Mokre +5°C zawaliło sprawę dokumentnie. Wystawa na którą przyjechaliśmy specjalnie w okolice Flagstaff w Arizonie okazała się totalnym bałaganem organizacyjnym. Trochę to dziwne bo takie przedsięwzięcie organizowane jest dwukrotnie w ciągu roku. Raz na wiosnę a drugi jesienią. Celem naszej wizyty na Overland Expo było zapoznanie się ze specjalistycznym sprzętem dla ludzi którzy chcą dojechać w niedostępne dla zwykłych zjadaczy chleba tereny i przeżyć tam dowolnie długi okres. Mieliśmy zamiar porozmawiać z użytkownikami produktów i poznać ich opinie. Interesowały nas; jakość, wykorzystanie możliwości i sprawność danego wyrobu. Na naszej długiej liście pytań znalazły się między innymi; baterie słoneczne, akumulatory deep cycle, filtry powietrza do silnika zdatne do ponownego użycia, lodówki o najdłuższej żywotności, filtry uzdatniające wodę z kałuży do picia oraz kompaktowe toalety. Teoretycznie odpowiedzi na nasze pytania są gdzieś w internecie i nie potrzeba ruszać się z domu aby wszystko mieć załatwione. My jednak zdecydowaliśmy się na interaktywny sposób rozwiązania problemu.
Takiego rozwiązania gdzie oparcie siedzenia jest w oknie nie spodziewałam się w najgorszym koszmarze!!!
Rozmawiając na przykład z użytkownikiem lodówki można dowiedzieć się czy lepiej zasilać ją gazem, prądem z akumulatorów czy przetworzonym napięciem 120v, czy trzeba zastosować dodatkowe wiatraki chłodzące czynnik oziębiający wnętrze lodówki, czy taki model nie podda się w temperaturze +55°C. Dodatkowo można dotknąć i popatrzeć z każdej strony. Internet takich możliwości nie ma i dlatego zdecydowaliśmy się na wyjazd.

To tylko przykład jak wiele pytań ma potencjalny nabywca.
Pomimo aury tak ponurej, że żal było opuszczać hotel ruszyliśmy na spotkanie uśmiechniętych szaleńców którym GPS a nie asfalt autostrady wskazuje kierunek. Mogłabym narzekać bez końca albo chwalić organizatorów, że nie poddali się gdy nocą posypało śniegiem. Nasz zapał ulotnił się jak dym z papierosa i brodzenie w błocie po kostki uznaliśmy za bezpodstawny dowód poświęcenia. Zwiedzający których o dziwo nie brakowało snuli się szutrowymi alejkami wpatrzeni w kałuże których czasami nie dało się ominąć. Wystawcy swoje ekspozycje przykryli plastikowymi płachtami a sami rozgrzewali się w znany od wieków sposób, gorącym napojem z procentami. Pół godziny zwiedzania bałaganu na błotnistym terenie skierowało nas do auta. p. na samym początku wyraził niepochlebną opinię i po jednej próbie, zupełnie nieudanej, zdobycia informacji zamilkł i podążał za mną milczący i ponury jak niebo nad nami.
Nasz wyjazd okazał się zupełnym fiaskiem. Wystawcy nie mieli nastroju do rozmowy a o udzielaniu wyczerpujących informacji nie było mowy gdy mokro i zimno. Pozostał nam internet i wiele godzin czytania opisów które nie koniecznie są prawdziwe.




























































