środa, 17 listopada 2010

Światłowody z wody.

Decyzja zapadła w ostatniej sekundzie. Jechaliśmy akurat lewym pasem autostrady gdy zauważyliśmy napis informujący, ze "Multnomah Falls zjazd na lewo".  W planach mamy najwyższy wodospad w USA w Yosemite Park i jakieś pomniejsze atrakcje związane z nimi nie powinny nas rozpraszać.
Z parkingu widoczny z daleka wodospad nie powalał na kolana. Długo by się zastanawiać czy lepiej zachwycać się od razu tym wodospadem czy poczekać kilka dni na rekordzistę w Północnej Ameryce. Widoczna stróżka wody nie była zbyt zachwycająca i p. chciał poprzestać na tym widoku i pędzić dalej. Gdybym uległa namowom "pędziwiatra" do dziś pluła bym sobie w brodę, ze go posłuchałam. Do wodospadu było tylko 500 metrów i nie widziałam problemu z podejściem w jego bezpośrednie sąsiedztwo. Taka okazja rzadko się zdarza aby prawie z auta można było oglądać super widoki. W pobliżu leniwie kapiącej wody było ludzi bez liku i wcale się nie dziwie bo było na co popatrzeć. 
- Ciemno tu jak w ... 
- Proszę cie abyś nie psuł nastroju. Co ci szkodzi popatrzeć z bliska. Skoro są ludzie to może jest i na co popatrzeć. - Szlam przodem pełna optymizmu. Idący za mną p. coś tam mruczał, ze za ciemno, ze wszystko w cieniu i zdjęcia wyjdą do niczego. Wcale się tym nie przejmowałam bo obecna technologia zdjęć pozwala na takie ustawienia, ze zawsze coś wyjdzie, może nie najlepiej ale pamiątka pozostanie. Stanęłam jak zauroczona szesnastka na widok swego księcia z bajki. Zamiast księcia zobaczyłam taki oto widok, który podobał się nie tylko mnie bo większość ludzi stała tutaj z lekko rozchylonymi ustami. 
Odwróciłam się i uśmiechnięte oczy p. powiedziały więcej niż słowa. Oczywiste było, ze podobało mu się. Do jego wcześniejszego utyskiwania nie chciałam powracać bo nie było sensu. 
Dwustopniowy wodospad tworzył delikatna mgiełkę w powietrzu dzięki której na skalach po obydwu jego stronach rosły mchy, paprocie i roślinki o kolorze spotykanym tylko w profesjonalnych szklarniach. Male nasłonecznienie tego miejsca sprzyjało rozwojowi wielu gatunków roślin. Porastały one nie tylko skały ale i pobliskie drzewa. 
Zupełnie jak rainforest gdzie roślinność jest wszędzie i nawet tam gdzie się jej nie spodziewasz. Nie obyło się bez cyrku z trójnogim statywem do aparatu fotograficznego. Pomimo tłoku na wąskich ścieżkach prowadzących po obydwu stronach wodospadu p. ustawiał statyw i skutecznie tamował ruch wędrujących turystów. Nieświadomi tego, ze napotkają największą przeszkodę dnia, większość tu spędzanego czasu patrzyli pod nogi aby nie potknąć się na kamienistym podłożu i wodospad a nie na nas. Nie obyło się bez zderzeń i przeprosin. Ludzie wpadali na p. a on niewzruszony grał profesjonalistę i zadowolony uśmiechał się gdy był przepraszany przez tych, którzy weszli mu w kadr.
Poprosił mnie abym pozowała do zdjęć i zrobił sesje a la modelka w plenerze. To nie był dobry pomysł bo nie miał czasu na rozłożenie statywu i zupełnie niepotrzebnie robił zamieszanie. Byłam zbyt spięta widząc grupki ludzi oczekujących aż skończymy ujecie. Nasz aparat robi chyba z pięćdziesiąt zdjęć bez przerwy przy naciśnięciu spustu migawki i jedno ujecie trwało wieczność, przynajmniej tak mi się wydawało. 
- Skończ z tym proszę bo ja już nie chce zdjęć. - Nie mogłam się wyluzować widząc drepczących w miejscu i bardzo uprzejmych zwiedzających. 
- To jest magiczne miejsce. - Powiedział p. - Spójrz jak ciemno jest tutaj, ani jednego promyka słońca. - Rozejrzałam się dookoła i pomimo tego, ze byliśmy w cieniu, bo słońce ukryło się za górą z której spływała woda, to było jakoś wesoło i świetliście. 
Wąskie wgłębienie w skale gdzie był wodospad rozświetlane było przez słońce ukryte w wodzie. Na samej gorze skały słońce topiło się w wodzie wodospadu i razem z nim spadało w dol prosto do naszych stóp.
Teraz już wiem co to są światłowody.

