środa, 22 czerwca 2011

W drodze ku tajemnicy.

Opuściwszy LA i Hollywood udaliśmy się na spotkanie z okrutną i fantastyczną przyrodą Doliny Śmierci. 
Tak prawdę mówiąc to naszym "numero uno" tegorocznych wakacji była właśnie ona. Kiedyś obiecałam wam, drodzy czytelnicy, ze wrócę tam aby rozwiązać nierozwiązaną zagadkę ruchomych kamieni. Upłynęła raptem "chwila" i teraz mogę dotrzymać obietnicy, kto choć raz zaufał mi, zwanej Ataner nigdy się nie zawiedzie. 
Przed nami setki mil aby dotrzeć do celu ale to co po drodze się wydarzy nie pominę i dlatego relacja o ruchomych kamieniach z przyczyn ode mnie niezależnych i bardzo istotnych trochę się odwlecze. Bądźcie jednak cierpliwi, dzieli nas od tego tylko kilka postów.
Jak zwykle
ładne widoki uprzyjemniały nam długą drogę. Wykonaliśmy wspólnie z p. setki zdjęć współzawodnicząc kto zrobi lepsze. Wiem, ze byłam w uprzywilejowanej sytuacji bo jako pasażer miałam wolne ręce ale jak wiemy licho nie śpi i jedna dobra fotka zza kierownicy może zniweczyć całą sesję Atanera. Wybór zdjęć do posta był jednak emocjonalny i podporządkowany kolejnością naszych przeżyć, a działo się wiele. Trochę pochopnie jechaliśmy sobie w nieznane podziwiając widoki zatrzymując się tam gdzie nas widok przyszpilił zupełnie nie dbając o wskazówki na zegarku wykonujące swój odwieczny rytuał poruszając się równomiernym taktem. 
Cienie już kładły się daleko na szosie a my ciągle bujamy w obłokach i tylko mgliście mamy zaznaczony punkt na mapie gdzie dzisiaj powinniśmy spać. Mapa leży sobie na stercie naszych luźno rzuconych ciuchów i ekwipunku kempingowym, tworząc zaiste galimatias w którym nikt nie jest w stanie sie połapać do krytycznego momentu czyli: rozbijamy obóz. Mam dość stresu w pracy i w codziennym życiu aby jeszcze teraz, gdy nic nie ma większej wartości jak wakacyjna przygoda, martwic się o spanie. Gdzieś przecież zawsze znajdzie się miejsce dla takich jak my. Bujając w obłokach ciągle jeszcze myśląc o Hollywood nawet nie zauważyłam upływu czasu i raptem inny tembr głosu p. wyrwał mnie z zamyślenia. 
No proszę już jesteśmy na miejscu. Jest zjazd na kemping i nawet nie wiem kiedy tutaj dotarliśmy. Dzięki ci mój p. za dowiezienie mnie rozmarzonej i zupełnie nieobecnej przez 99% naszej dzisiejszej trasy. Jak zwykle minęło dwadzieścia minut zanim znaleźliśmy miejsce dla siebie. 
"Pierwsze primo": daleko od ludzi, 
"drugie primo": równy teren, 
"trzecie primo": bez mrówek i nieczystości, 
"czwarte primo": zaczynam się denerwować i najlepsze miejsce znajduje się dość szybko. 
Jest ciepło, jest bardzo ciepło, jest gorąco jak nie wiem co i biegnę pod prysznic aby nie roztopić się jak bałwan na równiku. 
Nasz namiot rozbijamy bez tropiku ale dzięki temu, ze nie mamy sąsiadów nikt nie będzie zgorszony, ze śpimy nago. Umyci i zadowoleni z minionego dnia, szybko (około 23:00) kładziemy się spać bo jutro zaczyna się spotkanie z Dolina Śmierci.

25 komentarzy:

  1. Czy już powinnam się bać????

    OdpowiedzUsuń
  2. Fuscila - Bac sie nie ma czego ale ostroznosci nigdy za wiele:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyżby ten wyjazd był dwuosobowy?

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie zdecyduje sie na namiot, ale taka podroz ma duzo urokow :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  5. ugh..bardzo czekam na reportaz z doliny Śmierci!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Margarytka - Namiot wyszedl na zdjeciu bardzo odchudzony ale rzeczywiscie jest dwuosobowy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Artdeco - Dzieki namiotowi docieramy w miejsca gdzie bez niego by sie nie dalo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. el - Juz niedlugo ale w tym roku zwiedzlismy tylko ta, niewidziana przez nas czesc:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na cd relacji, Ataner. Jak zawsze fajne zdjecia, moim zdaniem zwyciezylas w konkurencji z p. Jesli wkrotce nie dotrze do mnie deszcz to moja okolica bedzie wygladac podobnie - Serpentyna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekam na relację z Doliny Śmierci. Będzie strasznie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Serpentyna - Z checia podziele sie deszczem. U nas juz nie tylko leje zabami ale chyba niedlugo beda chodzic po scianach a bociek ani jeden na polowanie nie przyleci:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Maria - Dla czytajacych raczej nie ale dla mnie chwilami bylo nawet niebezpiecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dolina śmierci - fascynuje, ale i wzbudza strach, RESPEKT...
    Widziałam kiedyś program na kanale publicznym...
    Odważni jesteście!
    Czekam na ciąg dalszy relacji.

    Motylek

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozdrawiam, powodzenia w drodze i czekam na relację - zapowiada się fascynująco... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Motylek - My bylismy w Dolinie Smierci dwa razy a ja ciagle czuje niedosyt, nastepnym razem wybierzemy sie tam zima aby nie bylo tak goraco:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kwoka - Do pelnej fascynacji brakowalo mi lodowki ustawionej na maksimum chlodzenia:))

    OdpowiedzUsuń
  17. A tu sie nie wpisalam, bo zapomnialam, polecialam do Joter poczytac co u niej od tego poprzedniego postu o Zydzie!!
    Oczywiscie i ja czekam na cd... co to jest ta Dolina Smierci, brzmi jak dobry horror!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Renatko świetne zdjęcia jak zwykle. Coś mi ta nazwa mówi "Dolina Śmierci" ale nie pamiętam co to takiego jest. Pewnie sobie przypomnę jak zobaczę Twoją relację. Więc czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Najwazniejsze to dobre towarzystwo i ciekawy kierunek wycieczki! Cel fascynujacy, to nawet ja, najbardziej leniwa i wygodna wycieczkowiczka wybralabym sie z namiotem. Tylko jeden warunek, to dobre towarzystwo, wiec wypada mi jechac po prostu z Wami. Jade wiec jak zwykle na Twoim ramieniu.

    OdpowiedzUsuń
  20. Z papugą pod namiot :-) U nas się to chyba nie zdarza :-)
    I ja czekam niecierpliwie. W swojej wyobraźni, będąc dzieckiem, dzięki Karolowi May-owi, hasałam z Indianami po Dolinie Śmierci. Ciekawe, jak ma się moja wyobraźnia do realnych widoków z tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wildrose - Dolina Smierci to jest to miejsce gdzie jest najnizej w USA i odnotowano tam druga najwyzsza temperature na swiecie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Rinka - Dolina Smierci znajduje sie w Kalifornii na pograniczu z Nevada, poczekaj na ciag dalszy to wszystko sie wyjasni:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Joter - Jestes zawsze mile widziana towarzyszka w czasie naszych podrozy, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Riannon - Tak jak zauwazylas tutaj ludzie czasami jezdza na wakacje z calym swoim dobytkiem i zwierzetami domowymi, jakimi by nie byly:))
    Pod pierwszym zdjeciem kliknij na slowo(kamieni) i tam przeczytasz o naszej pierwszej wizycie w tym miejscu:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. jak zwykle- piękne zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń