czwartek, 28 lutego 2013

Fotograficzna pamięć.

   Porozkładane mapy i atlasy. Dużo kolorowych kartek formatu A4 wyjętych z drukarki i tych mniejszych samoprzylepnych. Mój laptop, dwa tablety, telefon oraz kilka kolorowych długopisów i ołówków. Niewiele wolnego miejsca zostało na sześcioosobowym stole. 
- Mam szatański pomysł. Az boje się o tym myśleć. - Oświadczył p. zanim jeszcze pocałował mnie na dzień dobry. Po donośnym cmoknięciu które wydało mi się trochę „na odwal” p. patrząc na jakąś stronę w jednym ze szczegółowych atlasów wskazał sobie znane miejsce i kontynuował. - Pamiętasz tą skałę o której ci mówiłem? - Nie czekając na moje „tak” lub „nie” wyrzucał z siebie chaotyczne nic dla mnie nie znaczące zdania. 
- Ja nic nie rozumię, jeszcze śpię, poczekaj aż się obudzę. - Nie należę do rannych ptaszków a poranki bez względu na porę roku powinny trwać dwa razy dłużej niż to jest w rzeczywistości. - Daj mi pięc minut. - Rzekłam ziewając jak Smok Wawelski. Minęło pół godziny z okładem i byłam gotowa na przyjecie nowinek od lekko już zniecierpliwionego kartografa, który ciągle przerzucał mapy i coś notował na karteluszkach. - To zacznij od samego początku jestem gotowa. - Zegar wskazywał dziewiątą rano w sobotę i zastanawiałam się ile godzin temu p. wstał aby być tak przytomnym. Siedziałam na krześle obok niego i wpatrywałam się w cudowny bałagan. 
- Pamiętasz Page? Tam niedaleko jest miejsce w które cię zabiorę. 
- Nie chce jechać do Page! Za nic na świecie. - Moje emocje były zrozumiale bo przeżyliśmy tam piekło za dnia i gdyby nie Kanion Antylopy to okolice Page z chęcią wymazałabym z pamięci. 
- Nie do Page ale w tamte okolice na granicę Utah i Arizony. - Na komputerze pokazał mi zdjęcie ilustrujące to co powinniśmy zobaczyć a na dwóch atlasach jednocześnie, wskazywał to miejsce kreśląc palcem kółka. Moja bezgraniczna miłość do stanu Utah złagodziła mój nastrój na tyle, ze propozycja wydawała mi się interesująca. 
- Kiedy mamy jechać? - Dokładne miejsce już mniej mnie interesowało niż termin wyjazdu. 
- Przełom kwietnia i maja więc mamy dwa miesiące na przygotowania. - Dla mnie to mogłoby być nawet w przyszłym tygodniu a dwa miesiące to strasznie odległy termin. 
- Bez problemu. To bardzo mila niespodzianka. - Pochwaliłam pomysł wyrwania się z domu. 
- Teraz usiądź wygodnie bo za chwilę będzie NIESPODZIANKA. - p. odsunął się od stołu i popatrzył na mnie z ukosa. - Pojedziemy tam ciężarówką! - Czekał na mą reakcję ale zaskoczona patrzyłam beznamiętnie. 
- Z kim? - To trochę niedorzeczne jechać ciężarówką w ustronne bezdroża. 
- No z tobą, ty i ja. - Milczałam bo nie bardzo widziałam możliwość realizacji takiego przedsięwzięcia. 
- Opowiedz mi wszystko po kolei bo nie chwytam. - p. szczegółowo i obrazowo przedstawił swój plan. Wynikało, ze już poczynił pewne posunięcia na szachownicy jak to określił i zatrudni się u kolegi w firmie jako kierowca aby dojechać do Denver z ładunkiem. Stamtąd pojedziemy dalej wypożyczonym samochodem osobowym. Bardzo dawno temu p. zrobił zawodowe prawo jazdy i nigdy z niego nie zrezygnował więc teoretycznie możliwość istniała. 
- Potrenuje trochę przez te dwa miesiące i pojedziemy sami osiemnastokolowym zestawem. To będzie prawdziwie amerykańska przygoda. I co? - Zatkało mnie na długą chwile a potem nastąpiła euforia radości. 
- Ludzie jak ja marzyłam aby pojechać wielką ciężarówką w świat. Jesteś kochany. - Cała ospałość minęła w sekundzie i czułam się jakbym dostała skrzydeł. - Co zjesz na śniadanie kochanie?  
- „Cokolwiek” a i tak będzie wspaniale. Uprzątnę zatem w mgnieniu oka. - p. wszystkie kartki zmiął i zgarnął do starej reklamówki a potem upchnął do pojemnika na śmieci. Rzeczywiście uwinął się szybko. 
- Czy nie szkoda ci tych zapisków? 
- Widzisz ja po to robię sobie różne notatki aby je zapamiętać. Mam fotograficzną pamięć i kiedy potrzebuję jakąś informację to przypominam sobie dzisiejszą sytuację i widzę dokładnie co zapisałem ze wszystkimi cyferkami i literkami. W ten sposób nie obciążam pamięci. 
- Dobra, dobra ale ubaw. Fotograficzna pamięć. - Trochę z przekąsem trochę ze śmiechem odpowiedziałam bo wiadomo, ze pamięć zawodzi. Przyznaję jednak, ze p. jest wzrokowcem i powiedział wiele prawdy.

   Minął weekend i nadeszło poniedziałkowe popołudnie.
- Czemu nie odbierasz telefonu? - Zapytałam lekko gniewnie z samego progu. 

- Bo nie dzwonisz. - Otrzymałam brutalną odpowiedz. Jak głupia wydzwaniam od trzydziestu minut jadąc do domu a taki wredny typ robi ze mnie sklerotyczkę. 
- Patrz! - Wyjęłam telefon z torby i pokazałam mu włączony ekran świadczący o połączeniach. Niedowierzanie zniknęło z twarzy p. i z wolna jego licem zaczął władać Mars. Jakiś pobladły lub bardziej posiniały palnął się w czoło otwartą dłonią i po chwili odpowiedział z rezygnacją
- Wyrzuciłem telefon do śmieci w sobotę ze wszystkimi papierzyskami. - Poderwał się aby pobiec do kuchni ale szybko usiadł z rezygnacją na kanapie. W niedziele wieczorem wyrzuciliśmy śmieci a w poniedziałek śmieciarze usunęli weekendowe odpadki. Pokręciłam z niedowierzaniem głową i z politowaniem popatrzyłam na osobnika z fotograficzną pamięcią. p. nie wytrzymał mojego wzroku i z irytacją w głosie dodał.
- Zawsze mówiłem, ze nie powinno się wyrzucać śmieci w niedziel
ę. Nawet pamiętam pomiędzy którymi kartkami leżał.

50 komentarzy:

  1. wyglada, ze moge komentowac co drugi wpis, dobre i to; nie lubie niespodzianek, ale musze wiele sie jeszcze nauczyc jesli chodzi o planowanie podrozy, tylko raz zabralam ze soba zapisany notes z informacjami o stolicy, bardzo przydatne, nawet nie wiem dlaczego zaprzestalam; telefonu jeszcze nie wyrzucilam, ale przylozylam karty kredytowe ksiazkami i caly dzien stracilam na glowkowaniu gdzie zgubilam, dzwonieniu po sklepach i przeszukiwaniu domu :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdy dom ma swa "czarna dziure" ktora polyka nasze najrozniejsze rzeczy i klopotu z poszukiwaniem ich jest co nie miara:)
      Zgubic karty kredytowe to koszmar!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Podróż ciężarówką w Świat... zapowiada się nieźle, ciężarówkę trudno jest zgubić więc chyba dotrzecie ;-) chociaż można zapomnieć gdzie się zaparkowało, hi hi. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiada sie calkiem dobrze ale nie jestem pozbawiona obaw. Tak na wszelki przypadek. Juz sie ciesze na zapas, ze bede blogerka truckerka.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Dzień dobry Ataner! O, jak fajnie macie z tą planowaną podróżą wielka cieżarówka! Ależ przygoda przed Wami! Bedzie duzo nowych przezyc, zdjęć i wyzwań. Widze, ze Twój P. świetnie by się dogadał z moim Cezarym. Mój mąz też uwielbia planowac podróze z mapami i też jest roztargniony i nigdy nie wie, co gdzie włozył. Właśnie przed chwilą szukał okularów...Ale o dziwo, znalazł sam, bez mojej pomocy! Uff!
    Wy z mężem, tak jak i my - wiecznie młodzi, świata ciekawi i w siebie zapatrzeni...
    Uściski serdeczne zasyłam dla dwojga szalonych wędrowców!:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mysle, ze inny maz bylby lepszy ale tylko przez chwile bo nie mam czasu na takie rozmyslania gdyz juz za chwile cos sie dzieje.
      Teraz kazda wolna chwile bede spedzac samotnie bo p. swoje wolne chwile poswieci ciezarowce. Juz ma pierwsze spotkanie z Volvo za soba i nawet mu sie to podoba. Wiecej szczegolow juz w kwietniu/maju gdy rozpoczniemy wyprawe.
      Lekko zdenerwowana i podekscytowana Ataner pozdrawia O i C :)

      Usuń
    2. O i C bardzo dziękują za pozdrowienia i trzymają kciuki byście mieli cudowną, niezapomnianą a przede wszystkim bezpieczna podróż!:-))

      Usuń
  4. Jeśli ma klimę i wygodne hamaki (kojki) to można jechać. Zresztą można spać "na pace".Oby tylko nie zakopał Was gdzieś na jakimś bezdrożu, bo go nie wypchniesz z piachu.
    To będą ciekawe opowieści, już na nie czekam.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka ciezarowka pojedziemy do Denver w Kolorado a dalej w nieznane pojedziemy wypozyczonym autem osobowym. Tam gdzie chcemy jechac i dojechac ciezarowka sie nie zmiesci.
      Klimatyzacja jest w kazdym pojezdzie na wyposazeniu fabrycznym wiec o upaly w srodku kabiny nie musze sie martwic. A co bedzie dalej? Nikt nie wie!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Noooo, zapowiada sie niezle! Juz zaczynam Ci powoli zazdroscic tej truckowej przygody. Co ja sie filmow naogladalam o amerykanskich kierowcach ciezarowek w ich wspanialych ogromnych maszynach. Ach, choc raz przejechac sie po bezkresach prerii, poprzygladac sie dzikim mustangom i bizonom, odpierac ataki czerwonoskorych...
    Cos sie za bardzo rozmarzylam chyba.
    A telefonu szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pal licho telefon, p. juz wymyslil cos zastepczego zamiast telefonu i nawet dziala. Internet to najwiekszy przyjaciel czlowieka zaraz po kobiecie jak to mawia p. (Pewnie dlatego, ze internet nie pierze skarpetek.)
      Na biezaco bede zdawala relacje ale dopiero jak juz rusze 40 ton zelastwa na osiemnastu kolach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Biedny telefon :-)
    Fajnie mieć takiego kartografa :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta sytuacja (wyrzucenie telefonu) przyczynila sie do zaoszczedzenia kilku dolarow miesiecznie co z zadowoleniem przyjelismy oboje.
      Sprzetu do kupienia jest tyle, ze az glowa boli wiec trzeba sie otrzasnac z marazmu placenia za cos czego w rzeczywistosci nie wykorzystujesz.
      Kartograf rzeczywiscie przyklada sie do rozpoznania trasy i przygotowania ciekawostek oczekiwajacych nas po drodze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Jedzcie,jedzcie ,fajnie sie takim bydleciem jedzie,mialam raz okazje do SC,wiadomo ze bylam tylko pasazerem ale przygoda fajna:)
    Pamiec mam dobra,ale krotka;)
    A telefon to chetnie sama bym wywalila Pieknemu zwlaszcza w weekend.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klamka zapadla i juz nie mamy odwrotu. Z reszta nie chcemy zrezygnowac z takiej okazji. Juz dluza mi sie dni do wyjazdu.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Nie kazdy ma okazje podrozowac ciezarowka... Tylko, jak Twoj p. zgubi gdzies po drodze...ciezarowke? /smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze myslalam, ze amerykanskie podrozowanie nieodzownie kojarzy sie z tysiacem mil dziennie przemierzanych przez konwoje lamiace wszystkie zakazy i nakazy.
      Jak to wyglada w rzeczywistosci opisze z wielka przyjemnoscia.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Ahoj przygodo, ale będzie się działo a my będziemy śledzić Waszą trasę i trzymać kciuki. Ja już trzymam za przygotowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przygotowane bo sprzet turystyczny lezy jak zwykle na swoim miejscu.
      Co bedzie dalej tego juz nikt nie wie.
      Pozdrowienia:)

      Usuń
  10. Renatko to przykro mi z powodu tego telefonu. Może zadzwońcie do firmy, która wyrzuca śmieci. Może można go odzyskać. Nigdy nie jechałam taką wielką ciężarówką jakimi jeżdżą po amerykańskich drogach. Jeździłam różnymi, trochę mniejszymi pewnie, a to za sprawą mojego śp. brata. On uwielbiał te ciężarówy, i miał tam spanie, koce i wszystko co potrzebne w trasie. Niestety zbyt rzadko jeździłam z nim, a szkoda. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wolno zalowac materialnych rzeczy bo spokojnie mozna bez nich zyc i co najwazniejsze spokojniej. Co przezylam opowiem.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Najbardziej mi sie podoba twoj opis od slow: ..a co dalej nikt nie wie! I tak ma byc, bo jakby bylo wiadomo, to po co jechac? Gratuluje pomyslu, az trudno czekac , bo ciekawscć meczy. Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To juz wiesz jak ja sie czuje. Patrze w kalendarz i dni wcale nie mijaja. Ciagna sie jak makaron wymieszany z serem mozzarela. Chodze po domu jak wsciekla erynia i nie daj Boze aby ktos sie ze mna nie zgodzil. Ktos wczesniej wymyslil maszyne czasu aby cofnac sie do odleglych czasow w przeszlosc ale czemu nie w przyszlosc.
      Uspokoje sie w dzien wyjazdu!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Potrafisz wzbudzić emocje i za to Cię podziwiam. Jestem ciekawa co dalej się będzie działo :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczerwienilam sie, dzieki Gigo:) A emocje, to specjalnosc mojega meza i ciagle mi ich dostarcza i czasami mam ich az nadto wiec z checia podziele sie z wami jak juz osiagna zenit:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że piszesz zajmująco.
    Ale jak tak dalej pójdzie, to przydałby się videoblog, bo mi zapachniało road movie: "Konwój", "Smokie and the Bandit" (choć bardziej od Burta Reynoldsa podobał mi się Pontiac Trans Am). A podróż osiemnastokołowcem... Marzenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram sie opisac ta nadchodzaca przygode jak zwykle tak dobrze jak bede umiala i wiele zalezy od fantazji czytajacego co zobaczy oczami wyobrazni.
      Czar krecenia ruchomych obrazow dawno mi minal i pozostane przy zdjeciach ktore rowniez niosa duzo ekspresji.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Również bardziej cenię zdjęcia. Filmów na ogół nie ma potem kiedy oglądać, a zamęczanie nimi znajomych też nie jest najlepszym pomysłem.

      Usuń
    3. Ja nie umie krecic filmow, za szybko ruszam obiektywem i nie "tne" tak czesto aby film byl ciekawy. Poza tym to kamerzysta powinien poswiecic duzo czasu na przylozenie sie do ujec wiec w erze "cyfrowek" robimy tysiac zdjec zamiast nudnego filmu.

      Usuń
  14. ja też mam fotograficzną pamięć :))) telefonu co prawda jeszcze nie wyrzuciłam, ale zdarza mi się go zgubić, a wtedy pamięć nie pomaga, bo skoro nie widziałam jak gubiłam :DDDDD

    Czuję respekt przed ciężarówkami, jadąc autem, omijam je jak mogę :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie natura obdarowala zwykla pamiecia i jak nie zabiore kartki z zakupami do sklepu to robie zupelnie abstrakcyjne zakupy ale telefonu strzege jak oka w glowie.
      Ciezarowki powinny miec swoje drogi aby nie mieszac sie z osobowymi bo wiadomo, ze przy bliskim spotkaniu ciezarowa wygrywa. Ja tez nie czuje sie bezpiecznie gdy siedzac w swoim nie tak malym aucie mam glowe na wysokosci opony mijanej ciezarowki. Respekt i podziw, ze takim kolosem mozna jechac rowno i nie wypasc z drogi. Do konca nie ufam kierowcom i za twoim przykladem omijam je szerokim lukiem:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  15. :)Podziwiam p. po wielu latach abstynencji w prowadzeniu tak dużego samochodu wybiera się w trasę.Ma fantazję ja odradzam. Kciuki jednak ściskam i czekam na relacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo uparte stworzenie domowe ktore nie odpusci jak wbije sobie cos do glowy. Tutaj akurat ma moje poparcie bo chce przezyc kawalek nieznanego zycia i bede wspierala go w chwilach slabosci. Ponoc najgorsze jest cofanie takim koszmarnie dlugim zestawem ale juz wiem, ze bede wykorzystana jako pomocnik. Skora cierpnie mi na sama mysl, ze mam byc odpowiedzialna za swoj kawalek pracy:)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  16. Ojejku! będziecie gnać autostradą do słońca, tysiące mil, Ty rozpleciesz warkocz, a pęd rozczesze włosy ... przesadziłam? tak to sobie wyobrażam; i żeby klakson był taki jak na filmie, i wymalowana była w orły, żubry albo coś takiego; powodzenia na niezapomnianej wyprawie, Ataner, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ladnie to wyglada na filmach a w rzeczywistosci to ta ciezarowka ktora pojedziemy nawet nie ma traby ryczacej setka decybeli tylko glosny klakson. Co do wspanialej grafiki na kabinach to juz niewiele zostalo z tych pomalowanych z fantazja ale jak cos upoluje na trasie to oczywiscie uwiecznie takie cacko.
      Moze sie zdarzyc, ze powieje nuda gdy ruszymy w trase ale badzmy dobrej mysli, ze nie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  17. Masz Ty chłopa z Fantazją! No, no, no! Nie sposób się z takim nudzić! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan i jego realizacja to dwie czasami rozgaleziajace sie drogi i zamierzenia nie sa realizowane. Na razie wszystko idzie po naszej mysli. Trzymaj kciuki!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  18. Pozwoliłam sobie poczytać,mam nadzieję że nie masz nic przeciwko.
    Wspaniale piszesz,ciekawie i z humorem.
    Jak widać pamięć fotograficzna nie zawsze pomaga:)
    Skoro takie rzeczy wyprawiacie przed podróżą,wyobrażam sobie co będzie się działo potem.
    Fajnie realizować marzenia i dobrze że są,pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. My patrzymy na swiat z "przyrozeniem oka" i to w naszym przypadku dziala. A co bedzie dalej zobaczymy, najwazniejsze aby miec wlasciwe spojrzenie, dystans do pewnych spraw :)
    Nas zycie bawi, czerpiemy z niego lopatami i lapami poki sie da:)
    I efektem tego jest moj blog. Ani nie przeslodzony, ani nie przesolony pokazuje wam Ameryke tak jak ja widze.
    Pozdrawiam:)


    OdpowiedzUsuń
  20. No proszę! Ciężarówką przez Stany - sam dojazd do Denver to już niezła przygoda. A co dopiero dalej?