20 komentarzy:

  1. takie spontaniczne zmiany planow okazuja sie czesto najmilsze :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  2. artdeco - w sekrecie Ci powiem, ze to byl jedyny wodospad jaki widzielismy w czasie tych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnóstwo takich światłowodów jest gdy się jedzie do Włoch .Nie wiedziałam że to światłowody ale teraz to już wiemPozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny. A jednak kobiety wiedzą lepiej co zobaczyć, po prostu mają intuicję. A zdjęcie światłowodowe- bajeczne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jagusiu - nie we wszystkich wodospadach tak ladnie zalamuje sie swiatlo. Jezeli te w Italii wszystkie tak bajecznie sie skrza to jest super.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anabell - i tym razem kobieca intuicja wygrala z chlopskim rozumem. U nas jest 50/50 w wygranych potyczkach ale milo mi, ze mam w Tobie poparcie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję jednak, że dałaś się sfotografować na tle tego cudu przyrody. Ja bym nie odpuściła, choćby cała chmara ludzi czekała! :-)))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Fusillko - mam zdjecia a jakze tylko nie nadaja sie do publikowania na internecie. Nie chce robic konkurencji tym najlepszym modelkom na swiecie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "pomniejsze atrakcje" - no wiesz co! A potem się dziwisz, że Oregon zemścił się pogodą nad oceanem...

    OdpowiedzUsuń
  10. Motylku - a skad moglam widziec, ze napotkam takie cudo jak Multnomah Falls na swojej drodze. Jak dowiesz sie pozniej byla to perelka wodospadowa w czasie wakacji.
    Podobala nam sie bardzo ta wodokapka. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej jak pieknie tam... takiego wielkiego wodospadu w zyciu nie widzialam, chociaz w Alpach tez sa niezle!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wildrose - przez to, ze Ameryka jest na drugim kontynencie to jak wiadomo wszystko tu inne i duze. Tutejszy maly samochod w Polsce okreslany jest jako limuzyna dla prezesa wiec juz sama nie wiem czy ten wodospad jest duzy czy nie. Najbezpieczniej powiedziec/napisac, ze jest urokliwy i okazaly.
    Jakos sie wykrecilam od jednoznacznego okreslenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja nie wiedzialam ze to zjawisko zwie sie swiatlowody. Pieknie go uchwycilas na fotografii. Duzo pozdrowien od Serpentyny.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękny! Faktycznie niespodzianka!

    Pierwsze zdjęcie zdecydowanie nie zapowiadało atrakcji taakiego kalibru ;) I ten mostek... Żal mi, że nie widziałam tego wodospadu na własne oczy.

    Największy irlandzki wodospad nie jest niestety tak malowniczy choć usytuowany w równie ładnym środowisku. A tak na marginesie - abyś mogła go sobie wyobrazić - dodam, że jest on mniejszy niż pierwsza część Multnomah Falls.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Coś pięknego. Uwielbiam wodospady i mam sporo tapet na komputerze właśnie z udziałem wodospadów. Ale zobaczyć to na własne oczy, to coś niepojętego. Chyba by mi dech zaparło z wrażenia. Przepiękne zdjęcia. Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  16. Serpentynko - dziekuje za mile slowa, zdjecia wyszly dobrze tylko przez przypadek :)
    Zycze milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  17. Taito - nas ten wodospoad rowniez zaskoczyl. Zaskoczyl nas swoim urokiem i dlugo go nie zapomnimy. Pozdarawiamy serdecznie z zimnego Chicago.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rineczko - ukryta potega wodospadow jest w stanie zniewolic dusze wrazliwej osoby na zawsze.
    Pozdrawiam serdecznie, Basiu:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zostaje na tej stronie na zawsze! To co tutaj pokazaliscie to chyba migawki z raju, -tak ja go sobie wyobrazam.
    Te efekty wodne, az nie do uwierzenia. A wokol wszystko pod wplywem wilgoci pecznieje! I nie mam tu nic zbereznego na mysli!
    Nie umiem sobie tylko wyobrazic do kompletu zapachow, dzwiekow i calej reszty gry zmieniajacego sie swiatla i wody.
    I znowu dochodze do wniosku: RAJ!

    OdpowiedzUsuń
  20. Joterku - Ty jako rajska dziewczyna od razu wyczulas rajskie klimaty:) Buziaczki.

    OdpowiedzUsuń