środa, 9 marca 2011

Przyroda

Od kilku godzin słuchalismy piosenek o Kalifornii tak ładnie opisanego Stanu w słowach twórców przebojów. Wszystkie te piosenki, których słuchaliśmy powstały w okresie gdy marzenia były w cenie. Dookoła nas nie widziałam czegoś nie widzianego wcześniej w innych miejscach Północnej Ameryki. Domy i ludzie zwyczajni, nie widać tych wspaniałych długowłosych Dzieci Kwiatów w kolorowych ubiorach i z głowami w chmurach. Właśnie Scott McKenzie wychwalał San Francisco i jego przyjaznych mieszkańców wręcz upominając się o kwiaty we włosach przyjezdnych gdy przy drodze zakwitły dla nas cudowne bukiety. Auto wolno zjechało na pobocze zaraz obok kwitnących patyków.
- Ale cyrk, ani jednego listka. - Dosadnie ale rzeczowo choć mało romantycznie jak na mój gust. Ja pomyślałam inaczej. Jednak jestem zwolenniczka życia przybywającego z kosmosu. Tutaj jest namacalny dowód na to, ze tak jest. W żadnym sklepie z ozdobna roślinnością nie widziałam tych kwiatów. Tutaj rosną sobie takie oto chwasty drwiące z pielęgnacji, specjalnej ziemi, codziennego zraszania i innych pracochłonnych zabiegów. Musieli te cudeńka zasiać kosmici bo nie widać ani jednej zielonej części koniecznej do życia roślin.
- Zwiędną zanim dojedziemy do San Francisco. - Z wielkim żalem stwierdziłam patrząc na "niespodziewajki". Nadałam taka nazwę bo czegoś tak szokującego nie spodziewałam się zobaczyć.
Zatrzymywaliśmy się jeszcze kila razy aby na własne oczy poznawać nieznane nam gatunki roślin. Wśród nich był dywan składający się z samej wody. Tutaj na zdjęciu jest nasze pierwsze z nim spotkanie ale później znaleźliśmy go porastającego wydmy opodal Los Angeles.
Były czarne paciorki z czerwona wstążką oraz przebój sezonu czyli czerwona szczotka do mycia butelek.
Widoczny z daleka krzew przypominał jakąś odmianę iglastej rośliny ale czerwone akcenty pośród gałęzi uruchomiły nasze nogi do wnikliwszej inspekcji. To nie była iglasta roślina. Wąskie listki były delikatne a niektóre gałęzie kończyły się czerwonym kwiatem (?).
Uważni kierowcy trzymają się z reguły z daleka od aut z obca rejestracja bo nigdy nie wiadomo co może strzelić do głowy turyście. Takim właśnie typem kierowcy był ten za nami, który spokojnie ominął nasze auto raptownie zjeżdżające na pobocze wzbijając tuman kurzu. Obyło się bez pokazywania palca albo pukania się w głowę. Nic. Gdy lekki wiatr usunął nieprzezroczysta zasłonę mogliśmy przyglądać się do woli tworowi ludzkiej wyobraźni. Pozazdrościć tylko klimatu aby coś takiego wychodować.

26 komentarzy:

  1. Ale fajne roślinki. Rzeczywiście, niektóre kosmiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Margarytka - dziekuje za potwierdzenie mojej teorii o pochodzeniu zycia z kosmosu:))

    OdpowiedzUsuń
  3. ta teoria najbardziej mi pasuje; jakby nie bylo rosliny sliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Artdeco - rosliny sliczne bo sa kosmiczne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiscie roslinnosc w Californii - i innych poludniowych stanach jest oszalamiajaca. Pamietam jak bedac pierwszy raz w San Diego stalam jak oslupiala przed drzewem - fikusem, taki jak u siebie mialam w doniczce, a na plotach i dachach podziwilam kompletnie nieznany mi kwiat - pnaca bougainvillea -
    http://www.apartmenttherapy.com/la/gardening/backyard-planning-phase-i-bougainvilleas-048272

    w oregonie rosna piekne rododendrony - olbrzymie krzewy kolorowych kwiatow na wiosne:) juz niedlugo zakwitna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam fotografować kwiatki :) i oglądać na zdjęciach również :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te kwitnące ślicznie patyki to jakaś odmiana lilii.Te czerwone igiełkowe wiechy widziałam w ub. roku w sklepie ogrodniczym. Jeżeli będą i w tym roku, to zapiszę nazwę.Strzyżone drzewa zawsze stawiają mój zachwyt na rozdrożu - z jednej strony podziw , z drugiej- zwyczajnie mi żal drzewa lub krzewu.Badania bowiem wykazały,że rośliny też odczuwają ból.I wcale się nie dziwię, że wpadaliście w zachwyt- zawsze budzi nasz podziw to, co rośnie "samo z siebie", bez pomocy ludzkich rąk. Tak jak wiosną krokusy na hali lub w sierpniu zimowity.
    Już czekam na następne zdjęcia i wspomnienia.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie te sfotografowane rosliny sa niezmiernie egzotyczne. Nic dziwnego ze zachwycily Twe oko i zmysly. Dzieki Twym fotoreportarzom poznaje nowe miejsca i przyrode - wdzieczna Serpentyna.

    OdpowiedzUsuń
  9. E tam, Ataner, ktoś sobie zażartował z Ciebie, nawtykali kwiatów do ziemi, ukryli kamerę i patrzyli na twoją minę.
    A tak na poważnie, szokujące rzeczy pokazujesz, te czarne jagódki to jak nasza psianka, patrzę z góry na dół i z dołu do góry i nie mogę się napatrzeć.To strzyżone drzewo jest chyba stare, bo ma gruby pień, nie jestem zwolenniczką takiego geometrycznego przystrzygania, ale to budzi podziw. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. ania_2000 - odpowiednia temperatura i wilgotnosc powietrza czynia cuda w hodowli kwiatow.
    Dziekuje za linka, zywoplot porosniety kwiatami wyglada bardzo efektownie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Margarytka - to czekam na zdjecia kwiatow na twojej stronie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Anabell - gdybym mieszkala w takim klimacie, ze kwiaty rosna same mialabym lepsze okazy niz nie jeden ogrod botaniczny.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Serpentyna - dla nas mieszczuchow takie rosliny sa egzotyczne a dla mieszkancow tych okolic sa czescia zwyczajnosci i prawdobodobie nie wzbudzaja takich emocji.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Maria z Pogorza - jezeli byla tam kamera to uchwycila najbardziej zdziwiona twarz swiata:)
    Wlasciciela przystrzyzonego drzewa podziwiam za pomysl i konsekwencje w realizacji projektu przez wiele lat.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak kolorowo i wesoło w tą jeszcze u nas zimową porę!
    Na jakimś filmie też widziałam nieprawdopodobnie przystrzyżone formy drzew.

    OdpowiedzUsuń
  16. Te łodygi z kwiatami wystającymi bezpośrednio z trawy przypominają mi rosnące u nas w doniczkach amarylisy (chyba tak się nazywają). Reszta roślin jest faktycznie nieziemska :)
    Oryginalnie strzyżone drzewa zachęcają do ... leżenia. Ale to chyba łoże dla fakirów :)
    Ciepło u Ciebie :)
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  17. Fuscillo - Ja tez ogrzewam sie wspomnieniami po lecie patrzac na te zdjecia.
    Pozdrawiam bardzo cieplo :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Aneta - Wiedzialam, ze moge na Ciebie liczyc. Geniusz! Oczywiscie, ze to sa amarylisy. Moja pamiec juz nie taka jaka powinna byc. Gdy przeczytalam ta nazwe wszystko sie wyjasnilo, dziekuje bardzo. Zmylil mnie fakt, ze to tak roslo samo sobie, zupelnie niechciane.
    Pogoda w okolicach Chicago zacheca bardziej do picia grogu niz do przebywania na zewnatrz. Jest buro i ponuro a temperatura ciagle ponizej zera. Snieg zniknal zupelnie. W domu mam mini szklarnie z rosnacymi kwiatkami (z nasionek) w oczekiwaniu na wiosne. Jeszcze dokupie bulwy amarylisu i juz bede gotowa na wiosenne sadzenie kwiatow.
    Jeszcze zziebnieta ale ciagle wesola Ataner pozdrawia serdecznie. :))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Wczoraj tu byłam, ale nie dało się wrzucić nic od siebie. Dziś mogę, więc piszę :)
    Kwiaty piękne, ale te kolibry na dole.... :) cudne:)handbikerka.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Samo slowo: Kalifornia brzmi dla mnie egzotycznie, nigdy tam nie dotarlam, ale nie trace nadziei, chociaz sama juz nie wiem czy mnie sie chce ruszac z domu! Ja te rozowe kwiatki gdzies widzialam, ale nie kojarze, w ktorym miejscu swiata! Tez mi sie podobaja. Ciekawie sa podstrzyzone te drzewka!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ewa - Powialo egzotyka. Az trudno sobie wyobrazic, ze kolibry w niektorych Stanach to prawie codziennosc. Trudno je zauwazyc w przeciwienstwie do kolorowych kwiatow. :)
    Ewa trzymaj forme, do wiosny juz niedaleko!
    Pozdrawiam goraco :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wildrose - Mit cudownej Kalifornii bede obalala wraz z moimi kolejnymi postami (dla mnie to cywilizowane przedluzenie Meksyku). Ogolnie: przyroda tak a miasta nie, wszystko nie moze byc "cacy" tylko dlatego, ze to Kalifornia.
    Pozdrawiam i zycze milego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne te zdjęcia! Amarylisy są cudowne, wyglądają jak sztuczne! Te "dywany z wody" widziałam tu we Włoszech- rosną wlasnie na wydmach, natomiast juz kilka razy natknęłam się na te rośliny ze szczotkami do mycia butelek ;-)i też narobiłam zdjeć:) Moja mama natomiast w zeszłym roku mi mówila, ze w Polsce w niektórych sklepach ogrodniczych można te rośliny juz kupić, ale są baaardzo drogie i na zimę chyba trzeba je przestawiać do domów, lub garażu np.

    OdpowiedzUsuń
  24. thern - fajnie, ze rosliny podrozuja z ludzmi i teraz wiele egzotycznych gatunkow spotkac mozna w wielu czesciach swiata.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Strzyzone drzewa kompletnie mnie oszolomily! Przeciez taki efekt to to wiele, wiele lat pielegnacji. Chyle czola dla pasji tych ludzi. A amarylisy wygladaja jakby tanczyly, albo przyszly cala klasa na wycieczke, kapitalne!

    OdpowiedzUsuń
  26. Joter - dla mnie te drzewa to arcydziela a Ty jako artystka potwierdzilas moje mysli. Jak Twoje iglaki podrosna to dopiero pokazesz dziela sztuki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń