▓▓▓▓▒▒█▓█▒▒▓▓▓▓█
    █▓▓▒▒▓▒▒███▒▒▓▒▒▓▓█
    █▓▓▒▒▓▒▒▒█▒▒▒▓▒▒▓▓█
    █▓▓▓▓▓▓▒▒▒▒▒▓▓▓▓▓▓█
    ▒█▓▓▓▓▓▓███▓▓▓▓▓▓█
    ▒▒█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓█
    ▒█▓▓▓▓▒▒▒▒▒▒▒▓▓▓▓█
    █▓▓▓▓▒▒▒▒▒▒▒▒▒▓▓▓▓█
    ▓▓▓█▓▒▒▒▒▒▒▒▒▒▓█▓▓▓█
    ▓▓█▓▒▒▒██▒██▒▒▒▓█▓▓▓██
    ▓█▓▓▒▒█▓▓█▓▓█▒▒▓▓█▓▓▓█
    ▓█▓▒▒▒█▓▓▓▓▓█▒▒▒▓█▓██▓█
    █▓▓▒▒▒▒█▓▓▓█▒▒▒▒▓▓█▓▓▓█
    █▓▓▒▒▒▒▒█▓█▒▒▒▒▒▓▓█▓▓█
    █▓▓▒▒▒▒▒▒█▒▒▒▒▒▒▓▓███
    █▓▓▓▒▒▒▒▒▒▒▒▒▒▒▓▓▓█
    ▒█▓▓▓▒▒▒▒▒▒▒▒▒▓▓▓█
    ▒█▓▓▓▓▒▒▒▒▒▒▒▓▓▓▓█
    ▒▒█▓▓▓▓▓█▓█▓▓▓▓▓█
    ▒▒▒█▓▓▓▓▓█▓▓▓▓▓█

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za przytulanke, bedzie moja maskotka do czwartej rocznicy:)

      Usuń
  11. Powaliłaś mnie, zdjęciami i tekstem. Coś słyszałam, coś widziałam na ten temat ale teraz emocje i wrażenia subiektywne takie gęste i poruszające. Przeczytałam dwa razy i jeszcze wrócę. Teraz idę po szampana, może być igristoje szampanskoje i wypiję za trzylatka i jego Mamę Renatę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widok byl tak wspanialy to i zdjecia wyszly niczego sobie, skromnoscia nie grzesze ale coz przeciez prawdy ukryc sie nie da. Po powrocie do domu dopiero moglam nasycic oko tym widokiem patrzac wlasnie na zdjecia. Tam bylo tak zimno, ze nie myslalam o podziwianiu widokow. Ruski szampan jest zupelnie na miejscu i podstawie swego kielicha aby kropel kilka do niego wpadlo:)))

      Usuń
    2. Nie wiem dlaczego u Ciebie tak zimno. U mnie wczoraj +7 a dziś +3. Więc skąd wzięłaś to -28. Brrr jak tylko sobie pomyślę o takiej temperaturze, to zaraz mam ciarki na plecach i zimno się robi. Opowiadanie superowe, takie s-fiction. Toast wznoszę gorącym latte macchiato za 3 latka twojego bloga i chętnie bym tego torcika dostała. Buziaczki :*

      P.S. A przypomnij mi jak to było, że go otworzyłaś? Bo szperam w swej (nie)pamięci i tak mnie się wydaje, że u Joter byłaś w komentarzach i coś pisałaś, że marzy Ci się blog podróżniczy. Czy dobrze (nie)pamiętam?

      Usuń
    3. Tort jeszcze jest, a szapmana zostala cala skrzynka, wiec zapraszam:)
      A odnosnie temperatuty no coz, tak sie zlozylo, ze mrozy prawie syberyjskie zawitaly do Poludniowej Dakoty.

      Pamiec masz dobra Rinko, owszem u Joanny bylam stalym komentatorem, czy marzyl mi sie blog podrozniczy, raczej nie. Moja przygoda z blogowaniem rozpoczela sie dosc banalnie postanowilam opisac miejsca w ktorych bylam, dla siebie, dla rodziny, znajomych i nieznajomych, spodobala mi sie ta forma przekazu i tak juz bloguje trzeci rok.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. A ja przesyłam tylko same dobre myśli :-) mimo straszliwej, minusowej temperatury, mimo wietrznych, zamarzających przestrzeni. No a tak w ogóle to wszystkiego najpiękniejszego w te 3 - cie urodzinki! Buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, dziekuje bardzo za zyczenia. Ja lubie zime, jak jest mrozno, sniezno i wietrznie ale bez przesady.
      Uwielbiam zime taka jak Ty pokazujesz, dziewicza bez sladu ludzkiej ingerencji. Taka bajkowa a jednoczesnie prawdziwa.
      Buziaki:)

      Usuń
  13. Zdjęcia zapewne nie oddają tego, jak to wygląda na żywo. Co do temperatury to przypomniał mi się taki dowcip:

    Rozmawia facet z Moskwy ze swoim kolegą z Syberii i mówi:
    - Staaaaryyy, ale tam u was musi być zimno!!!
    - Eeee nieeee tak strasznie - mówi kolega - jakieś minus trzydzieści tylko....
    - A w telewizji mówili, że minus 50!
    - Naprawdę? Tak w telewizji mówili?
    - No tak
    - Minus pięćdziesiąt? - z niedowierzaniem pyta ten z Syberii - eeeee ale to chyba na zewnątrz...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdjecia w duzej mierze oddaja to co widzialam. Co moge powiedziec, to to, ze zjawisko zobaczenia trzech slonc, przez chwile przenioslo mnie w inne wymiary przestrzeni kosmicznej. I nie byly to haluny, co widac na wyzej zamieszczonych fotografiach.

    Dowcip, swietny! Stanie sie dowcipem miesiaca. Jako moj:))))

    OdpowiedzUsuń
  15. To ja Ci podrzucam świeżo upieczonych pączków, może szybciej odtajesz!
    Efekty na zdjęciach przepiękne! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za dobre serducho, paczkow nawet duza ilosc przyda sie bo lasuchow wokol mnie jest sporo.
      Widoki byly rzeczywiscie zapierajace dech w piersiach.

      Usuń
  16. Urodziny proszę jeszcze przedłużyć, bo ja dopiero dzisiaj mam czasu chwileńkę, aby tu przyjść. Wybacz!
    Zawsze wiedziałam, że jesteś jedyna i niezwykła, ale i tak zaskoczyłaś mnie tą prześmieszną formułą. Biorę ogromny kubas herbatki z prądem ( bo dzisiaj zimno jak ...) i piję za wiele, wiele albo jeszcze więcej cudownych, dowcipnych podróży z Wami!
    A te zdjęcia, nie do uwierzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na prosbe Jotera niech nikt jeszcze sie do domu nie wybiera!
      Wprost nie moglam inaczej opisac takich widokow. Widzialam wiele filmow fantastycznych albo sci-fi i takiego widoku w zadnym nie widzialam, az strach pomyslec co mozna zobaczyc gdy ma sie oczy otwarte:)

      Usuń
  17. A ja polecam kakao z chilli...wspaniale rozgrzewa...-28...chyba bym tego nie przeżyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy takiego napoju usta me nie zaznaly ale za to rozne pikantne potrawy tak.
      Co do zwalczanie mrozu to jednak goralska herbatka jest moim klasykiem z taka innowacja, ze zamiast spirytusu wlewam rum. Dziala podobnie i lepiej mi smakuje.

      Usuń