czwartek, 16 września 2010

Las Vegas 1

   Miałam o tym nigdy nie pisać bo bałam się takich wielkich tematów. Joter tak dala czadu z brzęczącymi monetami sypiącymi się strumieniem do rynienki jednorękiego bandyty, ze nie mam wyjścia. No i stało się, dzięki komentarzom ulegam.
Jechaliśmy z Arizony głęboką nocą w stronę Nevady, tam gdzie króluje Las Vegas. Przez pofalowana i skalistą pustynie zmierzaliśmy w stronę kolejnego punktu naszej wyprawy. Noc rozświetlana była tysiącem gwiazd na niebie i światłami mijających nas aut. Z otaczającej nas ciemności spoglądały na nas nagie, ostre skały pocięte przez autostradę, dalej tylko nieprzenikniona czerń. Czułam, ze jesteśmy niedaleko bo p. jakoś wiercił się w fotelu kierowcy i rosnące emocje już nie dały się ukrywać. Dużo zakrętów, podjazdów i zjazdów aż wreszcie teren się lekko wygładził. Wyjechaliśmy na otwarta przestrzeń i teren lekko pofalowany pozwolił na spojrzenie na rozgwieżdżony horyzont. Wiedziałam tyle, ze do Las Vegas musimy wjechać z północy i o północy. Usiłowałam wycisnąć z p. chociaż ciutke więcej ale jak z zeschłej cytryny nie wycisnęłam ani kropelki. 
- To już za chwilkę, przygotuj aparat fotograficzny i kamerę bo będzie co fotografować i nagrywać -  poinformował mnie p.. Jeżeli byłam zmęczona to teraz czułam się jak w południe i nic nie wskazywało na zbliżającą się dwunasta w nocy. Atmosfera podniecenia stawała się nieznośna i nie mogłam poprzestać na siedzeniu i oczekiwaniu nieznanego. Pytałam i pytałam bez końca. Chciałam wiedzieć jak to miasto wygląda i gdzie będziemy spać i czy na pewno pójdziemy od razu do kasyna. 
- Tego miasta nie da się opisać. - Marszcząc czoło skwitował p. - To trzeba zobaczyć i przeżyć.- Dodał jakby w zamyśleniu. Już od dawna wiedziałam, ze poślubiłam choleryka a tu raptem przy mnie siedzi anioł. Wyrozumiały jakiś i zupełnie nieznany osobnik. Niczego bardziej nie pragnęłam jak już tam być w tym szalonym mieście i patrzeć i patrzeć. Teraz wiem, ze całość została wspaniale przemyślana i przygotowana. Już od chwili jechaliśmy pod gore i w dali widziałam łunę wielkiego miasta. Wyciągałam szyje aby szybciej zobaczyć to co przed nami. 
- Przygotuj się bo tego widoku nigdy w życiu nie zapomnisz. -  Czułam, ze każda sekunda trwa lata lub wieki, kiedy w końcu wjedziemy na szczyt tego niekończącego się pagórka. Dzięki przemyślnym i dla mnie niezrozumiałym poczynaniom p. za nami nie było żadnego samochodu. Wjechaliśmy na szczyt i zobaczyłam...

11 komentarzy:

  1. No wyobrazam sobie co to bedzie, atmosfere podgrzalas i sobie poszlas ...
    Od zawsze marzylam, zeby w ogole poleciec do USA, no i udalo sie,bylam kilka dni na wycieczce, ale niestety ani Las Vegas ani Califorii o ktorej marzylam, ani Florydy nie widzialam! A to moje marzenia jeszcze... czekam na cd Twojej relacji!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widrose - poszlam w slady Hitchcocka najpierw wybuch bomby atomowej a pozniej powolutku napiecie rosnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i co zobaczyłaś Atanerku?
    Dajesz popalić z tym stopniowaniem napięcia ;)
    Uściski!

    O.

    OdpowiedzUsuń
  4. Obiezyswiatko - Efekt zupelnie niezamierzony bo nie mialam czasu na wiecej ale cieg dalszy juz za chwilke. Nie mialam sumienia nic nie pisac wiec chociaz poczatek zamiescilam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez nie widzialam i dalej nie widze!!!!!!!!!!!Prosze sie nie draznic ze starszawa kolezanka
    POzdrawiam
    zielona

    OdpowiedzUsuń
  6. No i co zobaczylas ???!!!
    Suspens jak u Hitchcock'a!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja wiem, bo byłam!!!! I to w nocy o północy, ale tego nie da się opisać! Chyba, że Ataner spróbuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zielona - ale dalas czadu, jak to mawia moj syn 'STARSZAWA KOLEZANKA" zostawie to bez komentarza. Ciesze sie, ze juz wrocilas z tych hiszpanskich wojazy. Skrzydlaty mial nie lada zadanie i odpedzil od Ciebie tych wszystkich goracych Hiszpanow, czy on byl na wakacjach?! A teraz juz pisz i sie nie wyglupiaj, buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Margo - jak to u Hitchcock'a akcja chwilowo zwalnia. Prosze o cierpliwosc. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Joter - dam z siebie wszystko ale wiem, ze polegne.

    OdpowiedzUsuń