czwartek, 25 listopada 2010

325 stopni Fahrenheita.

Chaos w kuchni to ja. 
Bardzo rzadko mogę powtórzyć danie z dnia poprzedniego i nawet nie staram się zapamiętać proporcji. Działam na wyczucie i jakoś to wszystko co upichcę jest akceptowane przez jeszcze żyjących domowników.
Jak wspomniałam wcześniej indor już był gotowy do pieczenia. Wszystko działo się dzień przed Thanksgiving i gotowe danie musiało poczekać w lodowce na swoje piec godzin. 
Dzisiaj obrałam słodkie ziemniaki
i pomieszałam je z rodzynkami, ananasem z puszki (bez soku,
który zostanie wykorzystany do drinka dla p.), 
ptasim mleczkiem bez smaku (tutejsze marshmellow) i nieodzownym miodem. 
Spodziewam się wymiotnej reakcji czytelników z Polski ale zapewniam, ze da się to zjeść z wielka przyjemnością.
Awaria!
Przy rozcinaniu worka caly sok z indyka wylal się nie tylko na drzwi kuchenki ale również na podłogę. 
Jak to w życiu bywa raz na wozie raz pod wozem.

18 komentarzy:

  1. Przypuszczam ze gdy sie wylalo to zaklelas ale uwierz mi ze nawet juz jutro bedziesz wspominac ze smiechem i jeszcze chwalic sie fotkami! A indyk wyglada wspaniale i glowe dam ze byl pyszny! (moj tez)
    Z pozdrowieniami - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj, ostatni raz piekłam całego indyka ze dwadzieścia lat temu. Teraz bazuję na samych biustach z indyka lub udzcach. Indyk to takie śmieszne mięso, któremu pasuje przyprawianie na słodko.Ataner, awarie kuchenne to normalka. Ostatnio nastawiłam na gaz krupnik,a sama zajęłam się porządkowaniem swoich "przydasiów" w pokoju. Efekt- wykipiało, a ja miałam szorowanie kuchenki i tylko 2 talerze zupy zamiast planowanych 4. A Twoje dzieło indycze wygląda naprawdę wielce apetycznie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A to dopiero się rozsmakowałam w twoich zdjęciach. Tylko ciągle się zastanawiam czym nadziałaś tego potwora? Jakoś nie mogę się połapać, chyba za dużo informacji na raz. Pytam się bo nigdy nie piekłam indyka a nawet kurczaka w całości, więc jestem w tej sprawie zielona. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Już załapałam, bułka sucha z przyprawami i mięso mielone, no i masełko. Aż mi ślinka leci, muszę spróbować upiec. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to w życiu bywa .Jeszcze teraz ślinka mi cieknie.
    Twoja obecność sprawiła, że Dzień
    Naszej Rocznicy Ślubu był jeszcze piękniejszy. Serdecznie dziękujemy, że byłaś
    z nami w tym wyjątkowym dniu.Jaga

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie wygląda, wcale nie wywołam reakcji wymiotnej, wylać ten tłuszcz/sok z kuraka i już :)
    Mniam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. a pisała ewa wyżej handbikerka
    ja dziś zjem surówkę z kurakiem , ale pierś jeno :)

    OdpowiedzUsuń
  8. dopiero dotarlam do kompa od srodowego przedpoludnia. U nas zamiast indyka kaczka i chaos to on, uzywa wszystkich naczyn i sztuccy, ze po uczcie nie miesza sie w zmywarce, musze jeszcze myc recznie caly zlew garow. Ale zawsze to lepsze niz moja proba upieczenia pierwszego tutaj indyka, ktora zakonczyla sie zaczadzeniem mieszkania i przepaleniem podlogi w kuchni :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  9. Serpentyno - niby robie ta samo a co roku indyk smakuje inaczej. W pierwszej chwili faktycznie bylam wsciekla ale juz za chwile emecje opadly. Jeszcze przd swietami czeka nas mini remont wiec wylany tluszcz na padloge uznalismy za mala szkode. Mieszkanie jest dla nas a nie my dla niego. Serpentynko, wszystkiego najlepszego zyczy, Ataner.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anabell - niesty nie moge ci przyznac palmy pierwszenstawa jesli chodzi o zniszczenia kuchenne. Jak do tej pory moja tesciwa jest niepokonana liderka. Jest mistrzynia w paleniu czajnikow, ktorych tylko w moim domu ma na sumieniu dziewiec , wiecej jej sie nie uda bo ostatnio zakupilam elektryczny z termostatem.
    Indyk jest prosty w przygotowaniu i jest czesta potarwa na naszym stole. Pozdrawia cie lekko przezarta Ataner.

    OdpowiedzUsuń
  11. Rinko - moja droga, nie tylko ty nie mozesz sie polapac w moich przepisach. Rownie czesto sama tego nie kontroluje ijestem zaskoczona efektem koncowym moich kulinarnych wyczynow. Przepisu z danego dnia nie jestem w stanie powtorzyc po raz kolejny. Za kazdym razem wychodzi inaczej ale jeszcze nikt buntu w domu nie podniosl. Zycze udanych eksperymentow w kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jago - jak nawiecej tak wspanialych rocznic zyczy Wam, Ataner.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ewo - wiesz co najlepsze :)
    I tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  14. Artdeco - przeczytaj moja odpowiedz na komentarz do Anabell. Wszystko odszczekuje! Ty teraz dla mnie jestes numer jeden. Gdyby Ci wpadlo na mysl jeszcze cokolwiek piec to lepiej wpadnijcie do mnie. Ja czynie mniejsze znisty.
    Kaczka mnie zantrygowalas?! Poprosze o przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie znam dokladnego przepisu -to tajemnica jesli chodzi o proporcje, ale poniewaz sluze jako podajaca przyrzady i przyprawy widzialam ze najpierw posiekal pol kilo roznych chili, usmazyl na masle i tym wypelnil wnetrze kaczki,dodaje zielona pietruszke i polowki cytryny, nacieral cala pikantnymi przyprawami ale mieszanke robi jak mnie nie ma w kuchni wiec nie wiem dokladnie, piecze 2 godz, przekreca co 40 min i pedzluje mieszanka - klonowy syrop i tluszcz z blachy. Mieso troche szczypiace w jezyk, ale smaczne. Dziekuje za laury, ostatnio tylko parze sobie dlonie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Artdeco - ponoc chlop ma dwa jaja ale widze, ze ty masz przynajmniej piec, jestes super babka! Kocham takie podejscie do zycia. Zauroczona Ataner zyczy ci 100 lat w kuchni!

    OdpowiedzUsuń
  17. Atanerku, ja bedac najwiekszym lakomczuchem wsrod Twoich czytelnikow, juz przy poprzednim tekscie zjadlam w wyobrazni wielka czesc upieczonego przez Ciebie indyka. W tej sytuacji nie dotyczy mnie rozlany sos, ani inne banalne sprawy. Od lat slysze o patatach, czyli slodkich ziemniakach, ale nigdy ich nie sprobowalam. Musze to nadrobic.
    Usciski

    OdpowiedzUsuń
  18. Joasiu, ja na poczatku jezylam sie jak jezozwierz, ale warto sprobowac smakuja wysmienicie. Poza tym sa bardzo zdrowe. Polecam! Im slodsze tym lepsze i swietnie pasuja do pieczystego :)

    OdpowiedzUsuń