wtorek, 21 grudnia 2010

Wieczorny spacer.

Dzień już się kończy ale jest jeszcze zbyt jasno na ognisko. Obok naszego miejsca na namiot z jednej strony nie bylo nikogo a z drugiej, miejsce było zajęte przez trzy namioty. Tam życie tętniło jak w ulu. Panie akurat coś przygotowywały do jedzenia a dwaj panowie spędzali czas na piciu piwa. Trzeci, długowłosy chudy młodzian rąbał drewno na opal.  Rąbał tak od naszego przyjazdu do chwili obecnej gdy po rozłożeniu obozowiska postanowiliśmy zobaczyć jak w tym miejscu wygląda plaza.
Oczywiście mgła kończyła się na wydmach. Ubrani jak „zawodowcy” ruszyliśmy w nieznane. Nikogo nie było oprócz nas i zamiast rozkoszować się dzika plaza pomyśleliśmy, ze coś tu straszy skoro tylko my zdecydowaliśmy się na takie odludzie.
Woda cofnęła się pozostawiając kilka okazów fauny lub pozostałości po niej. Tutaj widać pancerz po krabie, dość dużym krabie.
Kilkanaście metrów dalej zainteresowała nas ósemka na piasku. Piktogramy w zbożu ciągle są niewyjaśnioną zagadka a tu raptem kolejna sensacja na plaży w Oregonie. Przykucnęłam nie bez obawy i poprosiłam p. aby jeszcze bliżej się tym zainteresował. Mnie wystarczała taka odległość jak w tej chwili i nie zamierzałam zrobić ani kroku w kierunku tajemnicy. Dzięki kawałkowi muszli p. wygrzebał z piasku sprawce.
Oto on/ona/ono na zdjęciu. Co to jest nie wiem choć w pierwszym momencie pomyślałam, ze to krewetka ale stworzenie to nie miało ogona i krewetka chyba nie było. Czas wracać do „domu” na kolacje i wolno szykować się do snu bo jutro powinniśmy być w pełni sil.
Nasze ogniska z reguły nie należą do największych. Przede wszystkim chcemy stworzyć nastrój ciepła i przytulności. Patrząc w taki telewizor praprzodków zawsze zastanawiamy się jakie tajemnice kryją cienie w głębi lasu. 
Przez cały czas naszej kolacji sąsiad rąbał drewno i wyglądało, ze ma krzepę jak zawodowy drwal. Dwaj panowie nadal gawędzili przy piwie w towarzystwie pan teraz nie pozostających w tyle w konsumpcji złotego napoju. Olbrzymi stos nieporąbanych kawałków jeszcze czekał na swoja kolejkę. Najwyraźniej zakupili drewno hurtowo i przywieźli cala furgonetkę bo takiej ilości nawet nie mają sklepy. Ich okazałych rozmiarów ognisko roswietlalo przestrzeń jak lampy halogenowe na stadionie. Drwal również posilał się piwem i w końcu padł na chwile przed naszym pójściem do namiotu. Rankiem serwowałam szybkie śniadanie gdy ogniskowy sąsiad zagadnął nas uprzejmym „jak się masz”. Jak to jest w zwyczaju na tym kontynencie w odpowiedzi wszyscy czuja się wspaniale i jest tak, ze lepiej być nie może. Krotko pisząc sąsiedzi darowali nam cale drewno, którego nie spalili w jedna noc. Wdzięczność nasza nie miała granic. Za chwile jednak ofiara przerodziła się w utrapienie. Po wyjeździe piwoszy (byli szybsi od nas) poszliśmy spojrzeć na darowiznę. Bliższa inspekcja wykazała dwie niedogodności; pierwsza była ilość, zapełniliśmy cały bagażnik, a druga była jakość drewna, wyglądało, ze przedsiębiorczy milosnicy dużych ognisk ścięli jeszcze żywe drzewa bo kawałki były świeże i mokre. Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby więc wzięliśmy wszystko.
Wiadomo, ze mokre wysycha. W nadmorskim, wilgotnym i chłodnym klimacie pleśń zaatakowała nasze auto. Ale o tym dowiecie się później.

6 komentarzy:

  1. no mogliście się poczuć jak Robinson Crusoe :)..
    A widziałaś kiedyś ślady mrówkolwa??
    Indianie byli mądrzy i chrust zbierali, a nie mokre ;)..normalnie to 2 lata ma leżeć i schnąć :)

    Atanerko, dlaczego u mnie 'Najczęściej Komentują' nie działa :/..a u Ciebie wyświetla !?

    OdpowiedzUsuń
  2. Grey Wolf - Mrowkolwy robia malutkie kratery w piasku i poza tym nie robia sladow.

    Najczesciej komentuja nie dzialaja u ciebie bo nie masz script'u wprowadzonego do swojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. yyy..to jednak wiesz :D..podziw!..ale robią też taką kreskę pod piaskiem jak przechodzą do nowego dołka :)..
    hurra, udało mi się poprawić błąd..wywaliłem '/' po blogspot.com :)..już wyświetla!..natchnęłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nom, teraz musisz piąć się w górę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Grey Wolf - Ale po co? U blondynki wszystko dziala na blogu!. Dziekuje ci za dobre rady ale jakos sobie w radze. Z checia zasiegne pomocy jezeli zechcesz mi jej udzielic. Bede bardzo wdzieczna ale nie lubie byc poganiana. Jestem wyzwolona Squaw nazwana Ataner!

    OdpowiedzUsuń