poniedziałek, 14 lutego 2011

Crater Lake

Dzisiaj wyruszamy na całodniowy wypad w góry. Jedziemy na spotkanie jedynego miejsca w USA, jeziora w kraterze wulkanu. Nie miałam nic przeciwko pobudce wcześnie rano bo nadchodzące atrakcje i tak nie pozwalały mi spać spokojnie. Obudziłam się dużo wcześniej niż p. ale dla zasady dosypiałam na silę. Długo nie poleżałam sobie bo zdyscyplinowany towarzysz podróży wstał po sekundzie gdy alarm oznajmił czas kolejnej przygody. Grzecznie wyszłam z namiotu gdy usłyszałam szumiący palnik maszynki gazowej.
Kawa będzie gotowa za chwilę więc już można przywitać mglisty i zimny poranek.
Przetarłam oczy bardziej ze zdumienia niż z zaspania bo nasza sąsiadka w stroju zimowym już chyba od dawna "kręciła" haczyki dla swojego męża. Już teraz wiem, i jestem święcie przekonana, ze nie jestem ideałem zony.
Na wpół świadoma otoczenia wdałam się w rozmowę z sąsiadką. Jak zwykle rozpoczęłam od zwyczajowego "Hi", które okazało się tym ziarnem, które porusza śmiercionośną lawinę. Nie zrozumiałam nic oprócz jednego pytania. Sąsiadka, nie przerywając pracy wskazała na p. upychającego do naszego auta niezrozumiale jeszcze dla mnie przedmioty, zapytała dokąd jedziemy.
Ja ciągle jeszcze rozmarzona o ciepłym śpiworze i niezdolna do normalnych reakcji nie byłam w stanie odpowiedzieć ale moja podświadomość już działała i padła prosta, jednoznaczna odpowiedz.
- Crater Lake. - Kobieta nie wypuszczając z rak przedmiotów, które w nich trzymała, oparła ręce na stole.
- O, to cudowne miejsce. - Wzniosła wzrok ku niewidocznym gwiazdom o tej porze doby i zamilkła. Kocham podróżować we dwójkę z kimś takim jak p., właśnie podał mi kolejna kawę tak gorącą, ze kubek parzył dłonie.
- To jest miejsce w, którym zobaczysz prawdziwy błękit. Jak nie zobaczysz Crater Lake to nic nie wiesz jak wygląda niebieski kolor. Szczęśliwej drogi. - Widocznie nie czekala na odpowiedź bo zajęła się swoja mozolna praca. Jako dobrze wychowana podziękowałam jej, tak zupełnie ad hoc.
Było dość chłodno ale dramaturgię dnia uzmysłowiłam sobie po dwóch godzinach gdy zobaczyłam temperaturę panującą na zewnątrz, na zegarach auta. W miarę wspinania się na piętrzące się przed nami góry temperatura spadała i po uiszczeniu opłaty za wstęp na teren parku narodowego było już 2C.
Szkoda, ze nie poślubiłam czarodzieja mogącego rozproszyć gęstniejącą mglę. Nasze rozmowy skończyły się wraz z pojawieniem się braku jakiejkolwiek widoczności. Jechaliśmy pół godziny w krainie wyobraźni, nic nie było widać dookoła i tylko nasze wesołe usposobienie rysowało kolorowe krajobrazy. Gdy tylko wyobraziłam sobie jak przebijamy się ponad mglista chmurę na szybie auta zaczął osiadać śnieg.
Prysły złudzenia i rzeczywistość przemówiła faktami do jeszcze bujającego w obłokach rozumu, dojechaliśmy na skraj krateru. Przed nami powinien roztoczyć się niezapomniany do końca żywota lazur toni zamkniętej w wulkanie.
Gdyby ktoś nie wierzył to właśnie prężę się skulona w padającym śniegu będąc na wakacjach. Latem, w sierpniu w Oregonie. Zero stopni Celsjusza dopełniło tragedii i niepowodzenia naszej wyprawy.
Byłam i nie widziałam tego co chciałam zobaczyć ale życie toczy się dalej i nie mogę do niego mieć pretensji bo i tak okazało wiele łask, których mogłam doświadczyć przez cale moje zycie od swych narodzin.

38 komentarzy:

  1. Błędnie myślisz, jesli idzie o to, że niby nie jesteś idelaną żoną. Wręcz przeciwnie, jesteś idealną żoną! Mało która umie tak męża ustawić, żeby pewne rzeczy robił sobie sam i jeszcze żonę wyręczał :DDDD

    Następnym razem będzie cudny lazur nieba.
    Ostatnio jak wchodzilismy na wydmę Czołpińską, było łądnie. Jak bylismy w połowie wydmy to lało (piach się lepił do butów niemiłośiernie - straszna jest pustynia gdy leje :DD), a jak wchodziliśmy na latarnię, po 10 za wejście, to oddalonego o 100 metrów Bałtyku nie było widać. Zdjęcia robiliśy na czuja :DDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam.
    Przypadkiem zajrzalem i przeczytałem.Byłem, widziałem lazur i w życiu tak nie zmarzłem jak nad tym stawem. A lato było. :)
    Niedaleczko Lava Butte jak mi się wydaje.
    Też warte zajrzenia. Szczególne wrażenie robią jaskinie po gorącej lawie.
    Pozwolę sobie zajrzeć od czasu do czasu.
    Jacek.