    Mam podobnie z tą fotograficzną pamięcią. Zapisuję na kartce listę zakupów i w sklepie okazuje się, że nie mam karteczki. Jak czegoś zapomnę, to muszę drugi raz ganiać, więc bazując na pamięci kupuje wszystko, czasem dokładając jedynie coś, co było zapisane... na poprzedniej karteczce i już kupione.

    Oglądam sobie na YouTubie małżeństwo idące teraz na camino w Hiszpanii z malutkim dzieckiem (zimno!) i robiącym codziennie kilkuminutowe relacje w formie videobloga. Byłem na tej trasie pół roku temu i pamiętam każdy budynek, pojawiający się na filmiku. To też taka fotograficzna pamięć. Jakbyś miała ochotę to zerknij http://www.youtube.com/watch?v=h0SrDtkFPmg

    Gadają po ludzku. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze bedzie to niezapomniana przygoda. Lubimy wyzwania, marzy nam sie jeszcze taka dluzsza podroz na motorach, ale to juz chyba w nastepnym zyciu:)
      Z ta fotograficzna pamiecia, to roznie bywa. Ponoc wy faceci jestescie wzrokowcami i cos w tym jest. Z lista zakupowa moj p. ma podobnie.

      Dzieki za link, tylko podziwiac takich ludzi z wielka przyjemnoscia bede ich podgladala. Odwazni! A ich dzidziol uroczy.
      Jeli dobrze pamietam, to Ty swoja podroz przebyles na rowerze, szkoda ze nie opisales jej na blogu:(

      Gadaja ok. :)))

      Usuń
    2. Nie na rowerze tylko na pieszo, nie jedną - a jedną z Polski do Rzymu a drugą z Barcelony do Santiago i opisuję sukcesywnie tę pierwszą (na razie) na drugim blogu. :-)))

      Usuń
    3. Bylam bardzo blisko bo cos z "nogami" chodzilo mi po glowie ale nie chcialam przesadzac, ze na piechote. :)

      Usuń
  21. Wspaniałe plany...dla mnie planowanie podróży, to prawie taka sama frajda jak podróż:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze planowanie nie przebiega do konca bo nie jestemy w stanie i nie chcemy miec wszystkiego zaplanowanego. Zawsze na biezaco cos nowego wyskoczy i kazda niespodzianka jest mile widziana.
      Podrawiam:)

      Usuń
  22. Swietnie, a wracac tez bedziecie taka ciezarowa?
    No z nudy to ty chyba nie umrzesz przy takim malzonku :)
    A jaka przewidujecie pogode na trasie w tym okresie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trase do i z Denver pokonamy ciezarowka.
      Wybralismy poczatek maja bo jeszcze nie bedzie upalow. Drugim powodem jest to, ze w wakacje planujemy wypad w sam srodek gadziego matecznika bo chce poglaskac malego aligatora.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  23. Ach, jakże ja bym chciała, by mój ukochany zaskakiwał mnie takimi podróżniczymi, może nieco szalonymi pomysłami! Uwielbiam podróże, ale niestety przeważnie jest tak, że to ja jestem motorem - to głównie ja wymyślam, gdzie jedziemy, kiedy jedziemy, to ja mobilizuję Połówka [choć on podróżować również lubi].

    Super się zapowiada ten Wasz pomysł, chciałabym coś takiego przeżyć. Kiedyś podróżowałam po Polsce samochodem ciężarowym i miło wspominam ten okres.

    Pozdrawiam serdecznie z lekko deszczowej wyspy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przygoda z komorka swietna, fajnie napisalas :)

    No i ciekawa jestem jakie wrazenie z takiej wyprawy beda, ciezarkowka przez stany, fiu fiu... pewnie fantastyczne, a jakie zdjecia beda!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń