piątek, 4 marca 2011

Kolibry.

Nie lubię się chwalić ale ubóstwiam być chwalona. Malo skromnie to zabrzmiało ale prawdy nie da się oszukać. Po kolejnej nudnej godzinie jazdy samochodem gdzieś pomiędzy jedna wioska a druga wysokie krzewy z kolorowymi baziami przykuły mój wzrok. Takich dziwaków nie widziałam nigdy wcześniej wiec powinniśmy zatrzymać się i pooglądać je z bliska. Gdy p. zajął się aparatem fotograficznym ja rozkoszowałam się widokiem ogólnym. Gdy pomiędzy kwiatami przemknął jakiś mały cień wiedziałam, ze i teraz mam nosa do ciekawych miejsc.
W ten sposób mogą poruszać się tylko kolibry zwabione jaskrawym kolorem kwiatów. 
- Tu są kolibry! - Bardzo podekscytowana uważniej wpatrywałam się w geste trzciny.
- Pewna jesteś? - Niedowiarek mało mógł dostrzec gdyż wpatrywał się w wizjer aparatu i koncentrował się na pojedynczym kwiecie. Odsunął aparat od oka i spojrzał na moja rękę w ciągłym ruchu wskazującą raz jednego kolibra a po sekundzie drugiego w zupełnie innym miejscu. Szelmowski uśmiech zagościł na twarzy p., poprzestawiał coś w nowym aparacie zakupionym tuz przed wakacjami i złożył się do fotografowania.
- Tam siedzi!!! - Widok siedzącego kolibra jest tak niespotykany, ze znieruchomiałam i wstrzymałam oddech.
- Zaraz go upoluje, nie martw się. - Po tych słowach dal się słyszeć szum migawki i z prędkością dwudziestu zdjęć na sekundę rozpoczęło się bezkrwawe polowanie.
- Zrobiłeś zdjęcie?
- Chyba ze sto ale nie jestem pewien czy udało mi się go złapać jak siedzi. - Miał trochę racji bo odpoczynek kolibra trwał ułamek sekundy i szansa na takie zdjęcie to jak Oskar za film albo nagroda Nobla. Jeszcze przez długą chwile aparat szalał na wysokich obrotach łapiąc w locie dobrze wypasione ptaki.
- Pokazuj natychmiast czy nam się udało. - Nie mogłam się doczekać chwili aby sprawdzić na podglądzie wykonane zdjęcia. Poszukiwanie tego jedynego zajęło nam chwilkę ale warto było poczekać.
- Jeeest! Ha ha, jest! - Po ucałowaniu mojego Oskara Nobla podskakiwałam ze szczęścia jak mała dziewczynka, która dostała wyśnioną lalkę. 
- Dobrze, ze kupiłeś ten aparat jest szybki jak lampart. - Teraz wybaczyłam wydane pieniądze na kolejna zabawkę.
- Eee. Sprzedam go, nie leży mi. 
- Kolejny będzie większy i droższy, tak? - Już czułam co się święci ale czasami warto zainwestować w odpowiedni sprzęt.
- Jeszcze nie wiem ale ten jest jakiś drętwy, nie czuje go.
- Najważniejsze, ze udało się uchwycić tego siedzącego. W naturze to zdarza się niecodziennie. - Gdy ma się swoje oswojone kolibry w ogródku to wierze, ze widok taki przy wodopoju jest mniej osobliwy. Moim zdaniem to już sam fakt obserwacji kolibrów jest wielkim przeżyciem. Udało nam się ponownie trafić na ich miejsce popasu.
Nasze wcześniejsze spotkanie z kolibrami jest opisane w "Male i cieszą" w Maju 2010 roku.

48 komentarzy:

  1. zazdroszcze, mi sie nigdy nie udalo; bardzo rzadko, ale czasami przelatuja nad moja grzadka, obiecuje sobie co roku, ze wstawie jakies urzadzenie na nektar i jakos tak schodzi (jak ze wszystkim u mnie) :) artdeco