    OdpowiedzUsuń
  3. No i się pomieszało :(. Aż musiałem zajrzeć do archiwum :)
    Lava Butte to szczyt wulkanu do zwiedzania niedaleko Bend. Też wrażenie robi. Szczególnie widok ze szczytu - kilometry lawy wkoło porośnięte tylko skarlałymi krzewikami. Tysiące lat i nic nie rośnie. Dopiero jak się lawa kończy las się zaczyna. A jaskinie wulkaniczne trochę dalej. Craters of the moon. Idaho.
    Pozdrawiam i będę zaglądał. Może coś znajomego (albo i nie :) znajdę :)
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  4. niesamowite; musze zmienic podejscie do zwiedzania, my tylko do muzeum lub filharmonii, a tyle pieknych okolic nie zauwazamy. Takiego zimna w lecie nie przezylam, ale w Polnocnej Dakocie niezle przemoklismy :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie szkodzi, Ataner - moze nastepnym razem pogoda bedzie wspolpracowac. Ach, ten Oregon, ktory zawsze chcialam zwiedzic i nie udalo mi sie...Z usciskami - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  6. Ty się ciesz, że nie jesteś idealna. Z kimś przewidywalnym i nudnym, Twój P. nie wytrzymałby ani sekundy! :-))))
    Czyli co? Czeka Was powtórka z rozrywki?
    Pozdrawiam walentynkowo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ataner nic straconego, przecież zawsze możecie tam wrócić. Widok pewnie musi być przepiękny, więc nie ma co lamentować, tylko pojechać tam jeszcze raz. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  8. To zupełnie jak moja wycieczka na szczyt Tatrzańskiej Łomnicy.Wpierw kilka podejść do kolejki linowej zakończone fiaskiem bo już nie było miejsc i wreszcie udało się. A na szczycie nie widziałam własnych palców gdy wyciągnęłam przed siebie rękę. A wrażenie i tak było ogromne, bo na szczycie z trudem mieściła się stacja kolejki i schronisko, a wszystkie tarasy widokowe były usytuowane nad przepaścią, na pomostach.Widoki z tego szczytu obejrzałam niestety tylko na kartkach pocztowych.Jazda kolejka linową we mgle gęstej jak mleko to też atrakcja - zwłaszcza na odcinku, gdy jest baaardzo duży odstęp pomiędzy podporami. A może
    jeszcze raz tam się wybierzecie? My niestety nie- już nie to zdrowie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda, że mieliście takiego pecha z pogodą... naprawdę szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  10. a mnie się tam podoba.... :p handbikerka

    OdpowiedzUsuń
  11. Aneto - o cholera ale ze mnie hetera i wcale o tym nie wiedzialam:)
    Malzonek jest taki szarmancki tylko na wakacjach a do Oregonu juz nie pojedziemy ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jacku - witaj na moim blogu, zapraszam serdeczmie. My niestety nie mielismy tego szczescia wiec pozostaja nam tylko zdjecia w inernecie zrobione przez innych:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Artdeco - wierze, ze ktoregos dnia zdecydujecie sie na podroz dookola Ameryki:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Serpentyno - skad ja wezme tyle silnej woli aby uwierzyc, ze w Oregonie nie bedzie mgly jak znow tam przyjade:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fusillko - z Chicago do Oregonu to jest wyprawa a nie wycieczka i na razie takowej nie planujemy.
    Dziekuje za zyczenia i przesylam serduszka:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rinko - ja wcale nie lamentuje. Nie udalu nam sie zobaczyc jeziora i mowi sie trudno.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anabell - ja juz nawet pokochalam mgle i takiej mgly jak w Crater Lake mozeci mi pozazdroscic:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Motylku - nie tylko my mielismy pecha, bo oprocz nas bylo tam chyba z trzydziesci osob i wszyscy mielismy zdziwione miny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ewo - widze, ze i Ty jestes milosniczka mgiel:)

    OdpowiedzUsuń
  20. No to mieliscie wyjatkowego pecha:(( Przejechac tyle mil i nie zobaczyc tego co sie planowalo, to strasznie denerwujace jest. Ale jestescie mlodzi, moze jeszcze kiedys sie zdecydujecie:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Zanaczam, że to był tylko żarcik:DDD
    Po prostu tekst o kręceniu haczyków i skojarzenie z byciem idealną żoną, po prostu mnie rozśmieszył, tak że nie mogłam się powstrzymać od komentarza :DDDD

    Bardzo lubię Twoje poczucie humoru!
    Pozdrawiam ciepło!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Miło pogadać.
    Na pocieszenie mogę wrzucić panoramkę na maila. Jak chcesz. Bo nie wiem czy by mnie to jeszcze bardziej nie zdołowało :)
    Kiedyś oglądałem ,,prezydenckie głowy'' a jak wróciłem do domu to przeczytałem że parenaście mil dalej jest Sioux Ziółkowskiego dużo większy okaz i z polskim rodowodem. A nawet jest dzień w roku co można się przespacerować po jego wyciągniętej ręce.
    Zacząłem rwać włosy z brody ale nie pomogło :(
    To tak na pocieszenie :)
    Pozdrawiam.
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  23. No i pogoda splatala figla! Bywa, niestety... moze nastepnym razem zobaczysz to co sobie zaplanowalas :)
    Pozdrawim :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Atanerku, czasami trzeba namalowac sobie lazur na kartce, zamiast jechac w sina mgle tyle mil. Jednak z drugiej strony nie poowstalaby taka ciekawa historia! Przyznam ze w sierpniu 2C to duzo, duzo za malo. Sciskam wiec goraco.

    OdpowiedzUsuń
  25. Stardust - troche zmarzlam a potem byla kupa smiechu. Crater Lake nie byl naszym jedynym celem podrozy wiec mowi nie trudno. Nie widzialam blekitu ale za to snieg latem to tez wielka frajda:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jacku - przesylaj zdjecia, przesylaj czekam niecierpliwie. Oj troszke zawaliles z tym Crazy Horse, jak masz niedaleko to jedz. Wiem, ze w Ameryce wszedzie daleko i pewnie tak jak i Ty, ja nie pojade ponownie aby obejrzec Crater Lake.
    Monument Ziolkowskiego widzialam dwa razy w odstepie kilku lat i wedlug mnie parce posuwaja sie wolno. Mozesz sprawdzic postep prac na moim blogu (posty Crazy Horse i Crazy Horse2, lipiec i pazdziernik 2010).
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Aneto - a ja bardzo lubie, ze czytasz dokladnie tekst i demaskujesz mnie humorystycznie w swoich komentarzach:)
    Czekam na wiecej:)))

    OdpowiedzUsuń
  28. Wildrose - prosze Cie o troche cierpliwosci, jeszcze napisze czego nie zobaczylam przez mgle.
    I nie jestem wsciekla ani nie zaluje:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Joter - pomijam lazur bo widzialam u Motylka bardzo ladne zdjecia. Jedyny problem to, ze sniegu bylo za malo aby ulepic balwana. Wtedy wycieczka bylaby udana.
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Niestety, dalej niż Ty. Trochę daleko z Polski :(
    Prace trwają wolno bo polska rogata dusza odmówiła pomocy governmentu w solidarności z indianami :) A tradycję pewnie podtrzymuje po zmarłym rodzina. Zaraz sprawdzam ,,końskie'' posty, jakoś wcześniej nie znalazłem. I wrzutę zrobię.
    Pozdrawiam
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  31. Ekstra. Zagłębiłem się trochę dalej :).
    Trochę droga ta wycieczka po ręce wodza rzeczywiście. A wieloryba widziałem ze 101 w Oregonie. I mimo tego że przez ,,załogę'' zostałem wyśmiany wiem że tam był.:)
    Cieszę się że piszesz i malujesz :) bloga.
    Dla mnie wzruszająca retrospekcja i dużo nowego.
    Powodzenia
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  32. Jacku - ja Ci wierze, ze widziales wieloryba bo ja sama przez przypadek go ujrzalam. Przypadkowosc takich zdarzen tym bardziej je uatrakcyjnia.
    Z Polski faktycznie masz troszeczke dalej ale w koncu to tylko 10 godzin LOT-em i juz jestes:)
    Milego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Dzięki. Sam już sobie przestałem wierzyć.:)
    Hmmm... 10 godzin... Niby tak jak Ty samochodem :)
    Pomyślę :)
    Jakbyś była w pobliżu.... Mniam :)
    http://biznes.onet.pl/pod-tym-mostem-zmiesci-sie-palac-kultury-i-nauki,18491,3535238,0,fotoreportaze-detal-galeria#id7376675

    OdpowiedzUsuń
  34. Jacku - Jezeli mowimy o ekstremalnych przezyciach to nigdy nie zapomne trwogi jaka mi towarzyszyla stojac po srodku mostu Royal Gorge Bridge w Kolorado. Wiki pewnie ma jakies zdjecia albo Google. Pod nogami byly deski oddalone od siebie na tyle aby widziec przepasc!
    Prawie ucalowalam ziemie po jego drugiej stronie ale czekal mnie jeszcze powrot. Ufff.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. no tak widoki takie jak z Babiej Góry często ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. haha, ale trafilam:) Pozdrawiam z Oregonu, mieszkam w Portland - a crater lake jest naprawde cudne, szkoda, ze na taka pogode trafiliscie - zeszle lato rzeczywiscie bylo fatalne pod tym wzgledem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Grey Wolf - masz racje, gdyby nie tekst to taki widok mozna przypisac wielu miejscom :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ania_2000 - Witam serdecznie na moim blogu! To troszke mi lzej na sercu. Myslalam, ze Oregon splatal figla pogodowego tylko w tym czasie kiedy ja przyjechalam :)

    OdpowiedzUsuń