środa, 17 grudnia 2014

Czary mary; wóda ale nie smary.

 Co kraj to obyczaj ale nawyki (czytaj nałogi) pozostają te same. W nocy nie wiele było widać więc szybko zrezygnowaliśmy z nocnego poznawania miasta pozostawiając sobie tą przyjemność na dzisiejszy poranek. Dosłownie parę godzin snu przed nami nie nastrajało nas optymistycznie przed siedmiogodzinną trasą do Fairbanks. W drodze do hotelu zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej w celu zakupu bylejakiego alkoholu aby uczcić nasze miękkie lądowanie na rubierzach świata i cywilizacji. 
 Zatrzymałam samochód a p. wpłynął tanecznym krokiem do wnętrza rozświetlonego jak najlepsze kasyno. Według tamtejszego czasu była 5 rano i tylko parę osób kręciło się przy dystrybutorach. Tak mnie pozostawił samą na pastwę nieznajomych typków którzy nie śpią po nocy i tylko czekają aby napaść bezbronną kobietę. Tego typu myśli zaczęły mi krążyć po głowię gdy w drzwiach budynku stacji benzynowej ukazał się p. machając do mnie ręką abym weszła do środka. 
Otworzyłam drzwi auta i usłyszałam głos; "tu jest taki wybór, że zgłupiałem i nie wiem co kupić". No tak właśnie objawia się brak wprawy w zakupach. Przed takimi dylematami kobieta staje za każdym razem jak przekracza próg sklepu w którym musi dokonać wyboru co kupić i za ile. Ruszyłam niechętnie swe wymordowane ciało i weszłam do środka. Wolę to niż siedzieć sama w aucie. Nie do wiary. Wnętrze jakby z bajki dla alkoholików. Oprócz kilku torebek z czipsami sześć regałów z wódą. Przystanęłam zdziwiona. Na dzień dobry zamiast kawy wóda! I do tego jaki wybór! Na wielu stacjach benzynowych przyszło nam w życiu tankować zbiornik paliwa i przeważnie alkohol jest trzymany z dala od wzroku potencjalnego nabywcy bo ponoć szkodzi zdrowiu po zażyciu i nie sprzyja kierowcy przy spotkaniu z policjantem. Tutaj natomiast nie dość, że reklamy krzyczą w oknach to w środku nie kupisz wycieraczki gdy potrzebujesz wymienić starą. Nie kupisz nic do auta oprócz paliwa. Zrobiłam rundkę z obowiąku i wybrałam dżin. Pytanie "który" wyprowadziło mnie z równowagi. Dżinów rzeczywiście było kilka rodzajów. Wskazałam wybrany trunek i poszłam do auta oszczędzając siły i nogi na przyszłość. Resztę niech p. załatwia bo przecież wie jak zachować się przy kasie. Po chwili znów pojawił się w drzwiach i wykonał tem sam przyzywający ruch ręką. Co do cholery nie ma na wynos, trzeba spożywać na miejscu? Znów wygramoliłam się zza kierownicy jeszcze bardziej niechętnie bo -10C atakowało bez uprzedzenia za każdym razem jak opuszczałam ciepłe auto. 
- Nie chcą mi sprzedać bez ciebie. - p. wyglądał na zupełnie bezradnego ale i ubawionego tą sytuacją. Zastanawiałam się jak ja mogę pomóc przy zakupie alkoholu. Czy p.wygląda na nastolatka choć nie wygląda a ja wyglądam na staruszkę choć nie wiele mi do jej wyglądu brakuje? Szczególnie o piątej rano po nieprzespanej nocy. Okazało się, że pomimo weryfikacji daty urodzin p. nie mógł kupić alkoholu dopóki ja, która towarzyszyła mu przez króciutką chwilę nie okażę się również pełnoletnia. Nie uczestniczyłam przy transakcji kupna-sprzedaży to i tak pani zza lady według tamtejszych przepisów musiała mieć pewność, że umię obchodzić się z tym zgubnym płynem. Udało się i zapakowaliśmy zakupy do auta które według wskazań p. zawiozło nas do hotelu. Jak zwykle przy wypożyczeniu auta powstaje krótki spór kto pojedzie nieznanym pojazdem i jak zwykle przegrywam ten pojedynek. p. twierdzi, że lepiej poprowadzi mnie przez nieznane miasto a mnie pozostaje tylko kręcić kierownicą. Nie mam nic na swoją obronę ale ile mam stresu zasiadając w nieznanym pojeździe nikt nie wie. Przeważnie pierwsze kilometry pokonuję na ślepo bo zanim wyreguluję fotel, lusterka itd mija dobra chwila. Przełączniki niby w tym samym miejscu ale i tak zanim je poznam narażam się na uwagi pilota, nie zawsze przychylne. 
Prysznic swą cudowną siłą nie przyciągnął mnie do łazienki i rzuciłam się na komputer aby sprawdzić co dzieje się na świecie czyli na moim blogu. Krótki rekonesans po znajomych uspokoił mnie, że wszyscy cali i zdrowi więc odłożyłam kąpiel na rano i ogłosiłam dzień dziecka. Jakie rano przecież za chwilę wzejdzie słońce a ja jeszcze nie w pościeli. Dwie i pół godziny w łóżku to dla mnie stanowczo za mało więc rano ściskałam koce tak mocno, że p. zrezygnował z walki ze mną aby pozbawić mnie przykrycia. Musiałam powtarzać sobie kilka razy, że powinnam wstać bo wakacyjny kierat już ruszył i o wypoczynku nie ma mowy. Gorąca woda lejąca się na moje śpiące jeszcze ciało uświadomiła mi, że kolejny dzień albo kontynuacja poprzedniego już w pełni i trzeba wziąć się w garść.
- Dzisiaj ty prowadzisz! - Udało mi się zaskoczyć p. który pakował torby. Spojrzał na mnie z dezaprobatą i już chciał coś rzec obrzydliwie rozsądnego gdy nie dałam mu szans na mądrusiowanie. - Wczoraj ja jeździłam, dziś twoja kolej.
Efekt mego stwierdzenia był piorunujący. p. prychnął głośno albo parsknął donośnie, że aż kropelki śliny zrosiły na szczęście zamkniętą już torbę. Później dodał, że pojeździłam sobie do woli i o dziwo przejechałam nie więcej niż pięć mil. Co mogłam poradzić, że hotel był tak blisko lotniska.
Poranne zwiedzanie miasta okazało się nieporozumieniem. W każdą stronę miasto kończyło się po kilku ulicach i za żadne skarby nie przypominało Chicago. Dostaliśmy obuchem w głowy bo nasze wyobrażenie największego miasta nie miało nic wspólnego z oglądaną rzeczywistością.
 Anchorage to czyste i zadbane miasto otoczone zewsząd wysokimi górami. Miejsce urokliwe o bardzo specyficznej atmosferze; mieszkańcy jakby wyciszeni i bardzo uprzejmi, nie ma korków ulicznych i czuje się, że tutaj koniec świata i cywilizacji znajduje się już za kolejnym zakrętem. Będzie o tym jeszcze później ale teraz postanowiliśmy ruszyć na północ aby przekonać się na własne oczy czy Alaska zawładnie naszymi sercami na zawsze.

29 komentarzy:

  1. Padłam na klawiaturę \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\gfhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh
    Ale z tym alkoholem to, że co? Pani Wam jakieś krótkie bhp musiała zrobić, czy jak?
    Czekam na ciąg dalszy :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby przpadkowo p. wszedl do tego sklepu z dziesiecioosobowa rodzina to wszyscy musieliby okazac dokument tozsamosci potwierdzajacy pelnoletnosc, w przypadku USA to 21 lat.
      Jeden malolat udaremnilby zakup alkoholu.
      Obslugujaca pani byla bardzo mila i juz zaczela flirtowac z p. wiec moze i dobrze, ze sa takie przepisy bo spojrzalam srogo i potem poszlo juz gladko.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. O matkożmojajedyna, jak tam żyć?? ;)
      Ale dobrze, że weszłaś do sklepu i flirty udaremniłaś, gorąca Alaskanka się znalazła ;))

      Usuń
  2. To na tej rzeczonej Alasce nie brakuje czubkow, co najmniej w sklepach monopolowych. Ja rozumiem ostroznosc, ale umiar jednak zachowac trzeba. Gdybyscie mieli po 20 lat, mozna by sprawdzac wiek, ale nie u ludzi ewidentnie w okolicach 50-tki. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie maja tam przepisy i gdyby ktos przejrzal monitoring to kasjerka stracilaby prace. Dla nas to dziwne a dla nich normalne wiec uszanowalam to prawo pokazujac prawo jazdy bez zadnej obawy bo 21 lat skonczylam juz prawie trzykrotnie:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Ja to dobrze że nie muszę ciągać mojej małżonki za każdym razem gdy kupuje wino
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni tam zmuszaja ludzi do pedzenia bimbru bo co ma zrobic np. taki samotny ojciec wychowujacy dzieci. Samych w domu nie zostawi w samochodzie tez a do sklepu wziac ich nie moze.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ale te wakacje męczące... Pospać nie można:) Oglądam te zdjęcia, oglądam i tak myślę, że staruszki to Ty, Ataner, nie przypominasz:))) Mogli się w monopolowym uznać, że p. z małolatą jakąś jeździ:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Alasce pozbawiono mnie zludzen, ze wygladam mlodo. Okazalo sie, ze bez wzgledu na wiek i wyglad kazdy musi byc w wieku upowazniajacym do zakupu alkoholu.
      Co za czasy aby kobieta musiala udowodnic swoj wiek:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Wakacje zawsze są męczące, a na Alasce chyba w szczególności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To istny maraton dla cierpiacych na bezsennosc. Zarwane noce w oczekiwaniu na zorze i aktywne dni wyssaly z nas energie bardzo szybko. Dodadtkowo jeszcze cztery godziny roznicy w czasie zdezorientowaly nas na tyle, ze nie wiedzielismy czy dla naszych organizmow to wieczor czy noc.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Gdybyś wiedziała, że w mieście nic ciekawego nie ma, to z pewnością byś jeszcze trochę pospała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dalo sie pospac dluzej bo tyran byl lepszy niz najgorszy budzik. Pojechalismy na Alaske tylko i wylacznie w jednym celu i wyglad miast malo nas interesowal.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. Błękitne Twoje zdjęcia a te góry na horyzoncie cudne i zaśnieżone. Czytam teraz o Alasce, piękny kraj i dzielni ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraj piekny i dziki, ciekawy na tyle, ze przyciaga turystow ale mieszkac tam nie chcialabym za zadne skarby.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  8. Ech, już widze,że duzo tam rzeczywiście z "Przystanku Alaska". Ten sam abstrakcyjny nieco humor, ta sama rodzinna atmosfera i zaskajujące zworoty akcji! Cudnie było z tą stacja benzynowa. Och, ale fajnie znowu poczuć się małolatą i mieć małoletniego męża!Pal sześc, że minus dziesięc!
    Ataner kochana, Ty moja! Jak Ty świetnie wyglądasz w okularach, z papieroskiem, przy klawiaturze!No podrózniczka-pisarka pełną gębą! Wolna dusza i z psotnym usmiechem błąkającym sie w kącikach ust! Cała Ty!:-)
    Dawaj tą niesamowitą Alaskę! Czuje, że poza Podkarpacką wioską oraz Australią mogłąbym zamieszkać właśnie tam!:-))*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze okazac sie, ze niebawem zachowanie mojego meza spowoduje sprawdzanie jego prawa jazdy codziennie. Niby dorosly a zaskakuje pomyslowoscia przedszkolaka.
      O swoim wygladzie juz nic nie napisze ale dziekuje za mile slowa.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Zapowiada sie ciekawie, ale mnie mrozi ta temperatura -10 st. brrr... co będzie dalej...

    czekam na cd

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póżniej to już same nudy:))) Denali, Fairbanks i gorące źródła tyle mogę napisać co będzie w najbliższej przyszłości na blogu. Resztę przygód będę musiała ukryć z wielu przyczyn.
      Pozdrawiam i zapewniam, że -10 to jeszcze nie zima:)

      Usuń
  10. Oglądałam kiedyś serial pt 'Przystanek Alaska", tam były takie rózne dziwne sytuacje, jak to kupowanie wodki :). Mnie coś zawsze intrygowało w Alasce, ale zniechęcało zimno, więc chyba tam nie dotrę i pozostanę przy Twojej relacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza skromna podróż to namiastka tego co można przeżyć w tym odległym stanie. Głównym powodem było upolowanie zorzy. Na poznanie Alaski trzeba poświęcić przynajmniej dwa lata albo więcej bo wielu ludzi pozostało tam na zawsze i ciągle są pod urokiem tego przedziwnego miejsca. Nie ma tam żadnej magii tylko dzikość dostrzegalną na każdym kroku. Jak ktoś lubi prymitywizm i mówi postępowi technologicznemu nie to tam ma swoje miejsce.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  11. Wspaniała relacja, jeszcze wielu takich przygód, podróży życzę Tobie, Wam! buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne i zaskakujące sytuacje prześladowały nas na Alasce i będzie o nich mowa w kolejnych postach.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  12. Cudownie jest odwiedzić Ciebie. Wiem, że zawsze opowiesz coś humorystycznego a najcudowniej opiszesz siebie. Przy okazji opowiesz o ciekawych i ważnych miejscach i pokażesz fotki jakich nigdzie indziej nie znajdę. Nie tylko wyglądasz na zdjęciu na rasową pisarkę, ale już nią jesteś! Buziole!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To była rzeczywiście ciekawostka bo przeważnie siwe włosy p. załatwiają sprawę gdy chodzi o weryfikację wieku. Tym razem jego szarpanie się za wąsy nie poskutkowało i niewzruszona kasjerka nie dała się zwieść cyrkowi jaki odstawił p..
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. życzę wspaniałych świąt BOŻEGO NARODZENIA - Gryzmolinda vel Dośka

    p.s. nie jaram już prawie rok , ciepnęłam po 30 latach ...Ataner ciepnij BABO JEDNA ty jako i ja uczyniłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkiego najlepszego swiatecznie i szczesliwego Nowego Roku, oficjalne zyczenia pojawiaja sie w odpowiednim czasie bo obecnie jestem w Texsasie :)
      A ja lubie palic i nie mam zamiaru rzucic palenia i wszelkie nakazy jak i zakazy dzialaja na mnie jak plachta na byka.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  14. Przepis o tym sprawdzaniu wieku nie jest głupi- od dawna wiadomo, że b. często dorośli na prośbę małolata kupują alkohol. Oczywiście, jeśli Małolat dorwał chętnego do zakupu alkoholu w takim miejscu, że nie widzi go sprzedawca, to wiadomo, że sprzedawca sprzeda. Oglądałam stosunkowo niedawno film dokumentalny o Alasce- pięknie tam, chociaż trudno uznac, że warunki do życia lekkie, zimą zwłaszcza.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie są tutaj przepisy i trudno z nimi polemizować. Kupowania alkoholu nieletnim nie pochwalam ale żeby starego dziada legitymować to już lekka przesada:))))

      Usuń