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia, wszystkie. To oskarowe to już zupełna perełka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Artdeco - Poidelko czyni cuda, nawet do nas przylecial kiedys jeden zablakany koliber a u ciebie powinno byc ich zatrzesienie. Kochaja cukier i czerwony kolor:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Margarytka - jedno mnie wciaz zastanawia, jak takie grubaski maga byc az tak zwinne i szybkie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, koliber siedzący ot, tak, zwyczajnie, wygląda nie po kolibrowemu. To śliczne ptaszęta, tylko mają mało ekonomiczny organizm.No niestety, u nas tych cudownych ptaszków nie ma.A te kwitnące krzewy to widziałam w którymś z internetowych sklepów ogrodniczych, do hodowli w domu.Niektóre egzotyczne motyle bywają większe od kolibrów.Koliber to takie 3 w jednym- ptak, motyl i pszczoła.I brawa dla Ciebie za wypatrzenie a dla męża za zdjęcia.
    Miłego, ;)
    P.S.
    Ataner, tę odległość, o której piszesz u mnie, takie drobiazgi pokonują bez trudu w zwykłej, "bąbelkowej " kopercie. Nie jest to przeszkoda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolibry na trytomie. Trytoma to u nas bylina do pół metra, a tam powiadasz krzewy? Interesujące!!! A zdjęć to musieliście chyba zrobić z tysiąc!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro tak lubisz kolibry to koniecznie musisz odwiedzic poludnie - jest ich tutaj jak komarow. A kazdy porch majacy karmniki czy kwiaty to idealne stanowisko do podgladania. Piekne zdjecia, Ataner :) Z pozdrowieniami - Serpentyna

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne :) Ale masz szczęście do nich Ataner ;)
    Buziaki!
    O.

    OdpowiedzUsuń
  9. Anabell - Kwiaty przyciagnely moja uwage ze wzgledu na intensywna barwe i olbrzymia ilosc, przez moment poczulam sie jakbym byla w jakims egzotycznym kraju i do tego te kolibry. Ten siedzacy nieruchomo gdyby nie jego dlugi dziubek z daleka zupelnie wygladal jak maly wrobelek.

    Odleglosc miedzy nami to niby drobiazg ale jednak kosztowny. W takim razie biore udzial i teraz mam problem ktory wybrac. Tak to juz jest osiolkowi w zloby dano. W takim razie zapisuje sie w kolejce na ten ze szkla weneckiego.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aneta - Zycie z Toba jest takie proste, Ty wszystko wiesz. Nawet mi przez mysl nie przeszlo czy to byliny czy krzewy. Wygladaly jak krzaczyska i byly wyzsze ode mnie. Oprocz nich byly tez jakies inne zielska i z calosci wyroznialy sie tylko kolorowe kwiaty.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Serpentyna - Troszke tego poludnia juz liznelam ale tam gdzie bylam kolibry mnie nie napadly. W takim razie musze zawitac w twoje strony:)
    Milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Obiezy_swiatka - Mialam okazje juz kilka razy na nie trafic i za kazdym razem jestem pod ich wrazeniem.
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  13. piękne kwiatki, u nas to z cebulek chyba rosną..a kolibrów u nas niet :)..ten siedzący podobny do sikorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Grey Wolf - W Polsce kolibrow nie ma ale za innego ptactwa w brud:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ataner, raczej ze mną prosto nie jest :) Swoją drogą lepsze tam warunki mają niż u mnie w ogrodzie. Szkoda, bo prezentują się okazale. A kolibry jeszcze lepiej!

    Wilku, jak przesadzałam, to kępy były tak zrośnięte, że cebulek nie widziałam. http://www.encyklopedia.multiflora.pl/roslina/112

    OdpowiedzUsuń
  16. Brawo! wyczyn nie z tej ziemii uchwycić tak małego ptaszka.Fajny koliberek :-)
    My w Polsce czekamy na wiosnę :-)
    Jakim aparatem cykasz te śliczne fotki?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ataner- ale nie żywią się nektarem kwiatów :)
    aneta- no to kłącza (byliny):), pochodzą z Afryki..i nie przemarzają Ci?

    OdpowiedzUsuń
  18. Ojej jakie slicznosci i koliberki ale i kwiaty piekne! No to szczesciara jestes, ze widzialas cos, co jak czytam wielu ludziom sie nie udalo zobaczyc!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ataner, rozwija się u Ciebie dyskusja :) około kolibrowa :) Taka nam prywata wyszła :)
    Wilku, do tej pory nie przemarzły, zobaczymy jak będzie po przenosinach.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie wiem czy wiesz, ale to mistrzostwo świata jest, uchwycić kolibra w spoczynku!
    Nadaję Ci zatem tytuł : Królowej kolibrów", cokolwiek to znaczy! :-)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Aneta - To z niecierpliwoscia bede oczekiwala na zdjecia z Twojego ogrodu.
    Dzisiaj zupelnie przez przypadek udalo mi sie kupic nasiona tritomii, ciekawe czy cos z nich wyrosnie za rok czy dwa:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Za horyzontem - Ja jestem przywiazana do mojego starego Panasonic FZ8 a p. w zeszlym roku mial Canon Digital EOS XS z obiektywem 28-135, ale juz go sprzedal. Nie lubil go, kiepskie zdjecia z niego wychodzily jak za ta cene.
    Pozdrawiam ze snieznych okolic Chicago, u nas dzisiaj znowu pruszy snieg:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Widrose - Ekspertem nie jestem ale jakos wyczuwam je na odleglosc:)
    Pozdrawiam Serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Fuscila - Tytul krolowej kolibrow przyjmuje z wielka przyjemnoscia a ciebie mianuje pierwsza dama kolibrowego dworu:)))

    OdpowiedzUsuń
  25. a gdzie kolibry mają gniazdka :)..
    http://forum.poradnikogrodniczy.pl/trytoma-uprawa-nawozenie-i-zabezpieczanie-na-zime-vt3247.htm

    OdpowiedzUsuń
  26. Swietne zdjecia! Gratulacje dla fotografa, ze uchwycil to malenstwo - u nas tez sa kolibry, niektorzy sobie montuja specjalne poidelka w kszatlcie kwiatow, zeby przylatywaly. Kolega z pracy, hobbysta w tym temacie, moglyby godzinami opowiadac o roznych ptaszkach:)
    Sliczne kwiaty, tez pomyslalam ze to krzaki;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem tu dziś u Ciebie czwarty raz w związku z tymi kolibrami. Napatrzeć się nie mogę. Jutro pewnie też wpadnę :-)))

    OdpowiedzUsuń
  28. ania_2000 - Gratulacje fotografowi przekazalam, chodzi dumny jak paw:)
    Przypuszczam, ze w Kaliforni te kwiaty nie stanowia jakies wielkiej atrakcji chociazby dlatego, ze rosna dziko przy drogach. W tym przypadku byly tlem dla kolibrow i nie przywiazywalam do nich wiekszej uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  29. Riannon - Kolibry bardzo szybko lataja ale z mojej strony tak szybko nie odleca wiec zapraszam serdecznie.
    Beda czekaly na Ciebie i ja tez:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ataner, wygląda na to, że pieniądze wydane na aparat absolutnie nie zostały zmarnowane! Piękne zdjęcia, naprawdę!

    Miłego dnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Taita - Nie wszystko co drogie jest dobre. Potwierdza sie stare powiedzenie, te zdjecia wyszly akurat dosc dobrze. Po powrocie z wakacji porownywalismy ze zdjeciami robionymi starym aparatem i stwierdzilismy, ze jednak sa jakosciowo duzo lepsze.
    Gorace pozdrowienia ze "stolicy zimy" (-10C) :))

    OdpowiedzUsuń
  32. Atanerku cudowne zdjęcia. Widzieć je na żywo to pewnie nieziemskie wrażenie. Ach zazdroszczę. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  33. Ataner, takie cuda pokazujesz u siebie, kolibry oglądasz na żywo, trytoma jak krzaki, my mamy u siebie namiastkę kolibra, wielką ćmę - zwisak powojnik czy jakoś podobnie, zawisa w powietrzu i trąbką wysysa nektar, jak koliber.
    Jak zobaczyłam ją pierwszy raz, to pomyślałam, o matko, koliber! W ramach zasiedlania mojego ogrodu przez rośliny, posadziłam też trytomę, wytrzymała 2 lata a potem zginęła. I śniegu znowu nasypało, pa.

    OdpowiedzUsuń
  34. Rinka- fajnie bylo ponownie popatrzec na te ptaki-dziwaki. Poruszaja sie z taka predkoscia, ze mozna bylo dostac zeza obserwujac je:)
    Sciskam!

    OdpowiedzUsuń
  35. Maria z Pogorza - Sa cuda na tym swiecie, roznorodnosc fauny i flory jest niesamowita.
    Kolibry zawsze mnie zachwycaly, poruszaja sie z taka predkoscia, ze az wydaje sie to niemozliwe.
    Z kwiatami tak to juz jest, nie wszystkie egzotyczne rosliny da sie uprawiac na zewnatrz potrzebuja odpowiedniej temperatury i warunkow.
    Milego tygodnia zycze!

    OdpowiedzUsuń
  36. Gratuluję.Koliberki jak marzenie. A u nas też są. W Polce :). Jeszcze mniejsze. To jakaś ważka czy motyl ale wypisz wymaluj :).
    A kolibry przylatywały zwykle podczas porannej kawy w ogrodzie, do granata. Niestety jak ruszałem po aparat to czmychały.Raz nawet pstryknąłem ale takich zdjęć pozazdrościć.
    Śmiesznoty :)
    Raz nawet jeden się w moich okularach przyglądał przez chwilę.
    Za to spotkałem wieczorem wychodząc z domu na werandę dwa stojące racoony co to po sprawdzeniu neta piorącymi szopami się okazały :) Nie mówiąc już o tym że sarnia rodzina regularnie po ogrodzie spacerowała.
    SF niby miasto a zwierząt pod dostatkiem.
    Pozdrawiam
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  37. No rzeczywiście grubaski nieźle przebierają skrzydełkami.
    Szczerze mówiąc ta kolory przyciągają mnie chyba tak samo jak koliberki. Wcale im się nie dziwię że tak pracują skrzydełkami. Piękne kolory, piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Jacku - wszyscy wiemy, ze kolibry uwielbiaja czerwony kolor, musial cos zobaczyc w Twoich oczach skoro go zaiteresowaly:)
    Mieszkales w SF miescie w ktorym mozna znalezc wszystko.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Margarytka - kolibry to dziwne storzenia z kazdej
    strony jakby nie patrzec:)

    OdpowiedzUsuń
  40. :)
    No moze troche przekrwione byly oczy moje ale bardziej ten granat sie odbijal.
    Nie wiem czy skunksa upolowalas, jakos nie trafilem u Ciebie w zbiorach a jeden mi tylko przemknal na drodze.
    SF terytorialnie malutkie jest ale to cos jak nasze trojmiasto. Mieszkalem jakies 15 min od centrum ale miejscowosc juz inna. jakby nie bylo - niby miasto a ogrod. 5 minut mialem do kanionu - rezerwatu a tam ostrzezenia przed kojotami.:)
    Rzeczywiscie, nawet namiastke Wenecji znalazlem :)
    Najdziwniejsze ze znacznie wyzej gdzie mrozy panowac powinny - w Vancouver jest podobnie. Ale to juz tylko z opowiadan :(
    Pozdrawiam i czekam na wiecej.
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  41. Jacku - na bank to byl granat, wierze ci na slowo:) My mieszkamy na przedmiesciach Chicago i wszelkiej zwierzyny u nas pod dostatkiem. Jesli chodzi o skunksy, to raczej one poluja na mnie. Nawet jesli ich nie widac, to mozna je poczuc. Jest ich bardzo duzo, udalo nam sie sfotografowac cala rodzinke spacerujaca przez nasze osiedle. Odwiedzja nas rozne stwory takie jak szopy, sarny, skunksy i inne stworzenia raz nawet widzialam kojota, koszmar jakis. Musze o tym napisac.

    OdpowiedzUsuń
  42. O właśnie napisz koniecznie i ze zdjęciami tych spacerujących gości :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Koniecznie. A najlepszy byłby fotoreportaż :)
    Granata obserwowałem ,,od maleńkości'':)
    Niesamowite jak z takiego krzaczka pod domem wyrastają piękne kwiaty a potem przepoczważają się w ,,jadalności'' :)Jeszcze na dodatek wcześniej zmienialiśmy mu miejsce pobytu i się zadomowił. Ku uciesze kolibrów imojej :)
    No to czekam :)
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  44. A dorzuć przy okazji jakiegoś chipmonka czy jak tam się ten wiewiór zwie :) Sto pociech i chyba nierzadki w Ameryce. Za sam wygląd człowiek idzie mu orzeszki kupić :)
    Pozdrawiam
    Jacek

    OdpowiedzUsuń
  45. Bez zbednych slow. Oskar fotograficzny sie nalezy!

    OdpowiedzUsuń
  46. Joter - przy nastepnym wreczaniu Oskarow masz zapewnione miejsce w jury zaraz obok mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Fantastyczne są te Kolibery:))))

    OdpowiedzUsuń
  48. Renata i Jarek - Wiecej kolibrow znajdziecie w 2010-maj-Male i ciesza cz2.
    Tam byly blisko na wyciagniecie reki!!!

    OdpowiedzUsuń