5
lutego
zapraszam
wszystkich
na tort.
Mój
blog będzie
obchodził trzecie urodziny.
Patrząc na plan cmentarza widać po lewej owalny kształt toru wyścigowego. Osobiście nie przepadam za odwiedzinami takich miejsc bo kojarzą się ze smutkiem utraty bliskich osób.
Po podjęciu decyzji postanowiłam oglądać nagrobki jako dzieła sztuki w muzeum i rzeczywiście wielką pomocą okazała się architektura nagromadzonych tutaj grobowców. Chwilami zapominałam, ze to normalny cmentarz a nie skupisko dziwacznych budowli; mini piramid, kościołów z dzwonnicami i greckich świątyń. 
W takiej okolicy widzę siebie i nie byłabym bardzo wybredną z wyborem rezydencji do zamieszkania. Jedyną przeszkodą wstrzymującą mnie przed zamieszkaniem w tej cudownej i obrzydliwie bogatej dzielnicy jest moje konto bankowe ciągle oscylujące w granicach zera nie poprzedzonego jedynką z nic nie znaczącymi, pięcioma lub siedmioma zerami.
Zauroczona wielkimi dębami powyginanymi jak w zaczarowanym lesie z bajki czułam się jak w innym świecie aż tu raptem
biegnący człowiek zupełnie popsuł mi nastrój. Od dawna wiem, ze bieganie jest niezdrowe bo biegacze uszkadzają sobie mózg od ciągłych podskoków. Wielokrotnie biegacz po zdrowie jest przyczyną totalnego korka gdy biegnie ulicą olewając ruch pojazdów samochodowych. Nie zdaje sobie sprawy z tego, ze jezdnia jest przeznaczona dla aut a nie dla pieszych. Pobłażliwi kierowcy zwalniają i z duszą na ramieniu omijają biegacza idiotę. Taki właśnie „show man” biegł po torach tramwajowych zamiast po chodniku z dala od komunikacyjnych zagrożeń.
Żeby tylko jeden świr pojawił się w tak bezsensownym miejscu to uznałabym to za wybryk natury który płata figle zabierając możliwość rozwoju szarych komórek pewnym jednostkom. No właśnie gdyby tylko jeden gość kpił ze zdrowego rozsądku byłoby to jeszcze do zaakceptowania. Po chwili zobaczyłam kolejnych samobójców podążających śladem pierwszego. Świat nieuchronnie dąży do zagłady ludzkości, teraz jestem tego pewna.